Na manowcach

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

Re: Na manowcach

Postprzez lidkru » 19 paź 2015, o 15:58

Wypasione śniadanie i w drogę. Na dziś mam konkretny plan: podobno w okolicach Przybyszowa pojawiła się super miejscówka w postaci drewnianej chatki z sympatycznym gospodarzem . Trzeba to zweryfikować ;)
Zatem czerwonym szlakiem suniemy najsamprzód na cmentarz wojenny w okolicach torów. Byli tam chowani żołnierze, którzy nie przezyli transportu do swoich domów . Tam się zatrzymywał pociąg, zakopywali zmarłych, i jechał dalej. Straszne to były czasy... A cmentarzyk malutki i w przciwieństwie do innych przeze mnie odwiedzanych, zarośnięty

Obrazek

Potem troche po ścieżkach kardynała, trochę po naszych własnych do kapliczki Matki Boskiej Leśnej, która to uratowała już niejedno ludzkie życie

Obrazek

Minęliśmy wielce zdegustowani zamknięte na głucho schronisko (pomimo całej mojej sympatii dla Marty i Pawła coś mi tu zgrzyta) , dobiły nas pomarańczowe żarówiaste strzałki na drzewach, korzeniach, słupkach .... Słów brak.

Obrazek

Na szczęście mogliśmy już wkrótce zapomnieć o tych niemiłych akcentach dnia dziesiejszego, gdyż na naszej drodze zaczęły pojawiać się rydze ... Tzn. tak do końca nie byliśmy pewni, ponieważ do tej pory nasza znajomość tych grzybów zaczynała się i kończyła na konsumpcji :roll: Ale od czegoś są przecież telefony do przyjaciela. Krzyś udzielił fachowej porady, wziął na siebie potencjalne otrucie uczestników kolacji, i tym oto sposobem pierwszy własnoręcznie zerwany rydz trafił do naszej eksluzywnej torby lnianej

Obrazek

A potem był jeszcze jeden, i kolejny, i... tak cała torba, przeplatana czasem prawdziwkiem :D
A potem skończył się las i na Hruniu prawie nas poprzewracało, tak wiało, więc w akcie zdrowego rozsądku początkowy plan na odbyciu tam pikniku zmieniliśmy na : siądziemy tam, gdzie nas nie zwieje ;)

Obrazek

Nie zwiewało nas z

Obrazek

Kawa, ciacha, plany na GSB (pora by najwyższa...) aż to zza krzaka wychodzi człowiek. Z jednej strony Ona, z drugiej On. Byli wielce ucieszeni, że nie oni jedni są na tyle nienoramalni, żeby po górach latać ;) Okazało się, że On idzie 10-ty dzień GSB, a Ona od 2 dni logistycznie go wspiera, dochodząc czasem gdzieś na szlaku i wtedy sobie kawałek idą razem. Na pytanie w naszą stronę, dokąd zmierzamy, szczerze odpowiedziałam, że do Cisnej :mrgreen: Na widok ich min Krutul od razu pośpieszył z wyjaśnieniem, że mamy na to kilka dni i doskonale wiemy, że Cisna to w drugą stronę, ale w zasadzie to wszystkie drogi tam prowadzą, więc spoko i rulez ;-) Pożegnaliśmy się życząc sobie wzajemnie miłych przygód na szlaku i każdy poszedł w swoją stronę. My w stronę Fajtyski. Multum małych gruszeczek i jabłuszek, jakieś tory przeszkód , które jednak po wczorajszych bykach nie robiły na nas wrażenia ;) aż doszliśmy do Kamienia. Piękne skalne wychodnie (potem dowiedzieliśmy się, że gdybyśmy poszli kawałek w dół czarno-żółtym szwejkowskim szlakiem to byśmy je zobaczyli w całej okazałości), chwila na kanapkę zagryzioną jabłkiem

