Humor i satyra. Wszystko co śmieszne,nie tylko na szlaku.

Tematy nie pasujące do pozostałych działów oraz luźne pogaduchy o wszelkich sprawach, polityka, historia, obyczaje, kultura, rozrywka, rozmaitości

Re: Humor i satyra. Wszystko co śmieszne,nie tylko na szlaku.

Postprzez vm2301 » 30 mar 2009, o 19:32

Jak myślisz jak nasz prezydent wymówi imię i nazwisko nowego prezydenta USA ?

Baba Omama
Oback Barama
Baran Obawa
Barubar Bambama
Barabar Obameiro
Borubak O'Lama
Brak Banana
Barek Odrana
Burak Osama
Obak z Bahama
Burak z Bahama
Bahama Mama
vm2301
Wyrypiarz bieszczadzki
 
Posty: 459
Dołączył(a): 12 mar 2009, o 08:55

Re: Humor i satyra. Wszystko co śmieszne,nie tylko na szlaku.

Postprzez chwastek » 30 mar 2009, o 20:21

Droga Matulu, Drogi Tatku!

Dobrze mi tu. Mam nadzieję, że Wy, wujek Józek, ciotka Lusia, wujek Antoś, ciotka Hela, wujek Franek, ciotka Basia, wujek Rysiek oraz Heniek, Stefan, Garbaty Bronek, Mańcia, Rózia, Kachna, Stefa, Wandzia ze swoim Zenkiem i mój Zdzisiek też zdrowi.

Powiedzcie wszystkim, że to całe wojsko to super sprawa. Nasze Rokicice Górne się nie umywajo. Niech szybko przyjeżdżajo i się zapisujo, póki som jeszcze wolne miejsca.

Najpierw było mi troche głupio, bo trza się w wyrku do 6-tej wylegiwać, że aż nieprzyzwoicie człowiekowi... Żadnych bydląt karmić, doić, gnoju wywozić, ognia w piecu rozpalać... Powiedzcie Heńkowi i Stafanowi, że trza tylko swoje łóżko zaścielić ( można się przyzwyczaić ) i parę rzeczy przed śniadaniem wypolerować. Wszystkie facety muszo się tu codziennie golić, co nie jest jednak takie straszne, bo -uwaga- jest ciepła woda. Zawsze i o każdy porze!

Powiedzcie mojemu Zdziśkowi, że jedynie śniadania dajo tu trochę śmieszne, nazywajo je europejskim. Oj cinko się musi w tej Europie prząść, cinko... Jedno jajeczko, parę plasterków szynki i serka. Do tego jakieś ziarenka, co to by ich nawet nasze kury nie ruszyły, z mlikiem. Żadnych kartofli, słoniny, ani nawet zacierki na mliku! Na szczęście chleba można brać ile dusza zapragnie.( Koledzy przezywajo mnie od tego Bochenek...) Na obiad to już nie ma problemów. Co prowda porcje jak dle dzieci w przedszkolu, ale miastowe to albo mało jedzo, albo mięsa wcale nie tkną... Chore to jakieś czy co..? Tak więc wszystko czego nie zjedzo przynoszą do mnie i jest dobrze.

Te miastowe to w ogóle dziwne jakieś som...Biegać to to nie potrafi. Bić się też nie...
Mamy tu takie biegi z ekwipunkiem. No tak jak u nas co ranek, ino nie z wiadrami. Krótkie takie. Jak z naszy remizy do kościoła w Rokicicach Dolnych. Po dobiegnięciu na miejsce to miastowe tylko gały wybałuszajo i dyszo jak parowozy. Nie wiadomo dlaczego ale wymiotujo przy tym, i to czasami z krwią. Po 5-ciu kilometrach i to jeszcze w maskach ochronnych! A potem to trzeba ich z powrotem do koszar ciężarówkami zawozić, bo się już do niczego nie nadajo.

Na ćwiczeniach z walki wręcz to lekko takiego ściśniesz ...i już ręka złamana! To pewnie z ty kawy co ją litrami chlejo, i przez to mięso, co go to nie jedzo...! Najsilniejszy jest u nas taki Kozłowski z Rembowic koło Gałdowa, potem ja. No, ale un ma 2 metry i pewnie ze 120 kg, a ja 1,66 m i chyba z 72 kg...bo trochę mi się łostatnio od tego wojskowego jedzenia przytyło..

