Koniec września , wspaniałe obcowanie z naturą w okolicach Duszatyna / kto był ten wie/ ale trzeba wracać do domu... Malutkim autem wolniutko na drugim biegu , ustępując olbrzymim ciężarówkom z kruszywem na drogi i transportami drewna , na trasie Duszatyn- Prełuki zostaje zatrzymany przez Straż Leśną nadl. Komańcza .
Dowiedziałem sie ,że:
- poruszam się drogą leśną a nie gminną
Jechałem dla mnie normalną /bieszczadzką/ jedyną główną drogą od m. Smolnik i nie ma tam żadnych oznaczeń , informacji na drodze ani w posiadanych mapach i przewodnikach.. Jest od drugiej strony czyli Komańczy faktycznie trzepoczący na wietrze znaczek zakaz ruchu i stosowne oznaczenie na mapach o zakazie wjazdu od tej strony
- LP nie maja obowiązku oznaczania swoich dróg ale na poruszanie się po nich należy mieć zezwolenie Nadl w tym wypadku w Komańczy.
Trudno to sobie wyobrazić w wolne od pracy dni , ale da się zrobić ,może wcześniej korespodencyjnie ...ale spontanicznych wyjazdów w tamte okolice raczej już nie będzie.
- droga lesna jest na odcinku Mików-Duszatyn- Komańcza /?/oczywiście pozostałe oznakowane jako leśne też.
Mnie nie obchodzi ile wydano takich zezwoleń na autokary , które tam często widuje , na terenówki i qady które szaleją po szlakach ,lasach i polach namiotowych w tym rejonie. Tylko dlaczego się czepiają ?
Bywam często w tamtych okolicach na zarośniętych polach namiotowych /Duszatyn,Prełuki/biwakując pod namiotem , oprócz wiaty zero infrastruktury,nie pale ognisk,pełne zjednoczenie z naturą. Nie jeżdże w tych okolicach nigdzie moim autkiem /tym bardziej że są wyrażnie oznaczenia i znaki zakazu/ i pieszo znacznie ciekawiej.
Przekleństwem są tam własnie te terenówki i qady które pojawiają się w weekendy dlatego bywam tam głównie przed sezonem i po. Ale ktoś chyba tu przegina ?
Drwalik








