Kirkut w Woli Michowej

Informacje i dyskusje o bieżących wydarzeniach w regionie.

Re: Kirkut w Woli Michowej

Postprzez vm2301 » 17 kwi 2010, o 05:24

Nic To. napisał(a):Łał, Inglisz jest, ale gdzie ten Bieszczad?


Nie mów, że przez kabel słychać jak zaciągam?! ;)


Nie, bukować ;)



Niestety, nie sprawdzimy ani inglisza, ani moich umiejętności łopatologicznych...może innym razem.
vm2301
Wyrypiarz bieszczadzki
 
Posty: 459
Dołączył(a): 12 mar 2009, o 08:55

Re: Kirkut w Woli Michowej

Postprzez lucyna » 19 kwi 2010, o 09:43

Melduję, że najpilniejsze prace na kirkucie są wykonane. Grupa rekonstrukcji historycznej Stowarzyszenia Barka wraz z kilkoma Kolegami z for zabezpieczyła cmentarz przed profanacją (tam były ścieżki, którymi poruszały się konie i ich łajno): ogrodziliśmy prowizorycznie za pomocą zagrody z gałęzi od strony lasu i płotem od "frontu" (poprzebijaliśmy i powiązaliśmy długie tyki do drzew), uprzątnęliśmy okiść i połamane spruchnałe drzewa zagrażające macewom, oczyściliśmy okolice nagrobków z krzewów, porobiliśmy ścieżki wiodące do ocalałych macew, zrobiliśmy "dokumentację fotograficzną" zabytków. W sumie pracowało 15 osób, ale prawdę powiedziawszy Marcin z forum info wykonał pracę za trzech. Nie oznacza to, że cały teren jest uprzątnięty. Tak na oko wykonaliśmy 1/4-1/3 prac. Zebraliśmy doświadczenia, już wiem, że najważniejszym narzędziem przy tego rodzaju pracach jest sekator, no i siekiera.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 19 kwi 2010, o 12:20

17 kwiecień 2010 r.
Prace na cmentarzu grekokatolickim w Czystogarbie.
Grupa Rekonstrukcji Historycznej Barka - Stowarzyszenie Młodzieży Walczącej z Łodzi, ja
Wieczorem w piątek sądziłam, że prace nie odbędą się. Mimo obietnic nikt, ale to nikt nie potwierdził swojej obecności na cmentarzu. Wieczorem zadzwoniłam do Magdy, nie mam czym dojechać, jednym słowem klapa. Załamana łyknęłam dwie tabletki uspokajające i zasnęłam.
Rano o 7 w Zagórzu spotkaliśmy się z Magdą i Michałem. Specjalnie niewyspani przyjechali po mnie busem. Na chwilę wpadliśmy do schroniska GGG w dawnej szkole w Smolniku. Potem szybko udaliśmy się do Czystogarbu. Oczywiście, nie wiedziałam, gdzie znajduje się cmentarz grekokatolicki. Znacie ten kawał: mały chłopczyk krzyczy: mamo, mamo, przewodnicy idą, rozkładają mapę, zaraz będą pytać się o drogę :mrgreen: Przyjeżdżałam tamtędy może z setkę razy, nawet łaziłam ta szosą przez tydzień ale gdzież tam. znałam tylko cerkwisko.
Cmentarz jest za nim. Widok przedstawiał ciekawy. Rozwalający się mur, częściowo rozebrany, kilka kamiennych pomników, część cmentarza zarośnięta przez tarninę. To z nią mamy się rozprawiać. Donat zbiera nas wszystkich i rozdziela pracę. Zabieramy się raźno do roboty. Pierwsze zmagania z krzewami, w moim przypadku początek potyczki z krzaczorami to 1:0 dla tarniny. Na dzień dobry mam podrapane ręce. Kuba robi zdjęcia, a my charujemy. Na mnie największe wrażenie zrobiła Nic To, która potrafi zatracić się w pracy. Mieliśmy przerwy na odpoczynek, Magdę trzeba było zwabiać pod różnymi pozorami na odpoczynek. Gdy szła zrobić nam kanapki była tak zmęczona, że potykała się sama o siebie. Donat postanowił zrobić bramę na cmentarz. Nawet Chłopakom dobrze wyszła, gdy na nią patrzyłam po skończonej pracy to miałam serducho ze wzruszenia w gardle.
Przydarzyła nam się niespodzianka. Idzie sobie pewien obciążony garbem turysta. Coś tam do niego zagaduję i słyszę bardzo niepewne słówko: lucyna? Tak, podchodzę do Niego, zaczynam rozmowę i słyszę: Kuba Ppanz. Kiedyś myślałam, że nie podam Mu ręki, oczy wydrapię,usmażę na ogniu piekielnym :mrgreen: Ale co robię? Witam się jak z Kolegą i to dawno niewidzianym :oops: Trochę sobie pogadaliśmy, Magda była bardziej aktywna niż ja w tej dyskusji. Niestety, to były tylko odwiedziny.
Tarnina uprzątnięta, tylko trochę jej zostawiliśmy, a raczej ja zostawiłam na rozwalającym się płocie z kamienia. Nie wiedziałam co mam robić. Ten cmentarz służy okolicznym mieszkańcom za pastwisko dla kóz i owiec. Mam mieszane uczucia, z jednej strony nie godzi się moim zdaniem tak czynić, ale z drugiej to zwierzęta oczyszczają ten teren z roślinności.
Dziękuję Kolegom za wykonaną pracę i za wspaniałe towarzystwo.
Potem pojechaliśmy sobie prywatnie w pasmo Wysokiego Działu i do Soliny. Koledzy podrzucili mnie do Olszanicy za co im bardzo dziękuję.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 20 kwi 2010, o 07:42

