Krótki wypad kwietniowy

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

Re: Krótki wypad kwietniowy

Postprzez Piotr_S » 28 maja 2010, o 08:17

Słońce, które cały czas goniliśmy złapaliśmy w ostatnim momencie, co widać na pierwszym zdjęciu. Oświetlało już tylko miejsce, do którego zamierzaliśmy się dostać. Stamtąd widoki byłyby znów pod słońce, ale zdecydowaliśmy się jednak pójść. Po chwili zastanowienia, doszliśmy do wniosku że nie będziemy kombinować, tylko pójdziemy najkrótszą możliwą trasą. Obok krzyża komandosa weszliśmy na teren kamieniołomu "Drobny".
Na górę można dostać się oczywiście z przeciwnej strony, leśną drogą, ale zajęłoby to zbyt wiele czasu. Po wejściu do kamieniołomu skręciliśmy w lewo i poszliśmy dnem parowu, którym płynie potok. Po pierwsze dlatego że jest poza zasięgiem wzroku, po drugie spodziewałem się wizyty psa, który pilnuje terenu. Jak się wkrótce okazało, moje obawy się spełniły - rozległ się głośny jazgot i coś dużego czarnego popędziło w naszą stronę. My jednak przewidując taki rozwój wypadków, weszliśmy bardzo stromym osuwiskiem na zakładową drogę i byliśmy już dość daleko zanim nas wyczaił, więc po chwili "pogoni" dał sobie spokój.
teraz już spokojnie weszliśmy do lasu. Na górze akurat prowadzony był zrąb. Drzewa mocno przerzedzone, taśma biało-czerwonego koloru wyznaczająca jego granicę. Potykając się o porozrzucane gałęzie i wystające pnie podeszliśmy kawałek, aby mieć lepszy widok.
A widok stamtąd całkiem przyzwoity, choć na kolana nie powala. Przede wszystkim ładnie widać kamieniołom "Gruby", natomiast gołoborze jest z tego miejsca już zasłonięte. No i oczywiście widoczny jest cały kamieniołom Drobny - z wysokości ok. 70-80m.
Z powrotem udaliśmy się tą samą trasą. Z góry wyczailiśmy gdzie leży pies i staraliśmy się iść maksymalnie długo poza zasięgiem jego wzroku. Na wszelki wypadek zabrałem ze sobą z lasu porządną lagę. Podejrzewam zresztą że nie byłaby potrzebna, bo nasz Brus-zabijaka by go prawdopodobnie rozniósł, ale chodziło przecież o to, aby nie było niepotrzebnego jazgotu. Udało się - tym razem piesek nas nie wyczuł (lub był zbyt leniwy by się ponownie ruszyć). Tą samą ścieżką geologiczną zeszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do Baligrodu. Tak zakończył się kolejny, drugi dzień tego krótkiego wypadu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Piotr_S
Administrator
 
