Grzyby Siemiona...

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

Grzyby Siemiona...

Postprzez Zygmunt Skibicki » 11 sie 2011, o 12:25

Kiedy się mieszka daleko od gór i przychodzą marne jesienne pogody, człowiek zaczyna łazić po różnych forach górskich i... gadać o górach. No, może nie każdy człowiek, ale ci bardziej potrąceni szajbą górską i kumaci choćby nieco w internecie tak zazwyczaj robią. Ja w każdym razie tak właśnie zagłuszam własną tęsknicę górską...
Jakoś ponad rok wcześniej na którymś forum - nazwę zmilczę(*) - przeczytałem peanik - nick autorki zmilczę - na temat fenomenalnej książki-podręcznika robienia pożywienia z roślin rosnących dziko, a jadalnych. No, fajna sprawa! Ileż to razy tylko brak zapasów prowiantu zganiał mnie z połonin czy dolin tatrzańskich? I trzeba było potem te zakupy tam wtargać! Teraz wreszcie będzie na to jakaś rada... sobie pomyślałem i zanabyłem drogą kupna w internecie zachwalaną książkę: "Dzikie rośliny jadalne Polski - przewodnik survivalowy" - autora zmilczę. Po kilku dniach przyszła pocztą i natychmiast zacząłem ją czytać...
No, przewodnik to to na pewno nie jest, bo najpierw trzeba te różne zielska umieć w terenie rozpoznać, a ilustracji... kiepskich zresztą jest tam na nomen omen... lekarstwo.
Gdzieś tak krótko po połowie lektury trafiłem na określany przez autora jako przebój, przepis na zupę z pędów pałki. No, tego to na pewno nie pomylę, pomyślałem, ale na wszelki wypadek jeszcze poszperałem po Googlach, pooglądałem zdjęcia, co by się nie pomylić. A, że pora roku akurat była stosowna, pojechałem nad nieodległe jezioro i naciąłem co trzeba. Że był tego cały ciężki snop do przerobienia na porcję dla dwóch osób, to frajer - samochodem to jakoś dowiozłem do domu i zabrałem się za pichcenie dokładnie według przepisu autora. Że odpadów powstał prawie cały tygodniowy kubeł na śmieci... ? Też nie problem - w tak zwanym terenie nikt się takimi szczegółami przejmował nie będzie...

Obrazek

Wreszcie strawa była gotowa. Zaprosiłem więc My First Lady na rewelacyjny, ponoć przebojowy posiłek...
No, po pierwszych łyżkach obydwoje jednocześni wspomnieliśmy kultowy ongiś film "Barwy walki" i przebojową w nim scenę z Wojciechem Siemionem i menażką potrawy grzybowej... Przeprosiłem więc damę serca i... pojechaliśmy do restauracji. Jakoś mnie nie rzuciła... Nic to - pomyślałem, że może ja coś schrzaniłem, jako że za dużej wprawy w działalnościach kulinarnych nie mam, albo może jezioro zanieczyszczone...
Minął rok, a ja znów z tą samą MFL w długi weekend majowy wylądowaliśmy nad przecudnej urody jeziorkiem tak daleko od cywilizacji, że jedyne zanieczyszczenie wody mogło pochodzić z... naszych w nim kąpieli. Jakoś tak z przekory namówiłem towarzyszkę, by tym razem ona sama przygotowała ową przebojową zupę z pędów pałki. Dała się namówić!
Narżnąłem więc znów snop pałki, wpław - łódki nie mieliśmy - dociągnąłem to do naszej łączki i przerobiłem to wszystko na czyściuteńki wsad do kociołka. Znów uroczyście usiedliśmy, ale tym razem po turecku nad biwakowymi kubkami i znów... grzyby Siemiona!
Qurna! Może i kiedyś ludziska z głodu to żarli? Może i tam jakieś wartości odżywcze są, ale jeśli chodzi o smak, to ja serdecznie wszystkim radzę: szukajcie go gdzie indziej!

(*) Przepraszam ale mam alergię na wszelką reklamę!
Avatar użytkownika
Zygmunt Skibicki
Snufkin errantes v. insanabilis
 
Posty: 778
Dołączył(a): 17 lip 2011, o 10:23

Re: Grzyby Siemiona...

