Majówka 2013

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

Re: Majówka 2013

Postprzez bieszczadzka kuna » 23 cze 2013, o 14:33

"A ta zaplanowana przeze mnie wcale nie jest trudna. Tyle, że dość długa. Z Sękowca dochodzę stokówkami do niebieskiego szlaku, wędruję nim w zasadzie przez całe pasmo Otrytu, aż do Chaty Socjologa, stamtąd schodzę do Chmiela. Ot i wszystko.
Pustka absolutna - ni żywej duszy po drodze - no bo Miśka z Otrytu, jako zwierzę, duszy nie posiada (za to posiada ją Bieszczadzka Kuna). Zresztą Miśkę rozpoznałem tylko po wyraźnych śladach, najwyraźniej mnie unikała (z wzajemnością).
Przy Chacie Socjologa także pusto, nie licząc młodej pięknej mamy z dwoma brzydkimi berbeciami („brzydkimi” w znaczeniu: płci brzydkiej)."

Twoją trasą Bywalcze szłam zimą zapadając się w zaspach. Masz rację trasa nie jest trudna. Ta młoda kobieta to Agnieszka, taki niefart że dzień wcześniej, przed Twoim przyjściem wyjechałam z Chaty Socjologa. Niestety praca mnie wezwała, a mało brakowało abyśmy się tam właśnie spotkali.
bieszczadzka kuna
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 27
Dołączył(a): 7 paź 2012, o 17:39

Re: Majówka 2013

Postprzez Stały Bywalec » 27 cze 2013, o 05:33

19 maja późnym rankiem, a w zasadzie już przedpołudniem (towarzystwo musiało się przecież wyspać po wyczerpujących obradach :lol: kongresu) wędrujemy z Sękowca przez Zatwarnicę do Krywego - pokontemplować w ruinach tamtejszej cerkwi. W końcu to kościół, a dziś jest niedziela. Przecież jeszcze sześćdziesiąt kilka lat temu odprawiane tu były normalne, coniedzielne nabożeństwa. Miejsce nadal jest poświęcone, nikt tego nie anulował (zresztą żaden zwykły śmiertelnik nie miałby po temu kompetencji).
Uznając ów fakt stwierdziłem, że „w zaświatach” tak samo będzie zaliczona samotna modlitwa w cerkwi w Krywem, jak i w czynnym dziś kościele w Zatwarnicy - z czym jednak stanowczo nie zgodził się Ojciec Prowadzący. Rozstaliśmy się zatem na jakieś 2 godziny - ja od razu powędrowałem stokówką w stronę Hulskiego i Krywego, a Rycho zatrzymał się w kościele.

Idąc dalej już samotnie, napotkałem powracającego z porannego spaceru Belzebuba, który (chyba z racji przybranego pseudonimu :lol: ) też nie zamierzał uczestniczyć w nabożeństwie.
Dotarłem na Ryli, potem oznakowaną ścieżką udałem się w dół, wprost ku ruinom cerkwi. Słonecznie, ciepło, widoki przepiękne. Kto jeszcze tamtędy nie szedł, to naprawdę nie wiem, na co czeka.
W cerkwi dłuższa chwila religijnej zadumy. A także i niereligijnej - zacząłem się zastanawiać, czy i jaki efekt dadzą prace konserwatorskie podjęte tu (na malutką skalę), o czym informuje napis na tablicy umieszczonej przy ruinach.
Potem rozłożyłem się na zewnątrz i zacząłem zaspokajać głód oraz pragnienie. Kilka metrów ode mnie przebiegła spokojnie sarenka. A chwilę wcześniej w ruinach latała jaskółka. I to jak na razie jedyne moje towarzystwo.

Ale zgodnie z przewidywaniem, po upływie ok. półtorej godziny zauważyłem nadciągający z góry cały hufiec, wiedziony przez Ojca Prowadzącego. Oprócz niego - trzy piękne damy, dwóch przeciętnych Wojciechów i jeden brzydki Piskal. :lol: Wyszli później z Sękowca i dogonili Rysia.

Niektórzy z nich są tu pierwszy raz i zapoznają się z historią tego miejsca, wypisaną na tablicy informacyjnej.
Nie musimy się spieszyć - pogoda piękna, a majowy dzień skończy się późno. Dopiero więc po długim pobycie naszej gromadki przy (i w) ruinach cerkwi w Krywem, opuszczamy to uroczysko.