18 kwiecień 2010 r
Prace na kirkucie w Woli Michowej
Moc sprawcza Stowarzyszenie Barka, młodzi wspaniali ludzie, którzy chcą coś bezinteresownie coś dobrego zrobić dla innych, dla Bieszczadów "dowodzeni" przez Magdę i Donata
Tysia z naszego Forum, Marcin z forum info Kolega przewodnik, Teddy Kawulicz z Cisnej Kolega przewodnik, Piotr_S Admin naszego Forum, ja.

Rankiem udaliśmy się z Marcinem do schroniska w Smolnika, krótka rozmowa i w drogę na kirkut. Kolega przemyślał sprawę, zabrał ze sobą dwa fantastyczne narzędzia, które okazały się niezmiernie przydatne w pracy: sekator i piłkę (taką malutką, ale tak skonstruowaną, że cięła spruchniałe drzewa grubości swego ostrza) bardzo dobrej jakości. Już na początku naszej przygody przekonaliśmy się, że dziś to będziemy mieć pod górkę. Nie tylko w dosłownym znaczeniu tego słowa. Pierwsze zadanie to przedostanie się przez ogrodzenia, Marcin prowadzi nas skrajem potoku. Przechodzimy pod elektrycznymi pastuchami. Po kilkunastu minutach jesteśmy obok kirkutu. Wita nas Teddy, niestety, nie zabrał ze sobą macy ;)
Obraz nędzy i rozpaczy. Zarośnięty, na skraju krzaczorów łajno końskie, konie porobiły sobie ścieżki wiodące przez cmentarz. Jestem podłamana, jest nas 13 osób ale czy poradzimy sobie z tym ogromem prac? Marcin proponuje na początek odgrodzenie cmentarza od pastwiska, z Magdą i Teddym robią burzę mózgów. Po chwili dołącza się Donat, odprawa. Łapię sekator i do roboty. Koledzy kopią dwa doły na ognisko. Dziś to nie przelewki, w sumie spaliliśmy co najmniej kilka metrów 3 gałęzi.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 20 kwi 2010, o 09:28

