alegorie wczesno majowe

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

alegorie wczesno majowe

Postprzez alegorn » 6 maja 2013, o 12:33

plan był piękny, słuszny i jedynie prawdziwy : wyjechać z warszawy.. w góry.. tym razem te mniejsze trochę...
w zasadzie nie wiele więcej potrzeba do szczęścia, a fakt, że właśnie zakończył się pewien epizod w życiu osobistym, i po powrocie mieszkanie będzie hmmmm miało więcej przestrzeni - to tylko in plus, dla wyjazdu..

na dzień dobry kolej, znów nas zaskoczyła (choć myślałem że nie wiele mnie już z ich strony zaskoczy).. nocny pociąg do Przemyśla był zapchany.. bardzo.. przygotowuje się mentalnie do spędzenia nocy na korytarzu wagonu, a tutaj - niespodzianka.. dołączają jeszcze jeden wagon!!
ze stoickim spokojem, rozdzielamy się z Prezesem, wychodząc z założenia że wchodząc z obu stron, musi się choć jednemu udać znaleźć odpowiednie miejsce... założenia całkowicie słuszne - mamy 4 miejsca, czyli o dwa zbyt dużo, skuteczne my bestie, ot co.

mówiłem już że to był wagon pierwszej klasy przemianowany na 2? całe sześć osób w wagonie... rozsuwane fotele! ot, rozpusta :]

dziwne rozmowy polaków, w wagonie nocą... w ramach socjalizacji z współtowarzyszami podróży zamieniamy kilka słów, okazało się że wszyscy jadą w góry... w BIESZCZADY.. na pytanie gdzie : Polańczyk, Solina... Ustrzyki (nie byłem pewny czy chodziło o Górne czy Dolne... )ważne że BIESZCZADY! i basta..
hmmm Prezes, bardziej doświadczony - w zasadzie milczał.. ja nieśmiało próbowałem powiedzieć że pogórza też piękne są!.. i nie tak zatłoczone.... i bardziej dzikie... przynajmniej, bardziej niż Polańczyk... niż Ustrzyki, które by tam w końcu by być nie miały..

rankiem, wczesną porą - czyli tak o 10 - dojechaliśmy na miejsce.. tutaj bardzo pozytywne wrażenie zrobił na nas dworzec, odnowiony, piękny... naprawdę dobra robota.
w Przemyślu to jeszcze jedynie zapiekanka, lody, ostatnie zakupy, obowiązkowa fota ze Szwejkiem, no i w drogę...

droga... w zasadzie chodzi o to, by zajączka gonić, niekoniecznie złapać... tym razem, ustalamy, że zimowo bieszczadzkie rozwiązanie (czyli jeden niesie mapę - drugi kompas) jest rozwiązaniem dającym zbyt wielkie możliwości krajoznawcze, a więc trzymamy się PLANU, jak i kompasu i mapy.. każdy swojego kompletu :]
oczywiście plan jaki mieliśmy był ambitny: trasa przemyśl - polany surowiczne,a właściwie rymanów zdrój...
i w zasadzie tyle... te mniej istotne punkty marszrutki ustalaliśmy w trakcie... tak więc poszliśmy pierwszego dnia na szybenicę, później na kopystańkę, gdzie urzeczeni majestatem lip podejmujemy decyzję, tak, to właśnie to jest to miejsce na pierwszy nocleg.

mhmm, na nocleg przyłączyła się jeszcze jedna para plecakowiczów... obiad w zasadzie był dziełem dwu chwil, pewnym zaskoczeniem dla mnie był osobisty brak łyżki, no bywa, zdarza się najlepszym(no bo skoro mi się przydarzyło...;) ), na szczęście mam nóż, a lipa tuż obok... to i udało się wystrugać coś ku szybkiemu pokrzepieniu ciała..
w zasadzie tak mi się to spodobało że jeszcze z dwa kolejne dni strugałem kolejną łyżkę, te z nowicy przy mojej to będzie pikuś! a swoją drogą, ilu miało możliwość jedzenia łyżką własnej roboty?? :)

kolejny dzień - to przemarsz czerwonym szlakiem do Birczy... tutaj pewne zaskoczenie, szlak, od pewnego momentu był zamalowywany.... co prawda nam to w niczym nie przeszkadza (my raczej chodzimy po górach... nie po szlakach) ale powoduje obszerne dysputy, w celu ustalenia celu tegoż stanu rzeczy(kolejna wojna na pędzle??? )... zapewne z przekory przeszliśmy ten zamalowany szlak dość dokładnie... poza tym jest bardzo nieprzetarty - więc i urokliwy.. tutaj zdecydowanie widać, dlaczego są starania o turnicki park narodowy..