Wracamy na Ryli, a stamtąd udajemy się wąziutką ścieżką w dół w kierunku Hulskiego. Ścieżka jest zarośnięta i poprzegradzana (niekoniecznie siłami przyrody) zwalonymi drzewami. Po przejściu całej naszej 8-mio osobowej bandy przez jakiś czas będzie trochę bardziej widoczna. Do pierwszego większego deszczu.
Już na dole skręcamy w lewo i idziemy wzdłuż potoku. Przechodzimy obok zgliszcz domu Henry’ego, potem trawestując po zboczu Rylego i przedzierając się przez chaszcze, docieramy w okolice chałupy Piotra (leżącej po drugiej stronie rzeczki). Jeszcze ze 300 m wędrujemy lewą stroną potoku Hulski, następnie przeprawiamy się na drugi brzeg i odnajdujemy nową ścieżkę - wiodącą do Sanu i dalej, aż do Sękowca. Owa ścieżka, nad prawobrzeżnym Hulskim i lewobrzeżnym Sanem, powinna nosić moje imię („ścieżka Stałego Bywalca” :D ), ponieważ to ja w 1999 r. odkryłem ją dla turystyki. Wcześniej znali ją chyba tylko miejscowi grzybiarze i drwale. Choć kiedyś, dawno, dawno temu, zapewne była wiejską drogą.
Piotrze (to do Admina): załatw mi taką formalną nazwę u bieszczadzkich kartografów, a obiecuję, że to opijemy.

Nadal nam się nie spieszy. Zbaczamy więc z rzeczonej ścieżki w kierunku ruin młyna w Hulskiem, a tam, u ujścia potoku Hulski do Sanu, robimy dłuższy postój. Podziwiamy jak dwie nasze panie przechodzą San w bród, kiwają nam z drugiego brzegu, zaraz potem jednak wiernie wracają. Podczas łażenia boso po zarośniętym brzegu jednej z nich uczepił się kleszcz. Przyssał się do pięknej nogi. Jak takiemu nie pozazdrościć? :oops:

Po jakimś czasie opuszczamy to urokliwe miejsce, powracamy do ścieżki Stałego Bywalca, by nią - cały czas nad Sanem - dotrzeć do Sękowca.

I to był piękny dzień. :D

DOKOŃCZENIE NASTĄPI
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 941
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Majówka 2013

Postprzez Stały Bywalec » 1 lip 2013, o 05:50

O ile opisana już jakiś czas temu wycieczka dn. 15 maja (ów maraton 32 km) była bezspornie najpiękniejsza i najciekawsza, to ta z dn. 20 maja zasługuje na drugie miejsce. Uważny czytelnik z mapą w ręku powinien przyznać mi rację. Mapa będzie bowiem potrzebna - szczegóły za chwilę.

Wyruszamy w składzie wymuszonym pojemnością mojego samochodu. Zabieram czwórkę:
- Pana Prezydenta Piskala, czyli PPP, czyli 3P (pojeść, popić i ... poczytać - to też pasuje do Piskala jak ulał),
- całkiem Galantą Pokusę Bieszczadzką z Wielkopolski,
- Wojtka Młodszego czyli Wojtka Myśliwca,
- oraz Ojca Prowadzącego, czyli mojego kuma.

Rekrutacji ww. składu osobowego dokonał osobiście sam PPP. Mnie nie mógł wyeliminować (bo kto by poprowadził samochód), ale wymienił dwie damy plus starszego Wojtka na Ojca Prowadzącego. Cóż - de gustibus non est disputandum.

Dojeżdżamy do Mucznego, parkujemy i robimy ostatnie „płynne” zakupy, z których część pakujemy do plecaków, a część od razu wlewamy do żołądka.
I póki duch w narodzie, ruszamy ostro „z buta” na Bukowe Berdo. Maszerujemy żółtym szlakiem, tj. (stamtąd) najkrótszą drogą. Dużo wcześniej niż przewidują oznakowania turystyczne meldujemy się na górze, czyli na Połoninie Dźwiniackiej (to stara nazwa BB). Krótki postój i skręcamy w lewo. Dalej idziemy dość długo szlakiem niebieskim w kierunku Tarnicy - nie jest to jednakże nasz dzisiejszy punkt docelowy.

Zupełnie nie wiem, kiedy, skąd i jak zboczyliśmy w kierunku Obnogi i Grandysowej Czuby. Chyba zabłądziliśmy. Muszę tak napisać, nie chcąc kpić z regulaminu BdPN. :lol: Ten, kto tamtędy już chodził, albo kto zerknie teraz na mapę, szybko się zorientuje.