A teraz uwaga, będzie najśmieszniejsze! Koniecznie powiedzcie o tym wujkowi Ryśkowi, Garbatemu Bronkowi i mojemu Zdziśkowi. Mam już pierwsze odznaczenie za strzelanie!!! A tak mówiąc szczerze, to nie wiem za co... Ten czarny łeb na tej ich tarczy wielki jak u byka. I wcale się nie rusza jak te nasze dziki i zające. Ani nikt nie strzela do ciebie nazad, jak to u nas bracia Bylakowie, z tych ichniejszych dubeltówek. Naboje - marzenie...i w dodatku nie trzeba ich samemu robić! Wystarczy wziąć te ich nowiutkie giwery, załadować, i każdy co nie ślepy trafia bez celowania!

Nasz kapral to podobny do naszej belferki Gorcowej z Rokicic. Gada, wrzeszczy, denerwuje się, a i tak nie wiadomo o co mu chodzi.
Trochę się z początku na mnie zawziął i kazał biegać w samym podkoszulku, w deszczu, po placu apelowym. Dostał jednak raz ode mnie szklankę tego samogonu od wujka Franka i go o mało szlag nie trafił. Ganiał potem cały czerwony na pysku po tym samym placu, a potem przez pół dnia nie wychodził z kibla. Kazał mi następnego dnia rano butelkę tego frankowego samogonu do samego dna wypić. Na raz. No i co? I nic! Normalny samogon, taki jaki znam od dziecka. Kapral znowu wybałuszył gały, a tera ciągle gapi się na mnie podejrzliwie, ale mam już święty spokój.

Powiedzcie wszystkim, że to całe wojsko to super sprawa. Niech szybko przyjeżdżają i się zapisują, póki są jeszcze wolne miejsca.

Całuję Was wszystkich mocno ( a szczególnie mojego Zdziśka )

Wasza córka Marysia
Avatar użytkownika
chwastek
Wyrypiarz bieszczadzki
 
Posty: 282
Dołączył(a): 25 mar 2009, o 08:25

Re: Humor i satyra. Wszystko co śmieszne,nie tylko na szlaku.

Postprzez Piotr_S » 30 mar 2009, o 20:34

...
Załączniki
Avatar użytkownika
Piotr_S
Administrator
 
Posty: 1365
Dołączył(a): 2 mar 2009, o 18:33

Re: Humor i satyra. Wszystko co śmieszne,nie tylko na szlaku.

Postprzez chwastek » 13 kwi 2009, o 14:28

*JAK ZAAPLIKOWAĆ KOTU TABLETKĘ?*

*1. **Weź kota na ręce i otocz go lewym ramieniem tak, jak się trzyma
niemowlę. Umieść palec wskazujący i kciuk prawej ręki po obu stronach
pyska i naciśnij lekko, trzymając tabletkę w pozostałych palcach prawej
ręki. Gdy kot otworzy pysk, wpuść tabletkę, pozwól kotu zamknąć pysk i
przełknąć.*

*2. **Podnieś tabletkę z podłogi i wyciągnij kota spod tapczanu.
Ponownie otocz kota lewym ramieniem i powtórz cały proces jeszcze raz.*

*3. **Wyciągnij kota z sypialni i wyrzuć rozmamłaną już tabletkę.*

*4. **Wyjmij nową tabletkę z opakowania, otocz kota lewym ramieniem,
jednocześnie trzymając lewą ręką wierzgające tylne nogi. Rozewrzyj pysk
kota i palcem wskazującym prawej ręki wepchnij tabletkę tak głęboko jak
się da. Przytrzymaj kotu zamknięty pysk i policz do dziesięciu.*

*5. **Wyciągnij tabletkę z akwarium, a kota z garderoby. Zawołaj żonę do
pomocy.*

*6. **Przyduś kota do podłogi, klinując go między kolanami, jednocześnie
trzymając wierzgające przednie i tylne łapy. Nie zwracaj uwagi na niskie
warczące odgłosy wydawane w tym czasie przez kota. Niech żona przytrzyma
głowę kota, jednocześnie wpychając mu drewniana linijkę między zęby.
Następnie wsuń tabletkę wzdłuż linijki miedzy rozwarte zęby i
intensywnie pogłaszcz kota po gardle, co skłoni go do przełknięcia.*

*7. **Zdejmij kota z karnisza i rozpakuj nowa tabletkę. Zanotuj sobie,
żeby wymienić firanki. Pozbieraj kawałki porcelany z potłuczonej wazy,
możesz je posklejać później.*

*8. **Owiń kota w ręcznik kąpielowy, a następnie niech żona położy się
na kocie, tak żeby tylko jego głowa wystawała spod jej pachy. Umieść
tabletkę w środku plastikowej rurki do napojów. Przy pomocy ołówka
otwórz temu draniowi pysk i wcisnąwszy rurkę miedzy rozwarte zęby, mocno
wdmuchnij tabletkę do środka.*

