A takie tam połazęgowska

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 6 kwi 2009, o 09:26

5 kwiecień 2009
Kościołowe buciki i co z tego wynikło.

Jesteśmy wstępnie umówieni z Joorgiem i Ekipą Krośnieńską w Tyskowej. Nie mogliśmy się ''zgrać czasowo". W planach mieliśmy połazęgowanie w okolicy przebywania koników polskich i Czarci Młyn. Niestety, nie udało nam się spotkać.
Samochodzik Grześka, zacne cienko-cienko bez problemu pokonał dwa brody. Jesteśmy w Woli Górzańskiej, obok wejścia na "szlak wiodący" do wodospadu. Woda po rozstopach jest duża, teren pokrywa błotnista breja. Focimy bród ( ja też, bardzo podoba mi się ta wychodnia skalna tuż obok brodu, na skałce rośnie chyba brzost, a w runie paprotki zwyczjne). Do Czarciego Młyna nie możemy dostać się. Ania jest ubrana "po kościołowemu". Szanse, że Jej buciki przetrwają marsz w błocku graniczą z cudem. Grzesiek zatrzymuje Miejscowego i pyta się o drogę. Rezczywiscie, mamy rację. Przedwczoraj pchnięto nową drogę zrywkową wzdłuż potoku. To ta piękna struga bagna, którą widzimy.
W Tyskowej zatrzymujemy się najpierw na wypale, a potem na parkingu obok cerkwiska. Teren cmentarza oczyszczony, postawiono coś w rodzaju kaplicy NPMarii. Wszędzie widać ślady żerowania koników. Młode drzewka i krzewy pięknie oczyściły z kory. Stado spokojnie pasie się na nasłonecznionym stoku. Jest i autko Janusza. Ekipa poszła pochaszczować na Hyrczę, tam na nas czekają. Nie mamy szans aby dojść do nich. Śnieg powyżej kolan wymieszany z błockiem. Odwrót.
W Hoczwi podejmuję decyzję, że to nie koniec połazęgowiska. Żegnamy się Ania i Grzesiek jadą na obiadek i do kościółka, a ja w drogę. Trasa niezbyt ambitna ale przeciekawa pod wzgkędem krajoznawczym. Moja ulubiona dolina Sanu. Przepiękny przełom będę pokonywać dość nietypowo gdyż pójdę mniej uczęszczanym przeze mnie brzegiem: trasą Hoczew-Grodzisko-Średnia Wieś- Jaworycz-Czatiż-Grodzisko-Zwierzyń-Uherce Mineralne.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez Piotr_S » 6 kwi 2009, o 09:35

lucyna napisał(a):W Tyskowej zatrzymujemy się najpierw na wypale, a potem na parkingu obok cerkwiska.

Łał - to już parking tam zdążyli zrobić...?
Avatar użytkownika
Piotr_S
Administrator
 
Posty: 1364
Dołączył(a): 2 mar 2009, o 18:33

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 6 kwi 2009, o 11:37

Może słowo parking jest trochę na wyrost ale bez problemu można zaparkować. To nowe otoczenie cerkwiska zrobiło na mnie bardzo negatywne wrażenie. Jeszcze bardziej walnął mnie w oczy potężny baner reklamowy wypożyczalni quadów wiszący w okolicy Radziejowej.

