13 przygoda z Rumunią, czyli relacja z październikowego wyja

Maramuresz, Góry Rodniańskie, Kelimeńskie, Bucegi, Fogaraskie, Parang i inne

Re: 13 przygoda z Rumunią, czyli relacja z październikowego

Postprzez karabin_bojowy » 18 gru 2011, o 01:21

Dzień 9 - 13.10.11

Plany na dziś były dwa, w zależności od pogody. Ponieważ nadal nie było widać szczytów, wybraliśmy wariant drugi, a mianowicie wędrówkę do wodospadu Tamina w masywie Piatra Mare oraz jakiś zameczek z mnogości zameczków tu występujących. Rysio nam zachorzał, więc postanowił wygrzewać się w łóżku. Zabraliśmy Wojtka i Kasię na nasz „pokład” i po śniadanku mniejszym lub większym, udaliśmy się za naszym niezawodnym szefem wyprawy w stronę masywu Piatra Mare :) . Zjechaliśmy z szosy na niepozorną dróżkę przeciętą szlabanem i tu pozostawiliśmy autka. Nawet postawiono tam tabliczkę z informacją o wodospadzie, więc przy dobrym wypatrywaniu można namierzyć to miejsce z drogi. Niespiesznie ruszyliśmy szutróweczką, lecz pierwszy problem powstał tuż za zakrętem, czy aby na pewno tędy i kto wróci po mapę do auta ;). Z powodu braku chętnych, poszliśmy dalej kierując się instynktem :D... czy czymś w tym rodzaju. Szlak niebieskich pasków odbijał w prawo w las, a my poszliśmy drogą, bo generalnie po co się forsować ;) 8-)... Wiła się droga po leśnych ostępach, które niekiedy się rozchylały, aby coś tam nam pokazać. Oczywistą oczywistością było to, że Marcin znalazł niedźwiedzią kupę i opisał nam jej zawartość :P … zresztą nie trudno było ją wypatrzeć, gdyż zalegała na środku drogi ;). Grupa przodująca powoli wybiła się na prowadzenie, a my rzecz jasna zostaliśmy człapiąc sobie powolutku, jednakże po pewnym czasie Łysemu zaczęła doskwierać rana, więc dla nas wycieczka piesza się zakończyła. Postanowiliśmy wrócić do auta, lecz tym razem zeszliśmy na szlak, czyli trasę skrótową, gdyż dosyć szybko dotarliśmy do parkingu. Pogoda nadal nas nie rozpieszczała, więc postanowiliśmy się rozgrzać zupką :), a i czeka się przyjemniej z pełnym brzuchem. No może akurat gorący kubek, nie był szczytem naszych marzeń, ale zrobiło się całkiem miło ;). Po około godzinie zaczęli powoli się schodzić wędrowcy i poczęstowali nas zdjęciami tego co nam zobaczyć nie było dane. No cóż, trzeba będzie tu wrócić :), a o szczegółach przedzierania się przez wąski i malowniczy kanion, po równie malowniczych czerwonych drabinach, opowie może ktoś z pozostałej części naszej ekipy, chociaż jak dotąd zawzięcie milczą ;). Po chwili relacjonowania wrażeń, zapakowaliśmy się do aut i zawróciliśmy w stronę miasteczka Rasnov, gdyż na niego padł wybór. Zaliczyliśmy kilka postojów na zdjęcia i po niedługim czasie wjechaliśmy do malowniczo położonej miejscowości, nad którą wznoszą się ruiny zamku chłopskiego.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
karabin_bojowy
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 1009
Dołączył(a): 12 mar 2009, o 10:31
Lokalizacja: Lublin