*9. **Sprawdź na opakowaniu, czy tabletki nie są szkodliwe dla ludzi, a
następnie wypij jedna butelkę piwa, żeby pozbyć się nieprzyjemnego smaku
w ustach. Zabandażuj żonie rozdrapane ramie, a następnie przy pomocy
ciepłej wody z mydłem usuń plamy krwi z dywanu.*

*10. **Przynieś cholernego kota z altanki sąsiada. Rozpakuj następną
tabletkę. Przygotuj następną butelkę piwa. Umieść kota w drzwiczkach od
kredensu, tak żeby przez szczelinę wystawała tylko jego głowa. Rozewrzyj
mu pysk łyżeczka od herbaty i przy pomocy gumki "recepturki" strzel
tabletką miedzy rozwarte zęby.*

*11. **Przy pomocy śrubokrętu przykręć wyrwane zawiasy z drzwiczek na
swoje miejsce. Wypij piwo. Przynieś butelkę wódki, nalej do kieliszka i
wypij. Przyłóż zimny kompres do policzka i sprawdź, kiedy ostatnio byłeś
szczepiony na tężec. Przemyj policzek wódką w celu zdezynfekowania rany
i wypij kolejny kieliszek, aby ukoić ból. Podartą koszulę możesz już
wyrzucić. *

*12. **Zadzwoń po straż pożarną, żeby ściągnęli tego pierdolonego kota
z drzewa. Przeproś sąsiada, który wjechał samochodem w płot ,próbując
ominąć kota przebiegającego przez ulicę. Wyjmij kolejną tabletkę z
opakowania.*

*13. **Skrępuj tego skurwiela przy pomocy sznurka od bielizny,
związując razem przednie i tylne łapy, a następnie przywiąż go do nogi
od stołu. Weź grube skórzane rękawice ogrodnicze. Wciśnij tabletkę kotu
do gardła, popychając dużym kawałkiem polędwicy wieprzowej. Już nie
musisz być delikatny. Przytrzymaj głowę kota pionowo i wlej mu dwie
szklanki wody wprost do gardła, żeby spłukać tabletkę.*

*14. **Wypij pozostałą wódkę z butelki. Pozwól żonie zawieźć się na
pogotowie. Siedź spokojnie, żeby doktor mógł zaszyć ci ramię i wyjąć
resztki tabletki z oka. Po drodze do domu wstąp do sklepu meblowego i
kup nowy stół.*

*15. **Zadzwoń do schroniska dla zwierząt, żeby zabrali tego jebanego
mutanta z piekła rodem iii .......... sprawdź, czy w pobliskim sklepie
zoologicznym nie mają chomików.*
Avatar użytkownika
chwastek
Wyrypiarz bieszczadzki
 
Posty: 282
Dołączył(a): 25 mar 2009, o 08:25

Re: Humor i satyra. Wszystko co śmieszne,nie tylko na szlaku.

Postprzez lucyna » 13 kwi 2009, o 15:03

Jako dumna własność pięciu kotów (ostatnio sąsiad psychol znowu otruł mi koreczkę) potwierdzam. Kot nie przełknie tabletki. Oczywiście nie mam problemu z podawaniem lekarstw. Od kocięcia uczę je otwierać pysio i przełykać zawiesiny podawane łyżeczką.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: Humor i satyra. Wszystko co śmieszne,nie tylko na szlaku.

Postprzez Misieg » 13 kwi 2009, o 15:07

Piotr_S napisał(a):...

Ale podła klientela :lol:
http://picasaweb.google.com/michal.organ" - cyfrowa galeria bieszczadzka
http://pogorze.phorum.pl/index.php" - pogórzańskie klimaty, wszystko co w pogórzach piszczy
nr gg: 5476043
Avatar użytkownika
Misieg
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 135
Dołączył(a): 15 mar 2009, o 23:00

Re: Humor i satyra. Wszystko co śmieszne,nie tylko na szlaku.

Postprzez biedluk » 13 kwi 2009, o 15:41

spotkane w schronisku Cyrla ;)
Załączniki
Avatar użytkownika
biedluk
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 19
Dołączył(a): 18 mar 2009, o 17:18

Re: Humor i satyra. Wszystko co śmieszne,nie tylko na szlaku.

Postprzez chwastek » 13 kwi 2009, o 16:04

to stary jak świat tekst i z pewnością znany ale mnie bawi za każdym razem jak go czytam:

Przeprowadzka w Bieszczady

12 sierpnia.
Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu, Boże jak tu pięknie. Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy pokryją się śniegiem.

