Bieszczady, sierpień 2011

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

Bieszczady, sierpień 2011

Postprzez KASIA B » 16 sty 2012, o 20:43

Witajcie,

zachęcona relacją Samsona-Miodka, tak letnią w te styczniowe dni, postanowiłam i ja powspominać letnie klimaty w zimowy wieczór.

Jak co roku, postanowiłam wybrać ten sam jak co roku termin wypadu w Bieszczady. Jak co roku wyjechałam z Warszawy o 20.30, by po kilkunastogodzinnej podróży ( w tym roku bez żadnych dodatkowych przygód - nie licząc oczywiście niektórych człeków podróżujących tym samym PKSem...) około 7.30 wziąć pierwszy oddech bieszczadzkiego powietrza. W tym roku jako bazę wypadową obrałam Wetlinę. Wiem, wiem, może się krzywicie na widok tej nazwy, aczkolwiek dla osoby bez własnego samochodu, to ważne, aby wszędzie mieć blisko i dodatkowo móc dojechać gdzie potrzeba... Więc około 7.30 przybyłam do Wetliny i ze wszystkimi tobołkami udałam się do Domu Wycieczkowego PTTK w Wetlinie. Tam skonsumowałam zaległe kanapki z podróży i czekałam do ok 11.30 na odbiór pokoju. Po otrzymaniu kluczy natychmiast zostawiłam wszystkie rzeczy w pokoju, przepakowałam plecak i... jak mawia Niedźwiedź: Hej, ku górom!!! Po kilkunastogodzinnej podróży na początek wybrałam się żółtym szlakiem na Przełęcz Orłowicza, do Chatki Puchatka i w dół. W momencie kupowania biletu na szlak zaskoczył mnie brak karnetów w tym roku, co trochę daje po kieszeni.Ale niezrażona tym faktem pięłam się do przełęczy. Tuż przy granicy lasu z połoniną, podczas odpoczynku, podszedł mnie lisek, który wcale się nie bał ruchu turystycznego i dość chętnie pozował do zdjęć :)

Dochodząc do przełęczy, stwierdzam, że z roku na rok Bieszczady są coraz popularniejsze, jest coraz więcej turystów, niestety niektórzy nie są zaznajomieni z kulturą bycia na szlaku... Ale dziś nie o tym... Od kilku lat odwiedzam Bieszczady w tym samym terminie i zawsze jest super pogoda. Teraz wędrując z przełęczy Orłowicza ku Chatce, zaczęło się chmurzyć, wiać, czuć było burzę w powietrzu... Choć boję się burzy, tym razem jakoś spokojnie i niespospiesznie wędrowałam ku Chatce, robiąc zdjęcia, i rozkoszując się bieszczadzkimi, pochmurnymi krajobrazami...

Oczywiście za jakiś czas chmury się rozeszły i ani deszczu, ani burzy ani śladu. Można było na spokojnie zjeść wcześniej naszykowane kanapki z kubkiem ciepłej herbaty w Chatce Puchatka i nieśpiesznie skierować się na jakąś obiadokolację w doliny...

A oto część z moich zdjęć z tego dnia:
Załączniki
KASIA B
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 17
Dołączył(a): 26 lip 2011, o 17:46

Re: Bieszczady, sierpień 2011

Postprzez lidkru » 17 sty 2012, o 06:49

Ja tam się nie krzywię ;) na żadne bieszczadzkie nazwy, za to z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3187
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Bieszczady, sierpień 2011

Postprzez Zygmunt Skibicki » 17 sty 2012, o 10:03

No i ekstra!
I o to w tym wszystkim chodzi, by po górach dla własnej frajdy... chodzić.
Żadnych haseł i celów ratujących ludzkość od... "zguby".
Zero poprawiania, czy naprawiania ludzkości...
Sztandary i proporce zwinięte na... strychu, a wraz z nimi fanfary.
Bez nadęć, zadęć, napięć i... wypięć.
Wyłącznie relacje z osobistych... relacji.
Po... ludzku!
Ja także czekam na kontynuację...

P.S.: Od lat jeżdżę w Bieszczady sam i nie-sam własnym samochodem i także "bazuję" w Wetlinie, bo... mi pasuje najbardziej. Po prostu.
I bardzo się cieszę, że "dominująca reszta ludzkości" uznaje to za... no trendy.

Obrazek
Jeśli Admin uzna to za niedopuszczalną reklamę, to... nożyczki!
Avatar użytkownika
Zygmunt Skibicki
Snufkin errantes v. insanabilis
 
Posty: 778
Dołączył(a): 17 lip 2011, o 10:23

Re: Bieszczady, sierpień 2011

Postprzez samson_miodek » 17 sty 2012, o 20:31

O kurka - stałem się inspiracją :D Ale mnież zaszczyt kopnął. Ja właśnie w sierpniu nie chciałem jechać ze względu na większy ruch turystyczny, no i pracuję w sklepie gdzie w wakacje miałm większy obrót większe premie - więcej kasy na przyjemności.