Po chwili dołączyli do nas Tysia i Piotr. Nie wiem jak mam opisać te prace. To było kilka godzin ciężkiej fizycznie pracy, wycinanie krzaczorów, wynoszenie gałęzi, najgorsze były dzikie róże. Jeszcze bardziej kłuły niż tarnina na czystogarbskim cmentarzu. Ola najmłodsza z ekipy robiła "dokumentację fotograficzną" macew. Podeszła do mnie abym jej pomogła wycięła drogę przez krzaki do kilku zabytków. Podeszłyśmy i oniemiałam. Kilka macew dosłownie było "owiniętych" gałęziami, a nad nimi wisiały połamane spróchniałe drzewa. Marcin, który dorobił się w pracy nowej ksywki Duracell, Teddy, Magda i ja zabraliśmy się do uprzątnięcia tej gęstwiny. Na szczęście udało się i żaden z nagrobków nie ucierpiał. Przez chwilę bałam się o Marcina, wlazł w koronę połączonych dwóch przegniłych olch szarych aby wyciąć zagrażające zabytkom połamane kikuty drzew. W tym czasie doszło do małego pożaru, od bijącego żaru zapaliła się kurtka Piotra. Około 12 mieliśmy przerwę. Teddy w imieniu nas wszystkich bieszczadników podziękował naszym młodym Kolegom za pomoc i serce włożone w ratowanie cmentarzy. Pogadaliśmy trochę o kirkutach, Woli Michowej (mały wykładzik Piotra). Jeden z Młodych Kolegów spytał się: to który następny cmentarz robimy? Okazało się, że w tym samym czasie o tym samym wszyscy myśleliśmy. :)
Potem apiat do roboty. Odwiedził nas Wojtek Wesołkin Przewodnik z Sanoka, autor ciekawego artykułu o tej okolicy zmieszczonego w najnowszym roczniku "Bieszczad". Około 14 byliśmy tak zmęczeni, że nie mieliśmy sił dalej pracować. Pożegnali nas Tysia i Piotr.Najbardziej dawał nam się we znaki brak wody. I tu niespodzianka następne odwiedziny. Gośćmi byli Wiesiek Cieślik nasz Kolega z For i przesympatyczny Leśniczy z Maniowa. Trafił swój na swego. Wiesiek jest amatorem historykiem badającym historię UPA w Bieszczadach, Donat tak samo, zaś Pan Leśniczy sam ratuje cmentarze. Nie tylko na swoim "terenie uprawnień" ale także w okolicy. Ostatnio uratował cmentarz choleryczny w Smolniku. :) Po pożegnaniu zabraliśmy się do dalszej pracy tzn. dwa zatracający się w robocie Pracusie czyli Magda i Marcin harowali, a myśmy im pomagali. W sumie wykonaliśmy kawał dobre roboty ale to jest 1/4-1/3 koniecznych prac. Na razie kirkut jest zabezpieczony za pomocą przegrody z gałęzi i "płotu" (Koledzy przywiązali i częściowo przybili długie tyki do drzew) przed końmi, macewy ale tylko te widoczne są niezagrożone, część odsłoniliśmy z chaszczy, kilka leżało ukrytych pod stosami chrustu i innego świństwa, zrobiliśmy ścieżki wiodące do zabytków.
Bardzo, bardzo dziękuję Stowarzyszeniu Barka za wykonane prace, chylę czoło przed Ich zaangażowaniem. To jedyna forma podzięki, na cmentarzach nie będzie żadnych informacji o Ich działalności. Pozostaną tylko nasze posty. Taka była Ich wola.
Dziękuję Madzie, Donatowi, Marcinowi, Tysi i Piotrowi oraz Teddemu za wszystko.

Przeniosłem tu Twoje posty, ponieważ zrobiły się dwa wątki o tym samym
Piotr
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: Kirkut w Woli Michowej

Postprzez Piotr_S » 20 kwi 2010, o 09:43

Magda napisała relację - obiecuje że dziś będzie, jestem chwilowo strasznie zarobiony. Wrzucę również trochę zdjęć, także na forum. Prosiłbym również o zamieszczenie tu lub podesłanie mi (albo jedno i drugie) kilku zdjęć z Czystohorbu (Czystogarb mi jakoś przez gardło nie przechodzi - a swojego czasu nazywał się jeszcze Górna Wieś). Zamieście również jakieś zdjęcie (-a) wyglądu cmentarza na sam koniec akcji, gdyż takich również z wiadomych przyczyn nie posiadam.
Avatar użytkownika
Piotr_S
Administrator
 
