Trudne pytanie. Nie wiem czy wolą się truć w Biedronce. Mięso baranie z tego co mówili mi goście kosztowało jesienią i to zamrożone w nielicznych sklepach w Warszawie 35-40 zł/kg. Kogo na nie stać? Poza tym w Polsce nie ma tradycji spożywania baraniny. Sama tego mięsa nie znoszę, nawet moje psisko go nie lubi. Jest trudne do przyrządzenia, drogie, tylko w Dolnym Smereku w Bieszczadach raz udało mi się namówić kucharza aby coś smakowitego przyrządził z baraniny. Były szaszłyki, jako danie regionalne, to była grupa z najwyższej półki więc stać ich było na obiad za ponad 40 zł. Nawet im to smakowało, ale to byli specyficzni goście, z jakiegoś promującego turystykę projektu.
Baranina z ogniska często podawana prawie nie jest zajadana przez gości. Kiedyś od grupy dostałam dla Kretyna ćwierć barana, ale działo się. Zwierzaki odmówiły jedzenia.
Po co? Owczarstwo to piękna tradycja, jest bundz i sery podpuszczkowe. No i multum pieniędzy z UE, które trzeba wydać. A i dla przyrody takie wypasy są korzystne.