Obrazek

Obrazek

i poszliśmy dalej naszym czerwonym. Aż do zieolonego. No tak, na mapach go nie ma, bo ponoć pojawił się w końcu września. Ktoś (Nie PTTK) sobie wymyślił oznakowanie zejścia do Wisłoka, kusi mnie za rok skorzystać

Obrazek

Obrazek

No i wyszliśmy z lasu, słońce wyszło zza chmur, a my zadziwialiśmy się pięknem świata coraz bardziej

Obrazek

Obrazek

Gdzieś tu ma być ta chatka, ale taka brama to nie to

Obrazek

Kolejne miejsce, które zwróciło moją uwagę, to stary zarośnięty cmentarz

Obrazek

Obrazek

Ale już za chwilę się pojawiła

Obrazek

Obok stał otwarty samochód, w środku spał pies, no to chyba pukamy. Głośne "proszę" zachęciło do wejścia do środka. A tam brodaty gospodarz wyszedł nam na przeciw. Na moje pytanie odnośnie noclegu odparł, że oczywiście, tylko mamy być świadomi, że tu warunki bardzo skromne, że kibelek jest na zewnątrz, że prąd to tylko z solara, że spanie jest na górze nie w eleganckich pokojach, tylko na jednym wielkim materacowisku, ale jeśli o chęć kąpieli w wannie to żaden problem, bo łazienka z wanną jest, a wodę można zagrzać na piecu. W międzyczasie częstował nas już kawą , herbatą, piwem... A ja tak sobie myślałam, że skądś ten brodaty typ jest mi znajomy. No oczywiście: jednocześnie nas olśniło, ze Jaworzec!! :D Rok temu królował w tamtejszej kuchni :) Ponieważ do naszych rydzów nie mieliśmy masła, więc jeszcze polecieliśmy do pobliskiego Karlikowa na maślano-piwne zakupy, i długi wieczór spędziliśmy na smażeniu grzybów i pogaduchach o wspólnych znajomych. A okazało się, ze jest ich całkiem sporo :)
Gdyby ktoś zamierzał skorzystać z gościny Piotra, to serdecznie polecam : Chata w Przybyszowie.

Obrazek

Obrazek
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Na manowcach

Postprzez krzyś » 19 paź 2015, o 18:02

lidkru napisał(a): Krzyś udzielił fachowej porady, wziął na siebie potencjalne otrucie uczestników kolacji
... łoj tam, od razu otrucie... :roll: Rydze trudno pomylić z innymi grzybami. Ot odkroić trzonek (nóżkę) i ma być pomarańczowa (ruda?) obwódka z wyciekającego soku (mleczka). :) Jak się nie pojawi - wywalić!. I proszę mi to zapamiętać raz na... jutro 8-)
Góry wysokie, kto mi z wami walczyć kazał...
Avatar użytkownika
krzyś
Bieszczadzki ekspert
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 17 cze 2010, o 11:03

Re: Na manowcach

Postprzez lidkru » 19 paź 2015, o 19:21

Kolejny dzień był jednym wielkim pasmem pozytywnych zbiegów okoliczności :) Początek to odnalezienie ścieżki , która by nas wywiodła gdzieś w okolice czarno-żółtego szwejkowskiego szlaku i Rzepedki. Jeszcze wczoraj planowaliśmy, że pójdziemy pod wyciagiem narciarkim w Karlikowie, a stamtąd jakoś się przebijemy do szlaku ( i w zasadzie wyszło na to, ze to byłby najprostszy sposób), ale ranek taki piękny, a tu pod wyciągiem? ble.... lepiej łąkami, chaszczami, polami :mrgreen: Jak postanowili tak zrobili

Obrazek

Początek był łąkowy, potem potokowy, potem leśno-chaszczingowy :lol: Kiedyś MarekS mi powiedział, że dzień bez krzaków to dzień stracony. Podpisuję się wszystkimi kończynami :D

https://www.youtube.com/watch?v=bp-8kvf ... 3jF8tnLxa2

no i Krutul mnie rozprasza, posłuchajcie , co mi włączył :D :D :D
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Na manowcach