Po wejściu w strefę lasu rozsiadamy się na małej polance. Dochodzimy do wniosku, że już czas, by tu dłużej posiedzieć oraz coś zjeść i wypić.
W tym miejscu okazja do żartobliwej dygresji - władza (nawet taka na niby, tj. funkcja prezydenta KIMB) naprawdę niektórym ludziom uderza do głowy. PPP zachowuje się niczym Muammar Kadafi - damska obstawa nosi mu piwo w plecaku oraz go żywi. Widząc to, nawet Ojciec Prowadzący, którego wszystko co w życiu najgorsze, spotkało ze strony kobiety, zaczął zgrzytać zębami. No, powiedzmy - resztką zębów.
Aktualnie (gdy to piszę) trwa w Radomiu stomatologiczny remont kapitalny jego uzębienia. A w zasadzie to jest już inwestycja, a nie remont. Oczywiście w znaczeniu rzeczowym, nie finansowym, definicji inwestycji.

Po dłuższym odpoczynku ruszamy dalej w dół lasem, w kierunku Mucznego. Chociaż niezupełnie „w dół”, zdarzyło się bowiem też „siodełko”, gdy trzeba było trochę podejść pod górę. Ale generalnie - w dół.

W hotelu w Mucznem zjadamy smaczny i niedrogi obiad, po czym w miejscowym sklepiku robimy jakieś drobne zakupy i wsiadamy do samochodu. Wracamy do Sękowca.
W okolicach Chmiela zauważamy Wojtka Starszego z dwoma pięknościami (trzecia piękność jedzie przecież z nami), którzy też wracają z wycieczki. Wyglądają na zmęczonych.
Dojeżdżam do Sękowca, wysadzam całe towarzystwo i zawracam po tamtych, ale - niepotrzebnie. Spotykam ich zaraz przy moście na Sanie, w międzyczasie trafiła im się „okazja”. Dobrze, że zauważyłem ich, gdy już wysiedli - w przeciwnym wypadku prawdopodobnie wyminąłbym autokar, który ich podwoził, i niepotrzebnie tłukłbym się, na trzecim lub drugim biegu, po wertepach aż do Chmiela i z powrotem (wcześniej nie udało się z nimi nawiązać kontaktu telefonicznego).

W kalendarzu mam jeszcze zapisane, że tego dnia wieczorem piliśmy wódkę w domku nr 4.
Skoro tak napisałem, to widocznie tak było.
***

I to już w zasadzie koniec tej mojej majowej bieszczadzkiej epopei. Dalej były już tylko:
- załamanie pogody (opad ciągły, chwilami intensywny) w dniach 21 - 23 maja,
- 21 maja raniutko wyjazd pięknych dam, wszystkich trzech zawiedzionych i rozczarowanych, choć jednej inaczej,
- nieudane placki ziemniaczane Piskala dn. 22 maja; nieudane dosłownie (potrawa) i w przenośni (przyjęcie), ale pisanie o szczegółach byłoby małostkowe,
- 23 maja wyjazd (rano) Wojtków i (w południe) PPP,
- ostatnia wyprawa z Ojcem Prowadzącym dn. 24 maja z Sękowca do Chmiela i z powrotem (w obie strony stokówką, niech nikt nie pomyśli, że szliśmy tam szosą!), deszcz już przestał padać,
- nasz powrót do Radomia i Warszawy dn. 25 maja (w sobotę całkiem przyjemnie podróżuje się samochodem).

KONIEC
PS
Wygląda na to, że mój kot wyzdrowiał po kuracji zaaplikowanej mu przez dra hab. nauk weterynaryjnych. Ma apetyt, rozrabia i polował na czerwcowe chrabąszcze.
Jednak w euforię nie wpadam, gdyż w tej kocio-psiej poradni już 2 razy wcześniej kota tylko zaleczono, ale nie wyleczono - nawrót tych samych objawów chorobowych następował po max. dwóch miesiącach. Ale wtedy leczyły go dwie młode siksy tuż po studiach.
Dodam, że jeszcze wcześniej, w grudniu ub. roku, leczył go (w innej poradni) weterynaryjny oszust, przez którego zastosowana „kuracja” tylko doprowadziła kota do stanu przedagonalnego.

Cóż, zobaczymy. 13 lipca mam iść z Sabinkiem na „przegląd”. Ale czy rzeczywiście wyzdrowiał, okaże się pewnie dopiero około września.
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 941
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Majówka 2013

Postprzez andrzej627 » 1 lip 2013, o 14:10

Stały Bywalec napisał(a):opisana już jakiś czas temu wycieczka dn. 15 maja (ów maraton 32 km) była bezspornie najpiękniejsza i najciekawsza

Też chciałbym kiedyś przejść tą trasą. Mam nadzieję, że uda się to zrobić w większym gronie. Proponuję nazwać ją w całości, na razie roboczo na forum, "Trasą Stałego Bywalca".

