Wzgórza Rymanowskie czyli tempo patrolowe -1
4 kwiecień 2009 r
Stara gwardia z kursu przewodnickiego: Andzej, Falu G, ja wzmocniona Małżonkami Kolegów: Małgosią i Anią oraz Karolina
Postanowiliśmy uczcić godnie pierwsze słoneczne dni tej wiosny w Beskidzie Niskim. Padło na Rymanów Zdrój. Sądzę iż nie trzeba przedstawiać tego pięknie położonego uzdrowiska. Nie wiem jednak czy wiecie, gdzie można nabrać dobrej wody mineralnej ze źródła Marysienka i Józef? Trasa prosta: przystanek PKS-most na Taborze-alejka obok Zielonego Domku i mamy pijalnię. Warto tam wstąpić i zakosztować. A dlaczego to lepiej wyjaśni Grzesiek, który w tym specjalizuje się. Mimo iż jestem zainfekowana, straciłam smak i węch woda kojarzy się z przesławną truskawiecką Naftusią. Ten sam posmak.
Grzesiek stawia sprawę jasno, Andzej jest przewodnikiem, my tylko turystami więc jak to turyści mamy słuchać, stosować się do poleceń i zwiedzać. Ok, każda odmiana losu może być zabawna. Kolega Przewodnik dziś postanowił zabrać na krótkie połazęgowisko Rymanów Zdrój-nieistniejaca wieś Deszno-nieistniejaca wieś Wołtuszowa-Dział-Królik Polski
Teren jest naprawdę malowniczy, trochę przypominający klimatem Bieszczady, bardzo urozmaicony pod względem przyrodniczym. Spacer rozpoczynamy nad Taborem. Andrzej jest zbulwersowany. Rzeka zostanie uregulowana na całej długości, wciśnieta w betonowe koryto. Jest związany z ta okolicą. Wychował się nad Taborem, pisał o nim pracę magistrską. Badał przepływy wody w korycie. Typowa rzeka górska: od 0,5 m3/s do 36 m3/s. Brzegi pięknie porastają łany lepiężnika białego na którym buszują gigantyczne trzmiele i pszczoły.