Posty: 1364
Dołączył(a): 2 mar 2009, o 18:33

Re: Kirkut w Woli Michowej

Postprzez Piotr_S » 20 kwi 2010, o 14:00

Relacja Magdy i kilkanaście zdjęć: www.twojebieszczady.pl/aktualnosci/akcja_cm2.php
Avatar użytkownika
Piotr_S
Administrator
 
Posty: 1364
Dołączył(a): 2 mar 2009, o 18:33

Re: Kirkut w Woli Michowej

Postprzez jacob.p.pantz » 21 kwi 2010, o 11:48

lucyna napisał(a):słyszę bardzo niepewne słówko: lucyna? [...]Niestety, to były tylko odwiedziny.

primo: zapytałem z dużej litery (-;
secundo: całkiem pewnie, wręcz retorycznie ((-; boć i nikt inny tam nie mogł być Tobą
tertio: też ubolewam, że po drodze tylko na chwilę wstąpiłem,
alem miał już nieco w nogach, a i trochę jeszcze w planach

lucyna napisał(a):na skraju krzaczorów łajno końskie, konie porobiły sobie ścieżki wiodące przez cmentarz. Jestem podłamana, jest nas 13 osób ale czy poradzimy sobie z tym ogromem prac?

Wracałem przez Balnicę, więc zaszedłem i do Woli - IMVHO poradziliście sobie świetnie.
Najlepiej zachowana część cmentarza idealnie odsłonięta.

Schodząc do szosy zauważyłem dwie Niewiasty idące od wjazdu 'rancza',
więc zagadnąłem czy do nich ono może należy; nie - to Znajomej, do której przyjechały.
Poprosiłem zatem o przekazanie:
#1 przeprosin, żem naruszył prawo własności drepcząc pod pastuchem na kirkut
#2 pytania, jak można dopuszczać, by zwierzęta srały na ludzkie groby?
Tłumaczyły, że tylko dzierżawa, że niedawno ktoś ogradzał (chodziło pewnie o Was),
na co zasugerowałem taśmę z kablem (ktorej wszak na ogrodzenie pastwiska poszły kilometry).
Nie wiem, czy przekażą Posiadaczce/-czom...
A profanacja skandaliczna, może i przestępcza.

lucyna napisał(a):Na razie kirkut jest zabezpieczony za pomocą przegrody z gałęzi i "płotu" (Koledzy przywiązali i częściowo przybili długie tyki do drzew)

Żerdzie niektóre już odpadły (chyba, że leżały niewykorzystane), "brama" była przewrócona
(podniosłem, ale nie miałem czasu ni narzędzi by porządnie umocować - długo nie postoi, starczy otarcie konia).
Może bieszczadzkie e-media (-; mogłyby delikatnie wpłynąć na posiadaczy terenu, by pastuchem odgrodzili?

Piotr_S napisał(a):Prosiłbym również o zamieszczenie tu lub podesłanie mi (albo jedno i drugie) kilku zdjęć z Czystohorbu (Czystogarb mi jakoś przez gardło nie przechodzi - a swojego czasu nazywał się jeszcze Górna Wieś). Zamieście również jakieś zdjęcie (-a) wyglądu cmentarza na sam koniec akcji, gdyż takich również z wiadomych przyczyn nie posiadam.


Czystohorb
Obrazek

Wola Michowa
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

(jeśli zbyt dużo na kupie - to zrób Adminie co uważasz (-; )
(...a skoro już o kupie - druga fotka z Woli na pierwszym planie i trzecia na lewo od macew )-: )

Serdeczności,

Kuba
jacob.p.pantz
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 4
Dołączył(a): 21 kwi 2010, o 10:38

