29/30 czerwca - Krótki, intensywny wypad.

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

29/30 czerwca - Krótki, intensywny wypad.

Postprzez emade81 » 1 lip 2010, o 10:31

Jest to mój pierwszy post na forum, więc witam wszystkich bardzo serdecznie. Postaram się opisać, możliwie szczegółowo, moją wizytę w Wysokich Bieszczadach.
Mimo, iż nasz wspólny wypad w góry, planowaliśmy z kolegą już od 2 miesięcy, jak zwykle, wszystko odbyło się bardzo spontanicznie. W przeddzień wyjazdu udając się po piwo do sklepu spotkałem kolegę, który wybierał się na imprezę, pech(?) chciał, że wziął mnie ze sobą na darmową możliwość upojenia się napojami wyskokowymi. Grubo po północy skonfrontowałem się, że o 5 rano wypadałoby wstać i spakować plecak. Młodość ma tą cudowną zaletę, że regeneracja udała się w miarę pozytywnie. Obudził mnie budzik a zaraz potem telefon od kolegi. Walcząc z kacem, powrzucałem wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy, umyłem się i pobiegłem na dworzec.

Wyjazd z Sanoka, godz. 6:15.
Bilet kosztował 11zł, a skierowaliśmy się do Smereka. O dziwo autobus, był klasy tych jeżdżących w dalekobieżne trasy. Wysiedliśmy o 8:00. Na przystanku zjadłem śniadanie, a kolega zorientował się, że wyjście czerwonym szlakiem na Smerek zaczyna się w Kalnicy. Po 20min marszu asfaltówką, przejściu przez most, znaleźliśmy się koło budki z biletami. Liczyłem na łut szczęścia, ale za naszymi plecami rozległo się wołanie: "Halo, zapraszam do kasy!" Bilety ulgowe - 3zł na łepka. Za nami (wcześniej przed, bo oni nie jedli śniadania w Smereku;)) podążała para w adidasach. Wyjście na szlak równało się z kąpielą błotną. Do prawdy nie wiem jak Ci ludzie to przeżyli i czy w ogóle podjęli wyzwanie. Podejście było koszmarne, ślizgaliśmy się jak na łyżwach. Do tego wszystkiego zapomniałem swoich kijeczków i musiałem podpierać się okolicznymi zakrzaczeniami. Mimo takich warunków urwaliśmy 30min z międzyczasu podanego na mapie. Wraz z wyjściem ponad granicę lasu, uderzyła w nas fala wiatru, szybko ubrałem się w softshell'a i szliśmy dalej. Widoki raczej przysłaniały chmury. Mimo to warunki termalne, do wędrowania, były optymalne. Ostre końcowe podejście pod szczyt i już znaleźliśmy się na grani, wydawało się, że wiatr nas zaraz zdmuchnie. Osiągnęliśmy szczyt i w samotności cieszyliśmy się z pierwszego sukcesu. Po 5minutowym postoju ruszyliśmy dalej. Dopiero na Przełęczy Orłowicza spotkaliśmy następnych turystów. Później podziwialiśmy Hnatowe Berdo, podczas podejścia na Osadzki Wierch. Zacząłem odczuwać zmęczenie i efekty poprzedniej nocy. Siłą woli i niemożnością ukazania swej słabości koledze;), dotarłem na Połoninę Wetlińską. Czas na drugie śniadanie. Szkoda tylko, że przy akompaniamencie rozkrzyczanych dzieciaków z kolonii, rozentuzjazmowanych koxików i tłumu innych osób. Później udaliśmy się na szczyt, ukrywając się między skałami przed wiatrem. Naszym oczom ukazała się Połonina Caryńska, cała pokryta czarnymi chmurami nie oznaczającymi niczego dobrego. Stwierdziliśmy, że decyzję o podjęciu ataku szczytowego:) podejmiemy po drodze. Zeszliśmy do Berehów. Zejście po 'schodkach' dało nam nieźle popalić, a do tego z nieba lał się potężny skwar. Pogoda była iście burzowa. Stwierdziliśmy, że udamy się już do Ustrzyk ale asfaltówką;) Ja chciałem łapać stopa, ale kolega wpadł na pomysł, że złapiemy coś w drodze. Szliśmy ponad godzinę, nikt jakoś nie chciał nas zabrać:) Po drodze widzieliśmy majestatycznie kroczącą Łanię, która nic nie robiąc sobie z naszego towarzystwa (odległość jakichś 200m) przeszła przez szosę. Przed Ustrzykami (jakieś 1,5km) zaczęła się burza. Wskoczyliśmy pod pelerynki i skierowaliśmy się do Schroniska Kremenaros (a właściwie do baru). Było ok. 14:00. W zapytaniu o nocleg, ważnym aspektem była jego cena. 25zł skutecznie nas zniechęciła, późniejsze 20zl również nam nie odpowiadało. Poszliśmy sprawdzić autobusy powrotne. Pogoda nadal nie dopisywała, padało. Następnym krokiem było udanie się do kościoła (ksiądz dobrodziej również oferuje noclegi;)) - 15zł. No nie.. Kolejna próba to udanie się do gospodarstw mieszkańców. Los się do nas uśmiechnął, wyszło słońce i w pierwszej napotkanej chałupie spotkaliśmy uroczą staruszkę, która zaoferowała nam nocleg na strychu za 5zł. To było zdecydowanie to! Przynieśliśmy drabinę, wydrapałem się na górę i moim oczom ukazał się cudowny widok. Łóżko, materac, stolik, sofa, fotel.. Krzyknąłem z zachwytu i zrzuciłem plecak. Chwila błogiego odpoczynku. Poszliśmy na zakupy (spotkałem koleżankę z liceum, stała za ladą - Serdeczne Pozdrowienia!), zjedliśmy kolację. Popijając piwko, przez wejście ujrzałem ślicznego lisa, który czaił się za stertą drewna. Później, co raz śmielej podchodził w stronę gospodarstwa i zniknął mi z oczu w gęstej trawie. Godzina była młoda, zrobiła się piękna pogoda. Cóż skoczyliśmy jeszcze na piwo, przysiadając się do uroczego 'leśnego Bieszczadersa', który uraczył nas opowieściami, które mogła wykreować tylko i wyłącznie, jego przepita tanim winem - wyobraźnia. Kolejne piwko i poszliśmy spać.