Posty: 1365
Dołączył(a): 2 mar 2009, o 18:33

Re: Krótki wypad kwietniowy

Postprzez Piotr_S » 31 maja 2010, o 10:04

18 kwietnia wstaliśmy dość wcześnie. Poszedłem do kuchni wstawić wodę na kawę. Kuchenne okno wychodziło wprost na przepływającą 10m od niego Stężniczkę. Lekko się zdziwiłem widząc spacerującego w niej bociana czarnego. Łaził sobie za śniadaniem. Nie zdążyłem niestety wziąć aparatu, bardzo to płochliwy ptak - gdy tylko ruszyłem firanką, włączyły mu się czujniki ruchu i dał dyla w kierunku centrum Baligrodu.
Na ten dzień w planie był kirkut w Woli Michowej. Ponieważ tego samego dnia mieliśmy już wyjeżdżać, popakowaliśmy trochę rzeczy, aby później nie tracić czasu. Chcieliśmy wyjechać stąd o takiej porze, aby nie wpakować się w największe korki, ponieważ autostrada A4 przechodzi tuż przy lotnisku w Balicach a był to dzień pogrzebu prezydenta, więc chcieliśmy tamtędy przemknąć jeszcze zanim się skończy i nim wszystkie delegacje ruszą na lotnisko.
Brus tym razem został w domku, co by nie bezcześcić miejsca pochówku a my przez Cisną pomknęliśmy do Woli Michowej. Samochód zostawiliśmy na wysokości cmentarza (w miejscu skąd zrobiono pierwsze zdjęcie) aby nie przechodzić przez prywatny teren, dawną drogą, przy dawnym rynku.
Na drodze stanął nam Chliwny. Niezorientowanym wyjaśniam, że Chliwny to nie bynajmniej jakiś bieszczadzki zbój czy inny zakapior, jeno potoczek zwykły, może nieco większy niż na ogół, po niewielkich deszczach z przed 2 dni.
Doszedłem do wniosku, że szkoda czasu na ściąganie butów, ale podobnie jak w dniach wcześniejszych szkoda moczyć dwie pary, więc Tysia pokona potok na moich plecach. Jak postanowiliśmy tak tez zrobiliśmy. Ja jednak wiedziałem. Już zanim zrobiłem pierwszy krok, wiedziałem że będę w tym potoku leżał. Bo każdy głupi wie, że duże płaskie głazy na dnie są zawsze śliskie jak lód (albo i gorzej) i po takich się nie chodzi, tylko obok. Po 3 sekundach moje proroctwo się sprawdziło - pierwszy krok i leżę w potoku. Na mnie leży Tysia a pode mną aparat. Aparat najbardziej mnie martwił, bo że my wyschniemy, to było pewne, ale ten poszedł cały pod wodę. Rozwaliłem rękę, próbowałem wstać, ale szło to opornie bo ślisko było okropnie a jeszcze miałem docisk od góry ;) W końcu udało nam się wygramolić. Wszystko mokre, ale co tam - słoneczko świeci to wyschnie. Musiało to zabawnie wyglądać z boku - nie mniej publiki nie było. Szybko wyjąłem aparat i okazało się, że dostało się na niego zaledwie parę kropel wody. Chyba już na stałe zostanę fanem futerałów LowePro ;)
Jak na prawdziwych turystów przystało, jedyny opatrunek jaki posiadaliśmy był koloru zielonego i miał skrzydełka :D Nim też opatrzyłem sobie rękę i poszliśmy na kirkut.
Tam już czekali m.in. ekipa ze stow. Barka, Lucyna, Marcin i Teddy Kawulicz. Marcin jak się okazało był lepiej zaopatrzony w artykuły pierwszej pomocy, toteż zamieniłem skrzydełka na coś bardziej wyjściowego ;)
Prac na cmentarzu nie będę opisywał, bo było o tym już sporo. Fotek też nie zamieszczam, ponieważ jak się okazało wszyscy mają alergię na publikację ich wizerunków. Ja nie mam, toteż dołączam jedną fotkę na której widać że coś tam robiłem - ale fakt faktem, że jeśli ktoś już tam się obijał, to właśnie ten gość na zdjęciu w białej koszulce ;) Cała reszta pracowała ciężko i skutecznie. Ponieważ początkowo ognisko było zbyt małe i paliło się słabo wydajnie, trzeba było go powiększyć, aby gałęzie paliły się szybciej. Po tej operacji, temperatura wzrosła na tyle skutecznie, że zapaliła się moja kurtka leżąca w pobliżu. Na szczęście nie zdążyły zapalić się dokumenty, zanim ktoś zauważył i ją zgasił. Po oględzinach kurtka poszła z powrotem w ognisko, bo nie nadawała się już do niczego.
Ok. 13.00 opuściliśmy cmentarz, aby wrócić do Baligrodu po rzeczy i psa i zdążyć ominąć spodziewane korki.
CDN.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Piotr_S
Administrator
 