Re: Kirkut w Woli Michowej

Postprzez lucyna » 21 kwi 2010, o 14:37

Witaj Kuba na Forum, bardzo cieszę się, że zajrzałeś do naszej przstrzeni wirtualnej, mam cichutką nadzieję, że pozostaniesz z nami na dłużej :)
Jeżeli chodzi o tę panią to można rzec, że jest ona mało bieszczadzka, nieprzyjemny osobnik z niej. Teddy na dzień dobry poszedł do niej i prosił o zamkniecie psów i koni. Potem jeden z młodych Kolegów przez przypadek wszedł na jej włości, przeprosił, odniosłam wrażenie, że nie spotkał się z miłym przyjęciem.
Obgadaliśmy problem koni. Ja chciałam zgłosić to do UG, który jest właścicielem kirkutu, ale Koledzy nie zgodzili się ze mną. Nie chcą siłowego rozwiązania. Liczą na dobrą wolę tej pani. Działka z kirkutem niby jest ogrodzona elektrycznym pastuchem ale nie wiem na ile jest to skuteczna przeszkoda dla koni. Ślady na kirkucie były dość świeże, Kuba zrobił zdjęcia ścieżki końskiej, łajno było obok drzew tak dużo, że mieliśmy problemy z rozłożeniem plecaków i sprzętu. Ze śladów można było wnioskować, że konie traktowały kirkut jako specyficzny schron np. przed upałem. Jedyne rozwiązanie jakie pozostaje to ciągły nadzór turystów, proszę zaglądajcie na kirkut, niech baba wie, że ktoś tym miejscem interesuje się. Nie wspomnę o Komisji, nie rozumiem Ich stanowiska. Przekazano nam abyśmy nic nie robili niezgodnego z prawem żydowskim, nie pozwolono nam nawet pracować w szabas ale zupełnie ich to nie interesuje, że konie traktują cmentarz jak publiczną toaletę. Nie znam Tory ale wydaje mi się, że jest tam wzmianka o tym aby nie wpuszczać zwierząt na kirkut.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: Kirkut w Woli Michowej

Postprzez lucyna » 21 kwi 2010, o 14:57

1. To Czystogarb (jednak musimy używać tej spolszczonej nazwy) tu prace prowadził Magurycz chyba w 1999-2000 r., ktoś musiał je kontynuować, gdyż cmentarz był jak gdyby podzielony na trzy kwatery. Z jednej strony, tam, gdzie było najwięcej pomników tarnina była malutka, środkowa część, tam, gdzieśmy pracowali to w pewnych miejscach to był gąszcz, taka plątanina gałęzi, że mieliśmy trudności z rozplątywaniem ich przy wynoszeniu. Pracowałam w takim kotle, musiałam obmyślić plan pozbycia się krzaka po krzaku. Ostania cząstka to była tylko kosmetyczna robota, wycięliśmy nieliczne krzewy, wyglądało to tak jakby ktoś w ub. roku tam sprzątał.

Wola Michowa
Podobna sytuacja była w Woli Michowej. Szymon mówił mi, że oni tam pracowali w 1995 r, w 1999-1996 ratowali macewy. Wydaje mi się, że część cmentarza od tego czasu nie była uprzątana. Z wyjątkiem tego miejsca, gdzie są zachowane najładniejsze macewy. Tam ja wycięłam tylko kilka krzewów bzu czarnego i młodziutkich jesionów. To miejsce jest przedstawione na zdjęciach 1-2.
3. Ta część cmentarza była najbardziej zniszczona przez konie, średnio zarośnięta, przeważnie krzewy i młode jesiony i jawory oraz te diabelne krzewy dzikiej róży.
4. Tu był gąszcz do którego zaprowadziła mnie Ola. Macewy były poowijane krzakami, okiść i spruchniałe drzewa. W to miejsce weszłam jako pierwsza (miałam sekator) i robiłam ścieżki. Koledzy wynosili krzaki, inaczej nie dało się przebić do pomników, gąszcz jak w dżungli. Potem poszli panowie Marcin i Teddy wycinając połamane drzewa i wyciągając je. To wyciąganie ich było ciężką harówka. Magda piłką wycinała średnie drzewa.
Nie można do końca oczyścić cmentarza z drzew. Potwierdził to Marcin (miał szkolenie w tym temacie) oraz Pan Leśniczy z Maniowa. Gdybyśmy wycięli drzewa to uwolnioną przestrzeń zajęłaby bardziej niszcząca kirkut roślinność. Ponad to korony drzew ochraniają macewy.
Nie mogliśmy inaczej ogrodzić. Wiemy, że to powizorka ale prawo żydowskie zabrania naruszać ziemię, nie wolno nam było nic wkopywać ani wykopywać.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Aktualności i dyskusje na bieszczadzkie tematy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.