Czekamy na ciąg dalszy relacyj bieszczadzkich pani Kasiu :)

Pozdrawiam
Samson
- Dlaczego właściwie ruchome obrazki pana Dibblera zawsze mają w tle świat ogarnięty szaleństwem?
Soll zmrużył oczy.
- Ponieważ pan Dibbler - warknął - jest człowiekiem bardzo spostrzegawczym.
Avatar użytkownika
samson_miodek
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 52
Dołączył(a): 6 lip 2011, o 21:44
Lokalizacja: Ciechanów/Gdynia

Re: Bieszczady, sierpień 2011

Postprzez KASIA B » 17 sty 2012, o 23:11

Ehhh tam, jaka pani.... Dalsza część relacji będzie najprawdopodobniej jutro, bo pracowity tydzień mam (również w sklepie :D). Dziś wrzucam kolejną porcję zdjęć z pierwszego dnia.
Załączniki
KASIA B
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 17
Dołączył(a): 26 lip 2011, o 17:46

Re: Bieszczady, sierpień 2011

Postprzez lucyna » 18 sty 2012, o 06:59

Miód na serce )
Fajnie zobaczyć legendarnego liska. Dużo o nim słyszałam ale jeszcze mi się nie przedstawił. :P
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: Bieszczady, sierpień 2011

Postprzez lidkru » 18 sty 2012, o 10:53

mi zaświecił oczami w ciemnosci , zdjęć nie zdążyłam cyknąć :)
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3187
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Bieszczady, sierpień 2011

Postprzez Zygmunt Skibicki » 18 sty 2012, o 12:40

A nie macie obaw, że ten lis może być chory na wściekliznę?
Zupełnie podobnie wyglądał i zachowywał się lis szlajający się ongiś między ludźmi na tarasie górnej stacji kolei linowej na Kasprowym. Został odstrzelony, bo objawy były dla znawców oczywiste i wtedy się potwierdziło, że rzeczywiście był chory na wściekliznę.
Ja bym raczej go przeganiał niż... karmił, co i ze względu na ewidentnie nadmierną synantropizację było by wskazane.
No przecież nie ze względów turystyczno towarzyskich on tam łazi!
Avatar użytkownika
Zygmunt Skibicki
Snufkin errantes v. insanabilis
 
Posty: 778
Dołączył(a): 17 lip 2011, o 10:23

Re: Bieszczady, sierpień 2011

Postprzez kresowiak » 18 sty 2012, o 14:18

Za oknem zima , wiec i ja postanowilem cos skrobnac o mojej letniej wyprawie.Jak co roku z kolega wybralismy sie na tzw.bieszczadzka walese.Pieknego lipcowego dnia ruszylismy ok.9 rano z Krzywego k/Cisnej.Oczekujac na "stopa" wypilismy po "browcu" i za okolo 15 minut JEST.Dojechalismy do Bystrego i stad zaczelismy wedrowke.Wg.map i przewodnikow szlak zielony na Chryszczata /tak nam sie wydawalo/ jest aktualny.Ale nam sie tylko wydawalo.Idac z Bystrego "zaliczylismy" kamieniolom.Polecam,gdyz robi niesamowite wrazenie, a nastepnie kapliczke Synarewo i odwiert wody Rabe.Studnia wraz z kubeczkami na wode przydatna w upalne dni,aczkolwiek smak wody .....W Rabem jedyny znak szlaku znalezlismy na domku studenckim i poczulismy sie pewniej. Po ok.1godz. marszu wydawalo nam sie ze jestesmy na szlaku,lecz dziwnie nadal brak oznakowan.Spokojnie ,bez paniki usiadlem na stosie drewna,wysylajac kolege /mlodszy/ na zwiad i odszukanie wlasciwej drogi.PO ok. 15 min. wrocil z lekka zdezorientowany i z ..peknietym butem na nodze.Zapadla decyzja , wracamy.Po 10 min.odwrotu spotkalismy dwoch mlodych ludzi, ktorzy wyjasnili nam ,ze oznakowan szlaku to juz tu dawno nie ma , ze trzeba isc na "czuja".Tylko dwi godziny marszu i juz mamy Chryszczata .Wrocilismy.Na nasze szczescie spotkalismy za jakis czas pracownikow lesnych, ktorzy dosc niechetnie/mysle ze ze wzgledu na znaki zakazujace wstepu/ podpowiedzieli jak isc dalej.Za chwile pred nami ukazala sie prawie pionowa sciana .To Chryszczata.Zaczela sie gehenna.Dwa ,trzy kroki i lapiemy powietrze./obaj mamy razem sto lat/. W koncu wyszlismy obok obeliska.Przerwa na maly popas,choc zmeczenie odebralo mi apetyt,ale warto bylo.Schodzac za szczytu wybralismy wariant na Sulile.Polecam ten szczyt ze wzgledu na wspaniale widoki.Po zejsciu z Sulily weszlismy do Turzanska,tam wspaniala cerkiew z najwyzsza drewniana dzwonnica.Po chwili odpoczynku na ostatnich nogach doszlismy do Rzepedzi,gdzie pierwszy postoj nastapil przy barze,ktory cudownie wyrosl na naszej drodze.Smaku piwa po calodziennej tulaczce nie zapomne do konca zycia. Ok.20 wiecorem znalezlismy nocleg i po kapieli i kolacji usnelismy jak male dzieci.Przed nami nastepne dni.Jakie nie wiemy.
PS.Kolega w peknietym bucie przeszedl ze mna kolejne dwa dni /Scczawne ,Kulaszne, Komancz,Duszatyn,Smolnik/i wrocilismy szczesliwie do punktu wyjscia.
kresowiak
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 94
Dołączył(a): 20 gru 2011, o 11:57

Re: Bieszczady, sierpień 2011

Postprzez lidkru » 18 sty 2012, o 14:38

papa mi się śmieje :D, mam nadzieję, ze cdn nastąpi
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3187
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Następna strona

Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.