Mieszkaliśmy Pod Jodłą, okazało się, ze prowadzi ośrodek nasz Kumpel, kiedyś razem współpracowaliśmy z krainą wilka, dostałam jedynkę, standard turystyczny, przytulna, no i ciepła woda w ilości nieograniczonej.
Jedliśmy w Karczmie Beskidzkiejw Krempnej. Nigdy jeszcze w Beskidzie Niskim nie jadłam tak dobrych zup. Żurek domowy bardzo dobry ale za to zupa ogórkowa rewelacyjna. Schabowy kiepski ale surówki naprawdę dobre. Śniadanie bardzo obfite, sałatka z piersi kurczaka, wędliny, sery itd, trzy rodzaje kawy, herbata i czekolada.
Co najciekawsze polubiłam tam piwo. Nie sądziłam, że jest tak dobre. Oczywiście to z małych browarów. Musze przyznać, że barek jest zaopatrzony rewelacyjnie. Piwa niepasteryzowane, przeróżne, ciechan miodowe rządzi.





