przez lucyna » 22 maja 2010, o 12:58
Wczoraj i przedwczoraj z grupą byłam w ośrodku Caritas w Myczkowcach. Wzbogacili się o ogród biblijny, bardzo ale to bardzo spodobało mi się to miejsce. Opiszę go w innym miejscu. Tam też jest mini zoo i ... oswojony Bociek (bocian biały). Spaceruje sobie wśród ludzi, jest bardzo zainteresowany towarzystwem naszego gatunku. Niestety, dzieciaki zachowują się różnie, często dokuczają mu. Bociek od niechcenia ale boleśnie je dziobie. Wczoraj zdarzyła nam się ciekawa przygoda, w trakcie jej trwania zgłupiałam, zawiodła międzygatunkowa komunikacja. Dzieciaki otoczyły z dwóch stron ptaka, w dwóch pozostałych stron były zabudowania i klatki. Bociek zaczął podskakiwać, wzbijać się w powietrze. Sądziłam, że ma problemy ze skrzydłem i nie może wzbić się w powietrze. Jednak nie, on przerażony sytuacją zaczął przeganiać osoby, które go przestraszyły. Na szczęście wyszedł Opiekun i wyjaśnił sytuację. Dzieci rozeszły się, a uradowany Bociek bardzo dziękował swemu Opiekunowi za pomoc. Stanął obok Niego i zaczął klekotać. Pięknie to wyglądało. Pogadałam obie z Opiekunem. Ten ptak został wyrzucony z gniazda przez rodziców, człowiek uratował mu życie, wykarmił, przez pół roku mieszkał u niego. Teraz opiekuje się nim w ośrodku. Opiekun marzy o tym aby Bociek usamodzielnił się i odleciał do ciepłych krajów. Ptak dostaje tylko pół porcji jedzenia, pozostałą część posiłku misi sam sobie znaleźć. Jakoś sobie radzi, chodzi po trawnikach i zbiera pokarm.