Jest jeszcze takie miejsce w Bieszczadach Ukraińskich gdzie można powiedzieć, że czas się zatrzymał a przynajmniej porządnie zwolnił. To wieś Libuchora u podnóża Starostyny o typowo bojkowskiej zabudowie. Gdy sześć lat temu zawitałem tam po raz pierwszy byłem nią oczarowany i wracam tu, jak tylko mam okazję. Co prawda od momentu gdy tam zawitałem pierwszy raz wiele się zmieniło, powstają nowe domy, pod strzechy zawitały anteny satelitarne a i turyści nie wzbudzają takiego zainteresowania i zdumienia jak kiedyś. Mimo wszystko warto tam pojechać by zobaczyć być może ostatnie, zamieszkane, bojkowskie kurne chaty. Bo jak zauważycie na zdjęciach budynki kryte strzechą nie posiadają kominów. Życie tam toczy się swoim tempem, nikt się nie spieszy a każde spotkanie na drodze jest pretekstem do dłuższej pogawędki i pokrzepienia organizmu czymś mocniejszym. We wszechobecnym błocie taplają się prosiaki i inne zwierzęta domowe, które spacerują to sobie wolno po całej wsi

. W miejscowości funkcjonuje turbaza (schronisko) ale i jest też dużo fajnych miejsc na rozbicie namiotu, głownie w górnej części wsi już u podnóża Starostyny. A teraz coś dla oka, na razie 10 fotek

Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.