Dzień 1 - 05.10.2011
Tak więc 5 października jeszcze przed świtem dwa auta zmierzały w kierunku granicy słowackiej. W Toyocie Wojtka - Rysiu i Kasia a w moim Nissanie Bartek, Marcin i Ewa. Mały ruch na Słowacji i Węgrzech spowodował iż nie wiadomo kiedy wjechaliśmy w Bors do Rumunii. Zakup winiet, wypłata lei – w końcu tuż za przejściem ustawili bankomat, jako pierwszy dokonałem tranzakcji i chyba opróżniłem bankomat, bo już innym się nie udało. Dojechaliśmy do Oradei i w Realu reszta ekipy wypłaciła fundusze, a ja w tym czasie doładowałem sobie rumuński mobilny internet. Już nieźle głodni ruszyliśmy w góry Sesului, gdzie na przełęczy Piatra Craiului miałem już sprawdzoną restauracje. Oczywiście Ciorba Radeutana, którą można się nieźle najeść, a ci co nie dojedli dopchali się miczi i innym mięsiwem. Pogoda była iście wymarzona temperatura w cieniu sięgała 30 stopni, a góry przybrały już jesienne barwy. Po niecałych 2 godzinach jazdy osiągnęliśmy nasz dzisiejszy cel – Góry Mesesului i rezerwat skalny Gradina Zmeilor. By wykorzystać ostatnie promienie zachodzącego słońca rozbijanie obozu przełożyliśmy na później, wszyscy złapali za aparaty fotograficzne i ruszyli w pobliskie formacje skalne. Marcin przeżył florgazm na widok jakiś dębów burgundzkich i jesiennych krokusów a reszta napawała się pięknymi widokami i ciepłymi barwami wokoło. Rezerwat obeszliśmy najpierw górą, podziwiając skałki z góry, potem zeszliśmy na dół, minęliśmy jaskinię i wśród kosmicznych górotworów doszliśmy do samochodów. Rozbiliśmy namioty a sąsiednią wiatę wykorzystaliśmy na wieczorną biesiadę.
Pierwszy posiłek na przeł. Piatra Craiului


Jesteśmy u celu i ruszamy na pierwszą wycieczkę.


Rezerwat Gradina Zmeilor w świetle zachodzącego słońca.


















Obozowisko i wieczorna biesiada.





I materiał filmowy Wojtka.













































