Zatrzymałam się na chwilę nad Hoczewką. Wysoki stan wody pięknie podkreślał porohy skalne. Potem powoli "wspiełam się" na Grodzisko. Część zbocza wykorzystywana jest rolniczo, pod lasem rośnie gęsty pas tarniny. Nie chciało mi się korygować szalku więc wykorzystała ścieżynę wydeptaną przez zwierzęta. Na czworakach przecisnęłam się przez zarośla. Z perspektywy czteronożnej runo leśne było kuszące. Zwarty biało-niebiesko-zielony dywan geofitów upleciony z przebiśniegów i cybulicy dwulistnej. Samo Grodzisko z tego co pamiętam licżące około 500 m jest niezmiernie interesujące. Nie wiem dlaczego do tej pory sądzi się, że Bieszczady zostały późno zasiedlone przez człowieka. Piersze ślady osadnictwa na naszym terenie pochodzą z epoki łowców reniferów z 9 tysiąclecia p.n.e. Okolice Hoczwi zostały zamieszkane później w młodszej epoce kamienia, była to już ludność rolnicza.
W V-VI w pojawiają się Skawinowie potężne plemie słowiańskie. Jeden z jego ośrodków znajduje się w Bachórzu (VI-VIIw), słynna osada i cmentarzysko. W VIII w rozpoczyn się okres plemienny, Skawinowie dzielą się na mniejsze plemiona. Południowo-wschodnią Polskę zamieszkują Lędzianie. Oni to od VIII w zaczynają wznosić umocnione osady obronne zwane grodami. Były one lokowane na szlakach komunikacyjno-handlowych. Jedno z głównych ogniw grodów znajdowało się w dolinie Sanu. Były one często strażnicami jak to w Hoczwi. Miejscowa ludnośc mieszkała w osadach otwartych położonych na urodzajnych terasach zalewowych. Nadsańscy Lędzianie trudnili się głównie rolnictwem. Potem 981 r i ruszył Włodzimierz ku Lachom. Do 1340 r byliśmy z małymi przerwami częścią Rusi.
W Hoczwi był gród obronny, powstał najprawdopodobniej w X w, a zoastał zniszczony w walce w XIw. Grodzisko było pierścieniowate, majdan 70x30 m. Zachwały się relikty wału drewnino-ziemnego, przekop przez wzgórze grodowe. Są one czytelne aczkolwiek z zachodniej strony zniszczone przez Austiaków w czasie I wojny światowej. W Hoczwi była także osada otwarta, odkryto tu półziemiankę o konstrukcji zrębowej. Było to domostwo wgłębione w ziemię, posiadało w jednym z rogów piec, wykonane z płyt kamiennych, uszczelniane niewielkimi kamieniami.
Wędrowałam pomiędzy dwoma Grodziskami. Jedno na pewno było osadą obronną, a drugie nie. Dlaczego Grodzisko koło Zwierzynia nazywa się grodziskiem? Warto przecztać "Przyczynek nazewnictwa do historii" Wojtka Krukara
www.biblioteka.sanok.pl/www/pdf/przyczynek.pdf
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 6 kwi 2009, o 14:04