Postprzez krzyś » 26 paź 2015, o 16:39

A Ty Lidka już skończyłaś? :o , bo ja jakiś taki niedosyt czuję... :roll:
Góry wysokie, kto mi z wami walczyć kazał...
Avatar użytkownika
krzyś
Bieszczadzki ekspert
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 17 cze 2010, o 11:03

Re: Na manowcach

Postprzez lidkru » 27 paź 2015, o 08:59

jasne, że nie skończyłam, ale zawirowania dziejowe sprawiły, że tydzień mnie na forum nie było, i najpierw zaległości czytelnicze musiałam nadrobić :oops:
lecimy, Panie i Panowie, z dalszą częścią :)
W trakcie fragmentu łąkowego było cudnie, ciepełko, widzielismy jakieś zwierzaki biegajace i latające... Etap potokowy był słabo szemrzący (poziom wód w tym roku woła o pomstę do nieba...) i dość krótki. Potem nastąpiły leśne ostępy. Dopóki była ścieżka, to była, ale zdecydowanie nie była to ściażka, która wyprowadziłaby nas tam, gdzie w założeniach podążaliśmy (na ścieżki typu: tam będziemy gdzie dojdziemy, jeszcze w tą razą czas nie nadszedł ;-) ), więc sobie zrobiliśmy skok w bok w chaszcze :lol: Paprtki wielkości palm nowozelandzkich, fioletowe grzybki na chudziutkich pająkowatych nóżkach, ciemny bór dookołą, przez który nie przebija nawet gram słońca.... Sama pewnie bym się bała, ale był przy mnie niezastąpiony Krutul :D
Jeszcze tylko ze 3 głębokie jary do pokonania, i powinniśmy być na miejscu.... No i stało się, doszliśmy. A tam.... ciągną się mygłowe kilometry :o No to trzeba było górą ten tor przeszkód pokonać, i już śmy są na szlaku , chyba.... bo ani pół znaczka. Ale szlak szwejkowski taki już jest: albo znaczki są nowe co 3 kilometry, albo stare, pościerane, zarośnięte i niewidoczne ;) ;) Tym razem, na przykład znak pojawił się jakies 1,5 km dalej w odległosci znacznej od drogi

Obrazek

Z moim sokolim wzrokiem musiałam podejść te 10 m i sprawdzić, czy to na pewno to, co myślę ;)
A potem już nasz dzisiejszy pierwszy cel

Obrazek

i zasłużony piknik

Obrazek

Obrazek

i przed nami droga, i za nami też, i widoki takie, jakie najbardziej lubię, takie, że spokój spływa na człowieka ... i cały swiat jest wtedy dobry i pokojowy, i...

Obrazek

Obrazek

i potem nastała droga z betonowych płyt, wrrr....aż do Szczawnego. A tam chwila zadumy: co zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem? No to pojechaliśmy z miłymi ślązakami stopem do Rzepedzi. Co prawda proponowali nam jazdę do Komańczy, bo sami tam się wybierali, ale doszliśmy do wniosku , że jednak wolimy Rzepedź :) W tamtejszym sklepie zrobiliśmy zakupy, i powolutku tarabanimy się w stronę Turzańska. Droga wiedzie obok szkoły, gdzie akurat brzmiał dzwonek, i podjechał autobus, który rozwozi dzieci... hm.... przed nami 5 km asfaltu.... ale i cmentarz, i cerkiew... a co tam, będzie na kolejny raz, teraz korzystajmy z tego, co ofiarował nam Los, czyli z autobusu :mrgreen:
Wysiedliśmy na granicy gładkiego i dziurawego asfaltu, i kierując się dalej przed siebie w stronę )( pod Suliłą, obżarliśmy się kwaśnych jabłek (ale za to ile wit.C) ;)
Zagadka: czemu tak się rechoczę? :D

Obrazek

Kto zgadnie, temu stawiam piwo :D
No i poszliśmy sobie dalej zbierajac przybrzozowe grzyby, pokonując rwące wody , delektując się pięknym październikiem...

