lidkru napisał(a):dyzman, to czekamy na relacje

iiiiiiii... nie ma co.... Pierwszego dnia poszedłem na Caryńską z Ustrzyk G. na Brzegi. W lesie śnieg, powyżej lasu lekkie błoto. Na szczycie doznałem szoku, bo była absolutna cisza....

Zero wiatru i kompletna cisza. Z zejściem był problem, bo był lód i potem błoto. Gdyby nie kijki to kilka razy bym leżał. Na drugi dzień zrobiłem sobie odpoczynek, bo tak to jest, jak się zza biurka idzie w góry

Wszystko boli. Pojeździłem po okolicy. Trzeciego dnia poszedłem na Tarnicę też od Ustrzyk G. Tu z kolei wiało tak, że mało łba nie urwało. Oczy łzawią... I na samą Tarnicę nie wszedłem, bo znów zlodowacenie. Wejść bym wszedł, ale na zejściu znów bym fruwał. Więc byłem tylko pod. Schodziłem na Wołosate niebieskim. Błoto niezłe, buty zyskują na wadze z 1,5 kg. A czwartego dnia się rozpadało, więc znów objazdówka, tym razem po cerkiewkach. Szkoda, że pozamykane. Generalnie ładnie, kolorowo, cicho. Tylko wkurza totalny brak transportu po sezonie.