Po obadaniu grodzisko zeszłam w stronę Bachlawy. I tu pojawił się problem. Miejscowi grodzą swoje obejścia łamiąc prawo. Nie dość iż osiatkowali swoje posesje do samego urwiska to jeszcze postawili blokaty poniżej. Przejście brzegiem jest niemożliwe. Nadkładam drogi udając się do szosy. W Średniej Wsi przez chwilę spaceruję po pozostałościach parku podworskiego, a potem przechodzę obok resztek dworu. Tu młody samiec żmii zygzakowatej ucieka mi spod nóg. Na szczęście ktoś porwał siatę i bez problemu można prześć obok zakładu karnego. A potem powtórka z rozrywki. Znowu blokada. Wyobrażam sobie co muszą czuć zwierzęta, którym zagrodzono korytarze ekologiczne. I znowu nadkładka drogi, w sumie na obejścia straciłam 40 min.
Za Średnią Wsią wchodzę na wypłaszczoną terasę rzeczną. Nad brzegiem widać ślady żerowania bobrów. Pierwsze stromsze podejście na Jaworycz. Znowu wykorzystuję ścieżkę jeleniowatych. Wkraczam do świata geofitów. Przede mną łączka porośnięta śledziennicą skrętolistną i śnieżycami. Powyżej przebiśniegi, złocie, żywce, cybulice. Idę wzdłuż brzegu niszą osuwiskową. Po lewej stronie towarzyszy mi w dole San. Widoki zapierają dech w piersiach. Po drugiej stronie rzeki łąki zamknięte barierą Czulni. Przede mną,obok mnie kobierce kwiecia. Szybko mijam Jaworyszcze, krótkie, ostre podejście na Czartiż. Całe szczęście, że mam kijki. Czuję się pewniej mając trzy punkty podparcia. Brzeg wąwozu jest stromy i mokro-gliniasty. Na ukwieconej polance robię sobie postój. Jestem wreszcie w zasięgu. Rozmawiam przez telefon z Joorgiem. Ekipa Krośnieńska zdobyła Korbanię. Za plecami słyszę szczekanie. Odwracam się i widzę koziołka (samca sarny). Stoi częściowo ukryty za krzakami i awanturuje się. Pora w drogę. Następna góreczka to Grodzisko. Tu oprócz niszy można obserować świeże rynny osuwiskowe. Wkoczyłam w świat czosnku niedźwiedziego. Przepotężne łany zieleni poprzetykane kwitnącą kokoryczą, cybulicą, miodunką ćmą. Natrafiam na ładną wychodnię skalną obrośniętą zanokcicą skalną. To jedna z ładniejszych paproci jakie znam. Przez chwilę szukam zanokcicy północnej. Niestety, tu nie występuję. Ładna panorama na dolinę Sanu, śródrzeczne wyspy, elektrownię w Myczkowcach i Uherce Mineralne. Po chwili jestem już na skraju rezerwatu. Obserwuję taniec godowy dzięciołów dużych. Od jakiegoś czasu słyszę szum, nasila się. Odwracam się i co widzę. Dwóch facetów na quadach. Obłoceni aż po czubek kasku przejeżdżają obok mnie. Maszyny dosłownie okapują błotem. O żesz (tu bardzo brzydkie słowo). Wyjechali z rezerwatu. Zero tolerancji, telefon i 997. Panowie przyjmują zgłoszenie. Quadowcy zjeżdżają w dól, na chwilę tracę ich z oczu aby po chwili zobaczyć po drugiej stronie doliny Sanu, na drodze obok Skały Myczkowieckiej.
Potem z buta trasą Zwierzyń-Uherce Mineralne-Rudenka. A niech to diabli, to wymyślił asfalt. :twisted:
Jakby jakaś dobra Dusza miała zdjęcia atrakcji które mijałam to byłabym wdzięczna... Szczególnie kościoła w Średniej Wsi. Jest piękny, wnętrze jest niepowtarzalne. Sa tam pamiątki po Ewie Henriecie Ankwicz, miłości Mickiewicza. Obsmarował ją nieźle. To ona była pierwowzorem Ewy z "Dziadów" tej co kochać nie potrafiła.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 7 kwi 2009, o 20:05

7 kwiecień 2009
Osławickie żeremia

Dziś postanowiłyśmy z Ogrodniczką (za chwilę powinna zawitać na forum) zrobić sobie burzę mózgów. Rano skoro świt wyjechałam do Osławicy. Oczywiście, nie było połączenia autobusowego, na szczęście mieszkają tam ludzie bardzo życzliwi. Bez problemu zatrzymałam stopa. Prosiłam panów aby zatrzymali się obok drogi. Ci mówią, że nie zawiozą mnie na rynek. Konsternacja, Osławica i centrum? Okazało się, że ów rynek to owe cztery chałupki i ośrodek wypoczynkowy wraz ze stadniną. :D
Popołudniu postanowiłyśmy sobie połazęgować. Zazula zabrała mnie na nowe rozlewisko zrobione przez bobry. Znajduje się obok mostu na potoku. Najlepej prezentuje się z nasypu kolejowego. Jest piękne, kilka tam, w tym jedna bardzo duża w kształcie półokręgu z przepływem wody w środku i wysokie, potężene żeremie (żeremie to domki bobrze). Można tu spotkać stada kaczek. Na swoje nieszczęście nie wzięłam lornetki. Mogłyśy tylko z bliska obserwować lot godowy czarnych bocianów, które po podniebnym balecie wylądowały dosłownie obok nas. Widziałyśmy także bardzo wysoko szybującą parę dużych drapoli. Nie wiem czy to były orliki krzykliwe czy jakiś inny gatunek orłów. Orliki w tym miejscu można ciągle obserować. Najśmieszniej wyglądają, gdy na łapach ganiają po dość wysokiej trawie w poszukiwaniu gryzoni. Taki konglomerat pięknego drapieżnika i kury. Potem poszłyśmy obserwować żeremie z innej strony. Sunia zaprowadziła nas na dziwne miejsce, jakby tor betonowy. Jola wyjaśniła mi iż to pozostałości po ujęciu wody pitnej. Ciekawa historia jest z tym związana. Mianowicie w Osławicy był niegdyś pgr. Postanowili wybudować ujęcie wody i wodociąg. Inwestycja wykonywana była z rozmachem. Cysterna wkształcie jaja była oddalona o ponad 2 km o maszynowni. Miała 5x3m m. Oczywiście cysterna była połączona z ujęciem wody potężną rurą. Człowiek, który odpowiadał za wodociąg dopuścił się oszustwa. Ukradł pociąg piasku, który był potrzebny na podściółkę pod rurę. Dochodziło do ciągłych usterek. Tym bardziej, że część osób miała lepkie ręce. W kilka dni po zamontowaniu urządzeń w maszynowi ukradziono silniki. Po reformie Balcerowicza prg upadł, nieuczciwy pracownik poszedł siedzieć, a z wodociągu pozostała cysterna, która służy dzieciakom jako studio nagrań (znakomita akustyka) i owa ruina obok żeremia.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez Piotr_S » 7 kwi 2009, o 20:24