Postprzez karabin_bojowy » 11 sie 2011, o 12:56

Piękne... :) No niestety tak bywa, że trafi się i na takie "cudowne" wydawnictwa z równie "cudownymi" radami. Jednakże fakt faktem, że wyżywić się da w dziczy głuchej z różnych dobrości nas otaczających, inna rzecz to je prawidłowo rozpoznać :D... Jednakże można wybrać takie bezpieczne...
- młoda pokrzywa - sałatki, zupy, dodatki do mięsa
- czosnek niedźwiedzi - sałatki, kanapki itp
- cykoria podróżnik - jesienny korzeń na kawę
- kwiaty bzu czarnego - no niezawodne placki :)
- macierzanka - świetna przyprawa
- mięta - do sałatek i na herbatę :)
- kwiat lipy - na herbatę
- no oczywista oczywistość ...poziomki, maliny, jeżyny, jagody, grzyby, orzechy
to sama sprawdziłam, więc mogę polecić co do smaku :), lecz mam tą świadomość, że to nie wypasiona i jakże wspaniale brzmiąca " zupa z pałki " :D 8-) :mrgreen: ...
Avatar użytkownika
karabin_bojowy
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 1009
Dołączył(a): 12 mar 2009, o 10:31
Lokalizacja: Lublin

Re: Grzyby Siemiona...

Postprzez Zygmunt Skibicki » 11 sie 2011, o 13:14

Tej pałki to ja na sto procent nie pomyliłem z niczym innym!
Zaś tego co radzisz i kilku innych trzymam się od dawna, bo... najpierw mnie czymś takim uraczono, zasmakowałem, a potem dopiero spytałem o rośliny i przepisy.
W "drugą stronę" raczej już próbował nie będę.

Jak mówią szydercy:
- Na płocie było napisane: D..a! Chciałem pogłaskać i... drzazga mi weszła. :lol:
Avatar użytkownika
Zygmunt Skibicki
Snufkin errantes v. insanabilis
 
Posty: 778
Dołączył(a): 17 lip 2011, o 10:23

Re: Grzyby Siemiona...

Postprzez Zygmunt Skibicki » 11 sie 2011, o 22:46

Dzięki, Adminie!
Avatar użytkownika
Zygmunt Skibicki
Snufkin errantes v. insanabilis
 
Posty: 778
Dołączył(a): 17 lip 2011, o 10:23

Re: Grzyby Siemiona...

Postprzez R20 » 27 sie 2011, o 10:38

Ale się uśmiałem :) Dobre, dobre.... Będzie co opowiadać przy ognisku... Myślę, że swoją opowieść powinieneś umieścić w dziale 'humor' :)
Książki nie miałem w ręku, więc nie będę się odnosił szczegółowo do owego przepisu z pałki. Nie wiem czy dobrze zrozumiałeś tytuł "przewodnik survivalowy", to nie znaczy to samo co 'najsmaczniejsze poprawy babuni'. Z założenia ma to być strawa ratująca życie w przypadku, gdy znaleźliśmy się z dala od cywilizacji, a nie potrawa na romantyczną wieczerzę, którą zaproponowałeś swojej First Lady. Gdybym zrobił coś podobnego, to moja żona, mimo że zna mnie nie od wczoraj, stwierdziła by że 'skretyniałem do szczętu'.
Tak mi się jeszcze skojarzyło, można uzyskać wodę z własnego moczu poprzez odparowanie i skroplenie na kawałku folii... szkodliwa taka woda nie jest, smaku nie próbowałem, do potrawy z pałki zamiast wina pasuje jak ulał.... tylko lepiej nie zdradzać współbiesiadnikom źródła ( :lol: ) pochodzenia napoju.
Smacznego.
Bez podpisu.
Avatar użytkownika
R20
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 66
Dołączył(a): 20 paź 2010, o 17:24
Lokalizacja: Wlkp.

Re: Grzyby Siemiona...

Postprzez lucyna » 27 sie 2011, o 11:11

To ja zachwalałam owa książkę, polecam ją wszystkim chaszczakom.

Kilka słów mieści się w dziale poświęconym książkom. Pozwolę sobie przykleić post i tu
Moje biurko jak zwykle "zawalone" jest książkami. Ta, którą chcę Wam przedstawić wygląda jak Kopciuszek wśród księżniczek. "Dzikie rośliny jadalne Polski Przewodnik survivalowy" Łukasza Łuczaja to opracowanie niezbędne każdemu chaszczakowi. Ja posiadam wydanie drugie-poszerzone. "Książka zawiera informacje na temat wszystkich potencjalnie jadalnych roślin Polski, w sumie ponad tysiąca gatunków. Większość z nich autor jadł osobiście". Przewodnik składa się z dwóch części: zasad doboru i zbioru roślin i alfabetycznie ułożonego opisu roślin. Wzbogacono ją rysunkami i nielicznymi kolorowymi fotografiami. Podano także kilkanaście przepisów kulinarnych. Proszę pamiętać o jednym, każdy z nas inaczej reaguje na pokarm. Przekonałam się o tym na pewnym szkoleniu prowadzonym wprawdzie przez botanika Adama Szarego ale skład grupy był specyficzny, prawie sami fachowcy od biologii przeróżnych specjalności. Jak zwykle na tego rodzaju terenowych spotkaniach Koledzy szkolili mnie i "pasłam się" zjadając przeróżne rośliny. W pewnym momencie sięgnęłam po młodziutką roślinkę uchodzącą wg. dr Łuczają za jadalną. Adam odradzał, ale uparłam się i trochę jej zjadłam, resztę wyrwała mi z ręki Jola Harna (biolog specjalistka od Bożej apteki). Po chwili zaczęły się sensacje, źle poczułam się. Grzesiek Sitko z właściwym sobie tylko podejściem do mnie powiedział z flegmą w głosie: teraz zapamiętasz na całe życie, nie wszystko co może jeść Łukasz może jeść Lucyna.
Książkę polecam nie tylko miłośnikom Karpat Wschodnich. Dlaczego więc w tym wątku? Autor mieszka na Podkarpaciu, na terenie Pogórza Dynowskiego.

