Jak SZÓSTKA w totolotka

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

Jak SZÓSTKA w totolotka

Postprzez lidkru » 15 paź 2014, o 18:31

Plan na październikową wędrówkę był od.... ubiegłego września. miało być 10 dni, ostatecznie mi udało się wyskrobać 6, ale za to pięknych, cudownych, fantastycznych i pełnych niespodzianek, tych miłych oczywiście :D Ale po kolei :)
we wtorek w samo południe odebrałam telefon:
K-wszystko załatwiłem, jutro możemy jechać.
ja- a nie uda się dzisiaj?
K- hm.....
ja- zanim dojedziesz do domu będziemy spakowani :D

O 13,30 byliśmy już w drodze :mrgreen: a o 22,30 zameldowaliśmy się w ogarniętej ciszą nocną :shock: Bacówce pod Honem. Jeszcze kuchenne pogaduchy i o północy w kimono.
Środowy poranek:
szybkie przepakowanie, jeszcze szybsze śniadanie i o 10 ruszamy czerwonym szlakiem do )( Żebrak. Nie będę głośno mówić, że Łazik narobił mi smaka na schronisko w Smolniku i dlatego taki a nie inny kierunek marszruty obraliśmy :) Pogoda przypasowała idealnie: pochmurno, raczej chłodno niż gorąco , widoczność marna, więc absolutnie nie było żal, że trasa oferuje znikomą ilość punktów widokowych ;) Na Przełęczy dumnie pręży się wiata- nówka nierdzewka ;) Jeszcze pachnie świeżym drewnem, na wyposażeniu jest nawet garnek i ręcznik :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No i zaczęły się schody, tzn. asfalt :lol: oczywiście nie dla szarych człowieków , tylko do zwózki drewna, obwarowany zakazami wjazdu ze
wszystkich stron . Krutul jak toto widzi, to umiera w locie ;) Jestem dumna z mojego Faceta, bo mając przed oczami wizję spaceru ok. 10 km padł do rowu dopiero za trzecim zakrętem ;) Nagle nie wiadomo skąd pojawił się samochód :shock: Machnęłam sobie z tego rowu i się zatrzymał : pracownicy leśni . Plecaki na pakę, my do środka i jest pięknie. Oświecili nas, że tędy jeździ auto 2 razy dziennie: rano z pracownikami do lasu i teraz z lasu. Po prostu fartnęło nam się :D Wysadzili nas na skrzyżowaniu

Obrazek

Obrazek

wytłumaczyli, którędy iść , zaproponowali zbiórkę jutro o 7 rano ;) i pojechali. A my przez lądowisko do schroniska. Idziemy, idziemy, idziemy....o ! jest coś!

Obrazek

Brakuje jeszcze dopiski, że nie tylko przejazd, ale i przejście jest obok :roll: Krutul się przyczepił, że nie jest samochodem i nie jedzie, tylko idzie i wszedł sobie na "lotniczą" ścieżkę. A ja widzę, że coś leci i jakby chce lądować! Drę się , żeby złaził, ale dopiero jak zaczęłam wymachiwać rękoma, to raczył się obejrzeć, i wtedy to już rekord w bieganiu z plecakiem przez trawnik na pewno został pobity ;)
Przed schroniskiem przywitał nas Grzesiek z Kubą , 2 psy i dwóch lotników, którzy o mało nie rozjechali mi męża a w tej chwili przybijali swój samolocik do trawy :lol: Po niedługiej chwili pojawiło się jeszcze dwóch turystów z Gdańska i 2 konie i na dzień dzisiejszy to już był stan końcowy. Siedliśmy sobie z piwkiem/kawą/herbatą w garściach i delektowaliśmy się widokami. Dowiedzieliśmy się też, że istnieje zamiar oznakować ścieżkę z )( Żebrak na skróty przez Maguryczne prosto do schroniska. Poczekam, aż taka się pojawi i wtedy na pewno tam znów zawitam . Cisza, spokój :arrow: sielanka. Jak już trochę zmarzliśmy, to Kuba napalił w kominku, i zupełnie przypadkiem z sali kominkowej zrobiła nam się sala kinowa: "nasi" lotnicy wygadali się, że mają filmiki - reportaże z wypraw na wschód Europy, więc na ścianie zawisło prześcieradło, Grześ wyciągnął projektor i .... potem Krutul wypytywał tylko o konkrety typu ile kosztuje wiza na Białoruś i ile się na nią czeka :)
Rano pobiegałam trochę dookoła z aparatem