Re: 13 przygoda z Rumunią, czyli relacja z październikowego

Postprzez Wojtek1121 » 18 gru 2011, o 13:36

Avatar użytkownika
Wojtek1121
Wyrypiarz bieszczadzki
 
Posty: 287
Dołączył(a): 12 mar 2009, o 15:05

Re: 13 przygoda z Rumunią, czyli relacja z październikowego

Postprzez karabin_bojowy » 20 gru 2011, o 04:18

Rasnov...niewielkie miasteczko, z równie niewielkimi uliczkami, przez które Irek sunął pewnie, gdyż już wcześniej odwiedził tutejsze zamczysko. Dotarliśmy do podnóży wzgórza, czyli do rozległych parkingów z rzędami drewnianych budek, oferujących cuda niewidy. Oczywiście pojawiły się wokół nas psiaki, które wyczuły, że będzie jedzone ;). Jako, że jesteśmy wyjątkowo leniwi zamiast przejść do zamku na piechotę, skusiliśmy się na jazdę wagonikiem za traktorem :D.... tak, właśnie tak :D... po kilku minutach byliśmy już pod murami. Obok miejsca, do którego dojechaliśmy była zaparkowana rycerska machina, zbudzająca powszechne zainteresowanie....głównie z uwagi na okrycie ;) …, zrobiwszy okazyjną fotkę i skierowaliśmy się do głównej bramy oraz kasy rzecz jasna. Twierdza położona jest niezwykle malowniczo, na zalesionym wzgórzu, z cudownymi widokami na okoliczne masywy górskie. Aktualnie trwają na terenie zamczyska różnego rodzaju prace rekonstrukcyjne i ogólnobudowlane, zdaje się, że po niedawnym zawaleniu się dachu jednego z budynków, między innymi … Po wspólnym zdjęciu rozpierzchliśmy się po sporych zabudowaniach twierdzy. Niektórzy zakupili jakieś pamiątki, inni albumy, a wszyscy bez wyjątku podziwialiśmy niesamowite widoki na masyw Piatra Craiului, odsłaniający się przed nami, gdy tylko wychodziliśmy spoza dachów. Przed opuszczeniem zamczyska, wybraliśmy się jeszcze mało uczęszczaną ścieżką na jedną z części murów obronnych, a potem nastał czas powrotu. Spotkaliśmy się wszyscy przy samochodach i zgodnie stwierdzone zostało, iż trzeba coś zjeść. Ruszyliśmy w drogę powrotną do Busteni, lecz z małym postojem na popas. Nie omieszkaliśmy odwiedzić również straganów z różnościami i nawet zakupiłam najpaskudniejszy na świecie kubek, gdyż właśnie taki zażyczyła sobie znajoma :D... W tempie ekspresowym sprawdziliśmy godziny kursowania kolejki na górę i jeszcze małe zakupy … Wieczór upłynął nam na relacjonowaniu wrażeń Rysiowi i na wspólnej biesiadzie w naszym hoteliku. Kasia, Rysiek oraz Wojtek jutro nas opuszczali, więc to był nasz ostatni wspólny wieczór. Zostaliśmy poczęstowani wspaniałymi, miejscowymi wypiekami, a i winko do tego się znalazło ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
karabin_bojowy
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 1009
Dołączył(a): 12 mar 2009, o 10:31
Lokalizacja: Lublin

Re: 13 przygoda z Rumunią, czyli relacja z październikowego

Postprzez karabin_bojowy » 21 gru 2011, o 20:53

no i oczywiście filmik Wojtka :)

Avatar użytkownika
karabin_bojowy
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 1009
Dołączył(a): 12 mar 2009, o 10:31
Lokalizacja: Lublin