Posty: 1365
Dołączył(a): 2 mar 2009, o 18:33

Re: Krótki wypad kwietniowy

Postprzez joorg » 31 maja 2010, o 22:14

Dobrze się "wędruje" z Tobą Piotrze, czytam to i tak jak bym tam był.Jak pisałeś o zmianie przebiegu szlaku z Komańczy na Jeziorka i te tory nad Osławą :D , to po latach przypomniałem sobie z którego miejsca widziałem w dolonie kolejkę (ciuchcie) ciągnącą do Rzepedzi wagoniki pełne drewna,.... niezapomniany widok.Nawet "odgrzebałem " starą mapę (fot) co by sprawdzić.
W niedzielę 30 , "sprawdziłem " brody na Osławie i rzeczywiscie osobówką nie da się już przejechać na pierwszym od Duszatyna i chyba trzeci też jest naruszony, ja swoim "tłukiem" jakoś przejechałem.
Ale na ostatek nie złego "farta " miałeś;)
Piotr_S napisał(a):18 kwietnia wstaliśmy dość wcześnie......... Już zanim zrobiłem pierwszy krok, wiedziałem że będę w tym potoku leżał. Bo każdy głupi wie, że duże płaskie głazy na dnie są zawsze śliskie jak lód (albo i gorzej) i po takich się nie chodzi, tylko obok. Po 3 sekundach moje proroctwo się sprawdziło - pierwszy krok i leżę w potoku. Na mnie leży Tysia a pode mną aparat. Aparat najbardziej mnie martwił, bo że my wyschniemy, to było pewne, ale ten poszedł cały pod wodę. Rozwaliłem rękę, próbowałem wstać, ale szło to opornie bo ślisko było okropnie a jeszcze miałem docisk od góry ;) W końcu udało nam się wygramolić. Wszystko mokre, ale co tam - ..... Po tej operacji, temperatura wzrosła na tyle skutecznie, że zapaliła się moja kurtka leżąca w pobliżu. Na szczęście nie zdążyły zapalić się dokumenty, zanim ktoś zauważył i ją zgasił. Po oględzinach kurtka poszła z powrotem w ognisko, bo nie nadawała się już do niczego.
Ok. 13.00 opuściliśmy cmentarz, .......


Obrazek

Obrazek
joorg
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 67
Dołączył(a): 21 kwi 2009, o 18:07

Re: Krótki wypad kwietniowy

Postprzez browar » 31 maja 2010, o 22:35

Ze zdjęcia widzę że woda "normalna",wielokrotnie taką przebywałem osobówką.
Avatar użytkownika
browar
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 124
Dołączył(a): 11 mar 2009, o 22:32

Re: Krótki wypad kwietniowy

Postprzez joorg » 31 maja 2010, o 23:27

browar napisał(a):Ze zdjęcia widzę że woda "normalna",wielokrotnie taką przebywałem osobówką.

Woda powiedziałbym ,że jest nawet "niska" , choć jak będzie padać dalej przez 3 dni tak jak dzisiaj pada , to będzie "wysoka". :mrgreen:
Nie chodzi o stan wody , ale na dwóch brodach są naruszone płyty , podmyte albo zajechane przez cieżki sprzęt. Opadły i jest "dziura " jakieś pół metra poniżej poziomu pozostałych.
Ja też kiedyś , z 3 lata temu, jeżdziłem tam samochodem z prześwitem 11 cm.
ps. zdjęcie nie jest z tego "popsutego" brodu.
joorg
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 67
Dołączył(a): 21 kwi 2009, o 18:07

Re: Krótki wypad kwietniowy

Postprzez Piotr_S » 1 cze 2010, o 10:20

Miło widzieć, że ktoś to jednak czyta :)
Co do brodu, jest tak jak pisze joorg - sądzę że w lecie, jak będzie sucho, itp. nie będzie problemu z przejazdem. Natomiast przy nieco wyższym poziomie wody problemem są właśnie załamane płyty, gdzie woda ma 0,5m głębokości. Można ryzykować i jechać, ale trzeba się tez liczyć że może to kosztować dłuższy postój. Myślę że na 10 ze 4-5 by się "utopiło" :D , przynajmniej przy takim poziomie rzeki jaki my spotkaliśmy.