14 października
Bieszczady są najpiękniejszym miejscem na ziemi! Wszystkie liście zmieniły kolory - tonacje pomarańczowe i czerwone. Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni. Jakie wspaniale! Jestem pewien, że to najpiękniejsze zwierzęta na ziemi. Tutaj jest jak w raju. Boże, jak mi się tu podoba.

11 listopada.
Wkrótce zaczyna się sezon polowań. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś może chcieć zabić cos tak wspaniałego, jak jeleń. Mam nadzieje, że wreszcie zacznie padać śnieg.

2 grudnia
Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się i wszystko było przykryte białą kołdrą. Widok jak pocztówki bożonarodzeniowej. Wyszliśmy na zewnątrz, odgarnęliśmy śnieg ze schodów i odśnieżyliśmy drogę dojazdowa. Zrobiliśmy sobie świetna bitwę śnieżną (wygrałem) a potem przyjechał pług śnieżny i znowu musieliśmy odśnieżyć drogę dojazdowa. Kocham Bieszczady.

12 grudnia.
Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Pług śnieżny znowu powtórzył dowcip z drogą dojazdową. Po prostu kocham to miejsce.

19 grudnia
Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprzejezdna drogę dojazdowa nie dojechałem do pracy. Jestem kompletnie wykończony odśnieżaniem. Pieprzony pług śnieżny.

22 grudnia
Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien. Cale dłonie mam w pęcherzach od łopaty. Jestem przekonany, że pług śnieżny czeka tuż za rogiem, dopóki nie odśnieżę drogi dojazdowej. Skurwysyn!

25 grudnia
Wesołych Pierdolonych Świat! Jeszcze więcej gównianego śniegu. Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten skurwysyn od pługu śnieżnego...przysięgam - zabije. Nie rozumiem, dlaczego nie posypia drogi solą, żeby rozpuściła to cholerstwo.

27 grudnia
Znowu to białe gówno napadało w nocy. Przez trzy dni nie wytknąłem nosa, z wyjątkiem odśnieżania drogi dojazdowej za każdym razem, kiedy przejechał pług. Nigdzie nie mogę dojechać. Samochód jest pogrzebany pod górą białego gówna. Meteorolog znowu zapowiadał dwadzieścia piec centymetrów tej nocy. Możecie sobie wyobrazić, ile to oznacza łopat pełnych śniegu?

28 grudnia
Meteorolog się mylił! Tym razem napadało osiemdziesiąt piec centymetrów tego białego cholerstwa. Teraz to nie odtają nawet do lata. Pług śnieżny ugrzązł w zaspie a ten łajdak przyszedł pożyczyć ode mnie łopatę! Powiedziałem mu, ze sześć już połamałem kiedy odgarniałem to gówno z mojej drogi dojazdowej, a potem ostatnią rozwaliłem o jego zakuty łeb.

4 stycznia
Wreszcie wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić cos do jedzenia i kiedy wracałem, pod samochód wpadł mi cholerny jeleń i całkiem go rozwalił. Narobił szkód na trzy tysiące. Powinni powystrzelać te pieprzone zwierzaki. Ze tez myśliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie!

3 maja
Zawiozłem samochód do warsztatu w mieście. Nie uwierzycie, jak zardzewiał od tej pieprzonej soli, którą posypują drogi.

18 maja
Przeprowadziłem się z powrotem nad morze. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś kto ma odrobinę zdrowego rozsądku, może mieszkać na jakimś zadupiu w Bieszczadach.
Avatar użytkownika
chwastek
Wyrypiarz bieszczadzki
 
Posty: 282
Dołączył(a): 25 mar 2009, o 08:25

Re: Humor i satyra. Wszystko co śmieszne,nie tylko na szlaku.

Postprzez fiaa » 14 kwi 2009, o 19:11

chwastek napisał(a):*JAK ZAAPLIKOWAĆ KOTU TABLETKĘ?*

A propos kota.
Jak najłatwiej zaobserwować antygrawitację?
Założenia:
1. kot zawsze spada na cztery łapy,
2. kromka z masłem zawsze spada stroną posmarowaną masłem.

Eksperyment:
Na grzbiecie kota mocujemy kromkę z wierzchu posmarowaną masłem i zrzucamy kota z pewnej wysokości

Efekty:
1. Kot zaczyna spadać na cztery łapy
2. Kot zaczyna obracać się, aby kromka spadła stroną posmarowaną masłem
3. Kot zaczyna, lewitując, wirować w nieskończoność, powstaje siła antygrawitacyjna oraz perpetuum mobile.
Film ilustrujący zjawisko:
http://www.youtube.com/watch?v=wvRzWYCZ2e0
"Nad horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza"
Avatar użytkownika
fiaa
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 24
Dołączył(a): 13 mar 2009, o 19:42


Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Offtop

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

cron