Obrazek

Obrazek

Nie miałam cukru więc koń zdegustowany poszedł sobie

Obrazek

a co się działo potem?
cdn
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Jak SZÓSTKA w totolotka

Postprzez łazik » 15 paź 2014, o 21:34

taa schronisko to zacna miejscóweczka i te widoki no po prostu odpadłem
Góry aż do nieba...
łazik
Wyrypiarz bieszczadzki
 
Posty: 275
Dołączył(a): 18 lis 2012, o 13:51
Lokalizacja: L-stadt

Re: Jak SZÓSTKA w totolotka

Postprzez Stały Bywalec » 16 paź 2014, o 07:22

A ja dodam, że schronisko nad Smolnikiem jest dość komfortowe (pokoje z łazienkami), czym korzystnie różni się od innych tego typu obiektów turystycznych.
Jest w sam raz dla wypasionych :lol: właścicieli wypasionych :lol: terenówek. Cytując klasyka - full wypas. :lol:
Głodnym też się stamtąd nie wychodzi. I piwo jest zawsze.
Grzegorzu - tak trzymać. :!:
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 925
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Jak SZÓSTKA w totolotka

Postprzez lidkru » 18 paź 2014, o 10:19

a tak sobie wymyślilismy, że dojdziemy dziś do Balnicy przez Łupków, ale po co drałować szosą, skoro na mapie jest ewidentnie zaznaczona ścieżka zaczynająca się tuż obok leśniczówki, która znacznie skróci drogę i przede wszystkim na pewno nie będzie to asfalt i spaliny samochodowe, bo przecież my - miastowi-pragniemy świeżego powietrza :lol: . Jak pomyśleli, tak zrobili... Leśniczówka jest, ścieżka, bardzo szeroka, jest, jest nawet człowiek z psem, czyli uczęszczana. Chwila na pogawędkę i gdy ów człek się dowiedział, którędy chcemy iść, to za głowę się złapał z tekstem: Pani, toż tam zarośnięty gąszcz, nie koszone!! lepiej iść drogą ! Ale co mi tam , że nie koszone :lol: Nasza trawa na działce nie koszona od miesiąca, i dajemy radę, to i teraz sobie poradzimy :mrgreen: :mrgreen: Staruszek pokręcił jeszcze głową, rzekł, że za nas się będzie modlił, i poszliśmy... Na Osławie elegancki most

Obrazek

potem coraz węższa i błotniejsza ścieżka do potoku Rybniczek, a potem ...

Obrazek

i koniec ścieżki :) . Choć właściwie, to źle mówię: ścieżki się rozmnożyły: stały się wąziuteńkie na jedno kopytko (śladów mnóstwo) i wiodły promieniście we wszelkie możliwe kierunki :roll: W końcu losowo wybraliśmy jedną wyglądającą na najszerszą :mrgreen:

