Na manowcach

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

Na manowcach

Postprzez lidkru » 16 paź 2015, o 15:36

Jako domorsła pisarka zapraszam do lektury :lol:
Jakiś czas temu stwierdziliśmy z Krutulem mym, że przerzucamy się na Beskid Niski. Im bliżej października, tym bardziej ogólnikowo kreśliliśmy trasy naszej potencjalnej wędrówki. Tzn. bądźmy szczerzy: ja kreśliłam, wertowałam mapy, śniłam po nocach.... Pan mąż pobłażliwie na to patrzył i oznajmił, że pojedzie gdziekolwiek ;)
Przypadki jednak chodzą po ludziach.... jeszcze na tydzień przed wyjazdem perorowałam kremowemu, że jechać przez Kraków to żadna siła mnie nie zmusi, a tu... wystarczył tekst córuni (chwilowo krakowskiej studentki) i.... w niedzielne popołudnie ruszyliśmy do miasta Jagiellonów :roll: po to , by po zaopatrzeniu puuuustej studenckiej lodówki w poniedziałkowy poranek gnać przez galicyjskie ścieżki , czyli

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


na Cmentarz wojskowy w Woli Cieklińskiej, który został zaprojektowany przez Dusana Jurkovica, gdzie są pochowani żołnierze, którzy polegli w czasie walk o przełęcze karpackie na przełomie 1914/1915 r i w tzw.bitwie cieklińskiej (maj 1915)
Pochmurny dzień jest idealny na takie spacery.... pustka dookoła, groby i my...

Obrazek

Obrazek

Kolejne miejsce obok którego nie dało się tylko przejechać, to cmentarz nr 9 w Łysej Górze, gdzie są pochowani ci, którzy nie przeżyli walk o Gorlice . Brama główna już zachaszczowana, pozostaje boczna furtka

Obrazek

No to dojechaliśmy
:D
Obrazek

i co dalej?
No jak to, co.... odcinek długości kilku kilometrów pokonywaliśmy jakieś 2 godziny ;) tu kapliczka, tam zarośnięty krzyż, a jeszcze gdzieś indziej pasie się krowa.... skoków w bok tą razą nie robiliśmy, wystarczyło nam tego beskidzkoniskoboskiego dookoła drogi....

Obrazek

....

tej po słowackiej stronie też ;)
wielkie oczy ludzi stojących na przystanku w miejscowości Certizne (na widok samochodu wyłaniającego się zza krzaków oczywiście )... bezcenne :lol:

No to skorośmy na Słowacji wylądowali, grzechem byłoby nie kupić tuzemskiego, a jeszcze większym by było nie pochwalić się tymże zakupem Łazikowi :mrgreen:
No dobra, waluty obcej brak, to pora wracac w rodzinne strony... Tym oto sposobem wylądowaliśmy


na Jaworcu :roll:
Komentarz mojego małżonka brzmiał mniej więcej tak: i po co te wszystkie Twoje plany? przecież bez Bieszczadów to ty żyć nie umiesz ....
ale ja mu jeszcze pokażę ;)
cdn
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Na manowcach

Postprzez creamcheese » 16 paź 2015, o 18:24

Lazłem w sierpniu przez Czeremchę...nie wiedziałem iść na Babadag czy na Nordkapp...zwyciężyła dusza wschodu i polazłem na Babadag...
Skończyło się na Radocynie, Bartnem...Może innym razem...? :)
creamcheese
Ekspert bieszczadzki
 
Posty: 784
Dołączył(a): 27 mar 2012, o 16:18

Re: Na manowcach

Postprzez lidkru » 17 paź 2015, o 08:56

zwyciężyła dusza wschodu i polazłem na Babadag

:) :) :) :)

no to cd...
Jaworzec, jak to Jaworzec... wymiata :D Karolina na nasz widok wyszła prawie przez okienko, żeby się przywitać, od razu dostaliśmy pokój z nówkami łóżkami , czyli pryczami produkcji jaworcowej ze świeżego drewna . Było miękko i pachniało... cudnie :)
Przy winogronówce i gitarach dwóch spędziliśmy wieczór a rankiem przepak , i jednak.... ruszamy w BNiski :lol:
O 10-tej wylądowaliśmy gdzieś koło Radoszyc. Ciepełko, kurtki trzeba poupychać

Obrazek

No to komu w drogę.... ten musi w końcu obrac jakiś konkretny kierunek, jakiś zarys , chocby przerywaną linią, planu tez byłby pożądany... No to bardzo konkretny pomysł na dziś: idziemy bez szlaku , gdzie nas ścieżki poprowadzą , dookoła Komańczy :)

Obrazek

Polną drogą pod górkę, koleżanki patrzą na nas ze stoickim spokojem

Obrazek

Przed nami ambitny plan zdobycia pierwszego szczytu: Kowalówki (616 m n.p.m.) Według mapy jest jedna ścieżka, która go trawersuje, na zywo wygląda to trochę inaczej: ścieżek jest spory wybór :lol:
Summa summarum dochodzimy do szczytu, a tam.... ogrodzenie, którego końca nie widać! Chwila konsternacji, i lekko zszokowani idziemy coraz szybciej znikającą ścieżką/ścieżyneczkę/ścieżynusią/jeżynowiskiem trochę wzdłuż ogrodzenia, trochę na czuja , trochę na azymut... Po dwóch godzinach walki z otaczającą rzeczywistością wyszliśmy na szeroką szutrową drogę, gdzie ukazała się naszym zalanym potem oczom raczej nie najnowsza inwestycja lesnictwa Komańcza: zielona szkoła wraz z całą infrastrukturą