Prawdę mówiąc, wolałbym jednak przejść ją w drugą stronę, zgodnie z zasadą, że lepiej na początek dnia wziąć trudniejszy odcinek. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że sam mógłbym nią poprowadzić.
Avatar użytkownika
andrzej627
Ekspert bieszczadzki
 
Posty: 571
Dołączył(a): 11 mar 2009, o 21:48

Re: Majówka 2013

Postprzez krzyś » 1 lip 2013, o 19:44

andrzej627 napisał(a):Też chciałbym kiedyś przejść tą trasą. Mam nadzieję, że uda się to zrobić w większym gronie

Czy mogę się wpisać na listę uczestników?
... i w ogóle...
Avatar użytkownika
krzyś
Bieszczadzki ekspert
 
Posty: 1452
Dołączył(a): 17 cze 2010, o 11:03

Re: Majówka 2013

Postprzez andrzej627 » 2 lip 2013, o 14:24

Myślę, że Stały Bywalec zrobi nowe wyzwanie, aby przejść tę trasę. Ja nie wiem, kiedy będę znowu w Bieszczadach.
Avatar użytkownika
andrzej627
Ekspert bieszczadzki
 
Posty: 571
Dołączył(a): 11 mar 2009, o 21:48

Re: Majówka 2013

Postprzez bieszczadzka kuna » 6 lip 2013, o 09:55

Ja dziś, po ponad miesiącu od KIMB, pamiętam przykry zawód, jaki uczyniły mi Chwastkówna i Lucy (wymienione w porządku alfabetycznym) w ogóle nie przyjeżdżając na kongres. :evil:
Przypominam sobie również Bieszczadzką Kunę, która na KIMB wpadła jak meteor, wypiła szklankę kawy z wódką (wg proporcji pół na pół) i już zazdrosny mecenas ją porwał i wywiózł.
Kilka dni później Kuna zadzwoniła do Piskala i skarżyła się na mecenasa, twierdząc, że (cyt.) „się wściekł”. :twisted: Nie ma powodu, aby Kunie nie wierzyć. Sprawa jest zatem poważna - nie można jej zlekceważyć. Jeśli miałaś, Kuno, kontakt z nim choćby tylko dotykowy, to powinnaś skierować go na obserwację, gdyż w przeciwnym wypadku grozi Ci seria bolesnych zastrzyków. :!:

Bywalcze, niestety bywam tu sporadycznie ale to co wypisujesz jest żałosne. Po pierwsze wpadłam na chwilę na KIMB bo uczestniczyłam w innym wydarzeniu Bieszczad i rozerwać się rzecz niemożliwa. Wcale nie wypiłam takiej kawy a jedynie skosztowałam bo podzieliłam się nią również z Jimi. Poza tym ja chciałam zwyczajną kawą a to ty dolałeś alkoholu. Żadnego mecenasa nie ma, nikomu się nie żaliłam i nikt mnie nie porwał. A to z kim się zadaję i jakie są moje relacje z innymi to tylko i wyłącznie moja sprawa. Uważałam Cię za miłego, sympatycznego, wartościowego człowieka, a tu widzę że w Ciebie coś wstąpiło diabelskiego i tylko dokuczasz innym, aż kipisz złością. Może zamiast mnie szczepić serią bolesnych zastrzyków tobie by się ona przydała. Normalnie Cię Bywalcze nie poznaję
bieszczadzka kuna
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 27
Dołączył(a): 7 paź 2012, o 17:39

Re: Majówka 2013

Postprzez bieszczadzka kuna » 6 lip 2013, o 10:04

Osoba o której myślisz jedynie podrzuciła mnie na Dwernik a następnie wróciła do Was. Czyżbyś już był w takim amoku że tak istotnego szczegółu nie dostrzegłeś? Bywalcze ja się do twoich relacji i anty relacji z innymi nie mieszam, więc bądź łaskaw i zejdź z mojej osoby. To jakie masz stosunki z Wojtkiem to są twoje sprawy i bardzo bym prosiła abyś mi nie malował obrazu osoby Wojtka swoimi oczami.
bieszczadzka kuna
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 27
Dołączył(a): 7 paź 2012, o 17:39

Re: Majówka 2013

Postprzez Stały Bywalec » 8 lip 2013, o 06:06

Polemizować nie będę.
Ogólnie tylko stwierdzę, że bardzo lubię pisać ironicznie, także i autoironicznie (siebie nie oszczędzając). A że nie wszyscy załapali się, gdy Pan Bozia rozdawał poczucie humoru, to już naprawdę nie moja wina.
:lol:
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 941
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Majówka 2013

Postprzez andrzej627 » 8 lip 2013, o 14:29

bieszczadzka kuna napisał(a): Może zamiast mnie szczepić serią bolesnych zastrzyków tobie by się ona przydała.

:lol: :lol: :lol:
Avatar użytkownika
andrzej627
Ekspert bieszczadzki
 
Posty: 571
Dołączył(a): 11 mar 2009, o 21:48

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

cron