Polecam stronę Autora:
http://www.luczaj.com
Na stronie przedstawiono kilka najsmaczniejszych roślin. Część z nich używam w kuchni. Każdemu smakoszowi polecam moje ulubione warzywo czosnek niedźwiedzi. Pyszne są także szparagi Kozaków czyli pałka wodna.

Spis treści
Wstęp
Ostrzeżenie
Skład roślin
Nasiona i suche owoce
Owoce
Części podziemne
Liście i łodygi
Kalendarz
Jak zbierać i przygotowywać jedzenie
drzewa jako pokarm
Od czego zacząć
Przegląd gatunków jadalnych
Literatura
Indeks łacińskich nazw rodzajowych
Indeks nazw rodzin

Tytuł: "Dzikie rośliny jadalne Polski Przewodnik survivalowy"
Autor: Łukasz Łuczaj
Wydanie: II poszerzone
Stron: 268
ISBN: 83-904633-6-9
Wydawnictwo: CHEMIGRAFIA
Krosno 2004

str. 228-229
"TATARAK (obrazkowate, Araceae )
Tatarak jest prawdopodobnie przybyszem z Azji, jak głosi wieść gminna rozprzestrzenił się wraz z najazdami Tatarów, którzy wkładali jego kłącza do bukłaków dla polepszenia aromatu wody. Zagubione przy nabieraniu wody kłącza dały początek nowym europejskim populacjom. Obecnie jest on dość pospolity w całej Polsce, na brzegach stawów i jezior. Poza Eurazją występuje także w Ameryce PN.
Cała roślina ma swoisty silny zapach, przypominający trochę mandarynki (pomijając zapach gnijącego mułu jeziornego przy wyciąganiu). Zawdzięcza go obecności olejku lotnego, bogatego w azaron, substancji o właściwościach antybiotycznych, także lekko toksycznej. Tatarak ma działanie moczopędne, napotne, stymulujące, pobudzające czynności żołądka i wzmacniające. Większe ilości mogą być halucynogenne, a nawet toksyczne.
Z kłączy wyrabiano w różnych krajach cukierki, perfumy, gin i piwo. Kłącza były w XIX w. w sprzedaży na ulicach Bostonu, do żucia w celu odświeżenia oddechu. Ma Podlasiu na liściach tataraku piecze się chleb. Wewnętrzna część młodych pędów jest jadalna na surowo. tatarak był także używany przez Indian - Abnaki jedli korzenie, a Lakota liście i łodygi. Indianie Micmac przyrządzali napój z tataraku, a Dakota żuli jego suszone korzenie.
W Japonii jest używany także pokrewny gatunek A.gramineus, który ma podobno silniejszy i przyjemniejszy zapach niż A. calamus.
Tatarak to cenna roślina lecznicza, w żywieniu powinniśmy go traktować jako przyprawę i delikates. Stosowany z umiarem (np. jeden plasterek)jest świetną przyprawą do kompotów, likierów, herbatek i sałatek. W Indiach dodaje się go do sosów typu curry.

KANDYZOWANY KORZEŃ TATARAKA A LA FRANK TAYLOR
Korzeń wykopać jesienią i pociąć ostrym nożem, jak najcieniej. Gotować przez 6-7 godz. Zmieniając wodę uzysakamy wersję o łagodniejszym smaku. Zostawić na noc, potem odsączyć i gotować w syropie o proporcji cukru do wody 4:1 aż skrystalizuje, często mieszając. Wyłożyć na woskowany papier. Jak ostygnie podzielić nożem na kawałki. Można ten smakołyk przechowywać jak cukierki: w celofanowych papierkach lub puszkach.

KOMPOT GRUSZKOWY Z TATARAKIEM
Kilka gruszek, 1 kłącze tataraku długości małego palca, pół szklanki cukru, 1 l wody. gruszki obieramy, przepoławiamy i usuwamy wnętrze z nasionami. wkładamy do garnka, dodajemy tatarak, zalewamy wodą, gotujemy chwilę, a następnie wsypujemy cukier i gotujemy nadal, aż do uzyskania miękkości owoców. Wyjmujemy tatarak. Kompot można podawać na ciepło lub zimno. Oprócz tataraku możemy jeszcze dodać korzeń kukliku i kawałek kłącza kopytnika."