Owo rozlewisko, ale foty nie z tego roku + miejsce po PGR
Załączniki
Avatar użytkownika
Piotr_S
Administrator
 
Posty: 1364
Dołączył(a): 2 mar 2009, o 18:33

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 8 kwi 2009, o 08:35

Piotrek dziękuję za zdjęcia. Mam nadzieję, że nie tylko mi dolina Osławicy podoba się. Moim zdaniem warto tu zatrzymać się. Na Osławicy jest kilka pięknie wykształconych rozlewisk bobrzych. Teren jest przekształcony, mają tu znakomite warunki do życia nie tylko ptaki ale także wiele innych gatunków. Wczoraj obok brodu pod mostem drogowym widziałyśmy tropy wydry i bobrów. Osławica to także miejsce, gdzie w sezonie są wypasane setki owiec. Tam, gdzie są zwierzęta domowe automatycznie pojawiają się wilki. Bez problemu można obserwować ślady ich bytowania. W bacówce można kupić dobre sery. (Moim zdaniem w regionie lepsze są tylko u Nikosa pod Połoniną Wetlińską).
Ten fragment rozlewisk został włączony do sieci NATURA 2000 Bieszczady. Zresztą pod względem przyrodniczym całą okolica jest fascynująca. To styk obszarów naturowych Bieszczady i Ostoja Jaślicka
http://www.iop.krakow.pl/karpaty/defaul ... ista&je=pl" target="_blank
W okolicy Osławicy można obserwować także niedźwiedzie i żubry. W ostatnim wypadku byłabym ostrożna. Żyje tu żubr samotnik, który wędruje sobie blisko zabudowań, potencjalnie może być niebezpieczny. Może nie atakuje ludzi ale wpaść na potężnego byka to dość stresująca sytuacja.

PS.
Pochwalę się, a co. Wczoraj udało mi się po raz pierwszy rozróżnić gatunki żaby. Widziałam pary żab moczarowych. Samce wabią samice kolorem niebieskim.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez buba » 9 kwi 2009, o 10:32

fajny wypad :)
buba
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 76
Dołączył(a): 7 kwi 2009, o 17:16

