A takie tam połazęgowska

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez g falu » 27 kwi 2009, o 12:29

I jeszcze kilka fotek
Załączniki
g falu
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 22
Dołączył(a): 31 mar 2009, o 12:47

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 27 kwi 2009, o 13:15

Następny punkt programu to Bardejów. Nie mamy zbyt dużo czasu więc tylko objeżdżamy starówkę sprawdzając, gdzie można zaparkowac autokar. Potem krótki spacer po Bardejowskich Kupelach. Trasa miła, łatwa i standardowa czyli przechadzka po deptaku, zaglądnięcie co na cokole robi Sissi, park i koniec pętelki. W skansenie na ma map, bilet wstępu można kupić za złotówki ale wydawnictwa już nie. Chcieliśmy zakosztować kupelskich oblat (taki wafel w róźnych smakach ale niestety złotówek nie przyjmują). Po trasie zaglądnęliśmy do informacji turystycznej, tu to bym się obłowiła. Są i mapy, i przewodniki w języku polskim ale niestety ale informacja jak to bywa w Karpatach w weekendy nieczynna. Mikroklimat uzdrowiska nas rozleniwia, z Anią robimy się coraz bardziej kapryśne, nie chcemy zwiedzać, siadłyśmy sobie na ławeczce i odmawiamy współpracy z Przewodnikiem. No co raz możemy zachowć się jak rozkapryszona stonka. Nie wiem co dzieje się ale zaczynam się bardzo źle czuć. Kolejka po wodę mineralna więc nie zatrzymujemy się tylko prościutko idziemy na parking.
Mamy jeszcze odwiedzić kilka derwnianych cudeniek na jak to Słowacy mówią na drewnianej drodze. Na pierwszy ogień idzie Ladomirova. Cerkiew jest piękna, wybudowana w stylu zachodniołemkowskim, trójdzielna, wpisana na listę narodowych zabytków Słowacji. Wzniesiona w 1742 r, była kilkakrotnie remontowana. Tu pewna ciekawostka. Ostatni remont współfinansował były ambasador Polski na Słowacji i były dyr BdPN Jan Komornicki. Nie mam sił oglądać tych wspaniałości, zaczyna mnie przeraźliwie boleć ząb. Jedziemy do Krajne Cierno. Pogórze Laboreckie jest naprawdę piękne, wieś wcisnięta pomiędzy pagórami w bocznej dolinie robi na nas bardzo pozytywne wrażenie. Poruszamy się wzdłuż szlaku zielonego do cerkiewki z 1730 r. Maleńka, pozornie dwudzielna. Sielski krajobraz, starsze panie stoją na mostku i patrząc się w wodę rozmawiają, kilka osób zebrało się na pogaduchy obok światyni, jakiś turysta foci. Czas tu wyraźnie zwolnił. Pora w dalszą drogę, zatrzymujemy się przy kolejnym sklepie. Map nie ma ale jest duży wybór alkoholu i pustki, tylko kilka osób robi niewielkie zakupy. Za 3 lody, litrową kolę i czekoladę studencką 140 g płacę 23 zł. To był mój ostatni zakup na Słowacji. Ania przypomina sobie co mówiła jej na Łopienniku Żona Roberta. Na odchudzanie najlepszy jest ocet jabłkowy. Kupujemy po flaszce. Potem usiłowałam jakoś sobie pomóc, tabletki przeciwbólowe mimo zażycia kilku nie zadziałały, ból mnie paraliżował więc chory ząb zalałam sobie octem. Nie wiem jakim cudem ale ból zelżał, a ocet naprawdę mi posmakował. Musimy jeszcze sprawdzić czy naprawiono drogę do Bodruzala. Tu znajduje się najstarsza na Słowacji cerkiew z 1558 r wpisana na listę narodowych zabytków Słowacji. Drogę połatano tylko do świątyni, powyżej to dziura na dziurze. Nie mam sił dalej jechać, prosżę abyśmy wrócili do domu.