w birczy, udało mi się wygrać kolejnego bigmilka! :], w zasadzie to chyba największy epizod w tym miejscu... celem naszego noclegu na dziś jest karmel...
miejsce (a właściwie MIEJSCE) fajne, warte odwiedzenia.. niestety w zagórzu tegoż dnia było otwarcie sezonu motocyklowego... no, ale pal to sześć, zdarzają się gorsze przypadki..., motocykliści zdarzają się nawet w najlepszych rodzinach, nie trzeba się ich wstydzić.... (na miejscu sprawdziliśmy: nie straszy)

lapidarne pytanie co dalej, postawiło nas wobec faktu przedreptania(jeśli nie złapiemy stopa jakiegoś) asfaltu z zagórza w stronę komańczy.. może szczawnego... ale mówiąc szczerze, słońce oraz remont drogi (zdecydowanie nie polecam jazdy z zagórza do komańczy obecnie) skutecznie nas zniechęciły do dalszej wędrówki... dotarliśmy do czaszyna, i tutaj, na widok otwartego sklepu (a był to 3 maja!!!) skapitulowaliśmy. czekamy za autobusem. czekamy, wśród miejscowych, chłonąc utraconą wodę i minerały w postaci gotowych wyrobów rozlewanych i kapslowanych, tak po pół litra... o! i ciastka! mniam. rozmowy polaków przy piwie, jakie są każdy wie.. no każdy przynajmniej, kto pił kiedyś piwo, wśród miejscowych.. w zasadzie bardzo fajnie spędzony czas.. przynajmniej jeśli miejscowi nie uznają cie za frajera...tutaj moje struganie łyżki, i znajomość fachu wzbudziły uznanie :)

z faktu stanu drogi, podejmujemy dramatyczną decyzję: jedziemy tak daleko jak tylko się da!! dla nas, w tym konkretnym autobusie oznacza to moszczaniec
narastające napięcie, cały dramatyzm objawiony w niekorzystnych warunków atmosferycznych, skłania nas iż przenosimy się pod pobliską wiatę.. tam też kontemplujemy okoliczności przyrody, oraz spożywamy wiktuały wszelakie, jaki udało się odszukać w przepastnych plecakach...
dramatyzm sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy - podkreślał deszcz.. ulewa... burza... GRADOBICIE... osz k... na szczęście niedaleko był przystanek, bo wiata miała tylko zadaszenie, a to stanowczo było zbyt mało... hmmm... wznieśliśmy toast kanapką i kubkiem herbaty za tych co mokną na szlaku.. rozpacz w oku, (a może deszcz??) na myśl o tym że i my mogliśmy podobnie...

gdzie można będąc w moszczańcu szukać noclegu... gdybyście nie znali odpowiedzi - podpowiadam: świetlica. nocowaliśmy tam lat temu kilka większą grupą, więc i teraz myślimy o tym samym wybryku... tyle że nie fart.. była komunia... eeh, rozbijamy się więc na podwórzu, dostając chleb, a rankiem ciasto,i zaproszenie na kawę/herbatę, my odwdzięczyliśmy się tym samym(zaproszeniem, nie ciastem..), tylko ogniskową.. dla mnie, herbata z ogniska, posiada pewien aromat, której nie posiada najlepsza inna, gotowana w tradycyjnych kuchniach.. z sołtysem też chyba przegadaliśmy bez mała z godzinę...

w tym czasie, machaliśmy innym turystom, o których obecności w okolicach wiedzieliśmy.. ale jako że turyści owi byli grupami zorganizowanymi, i nawet posiadali przewodników - to nie było problemów.. szybko ustaliliśmy marszrutę owych tras, i poszliśmy swoja własną.. jednak jako ze kierowaliśmy się wszyscy w jednym i pobliskim kierunku - nie było to takie łatwe, i wpadaliśmy od czasu do czasu na nich jeszcze.

no, ale dość o pierdołach! dziś robimy wielkie żarcie i pranie, oczywiście przed dotarciem na zgrupowanie.... nie wiem jak wy, ale ciepły prysznic, w środku lasu - zawsze sprawia niesamowite uczucie... orgazm jest przereklamowany moim zdaniem(w takich momentach oczywiście, w innych okolicznościach wyznaję bardziej tradycyjne poglądy ;) ), umyć się po trzech dniach wędrówki pod ciepłym prysznicem, w środku lasu - to jest to! (kiedyś miałem letnią wodę po 11 dniach morderczej łazęgi - łezką w oku do tej pory mi się kręci na to wspomnienie)..
stwierdzam że niedługo jeszcze przetestuje saunę - i będę reklamował swoje trasy hasłem 'prysznic i sauna dla wytrwałych i zdesperowanych'... no bo ile się można myc w zimnej wodzie.. brrr.

dotarliśmy na zgrupowanie...
'i ja tam byłem, herbatę piłem' eeeh, fajnie spotkać było tyle pozytywnego narodu... fajnie spotkać starych znajomych, poznać kilku nowych... posłuchać opowieści, pośpiewać... ba! nawet ja i na drumli nieśmiało gdzieś, lekko z tyłu sobie przygrywałem...