CDN.
emade81
 

Re: 29/30 czerwca - Krótki, intensywny wypad.

Postprzez lidkru » 22 lip 2011, o 22:03

rok minął, a ciągu dalszego nie ma !!!
fajnie sie zapowiadało :(
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3193
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: 29/30 czerwca - Krótki, intensywny wypad.

Postprzez emade81 » 23 lip 2011, o 09:46

Problem jest natury czysto technicznej. Sprawa przedawniona, nie pamiętam co się dalej tam działo. Zawiodłem się na sobie, bo ponoć mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna:) Cóż.. moje wspomnienia urywają się jak niejedna podsycona nutą mityczności - bieszczadzka opowieść. W ramach pocieszenia mogę zapewnić, że za niedługo znów tam będę! I może wtedy pokuszę się o jakąś nową relację. Niedawno szedłem z Sanoka niebieskim szlakiem na Chryszczatą ale ten pomysł był tak idiotycznie zrealizowany, że aż wstyd o nim pisać. A i strachu najadłem się co niemiara. Poza tym czytając to i patrząc z perspektywy czasu, za dużo uwagi poświęcałem wszelkim alkoholowym eskapadom. Choć tyle przegranych ludzkich, bieszczadzkich życiorysów wiąże się nierozerwalnie z etanolem, że może warto o tym wspominać?
emade81
 

Re: 29/30 czerwca - Krótki, intensywny wypad.

Postprzez lidkru » 23 lip 2011, o 09:50

może warto o tym wspominać


No właśnie, to moze ku przestrodze napisz co nieco o tej wyprawie? :D
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3193
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: 29/30 czerwca - Krótki, intensywny wypad.

Postprzez chwastek » 23 lip 2011, o 09:56

emade81 napisał(a):Niedawno szedłem z Sanoka niebieskim szlakiem na Chryszczatą ale ten pomysł był tak idiotycznie zrealizowany, że aż wstyd o nim pisać. A i strachu najadłem się co niemiara. Poza tym czytając to i patrząc z perspektywy czasu, za dużo uwagi poświęcałem wszelkim alkoholowym eskapadom. Choć tyle przegranych ludzkich, bieszczadzkich życiorysów wiąże się nierozerwalnie z etanolem, że może warto o tym wspominać?


Ożesz, nie daj się prosić.
Avatar użytkownika
chwastek
Wyrypiarz bieszczadzki
 
Posty: 282
Dołączył(a): 25 mar 2009, o 08:25


Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.