Nie wiem czy będziemy mieć zdjęcia pokazujące cerkiewki, siadły akumulatorki i te w aparacie i te zapasowe. Jakby jakaś Dobra Duszyczka miało fotki i nimi podzieliła się to byłabym wdzięczna.
lucyna
 

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 27 kwi 2009, o 18:33

Ale wczoraj nawymyślałam. Nad nami, gdy byliśmy w rezerwacie "Zborovsky hradny vrch" krążył i darł dzioba drapol. Pierwsza myśl to sokół wędrowny. Potem zaczęłam kombinować jak koń pod górę i wymyśliłam pustułkę. Dziś siadłam do literatury, zaczęłam się gapić na sylwetki drapoli w locie i słuchac taśmy z głosami ptaków drapieznych i jestem pewna, że widzieliśmy parę sokołów. Sprawdziłam także w wykazie rezerwatów i terenów chronionych w powiecie bardejowskim. Na Makovicy są sokoły wędrowne.
lucyna
 

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 9 maja 2009, o 04:00

8 maj 2009
Takie tam zwiedzanie cerkwi i nie tylko.
Piotr jest zafascynowany cerkwiami. Kiedyś zaproponował abyśmy pozwiedzali wnętrza światyń z aparatem. Szczególnie zależało Mu na Czarnej. Tu akurat nie ma problemu, bo dysponujemy kluczami. Na pierwszy ogień wzięliśmy trzy z cerkiewek, które mają ładne wnętrza: Rabe, Czarną i Michniowiec. Oczywiście, uzgodniłam z Księdzem Proboszczem wizytę. Nie mógł nam towarzyszyć tego dnia, podał mi tylko namiary na "klucznków".
Rabe mały zgrzyt na początku, gdyż w rozmowie telefonicznej pan, który posiada klucze warknął na mnie, że ksiądz to sobie może mówić ale klucze to on ma. Cerkiewkę znacie, prawie każdy obok niej przejeżdżał. Wnętrze takie sobie, konglomerat obrządku wschodniego i zachodniego. Dolna część ikonostasu została rozebrana,dwie ikony namiestne i carskie wrota rozwieszono na ścianach prezbiterium. Nie mogliśmy ich zobaczyć dlatego, że są w renowacji. Rząd prazników czyli ikon świątecznych zdecydowanie odróżnia się od pozostąłych malowideł. Pierwotne zostały skradzione, zastąpiono je malunkami.
Moją uwagę zwróciły dwa obrazy jak okazało się pochodzące z nieistniejącej cerkwi z Lutowiskach. Są to Ostatnia Wieczerza i Narodziny NMP. Jest tu także trzy ikony z rzędu proroków i mędrców starotestamentowych z tejże cerkwi. Światynia w Rabem była niegdyś magazynem ikon stąd obecność części wyposażenia z Lutowisk. Pan klucznik okazał się bardzo niesympatycznym człowiekiem, który wyglaszał namaszczonym tonem slogany o akcji HT. Jest tu także droga krzyżowa najprawdopodobniej wyrzeźbiona przez Jędrka Połoninę. Z ulga pozegnałam pana z kluczami.
W Rabem warto zwiedzić cmentarz obok cerkwi, jest tam dwa ciekawe nagrobki.
lucyna
 

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 9 maja 2009, o 05:12

Cerkiew z Czarnej znana jest z fasady z portykiem wspartej na sześciu drewnianych kolumnach doryckich. Jest to wśród turystów zorganizowanych najbardziej znana światynia w Bieszczadach.Prawie każdy przewodnik wiedzie tam swoje owieczki. Od czasu, kiedy obecny Ksiądz Proboszcz tu nastał pięknieje w oczach. Z tych nazbieranych grosików odnowiono ramy ikonostasu, poddano renowacji ołtarz boczny z ikoną św. Mikołajai z sceną Chrztu w Jordanie w antepedium, piękną rzeźbę barokową przedstawijąca Pasję, której historia tonie we mgle zapomienia, drugi ołtarz z ikoną MB Pokrow z ikoną św. Dymitra patrona tej cerkwi w antepedium jest w tej chwili poddawany konserwacji, a przede wszystkim uratowano bardzo piękną ikonę Hodegitrię. Ikonostas jest klasyczny z 1882 r. pędzla Bogdańskich cofnięty za ikonotas. Jest tu także chrzcielnica z nieistnejącej cerkwi w Lipiu. Piotrowi wnętrze wyraźnie podoba się. Mi już spowszedniało, zbyt często tu jestem.
Kolega zgłodział więc jedziemy do Lutowisk. W ub.tygodniu oddano punkt widowkowy, taras z parkingiem. Warto tu zatrzymać się, panorama 210 stopniowa na Otryt, Bieszczady Wysokie i góry położone na terenie Ukrainy. Potem do baru Ryś. Mówiąc wprost to już nie to. Kiedyś kiedy urzędował tu Janik ze swoją żoną to było to miejsce godne polecenia. Lubilam je.
lucyna
 