Re: 13 przygoda z Rumunią, czyli relacja z październikowego

Postprzez karabin_bojowy » 5 sty 2012, o 00:32

Dzień 10 - 14.10.2011

Na dziś w końcu jakieś wysokogórskie plany. No, ale tak bez śniadania... bez sensu. Łysy przygotował jajeczka na miękko, więc również Iras się skusił, choć to podobno za wcześnie na śniadanie :P. Dnia poprzedniego sprawdziliśmy rozkład kursowania kolejki, więc punktualnie stawiliśmy się przy dolnej stacji. Czekaliśmy, czekaliśmy i czekaliśmy, po czym przyszedł pan i odwrócił tablicę informacyjną, więc ujrzeliśmy wielki czerwony napis z wiadomością o wstrzymaniu jazdy z uwagi na porywisty wiatr. Yh... Ekipa Wojtkowozu była już spakowana i gotowa do wyjazdu do Polski, lecz chcieli jeszcze wjechać na górę, a tu taka klapa. Lecz oczywiście szybko znalazło się rozwiązanie i tego problemu, a mianowicie tuż obok stacji czekali panowie z pełną ofertą turystyczną dla nas :). nie daliśmy się skusić na jazdę taksówką do jeziora Bolboci, lecz jeździe terenowej do Babeli nie mogliśmy się oprzeć... Zapakowaliśmy się do Nissana w szóstkę, zaś Wojtek, Rysio i Kasia podążali naszym śladem. Szybkie tankowanie i w drogę. Przemknęliśmy przez miasteczko Sinaia i rozpoczął się podjazd krętą drogą, która według relacji Irka miała być leśnym traktem, a tu … asfalt... do tego nowiusieńki, nawet nie przykurzony. Rumuni jako mistrzowie asfaltu w środku generalnie niczego, pociągnęli go, aż do rozgałęzienia dróg na Babele i do jeziora Bolboci. Pogoda była wyborna, więc kilka razy poprosiliśmy naszego kierowcę o postój na zdjęcia. Zaraz po zjeździe z trasy, zaczęła się jazda iście terenowa :D... i co chwila odkrywaliśmy coraz to bardziej baśniowe widoki. Ponieważ wspinaliśmy się na znaczną wysokość ponad 2000 metrów n.p.m., częstą przeszkodą na naszej trasie były spore połacie śniegu. Jednakże nasz przewodnik wjeżdżał w nie nawet nie redukując prędkości, co niekiedy podnosiło poziom adrenaliny w aucie, natomiast Wojtek za nami nie posuwał się do takiej brawury i rozważnie wybierał trasę przejazdu. Powoli zbliżaliśmy się do celu, więc kierowca jeszcze raz nas zaskoczył, skracając zakręt pod sporym nachyleniem, co wywołało chichot, nagłe chwytanie dachu i oczywiście komentarz „ciekawe co zrobi Wojtek :D”... Na górze zwolniliśmy obserwując drugie auto, które się zatrzymało przy skrócie, chwila namysłu i jednak Wojciech nie dał się podpuścić, wybrał normalną drogę. Przeorawszy jeszcze kilka zasp dotarliśmy do górnej stacji kolejki, która już zaczęła kursować o czym świadczył kołyszący się nad nami wagonik oraz kilkoro turystów kręcących się w pobliżu. Wyskoczyliśmy z auta i poczuliśmy mroźny powiew nadchodzącej zimy. Rozliczyłam się z kierowcą i namówiliśmy Kasię i Wojtka na spacer do Babeli i Sfinksa, które były tuż obok. A widoki były przecudne.... Po wszelakich sesjach, na, pod, nad i obok ruszyliśmy w stronę aut.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wojtek ze swoją ekipą wystartował do Polski, Irek zamierzał zejść szlakiem do Busteni, a my mieliśmy wrócić tą samą drogą, jednakże przewodnik, gdy dowiedział się, że Irek planuje zejście szlakiem kategorycznie to odradził, ponieważ szlak okazał się być nie dość, że bardzo niebezpieczny to jeszcze zasypany. Irek.. wiadomo uparta bestia, trwał przy swoim, lecz po sugestii zapisania numeru Salvamontu zmienił zdanie ;) i razem z Bartkiem wybrali wyprawę na pobliski szczyt Caraimanm a później powrót kolejką na dół. We czwórkę zapakowaliśmy się do samochodu, ale cóż zrobić jak jeszcze tyle czasu :)? Zapytaliśmy przewodnika o możliwość dojechania do jeziorka Bolboci oraz do Monastyru Pestera. No problem było magicznym słowem, nader często używanym przez niego, więc po dogadaniu ceny na rozstaju odbiliśmy w prawo :D.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
karabin_bojowy
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 1009
Dołączył(a): 12 mar 2009, o 10:31
Lokalizacja: Lublin

Re: 13 przygoda z Rumunią, czyli relacja z październikowego

Postprzez karabin_bojowy » 5 sty 2012, o 00:43

Avatar użytkownika
karabin_bojowy
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 1009
Dołączył(a): 12 mar 2009, o 10:31
Lokalizacja: Lublin

Re: 13 przygoda z Rumunią, czyli relacja z październikowego

Postprzez karabin_bojowy » 7 lut 2012, o 15:02

Asfalcik już tu nie dotarł, więc pruliśmy szutrówką wijącą się po stromym zboczu. Poważnym jak dla mnie mankamentem tegoż auta, było zainstalowanie kierownicy po niewłaściwej stronie, co skutkowało tym, że jako pasażerka z przodu po lewej stronie z bardzo bliskiej odległości zapoznawałam się z każdym rowem w jaki zsuwał się nasz przewodnik, przepuszczając "coś większego" :o, a robił to z wielką pasją i przy znacznej prędkości. Po niezbyt długim czasie, ale za to po niezliczonej ilości dziur i rowów, dotarliśmy do jeziorka Bolboci, znad którego roztaczała się przepiękna panorama na zaśnieżone Bucegi. Widać również było miejsce, gdzie jeszcze 30 minut temu byliśmy oraz wielka śniegową chmurę, która ciągnęła w tą stronę. Nad zbiorkiem wiało niemiłosiernie, dużo bardziej, niż na górze, więc po krótkiej wyjątkowo sesji zdjęciowej, przemarznięci wpadliśmy z powrotem do auta. Jezioro widać jest częstym celem wypraw, gdyż równocześnie z nami, zaparkował wielki autokar i wysypała się z niego wycieczka, zaś tu przy parkingu znajduje się pensjonat, który oferuje z pewnością pokoje o fantastycznym widoku.