w między czasie pełniłem obowiązki samozwańczego fotografa.. i nawet są pewne sukcesy, tak mniej więcej co 5 fotka się nada.. (co jak na zdjęcia, w nocy, przy ognisku, bez flesza jest pewnym osiągnięciem)
a wiecie? aparat to fajna sprawa, można się wgapiać w 'interesujące okoliczności przyrody' bez krępacji, czasami bezczelnie przepychając się przez zgromadzony przy ognisku tłum ludzi ;)

na wielki plus dla tegorocznego zgrupowania, zaliczyć muszę pogodę.
i fakt obecności 'zgórmysynow' czy jak ich się odmienia...

rankiem, chaos kontrolowany... wspólne zdjęcia, ot, zwykłe po rajdowe pierdoły...
coś, czym tym razem zachwyciło to 'czołg' ;) kto wie na czym owa zabawa polega - ten wie, czym to grozi..tak jak zazwyczaj, szlak wytyczał duma*... zaczynało się pięknie na trawie...kolejno potem przez głęboki rów... kałuże pełne błota, przez rozsypane trociny, by skończyć się w strumieniu... eeeeeh... niesamowite :):) zdecydowanie słowa, to zbyt mało, by to opisać... na szczęście mam to nagrane :P

(duma to człowiek, ktory od dwudziestu lat kucharzy na rajdach, o którym, krążą legendy, iż niezależnie od postury kursanta jest przynajmniej dwadieścia centymetrów wyższy! ile jest w tym prawdzy swego czasu sam miałem możliwość się przekonać.. ;) )

to w zasadzie tyle... szybki przemarsz do rymanowa, przez przełom wisłoka... pizza i autobus.....

foty będą później..

a jeszcze później, alegorie późno majowe :D

pozdrawiam!
Jacek.
od gór piękniejsze są tylko góry...
alegorn
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 128
Dołączył(a): 28 lut 2012, o 13:14

Re: alegorie wczesno majowe

Postprzez krzyś » 6 maja 2013, o 21:16

alegorn napisał(a): ciepły prysznic, w środku lasu - zawsze sprawia niesamowite uczucie... orgazm jest przereklamowany moim zdaniem(w takich momentach oczywiście, w innych okolicznościach wyznaję bardziej tradycyjne poglądy ), umyć się po trzech dniach wędrówki pod ciepłym prysznicem, w środku lasu - to jest to!

Oj, wiem coś na ten temat...
Góry wysokie, kto mi z wami walczyć kazał...
Avatar użytkownika
krzyś
Bieszczadzki ekspert
 
Posty: 1396
Dołączył(a): 17 cze 2010, o 11:03

Re: alegorie wczesno majowe

Postprzez alegorn » 7 maja 2013, o 11:04

ot, i fotki.
https://picasaweb.google.com/1052512906 ... directlink

ewent. ten sam album, ale trochę w innej oprawie
https://plus.google.com/photos/10525129 ... q-LLi5HvUg


mało jest zdjęć krajobrazowych - mgliście było...
sporo fotek jest z zgrupowania, część jest kiepska technicznie - może kiedyś się nauczę lepiej :)
jeszcze coś z tym zrobię - fotki 'są jaki są', popracuje może jeszcze nad nimi, myślę że coś się da więcej uzyskać

pozdrawiam,
Jacek
od gór piękniejsze są tylko góry...
alegorn
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 128
Dołączył(a): 28 lut 2012, o 13:14

Re: alegorie wczesno majowe

Postprzez chatka_puchatka » 12 maja 2013, o 08:05

Zdjęcia wyszły całkiem nieźle :)
chatka_puchatka
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 24
Dołączył(a): 19 mar 2013, o 16:58

Re: alegorie wczesno majowe

Postprzez włóczęga » 12 maja 2013, o 15:52

Wszystko fajnie, poza tym, że mnie osobiście razi brak normalnej pisowni. Aż trudno przez to przebrnąłem.
włóczęga
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 28
Dołączył(a): 28 maja 2011, o 17:03

Re: alegorie wczesno majowe

Postprzez alegorn » 12 maja 2013, o 19:58

normalnie? hm, normalnie pewnie by mi się nie chciało pisać... :) ale rozumiem punkt.. czytania :)

pozdrawiam,
J.
od gór piękniejsze są tylko góry...
alegorn
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 128
Dołączył(a): 28 lut 2012, o 13:14

Re: alegorie wczesno majowe

Postprzez Justyna.A.G. » 13 maja 2013, o 17:44

Włóczęga to nie nowa matura żeby dawać punkty za poprawny podział pracy na akapity, ani rozprawa naukowa co by się czepiać literówek ;) Co do stylu mi się bardzo podoba i dobrze się czytało ( ja np. nie trawiłam stylu Gombrowicza, dlatego jego twórczości nie czytałam... i tyle :) )
Justyna.A.G.
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 64
Dołączył(a): 15 kwi 2012, o 08:47


Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.