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 9 maja 2009, o 06:27

Teraz nie polecam. Więcej na ten temat może powiedzieć Piotr, który zakosztował tutejszej kuchni. Ja wywąchałam barszcz z torebki, a schaboszczak z pieczonymi ziemiakami wyglądał nieszczególnie. To już kolejny gospodarz w tym miejscu, a moim zdaniem poziom usług gastronomicznych z każdym nowym przetargiem obniża się.
Następny punkt programu to ruiny synagogi kahalnej z XIX w. Nigdy tam nie byłam na szkoleniu. Ruiny są tak zakrzaczone iż trudno je dostrzec mimo tego, że mają 14x17 m. Zresztą do końca nie wiadomo czy to są ruiny domu modlitwy zniszczonego wraz z całą drewnianą zabudową żydowskiego rynku Lutowisk w 1942 r.
Jedziemy do Michniowca wykorzystując drogę przez Lipie. Tę stokówkę, która została podsypana z żwirem. Panarama na najwyzszy szczyt Gór Sanocko-Turczańskich Magurę Łomniańską i krainę lipnicką jest piękna.
lucyna
 

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 9 maja 2009, o 20:20

Cerkiew w Michniowcu o orginalnej budowie nawiązującej w swojej środkowej części do romanskiej rotundy należy do moich ulubionych. Podjeżdżamy trochę za daleko, musimy wrócić się kilkadziesiąt metrów aby wejść na dróżkę wiodącą do świątyni. Dzięki temu możemy podziwiać harmonijną całość: cerkiew z 1863 r., dzwonnicę, która służyła najprawdopodobniej jako kostnica dla samobójców z 1904 r. i przycerkiewny cmentarz. Mieszkanki wsi szły do świątyni na majówkę. Piotr miał obiekcje, nie chciał zakłócać swoją obecnością modlitwy. Zagadnęłam panie, z wyraźnym wahaniem pozwoliły nam na sfotografowanie wnętrza. Wyjątkowo ciekawego, prawie tak urokliwego jak to w Leszczowatem. W tej dawnej cerkwi znajduje się orginałny ikonostas o półkolistym kształcie nawiązującym do łuku tęczy. Jest częściowo rozmontowany. Moją uwagę zwraca orginalna ikona znajdująca się pod krzyżem zwieńczającym ikonostas. Przedtawia Boga Ojca. Na uwagę zasłuchują ciekawe z połowy lat 80-tych XX w polichromie i pięknie z nimi komponująca się droga krzyżowa.
Nasza ostatnia cerkiewka do wnętrza której tylko zaglądnęliśmy to ta ślicznotka z Żołobka. Bardzo mi się z zewnątrz podoba. Wewnątrz taka sobie. Jej orginalne wyposażenie zostało skradzione. Zastąpiono go ołtarzem z Lutowisk.
Przeprowadziłam dziś małe śledztwo w temacie drogi krzyżowej z Rabego. Ponoc jest dłuta Połoniny jak przeczytałam w jakimś przewodniku. Ksiądz proboszcz nic nie wie na ten temat. Kapitan Trampa, bliski znajomy Połoniny także nie umie powiedzieć czy jest to dzieło prekursora zakapioryzmu.
lucyna
 