Po drodze z Woli Michowej do Baligrodu, Tysia postanowiła przejechać się "monsterkiem" ;) Był jednak problem z uruchomieniem, toteż musiała zadowolić się na razie jazdą na "sucho". W sumie dziw, że ta "fura" jeszcze jeździ :D
W Baligrodzie zabraliśmy psa i podjechaliśmy na przełęcz pod Lipowcem. Ładna pogoda i widoki. Droga dogorywa, najwyższy czas coś z nią zrobić, zwłaszcza że brakuje już niewiele. Nie żebym był zwolennikiem nowych asfaltów, ale odcinek od końca Stężnicy do Radziejowej może śmiało obecnie konkurować w kategorii najgorsza droga w Bieszczadach. Ma też to jednak swoje plusy, więc nie ma co narzekać.
Wracamy do Baligrodu. Zdążyłem jeszcze na szybko umyć samochód (ekologicznie ;) czyli gąbka do naczyń + butelka z wodą), wrzuciliśmy graty i przyszedł czas opuścić tę miejscowość. Zanim to nastąpiło zrobiliśmy jeszcze kilka fot w samym Baligrodzie, gdyż pogoda dopisywała tego dnia od samego rana, słońce pięknie oświetlało zarówno cerkiew, jak i inne obiekty.
CDN.

Obrazek

Obrazek

Przełęcz pod Lipowcem:
Obrazek

Przełęcz pod Lipowcem, w dole Stężnica i Baligród:
Obrazek

Stężnica:
Obrazek

Stężniczka w Baligrodzie (tu brodził wspomniany wcześniej bocian czarny):
Obrazek
Avatar użytkownika
Piotr_S
Administrator
 
Posty: 1365
Dołączył(a): 2 mar 2009, o 18:33

Re: Krótki wypad kwietniowy

Postprzez Piotr_S » 2 cze 2010, o 05:50

Czas opuścić Bieszczady. Kilka zdjęć cerkwi, zatrzymujemy się również przy XIX-wiecznym kościele. To dość ciekawy, niedoceniany i pomijany zabytek. Interesujące jest również ogrodzenie z "kapliczkami" w narożach. Z lewej strony charakterystyczna figura (dawałem w zagadkach) św. Andrzeja Boboli. Ufundował ją w roku 1940 miejscowy proboszcz - ks. Roztocki jako wotum za cudowne ocalenie z rąk hitlerowców.

W Mchawie zatrzymujemy się przy kaplicy Boga Ojca. Jeszcze parę lat temu nieco zaniedbana, teraz odnowiona, prezentuje się całkiem dobrze - aczkolwiek nie o prezencję tu chodzi. Pierwotnie była to kaplica greckokatolicka, dziś rzymska. Kilka zdjęć bo pogoda dopisuje, trochę zabawy z odbiciami w szybie - wkurza mnie nieco winieta, z którą nie mogę sobie poradzić. Może fachowcy od fotografii powiedzą skąd się wziął taki efekt jak np. na zdjęciu okienka kaplicy, gdzie winieta jest po przekątnej a nie jak to zwykle bywa w górnych narożnikach zdjęcia (o ile to jest winieta).

Ruszamy dalej. W Huzelach decydujemy się pojechać przez Gruszkę do Zagórza. Elegancki, położony 2 lata temu asfalt i piękne widoki od "czerwonej" kapliczki na Beskid Niski. Zatrzymujemy się w Zagórzu na cmentarzu, przy wjeździe od Tarnawy Dolnej. Pochowany jest tu mój pradziadek, odwiedzamy zatem grób, rozglądamy się nieco po cmentarzu i znów czas jechać dalej. Z cmentarza widok na cerkiew (ostatnia fota).

Teraz już bez większych przystanków jedziemy przez Sanok, Jasło i Pilzno. W Krakowie nam się udało, przemknęliśmy bardzo szybko, bramki na autostradzie były otwarte (bezpłatny przejazd tego dnia) co na pewno usprawniło ruch. W Krakowie wzdłuż autostrady po obu stronach mnóstwo policji, myślę że na odcinku co najmniej 15km stali co 200m, obstawione były tez wszystkie zjazdy. Z Krakowa niecałe 2h i jesteśmy w Opolu. Tak zakończyła się ta krótka wizyta w B., kolejna zapewne już wkrótce.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Piotr_S
Administrator
 
Posty: 1365
Dołączył(a): 2 mar 2009, o 18:33

Poprzednia strona

Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.