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 18 kwi 2009, o 15:30

18 kwiecień 2009
Krótkie spotkanie podznakiem żubrów i cerkwi.
Dziś postanowiliśmy z Piotrem trochę nietypowo połazęgować. Interesowały nas cerkwie. Byliśmy też umówieni w stacji PAN w Ustrzykach Dolnych z naszym forumowym Kolegą Żubrem.
Na pierwszy ogień poszedł Polańczyk. Chciałam Piotrowi pokazać komercyjne Bieszczady. Punkt pierwszy programu to "taras widokowy". Przedziwna rzecz, większość z nas przyjeżdża obok tego miejsca nie wiedząc iż z tego wzniesienia jest jedna z najładniejszych panoram na Jezioro Solińskie. Po raz pierwszy byłam tam z św.pamieci Andrzejem, to własnie stamtąd Kolega robił te swoje zachwycajace panoramy na zalew. Potem standard czyli sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości i cudowny obraz MB Łopieńskiej. Obok sanktuarium powstaje wiele ciekawych dla pielgrzymów miejsc: cudowne źródełko, kaplica św. Franciszka, grota NMP.
Udaliśmy się także w okolicę promu aby odwiedzić Kolegę ze świata realnego czyli Daniela (strony dziś nie podam :lol: ). To zapalony wędkarz, który jak okazało się specjalizuje się nie tylko w łowieniu pstrągów ale także w ich czyszczniu. Czas nas gonił więc tylko rzuciliśmy kilka słów i w drogę.
Czy sądzicie, że łatwo odnaleźć stację PAN w Ustrzykach Dol? Wierzcie mi na słowo, niełatwo. Po dość długim kluczeniu udało nam się trafić na Ogrodową. Żubr już czekał. Trochę obawiałam się spotkania z wirtualnym Kolegą, gdyż ów Kolega nie należy do wielbicieli WPP. Ku memu zaskoczeniu Żubr okazał się przesympatycznym młodym człowiekiem. I co za wiedza, a przede wszystkim dar jej przekazywania. Gdyby chciał zająć się przewodnictwem to byłby cholernie dobry. Miałam okazję oglądać Jego zdjęcia żubrów. Fantastyczne, moim zdaniem powinien na serwisie założyć sobie galerię. Chyba nie muszę mowić, że przyjechałam skłonić Go aby podzielił się z ludźmi i swoją wiedzą i zdjęciami. Chyba mi sie udało. Spotknie przeciągnęło się (w moim odczuciu szkoda, że tak krótko trwało, opowieści Żubra o żubrach można słuchać godzinami) więc nie było już czasu na odowedzenie kilku cerkwi. Mam cichutką nadzieję iż Żubr nie zmieni zdania i jutro połazęgujemy wszyscy razem na Łopiennik.
Trochę wbrew Piotrowi pojechaliśmy do mojego ulubionego Leszczowatego. Przecudowna okolica, cisza i spokój, malownicze krajobrazy, a cerkiew to cud, miód i malina. Jest to trzecia świątynia w tej miejscowości. Ta pochodzi z 1922 r., jest wybudowana w stylu narodowoukraińskim. Na uwagę zasługuje jej pokryte w 100 % polichromią wnętrze. Po świątynia grekokatolicka więc posiadała ikonostas niekanoniczny ordodoksyjnie, który składał się z ściany architektonicznej pokrytej czterosferowo ułożonymi ikonami i dwóch ołtarzy bocznych. Zachowały się tylko dwa boczne ołtarze z XVIII w, dwie ikony namiestne, wrota carskie i wrota diakońskie. Na uwagę zasługuje piękny ołtarz z cyborium spoczywającym na czterech kolumnach. Zachowała się tu także piękna ikona przedstawiająca Chrystusa spoczywającego w grobie czyli płaszczenycia Epiaphion.
Ciągle czytam w przewodnikach iż w tej cerkwi znajduje się Mandylion. Nie jest to prawda. Dziś z panem Kapustyńskim (opiekunem cerkwi) sprawdziliśmy wszystkie malunki. Nie ma jest tylko ów całun z wizerunkiem Chrystusa. To on wisi na prawej ścienie nawy.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez fiaa » 18 kwi 2009, o 17:10

lucyna napisał(a):Ciągle czytam w przewodnikach iż w tej cerkwi znajduje się Mandylion. Nie jest to prawda. Dziś z panem Kapustyńskim (opiekunem cerkwi) sprawdziliśmy wszystkie malunki. Nie ma jest tylko ów całun z wizerunkiem Chrystusa. To on wisi na prawej ścienie nawy.

Nie wiem co wisi w tej cerkwi, ale całun z wizerunkiem Chrystusa, to właśnie mandylion (pisany z małej litery). Np. takie coś:
Obrazek
Mandylion z wielkiej litery był tylko jeden.
"Nad horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza"
Avatar użytkownika
fiaa
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 24
Dołączył(a): 13 mar 2009, o 19:42

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.