Obrazek

Ostatecznie jak już miałam rzepy wszędzie we włosach i na całej kurtce zdecydowaliśmy iść dnem potoku, bo wody tyle co nic , a przynajmniej tam jakby chaszczy mniej :-) No i tak sobie tuptaliśmy, aż doszliśmy do wniosku, że trzeba wdrapać się na widoczne wzniesienie, to wtedy zobaczymy , gdzie już doszliśmy i czy jest nadzieja, że przed zmrokiem trafimy do Łupkowa 8-) W tzw.międzyczasie prawie staranował nas wielgaśny jeleń, ale ostatecznie wykręcił w las i z wielką gracją (bo nie miał plecaka ;-) ) przemknął obok. Z góry oczywiście nic nie było widać. Tzn . było, ale nie wiedzieliśmy , co :-) Nie ma to jednak, jak stary sprawdzony azymut. Chwila odpoczynku, łyk wody i dalej w gąszcz. Kolczaste krzaczory , pokrzywy po pas i wszechobecne rzepy nie robiły już na mnie absolutnie żadnego wrażenia. W końcu usłyszeliśmy szum samochodów: w życiu nie spodziewałabym się, ze mnie taki dźwięk ucieszy :roll: Sił jakby przybyło, ostatnie kilka metrów prawie biegłam (ja? pod górkę? nie wierzę, ale Krutul tak twierdzi) . Jest szosa!! I tablica z napisem :Nowy Łupków :-D yes yes yes :-D teraz jeszcze kilka minut i już nasz znajomy zielony sklep wraz z wiatą. Ja po zakupy, Krutul kombinuje obiad, dosiadł się łupkowianin z radosnym ( a moze pobłażliwym? ) uśmiechem .... jest pięknie. Tak sobie spędzaliśmy czas na błogim nieróbstwie jakąś godzinę lub dwie. Nie mam pojęcia. Nawet pojawiła się opcja pozostania tu na wieki, ale gdzieś w głowie siedziało, że przecież Grześ prosił o przekazanie pozdrowień Wojtkowi w Balnicy, więc musimy tam dotrzeć :D
Z nowymi siłami przemknęliśmy obok zakładu karnego (tam szuter a nie asfalt :shock: ) , potem już asfalting w stronę Zubeńska. Upał jak w lipcu, nic nie jedzie, droga daleka.... Morale spada z szybkością błyskawicy.... Pojawia się szlakowskaz, który mówi ni mniej ni więcej, że do Balnicy jest 6 godzin !!! a rzut oka na zegarek: 14,30 :roll: no po ciemku przez las z miśkami to ja chodzić nie zamierzam :-) Plecaki rzuciliśmy na środek drogi ( i tak zakaz wjazdu ) , mapa przed nos i gdybanie... Pominę naszą dyskusję, uchodźmy w dalszym ciągu za zgodne i rozsądne małżeństwo :mrgreen: Efekt był taki, że zrobiliśmy w tył zwrot i złapaliśmy stopa , który nas podwiózł do Maniowa i wysadził tuż przy żółtym szlaku do Balnicy. Wedle mapy to 2 godz, więc powoli, statecznie poczłapaliśmy zwiedzając po drodze Kowalową Kapliczkę i pijąc z cudownego źródełka,

Obrazek

podziwiając przydrożne krzyże i drwalowe chatki, i łapiąc własny cień , w końcu w blasku zachodzącego słońca ujrzałam obiekt mojego dzisiejszego pożądania

Obrazek

Jakoś podejrzanie tam pusto i cicho... obeszliśmy całe gospodarstwo, popukaliśmy we wszystkie drzwi i okna iiiiiiii ... pojawił się kot !! i dalej cicho i pusto.... Zasięgu brak, żeby móc zadzwonić i upewnić się, że dziś ktoś tu będzie, robi się zimno i ciemno...No to zrobiłam dokładniejszy obchód: odkryłam, że drzwi od terenówki stojącej na podwórku oraz od obórki vel stajenki są otwarte, obok miejsca na ognisko naszykowane drewno... dobra nasza, nie zginiemy :-) Nawet zdjęliśmy już buty i założyliśmy kapcie, Krutul powoli przymierzał się do grzania wody na herbatkę, i nagle cichaczem pojawił się pies :) , a zaraz za nim człowiek :-D uffff, ulżyło mi :-) Wojtek sobie poszedł po prostu z psem na spacer i przy okazji przyprowadził dwóch rowerzystów-sakwiarzy na nocleg. Początkowo stwierdziłam, że to jakieś mruki, bo ja do nich z szerokim uśmiechem : cześć itp, a oni w tył zwrot i namioty rozkładać :roll: ale potem uświadomili mi, że to Niemcy i ni w ząb po polsku nie pojmują :lol: a w Bieszczadach są zakochani, czyli swoje ludzie :-D Potem jeszcze przyjechało dwóch łowców zwierząt (fotograficy :D ) Wieczór spędzony na pogaduchach o tym gdzie i jakie zwierzaki widzieliśmy.
A sam Przystanek Balnica jest fantastyczny. Nie tylko kowalskie akcesoria na ścianach (mój najkochańszy Dziadek był kowalem) mnie rozbroiły. Kto tam spał, ten wie, o co biega. To kolejne miejsce, do którego chcę wrócić :-)
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Jak SZÓSTKA w totolotka