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 10 maja 2009, o 18:37

10 maj 2009
Nie ufaj słowackim szlakom czyli takie sobie błądzenie po Snińskim Kamieniu
Wyjechaliśmy ze Sławkiem skoro świt. Po drodze dołaczyli do nas: Ania i Falu G. Mieliśmy przepiękną pogodę, na Słowacji jest już w pełni wiosna . Laborecka vrchovina i Bukowske vrchy mieniły się dziesiątkami odcieni zieleni. Szybko mijaliśmy Madzilaborce i kolejne niezbyt ładne wsie. Dostałam sms, ale niespodzianka. :) Nasz Kolega z forum info Fox życzy mi udanego weekendu. Mam cichutką nadzieję, ze zawita także tu. :)
Snina największe w tej części Słowacji miasteczko liczące ponad 21 tys. mieszkańców. Zrobiło mi się niedobrze, choroba lokomocyjna daje znać więc Grzesiek zatrzymujemy się. Przez przypadek znaleźliśmy się obok znanej Galerii Miro prezentującej dzieła znanych w całym świecie współczesnych artystów m.in. Picassa . Sławek z Grześkiem rozkładają mapy, a my z Anią podchodzimy do niezbyt ładnego budynku. Niestety, galeria jest nieczynna.
Jesteśmy w Zemplińskich Hamrach, na węźle szlaków, obok kamieniołomu. Krótkie przepakowanie, Koledzy znów śleczą na d mapą, a my z Anią w międzyczasie idziemy podziwiać miniaturki zwierząt. Dwie małe kozy walczą ze sobą na daszku małej wiaty, pozostałe zwierzaki: duża owca, kilka miniaturek owiec i kóz spokojnie pasą się w rowie. Podchodzimy do ogrodzenia. Na wybiegu pasą się miniaturki koników i osiołek. Ania przyjęła na siebie obowiązki fotografa. Przed wejsciem na szlak wyłączamy telefony, jesteśmy obok poligonu.Nie jestem tu pierwszy raz ale z pewną trudnością rozpoznaję okolicę. Na pewno tu byłam na szkoleniu na kursie przewodnickim. Wysiada z autokaru duża grupa słowackich turystów. Zamieniamy kilka słów i idziemy do bram kamieniołomu. Oczywiście wstęp jest wzbroniony ale ta naprawdę piękna odsłona robi wrażenie. Przez chwilę rozmawiamy z dozorcą, który pozwala nam podejść do wyrobiska. Cud, miód i malina.
Wybieramy szlak zółty. I pupa zbita. Po chwili nie ma oznakowań. Jest niebieski. No dobra, na naszej ponoć dobrej mapie Harmanec arkusz 126 Vihorlatske vrchy Zemplinska sirava wydanie 4 nie ma zaznaczonego szaku żółtego ale za to jest niebieski. Modre oznakowania strzałką kierują nas w wąwoziastą dolinę potoku. Schodze w nią, Koledzy zostają szukając oznakowań. Nie ma, wracam się, a Sławek z Grześkiem wracają się do miejsca, gdzie były ostatnie oznakowania. Spotykamy dwójkę młodych Słowaków. Idą pewni siebie pod górę aby po chwili zawrócić. Razem spoglądamy na nieszczęśną mapę i od nowa rozpoczynamy poszukiwania. Przechodzimy potok, Sławek zbiega do stóp kamieniołomu i szuka oznakowań. Coś znalazł więc Grzesiek dołącza do niego. Po chwili wracają uszczęśliwieni. Idziemy pod górę. Już wiemy, że mapa jest niedokładna, szlak fatalnie oznakowany więc wędrujemy na czuja. Są oznakowania szlaku żółtego, po chwili pojawiają się niebieskiego, część z nich jest zamalowana. Jakiś znakarz likwidując szlak był bardzo niedokładny i leniwy. Wprowadził niezły mieszunek. Trasa jest naprawdę ładna. Idziemy przez piękną, dorodną buczynę. Jakże brakuje nam Marcina. Te ichnie rośliny są troszeczkę inne, np. zawilec gajowy dwukrotnie większy od naszego. Pod stokówką pojawiają się zamiast lub pomiędzy oznakowaniami szlaku zółtego maźnięcia seledynowe. Spotykamy ciekawą roślinę, podobną i jednocześnie niepodobną do żywca. Mam nadzieję, że nasz Kolega nam podpowie co to jest.
lucyna
 