Obrazek

Obrazek

aż doszliśmy do Kalnicy. Stamtąd groził nam asfalting aż do Baligrodu, bo z nadmiaru świeżego, już bieszczadzkiego, powietrza, taki plan sobie wymyśliliśmy :roll:
Na szczęście na przełęczy z takimi oznaczeniam

Obrazek

dobrzy ludzie nas zgarnęli i wysadzili tuż przy wielkiej obwodnicy. Tym sposobem buty zdarliśmy sporo mniej . I w zasadzie nie uszliśmy daleko, jak na moje machnięcie zatrzymał się kolejny człek, który był po prostu niesamowity! W trakcie rozmowy padło stwierdzenie, że my do Baligrodu, bo stamtąd to już łatwo do Jabłonek, a tam jest PTSM, w którym fajnie by było zanocować, ale że mamy torbę grzybów, to i zakupy jajeczne trzeba uczynić... No i mecz polskiej kadry dzisiaj, to i piwo by się przydało. No i nie dość, że gość nas zawiózł do sklepu, cierpliwie czekał, az kupimy co tam nam do głowy przyszło, to jeszcze zamiast zatrzymać się pod włąsnym domem tuż za Baligrodem, to zawiózł nas pod same drzwi schroniska!! Nasze miny chyba go usatysfakcjonowały, bo był wielce zadowolony z niespodzianki, jaką nam zrobił :D Dla nas za to niespodzianką okazał się kierownik schroniska, który nie kazał nam czekać na podwórku do 17-tej (taki jest regulamin wszelkich młodzieżowych schronisk), dał świeżo uprzątnięty pokoik i patelnię do grzybów :D Dowiedzieliśmy się ponadto, ze mamy farta noclegowego, bo gdybyśmy przyszli wczoraj lub jutro, to schronisko całe zarezerwowane :) Ale na tym nasz fart w dniu dzisiejszym się zakończył, bo pomimo kilku telewizorów w schronisku, meczu nie obejrzeliśmy, ponieważ żadnych kanałów polsatoskich nie było :lol: za to się wyspaliśmy ...
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Na manowcach

Postprzez krzyś » 27 paź 2015, o 22:36

lidkru napisał(a):czemu tak się rechoczę?
Bo się najadłaś kwaśnych jabłek? :roll:
Góry wysokie, kto mi z wami walczyć kazał...
Avatar użytkownika
krzyś
Bieszczadzki ekspert
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 17 cze 2010, o 11:03

Re: Na manowcach

Postprzez lidkru » 28 paź 2015, o 06:25

Krzysiu, niestety nie :D proszę strzelać dalej. Mała podpowiedź: było to....kiedyś, z kimś...
a teraz cd .
To już chyba piątek nastał, rankiem pożegnaliśmy się z Jabłonkami idąc czarnym szlakiem

Obrazek

Obrazek

Mosty takie porobili , jakby co najmniej Amazonka miała tam płynąć, a tymczasem ledwo co krople wody widać... Na szczęście po zejsciu ze stokówki pojawił się inny model szlaku: tak pod stopami , jak i na wysokości wzroku ;)

Obrazek

Obrazek
na powyższym zdjęciu wprawne oko dojrzy oznakowanie ;)

Tak sobie powolutku drepcząc, pozerając jeżyny (w cieniu kwaśne, na słonku słodkie) dotarliśmy na Łopiennik. Dla mnie to: nareszcie! Trzeci raz planowałam, w końcu trafiłam :) No i pierwsi turyści na szczycie już piknikowali, no to my też.

