W ten szczególny czas pragnę przedstawić Wam zbiór wierszy Jerzego Harasymowicza, poety, który swe serce zostawił w Bieszczadach. Tak ukochał nasz region, iż prosił aby jego szczątki na zawsze połączyły się Z tą ziemiĄ. I tak też się stało.
Bieszczady także darzą sympatią poetę. Jednym z dowodów jest zbiorek wierszy "Bieszczady" wydany przez Bosz - dostępny w regionie na prawie każdym straganie, w punktach kasowych BdPN, w księgarniach. Książka jest ładnie wydana, poezji towarzyszą piękne fotografie Ryszarda Natera i Zygmunta Natera.
Na koniec zacytuję słowa poety: "Bieszczady są królestwem przestrzeni i zawsze wydawało mi się, że jest to kraina, gdzie moja poezja czuje się najlepiej i gdzie moje wiersze pokrywają się zielonymi listkami."
Szczęśliwego Nowego Roku! smile.gif
Recenzja
http://www.bosz.com.pl/index.php?s=karta_recenzje&id=50Tytuł: "Bieszczady"
Autor: Jerzy Harasymowicz
Wydanie: II
Stron: 78
ISBN: 978-83-7576-015-6
Wydawca: Bosz
Olsznaica
W GÓRACH
W górach jest wszystko co kocham
Wszystkie wiersze są w bukach
Zawsze kiedy tam wracam
Biorą mnie klony za wnuka
Zawsze kiedy tam wracam
Siedzę na ławce z księżycem
I szumią brzóz kropidła
Dalekie miasta są niczem
Ja się tam urodziłem w piśmie
Ja wszystko górom zapisałem czarnym
Ja jeden znam tylko Synaj
na lasce jałowca wsparty
I czerwień kalin jak cyrylica pisze
I na trombitach jesieni głosi bór
Że jedna jest tylko mądrość
Dzieło zdjęte z gór
ZAKOLE OSŁAWY
Zakole Osławy
po kolana stoją w błękicie
jak żubry Bieszczady
Jak trawa mkną
odbite wiersze
Osława niesie
z chmur skłębioną
cerkiew
Odprawiam słowa
klękają cienie
I drzew świece
I ziół płomienie
Rżenie
przestrzeni
i cisza święta
Żegnam się
szarym
skrzydłem
jastrzębia
Słowa i sława
złota Osława
O wielkie trawy
Kożuch Pradziada
Sława Osława
i Osławia
Z nieba podana
losu trembita.
BIESZCZADZKIE PUSTKOWIE
Drzwi domu są szeroko otwarte
Wiklina deszczu wyplata świt
I tylko kareta srok może się zjawić
na tej drodze
Może się zjawić tylko
sroka żona lub mgła
KIEDY JAK BUKI NA MRÓZ SERCE MI PĘKNIE
Kiedy jak buki na mróz serce mi pęknie
połóżcie mnie na wóz z widokiem na Bieszczady
na wielki pożar gór na wielką jesień
którą sam roznieciłem pisaniem
Niech ten wóz sam jedzie w zawieję liści
Niech tam na wieki zostanie