Obrazek

Obrazek

Kolejnym naszym celem był położony niezbyt daleko Monastyn Pestera oraz znajdująca się za nim jaskinia. Dotarliśmy tan szybciutko i wyruszyliśmy w kierunku skały. Wspinając się po betonowych schodkach, znaleźliśmy nawet "serce" dla Bartka niejakiej Cristyny ;), co Marcin skrupulatnie uwiecznił. Niewielki biały budynek okazał się tak przecudnie wkomponowany we wrota skalne, że śmiało mogę powiedzieć, iż to niesamowite miejsce. Na drzwiach klasztoru rozszyfrowaliśmy karteczkę z informacją, że zwiedzanie jest możliwe od 4 osób, więc akurat mieliśmy komplet ;). Tylko jak się dostać do środka, gdy wszystko zamknięte i zaryglowane. Wykonałam telefon do mnicha, wyjrzał przez okno, pomachał ze wspaniałym uśmiechem i już po sekundzie byliśmy wewnątrz. Tuż za wrotami, praktycznie wewnątrz jaskini wybudowana została maciupeńka cerkiewka, która wygląda w tym miejscu wprost malowniczo. Uiściwszy opłatę, otrzymaliśmy po latarce i ruszyliśmy w czarne wnętrza groty.
Jaskinia nie jest zbyt długa, jednakże odgałęzia się na kilka korytarzy. Znaleźliśmy piękne wodospady i jeziorka oraz ogromną ilość śliskiej powierzchni ;). Osobiście muszę się pochwalić :mrgreen: 8-) , udało mi się przydzwonić głową dwukrotnie w to samo miejsce, co spowodowało obluzowanie kamyczka w sklepieniu. Sądzę, że mogło się coś poluzować również u mnie :D :mrgreen: ...


Obrazek

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
karabin_bojowy
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 1009
Dołączył(a): 12 mar 2009, o 10:31
Lokalizacja: Lublin

Re: 13 przygoda z Rumunią, czyli relacja z październikowego

Postprzez lidkru » 7 lut 2012, o 16:19

no nie mogę! ciąg dalszy! i to bez poganiania :lol:
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3252
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: 13 przygoda z Rumunią, czyli relacja z październikowego

Postprzez karabin_bojowy » 7 lut 2012, o 16:48

a tym czasem Bart z Irasem :twisted: :mrgreen: ... sobie spacerowali 8-)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

a potem zjechali na dół :shock:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
karabin_bojowy
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 1009
Dołączył(a): 12 mar 2009, o 10:31
Lokalizacja: Lublin

Re: 13 przygoda z Rumunią, czyli relacja z październikowego

Postprzez karabin_bojowy » 14 lut 2012, o 12:27

Gdy wyłoniliśmy się z jaskini otoczyła nas wszechobecna jasność, więc początkowo poruszaliśmy się jak krety. Marcinowi udało się wypatrzeć na skałach nad nami rzadkiego ptaszka, zdaje się, że pomurnika. Latał za nim jak w transie i focił z każdego możliwego ujęcia, co zaowocowało świetnymi zdjęciami. No, ale czas wracać... tym bardziej, że właśnie zaczynał padać śnieg. Rzecz jasna w drodze powrotnej nasz niestrudzony przewodnik, również zafundował nam momenty ekstremalne i generalnie miał chyba z tego wielką radochę :D. Przejeżdżając przez miasteczko Sinaia, poprosiliśmy jeszcze o pokazanie zameczku chłopskiego, a przy okazji odkryliśmy kiermasz wyrobów regionalnych. Po dotarciu dziwnymi drogami do pensjonatu podziękowaliśmy naszemu kierowcy i podjęliśmy decyzję, że trzeba wrócić na ten kiermasz... Każdy miał przed oczami te zwoje kiełbas, sterty serów i bajeczne kolory papryki... Irek z Bartkiem wybrali się już w tym czasie na piwo i do pobliskiego monastyru i nie pałali chęcią wyprawy na targ, więc wyruszyliśmy we czwórkę. Obkupiliśmy się z Łysym okropnie :), gdyż trudno było sobie odmówić coraz to wspanialszych smakołyków, również zakupy Ewy z Marcinem były obfite, lecz degustując po trochu wszystkiego, nabraliśmy chęci na obiad. Udało nam się namierzyć jakąś fajną karczmę regionalną i co więcej, ze smacznym jadłem :). Wracając do pensjonatu natknęliśmy się na wyjątkowego kota :D :mrgreen:, który podbił serce me :oops: ... Smutno się zrobiło bez ekipy Wojtkowozu, lecz oczywiście Wojtek się z nami połączył w celu zdania relacji :).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
karabin_bojowy
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 1009
Dołączył(a): 12 mar 2009, o 10:31
Lokalizacja: Lublin

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Karpaty rumuńskie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

cron