Obrazek

Miejsce jest przeurocze. Osłonięte od wiatru, nasłoneczniona polana, nic, tylko się relaksować ... Jak już wszystko zjedliśmy, ponygusowaliśmy, to zebraliśmy nasz majdan i zadzwonił Jerz, coby wprowadzic nas w otchłanie rozpaczy... Mianowicie wydukał, ze jednak nie przyjedzie, bo plany swoje a życie swoje... Jerzu, doskonale rozumiem Twe rozgoryczenie. Przypomniał mi się ubiegły rok, kiedy to cała ekipa zostawała, a ja musiałam wracać... Co prawda przez cały piątek jeszcze się łudziłam, ze to tylko taka podpucha była, że w sobotę wyskoczy gdzieś zza winkla z okrzykiem tadadam jestem, ale niestety, nie....
No co zrobić, poczłapaliśmy dalej w dół do Dołżycy, a stamtąd stopem do Cisnej, gdzie w jakiejś chyba nowej knajpce (coś z kawą i herbatą w nazwie) zjedliśmy pyszny obiad i wypiliśmy lurowatą kawę. W założeniach chyba powinno być odwrotnie, ale cóż... ;)
No to ostatnie zakupy i jedziemy pod Hona. A tam gęsto od uczestników weekendowego ultramaratonu... No to miałam okazję wysłuchać różnych opowieści pod tytułem: po czorta tak się męczyć :lol: No i szybciutko spać, bo juz jutro nadjadą przecież krzyś z Grażynką i Remi, potem będzie w ogóle czad i czart... trzeba się duchowo przygotować :mrgreen:
Sobotni poranek to szybko szybciuteńko się zwijamy, bo przecież już jadą, zaraz będą... Gonimy do Brzeziniaka, tam będziemy oczekiwać z orkiestrą, kwiatami... Orkiestra poszła , kwiaty zwiedły, a ich nie ma... :roll:
No dobra, w końcu dojechali, a jak już dojechali, to mogliśmy się wyściskać i odtańczyć szamańskim krokiem całą radość ze spotkania :D
Resztę znacie z opowieści krzysia i Remi, jak to poszliśmy na Jasło

Obrazek

jak Krutul zrobił wszystkim obiadową niespodziankę

Obrazek

jak wieczorem w Zajeździe imprezowaliśmy

Obrazek

jak Marysia z Witkiem zrobili nam cudowną niespodziankę swym przybyciem, jak Maniek ze swoją Kapelą dał czadu na scenie, jak poznaliśmy kolejne fantastyczne osoby, z którymi człowiek najchętniej gadałby 24 h/dobę, jak....
a potem poszliśmy na Krąglicę
http://bieszczadzkieforum.pl/kraglica-2015-t2098-110.html

a w poniedziałek znów ból rozstania...
Moje Bieszczady, do kolejnego razu...
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Na manowcach

Postprzez PiotrekF » 28 paź 2015, o 09:22

lidkru napisał(a):Jako domorsła pisarka zapraszam do lektury :lol:
jechać przez Kraków to żadna siła mnie nie zmusi, a tu... w poniedziałkowy poranek gnać przez galicyjskie ścieżki , czyli

;)
..... "dwa słowa" wówczas by wystarczyły by ..... mej .... , no taką mą 'cząstkę' zabrać z sobą ....
Dwie pierwsze fotografie : ..... miejscowość i miejsce mego urodzenia .... ponad pół wieku temu
;)
PF
PiotrekF
Wyrypiarz bieszczadzki
 
Posty: 243
Dołączył(a): 19 mar 2009, o 10:12

Re: Na manowcach

Postprzez lidkru » 28 paź 2015, o 09:48

... miejscowość i miejsce mego urodzenia .

no to juz wiem, co mnie tam tak ciągnęło ;)
A fragmentów Ciebie, drogi Piotrze, to ja nie zamierzam zabierać. Nas interesujesz w całości :D
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Na manowcach

Postprzez Remi » 28 paź 2015, o 14:02

krzyś napisał(a):
lidkru napisał(a):czemu tak się rechoczę?
Bo się najadłaś kwaśnych jabłek? :roll:




Bo zobaczylas strumyk i brody.. bo szwedalas sie z kims tez po jakis łąkach? ? ;-)
Avatar użytkownika
Remi
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 82
Dołączył(a): 18 wrz 2013, o 10:33

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.