Przepis str. 157-158
'"Zupa z pędów pałki wodnej
Przebój numer jeden moich warsztatów w Zawadzce Rymanowskiej
Smaczne są jedynie młode pędy wysokości 20-100 cm, zbierane od kwietnia do początku czerwca. Zbieramy 15-30 pędów na osobę. Palka jest chwastem zwalczanym przez wędkarzy (zarasta stawy), więc jej nie żałujemy. Ścinając część pędów zapewniamy sobie nowy soczysty plon za miesiąc, stare pędy są bowiem twarde. Pędy traktujemy jak pory. Ucinamy tylko białawe 10-20 cm u nasady pędu. Każdy z takich wałeczków obieramy z twardszych warstw, tych które nie łamią się w ręku. Z dużego pędu pałki pozostaje nam tylko wałeczek grubości kciuka lub ołówka, resztę wyrzucamy, bo jest twarda. Wałeczki ryła kroimy na plasterki. Nalewamy tyle wody aby jedynie przykryła plasterki kilkucentymentrowa warstwą. Do zupy oczywiście można dodać inne warzywa ogrodowe (marchew, cebula) lub dzikie (szczególnie młode, drobno pokrojone liście pokrzywy lub barszczu. Można dodać kostkę rosołową lub żabie udka, sól, pieprz ale smakuje nawet bez tych dodatków. Gotujemy ją przez pół godziny."


Co do przepisu, to stary przepis przeze mnie trochę modyfikowany. Do zupy dodaje kostki rosołowe lub bulionetki, kawałki piersi z kurczaka lub co tam mam. Pałkę jadam od dziecka, smakuje mi i nie tylko mi.prawie każdy chaszczak zna jej smak. Jest słodkawa, więc do zupy daję ostre przyprawy. Mi smakuje, w plenerze z kociołka jest przepyszna. Bardzo lubię też barszcz z barszczu ale to krzyżowa więc boję się sama ją zbierać.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: Grzyby Siemiona...

Postprzez lucyna » 27 sie 2011, o 11:28

Na koniec ciekawostka,
wWKuchnia TV (satelitarny program Canal Plus) będzie ciekawy program zatytułowany "Dziki obiad Łukasza Łuczaja" - pierwszy odcinek będzie emitowany w pierwszy weekend października.
A tu filmik z warsztatów kulinarnych http://www.youtube.com/watch?v=UqiiCzDu ... re=related
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: Grzyby Siemiona...

Postprzez Zygmunt Skibicki » 27 sie 2011, o 21:01

R20 napisał(a):Myślę, że swoją opowieść powinieneś umieścić w dziale 'humor' :)

No, to jeszcze do kompletu tej groteski trzeba by znaleźć gdzieś w sieci ów legendarny fragment filmu "Barwy walki", ale mi się akurat teraz... nie chce.
Ale nie mówię, że tego kiedyś nie zrobię...
Może jak przypadkiem trafię w TV na jakiś program o potrawach ser-real-vival...

A tak przy okazji...
Był w naszej TV ongiś taki długi, dwuczęściowy film... "This's America" - razem ponad trzy godziny trwał, gdzie pokazywali między innymi ludzi w USA zajadających się koktajlem z... dżdżownic.
Ponoć bardzo odżywcze białko i nad wyraz łatwo przyswajalne w tym jest...
Kto wie, czy jakiś geniusz nie wpadnie na pomysł telewizyjnego zachęcania nas do także takich potraw?
W dobie drożejącej żywności...
U nas dżdżownic prawie wszędzie jest od cholery...
Wypasione, same wyłażą z ziemi...
Avatar użytkownika
Zygmunt Skibicki
Snufkin errantes v. insanabilis
 
Posty: 778
Dołączył(a): 17 lip 2011, o 10:23

Re: Grzyby Siemiona...

Postprzez browar » 28 sie 2011, o 08:40

Też początkowo się na pałkę nabrałem - uciąłem,próbowałem zjeść - lipa.Zacząłem kombinować - cała Ukraina to żarła w czasach głodu i nawet chwalili że smaczne,może coś schrzaniłem? Przeczytałem jeszcze raz,potem w innym źródle.Drugie podejście było już bardziej świadome no i okazało się że to ze mnie dupa była,a pałka bardzo smaczna tylko trzeba dokładnie przeczytać jak się za nią zabrać.Ma delikatny,słodkawy smak,na zupę się nadaje idealnie.Pieczona też jest niezła.
Avatar użytkownika
browar
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 124
Dołączył(a): 11 mar 2009, o 22:32


Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

cron