Postprzez jerzumarian » 18 paź 2014, o 14:00

Ale Wam zazdraszczam tej wyprawy jesiennej. Nadto milo mize pamietaliście o0 jezach- było kolczaście i ... tuptaliście.,... Pozrawiam Was serdecznie z Dolnego Sląska w oczekiwaniu spotkania z Wami na turystycznym szlaku... Ja dziś z powodow technicznych bylem zrywac jablka - m.in zlota renete... szykujemy sie na zime... tylko golonki ze slimakow nie zrobię bo nie nalapalem... Juz czekam na cd reracji ( celowo- nierelacji , bo to co piszesz mnie rera)
Wrócilem z Bieszczadów. Raz na zawsze.
jerzumarian
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 2088
Dołączył(a): 27 mar 2011, o 18:32
Lokalizacja: Jawor

Re: Jak SZÓSTKA w totolotka

Postprzez otrok » 19 paź 2014, o 17:46

kuchenne pogaduchy pod Honem - tam jest dziewczyna mówiąca z pięknym podlaskim akcentem.
Lotnisko, ech, ile wspomnień. Kasię muszę odwiedzić , tylko gdzie? W Grabiu, czy w Czudcu?..
Balnica, oczywiste.
a ta Kowalowa Kapliczka, to dla mnie niezwykła rzecz, gdyż, nie uwierzycie, ale jej nie widziałem - przejeżdżałem/przechodziłem koło niej wiele razy, ale z premedytacją zostawiałem sobie ją na kiedyś - tak żebym miał jeszcze coś tam do zobaczenia..
otrok
Wyrypiarz bieszczadzki
 
Posty: 335
Dołączył(a): 17 lut 2011, o 09:17
Lokalizacja: Beskid Niski i po górze

Re: Jak SZÓSTKA w totolotka

Postprzez lidkru » 19 paź 2014, o 21:40

ale z premedytacją zostawiałem sobie ją na kiedyś - tak żebym miał jeszcze coś tam do zobaczenia..

Kowalową akurat sobie obejrzałam, ale widzę, ze tok myślenia / działania, ... mamy podobny :D
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Jak SZÓSTKA w totolotka

Postprzez jerzumarian » 20 paź 2014, o 18:22

ot to... jest po co wracać..
Wrócilem z Bieszczadów. Raz na zawsze.
jerzumarian
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 2088
Dołączył(a): 27 mar 2011, o 18:32
Lokalizacja: Jawor

Re: Jak SZÓSTKA w totolotka

Postprzez lidkru » 23 paź 2014, o 18:37

Piątkowym rankiem pożegnaliśmy Balnicę , stanęliśmy na rozstaju dróg i ... dalej gdybamy którędy iść. I niebieski szlak kusi i Hyrlata nęci :mrgreen: Rozterki rozsztrzygnął rzut monetą :roll: Hyrlata . No to po torach suniemy w stronę Solinki.

Obrazek

O Losie, jak na tym świecie jest pięknie !! Jesień w swej najlepszej postaci krąży wokół nas...Jak czasem słyszę w telewizorni, że mało kto lubi jesień, to po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, ze TV kłamie :)
Doszliśmy sobie do stokówki, olaliśmy zakaz wejścia do lasu z powodu ścinki (okulary przecież zostawiłam w domu ;) ) i wdepnęliśmy na piękną błotnistą drogę. Gdyby nie nasze kije, mogłoby to rozwiązanie okazać się porażką :) No ale nie po to się przyjeżdża w Bieszczady, żeby suchą nogą zdobywać góry :mrgreen:
Tak sobie posapując wędrowaliśmy, a Krutul zaczynał mieć wątpliwości, czy idziemy dobrze: rok temu była gęsta mgła i widoczność na jakieś 3-5 m, a dziś cud miód: w związku z czym okolica wyglądała kompletnie inaczej :lol: Ale jak doszliśmy do znajomych znaczków na Berdzie, wątpliwości zostały rozwiane