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 10 maja 2009, o 19:26

Cholera jasna, na edycji poprzedniego postu chciałam dopisać dalszą część relacji ale nie udało mi się. Spóżniłam się, błagam drodzy Moderatorzy wydłużcie troche czas edycji. :roll:
Powyżej stokówki znajduje się miejsca na ognisko otoczone stertami śmieci. Idziemy w górę utwardzoną drogą. Po chwili jesteśmy na przełeczy na węźle szlaków. Niebieski odchodzi do Morskiego Oka, byłam tam, Koledzy nie ale na szczęście decydują się na ominięcie tej atrakcji. Podchodzimy na Sniński Kamień. Cała trasa jest łatwa do przejścia mimo tego, że pokonuje sie przewyższenie około 800 m. Jesteśmy zachwyceni okolicą, po prawej stronie otwiera się panorama w dole której pięknie prezentuje się Morskie Oko. Podchodzimy niespiesznie racząc się przepiękną przyrodą. Buki tu są inne, masywne, a zarazem wysokie i strzeliste o niespotykanej u nas koronie o grubych, krótkich konarach pozbawionych prawie drobnych galęzi. Niebo także ma inny odcień błękitu niż u nas.
Sniński Kamień to dwie przepotężne wychodnie skalne. Na pierwszą wchodzą po schodkach Koledzy, ja po namyśłe rezygnuję. Wabi mnie podnuże kamieniska pięknie porośnięte m.in. łanami kozłka lekarskiego. Obchodzę atracytowego olbrzyma wąską i dość niebezpiecznie biegnącą ścieżką. Jestem obok drugiego. Kusi, oj kusi więc mając nadzieję, że mój niezawodny aniołek stóż czuwa idę na żywca. To nie jest wspinaczka ale mozolne i nieudolne wpełzywanie na kamień. Jakość mi to idzie mimo tego, że mam obuwie górskie. W pewnej chwili podciągnęłam się na rękach mając jedną nogę spolidnie opartą na wystającym kamieniu, drugą zrobiłam szeroki rozkrok w poszukiwaniu podparcia i pękły mi spodnie, od zamku do połowy uda. Ups, trzeba złazić. Na szczęście mam na sobie górskie, z podszewką.
Po chwili Koledzy podchodza do drugiego kamienia. Grzesiek wrzeszczy: kto cię stamtąd ściągnie? Ja jakby nigdy nic schodzę w dół, oczywiście po ścieżce. :mrgreen: Wchodzimy po schodkach na drugi głaz. Ten przyjemnie kojarzy mi się z soczystymi poziomkami którymi tu niegdyś objadalam się. Przepiękna okolica. Kilkoro ludzi siedzi na skałkach koło krzyża. Kobieta mówi: jake tu jest krasne i ma rację. Podziwiam w zachwycie okolicę.
Koledzy nawiązują rozmowę z miejscowymi Słowakami. Mamy zaproszenie na sylwestra. Właśnie tu kilkaset osób o 12 w południe spotyka się aby wypić lampkę szmpana. Być może będzie ich więcej, gdyż jest projekt budowy na Sniński Kamień wyciągu. Obok nas latają pazie królowej.
Schodzimy szlakiem zielonym.
lucyna
 

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 11 maja 2009, o 06:00

Pasmo Wyhorlatu jest pochodzenia wulkanicznego, Mały i Duży Sniński Kamień zbudowany jest z andezytu. Pięknie wygląda ciemnoszara, w załamaniach czarna skała na tle młodej zieleni i głębokobłękitnego nieba. Jesteśmy na terenie Chronionego parku krajobrazowego Vichorlat, na obszarze pomnika przyrody nieożywionej o pow. 5.59 ha. Część pasma zajmuje vojensky obvod Valaskovce, non stop przypominają nam o tym tablice. Pod względem przyrodniczym obszar jest cenny o czym możemy przekonać się schodząc szlakiem. Mijamy dobrze wykształcone zbiorowiska leśne, w tym jaworzynę w podzespole z miesięcznicą trwałą. Są tu lulecznice kraińskie, omiegi górskie, jakieś tojady. W partii przyszczytowej naszą uwagę zwracają dziwnie ukształtowane krywulce bukowe m.in. pełzające drzewo. Na stromym zboczu niektóre dolne konary buków opierają się o grunt i rosną pionowo jak pnie. Szlak jest dobrze wytyczony, zejście momentami strome więc szybko schodzimy w dół. Mijamy źródełko ale jest nieoczyszczone więc mimo pragnienia nie kosztujemy z niego wody.
W Zemplińskich Hamrach robimy zdjęcie pomniczka formy odlewniczej. Ten region niegdyś był silnie rozwinięty gospodarczo, pierwsza huta powstała tu w 1809 r. , przerabiono tu rudę żelaza wydobywaną z masywu Snińskiego Kamienia.
Celowo nie podałam wysokości Kamienia Snińskieg, gdyż dane są rozbierzne od 1005 m do 1008 m n.p.m. wg wydawnictw słowackich. Na mapie Hermanec 1006 m.



PS.

Zdjęcia ze Słowacji ma wleić Grzesiek, być może zrobi to dziś. Jutro wraca Piotr wiec na pewno pojawią się fotki z wnętrz cerkwi. Obaj mi obiecali ozdobić wątek. Już postanowiłam kupić sobie aparat, nawet wiem jaki. Taki sam jak ma Marcin.
lucyna
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.