Obrazek

Chwila odpoczynku i pora ruszać dalej w kierunku Zwornika. Po kilkunastu metrach zaczęłam się zastanawiać, czy to mi latają różowo-żarówiaste strzałki przed oczami, czy faktycznie ktoś wpadł na tak idiotyczny sposób oznakowania drogi na Hyrlatą. Takie cudeńka znajdowały się na mniej więcej co trzecim drzewie, a na polanach machnięte były na jagodziskach :o

Obrazek

Usiłowałam omijać te znaki wzrokiem. Byłam w tym tak skuteczna, że na Wielkiej Polanie się zgubiłam :lol: Tzn. skorzystałam z faktu, że jagody wciąż sobie wiszą na krzaczkach, a żeby się nie zmarnowały, to je sobie skubałam i polazłam gdzies w jakieś mokradła ... Na szczęście Krutul mnie odnalazł, dał wykład umoralniający i już można było rozpocząć hyrlatowe leniuchowanie w trawach

Obrazek

Obrazek

Po pokanapkowej sjeście ruszyliśmy nasze nadobne zwłoki i w dalszą drogę. Jakoś tak się udało wykoncypować, że zeszliśmy tuż przed Liszną. Optymistyczny plan zakładał, ze stopem dojedziemy do Cisnej, no ale rzeczywistość juz nie była tak różowa jak strzałki w lesie i musieliśmy do Majdanu zasuwać na pieszo... Co prawda kilka samochodów nawet się zatrzymało, lub co najmniej bardzo mocno zwolniło, ale tylko po to, żeby nas przeprosić, ze nie mają miejsca :lol: Tak sobie nawet pomyślałam, że to chyba nawet ciekawsze, niż gdyby tak od razu kazali się pakować 8-)
Pod majdanowym barosklepem życie kwitnie. Na szczęście jakaś ławeczka była wolna, zrzuciliśmy nasz majdan (majdan na Majdanie :roll: ), spożyliśmy chłodne złote napitki zagryzając chrupiącymi paluszkami a potem czerwonym autkiem z życzliwym kierowcą dotarliśmy pod Trolla :D Tam poczułam się lekko nie na miejscu: z garbami, wymiętoleni, nieufryzowani no i bez makijażu :roll: Ale na szczęście barszcz ukraiński okazał się być wart tych okolicznych spojrzeń :lol: Za to po obiedzie pojawił się nieprzewidziany problem: jak tacy objedzeni dotrzemy pod Hona????? Stanowczo jakieś dorożki albo chociaż metro by się tam przydało :mrgreen: Tymczasem musieliśmy obyć się bez tych dóbr i zaciskając zęby ostatkiem sił bacówka została zdobyta :D
Wieczór okazał się być niestandardowo - gitarowy. Tzn. Krutul odkrył w sobie talent pedagogiczny: przekonał nieśmiałego chłopaka, że nie trzeba się wstydzić, tylko brać instrument i grać. Pięknie razem im to wychodziło. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda się spotkać i posłuchać...
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Jak SZÓSTKA w totolotka

Postprzez creamcheese » 23 paź 2014, o 20:25

lidkru napisał(a):. Po kilkunastu metrach zaczęłam się zastanawiać, czy to mi latają różowo-żarówiaste strzałki przed oczami, czy faktycznie ktoś wpadł na tak idiotyczny sposób oznakowania drogi na Hyrlatą. Takie cudeńka znajdowały się na mniej więcej co trzecim drzewie, a na polanach machnięte były na jagodziskach :o

Znakiem tego, łońskiego roku mieliśmy ostatnią okazję, żeby przejść przez Hyrlatą niezapaćkaną...a teraz biegi, podchody, w chowanego i berek będzie zostawiał po sobie takie, tfuj...różowe ślady
creamcheese
Ekspert bieszczadzki
 
Posty: 785
Dołączył(a): 27 mar 2012, o 16:18

Następna strona

Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.