Obrazek

Najbardziej wkurza mnie to, że na najnowszych mapach (2015) tego badziewia oczywiście nie ma!!! Bo rdza na bramie i nadgryziona zębem czasu siatka dookoła nie wskazują na bieżący rok produkcji ....
Niby nic się nie stało, dla mnie to dodatkowa atrakcja była, ale jak tu traktować na powaznie firmy kartograficzne????
Nic to, pora na zasłuzony posiłek, leżakowanie w rowie i z czystej ciekawości dalej poszliśmy drogą: gdzie wyjdziemy? mapa znów swoje a zycie swoje? tym razem wyszliśmy dokładnie tak , jak przewidział compass ;) czyli pokonaliśmy Dołżycę w bród (przy tym poziomie wód to suchą stopą), potem obszczekał nas pies, bo okazało się, że weszliśmy na teren prywatny :roll: , ale jakoś przeżyliśmy i pokazał się asfalt. I nawet zielony szlak. No to w lewo, a paręset metrów dalej w prawo, już pora na bezszlakowe pole . Znów pod górę, na szczęście łąka skoszona, więc nie mam poczucia, że komuś coś depczę. Widoki sielskie anielskie tak rozleniwiają, że z przerwy na łyka wody zrobiła nam się przerwa na butelkę , wody oczywiście :mrgreen:
Przed nami majaczy Majkowski Wierch (617 m n.p.m.), i stado krów

Obrazek

No to prosta sprawa, idziemy w kierunku "na krowy" :D Ale ale, czy to aby na pewno krowy? a może to byki? ja mam czerwone stuptuty, czerwone kijki, i zapewne czerwony dziób od słońca... Podchodzimy coraz bliżej i....coraz wolniej :lol:
Hm... W zasadzie to przecież nigdzie nam się nie śpieszy.... mozemy zrobić sobie porę lenia w ten piękny słoneczny czas.... może kanapkę? :lol: A stado dość liczne, przemieszcza się powolutku z lewa na prawo, rządkiem i .... patrzą na nas!!!
Ten triangul tak bliziutko...

Obrazek

a my jak te miastowe barany: dwa do przodu trzy do tyłu :roll:
W końcu poszły wszystkie, trwało to dobrą godzinę , a mnie już było wstyd przed św.p.babcią i dziadkiem, którzy mieli za życia takie dobre zdanie o mnie: sama (30 lat temu )chodziłam na łąkę żeby przyprowadzić wieczorem krowy do domu. No ale tam były na pewno krowy, i do tego dwie, a nie jakieś 60!!
Zasłużona sjesta na szczycie, w końcu najwyższy zaplanowany na dziś szczyt został zdobyty :) Krowy z daleka słychać, jak sobie dzwonią (czy to dowód na to, że jednak byki? )
Wypoczęci, posileni, ruszamy dalej polem, kolejny potoczek w bród (suchy, a jakże....), cudna piaszczysta droga

Obrazek

wije się, krzyzuje z innymi, też piaszczystymi, ciepły wietrzyk wieje, bele siana dookoła, znów krowy!!!! albo byki!!! Ale tym razem byliśmy odważni , albo zdesperowani, albo kobieca intuicja kazała nam się nie przejmować ich rogami i poszliśmy przed ich nosami z dumnie uniesionymi główami i w takim tempie, że Korzeniowski mógłby miec problem :mrgreen: :mrgreen:
Wedle mapy jesteśmy w miejscu, które nazywa się Syhła. Nazwa miła dla ucha, więc napawam się tym słowem jak ambrozją jakąś....Przed nami Czystogarb, szum liści co jakiś czas zagłusza szum aut. Ale jeszcze po drodze niewielki cmentarzyk

Obrazek

jeszcze pasieka, jeszcze rozlewisko jakies takie boberkowe, jeszcze tartacznie ułożone deski, jakaś furmanka, i .... tabliczka , że za 100 m minibar. Hmmm.... Wioska, wtorek, po sezonie.... a co tam, idziemy :) . No i jest: budka, wygodne ławy i stół, nawet parasol od słońca, jak by ktoś chciał się osłonić przed październikowym słońcem.... Miła dziewczyna specjalnie dla nas uruchomiła agregat, bo zamówiłam dwie zapiekanki full wypas :D Trochę pogaduszek (że jak to : w takim miejscu i po sezonie?) , trochę pogłaskania kota, trochę gdybania dokąd teraz... Wyszło na to, że dzień pod znakiem krowy vel byka trzeba zakończyć asfaltingiem do Komańczy....
Nie dane nam było przemaszerowac tych 7 km, bo jakiś dobry człowiek zatrzymał się wpakował nas do swojego busa pomiędzy psiaka, nosidełko z dzieckiem wśrodku i ornistrowych uczniów :) Nie powiem, że jakoś specjalnie broniliśmy się przed tym transportem ;) Komańcza: szukamy noclegu. Podejrzewamy, że ze schroniskiem jest coś nie halo, bo plotki na Kujawy tez dotarły, więc po kolei stukamy do noclegowni przy gł.drodze, na których wiszą wielkie zapraszające szyldy, natomiast październikowa rzeczywistość jest taka, że pozamykane na głucho 8-) Zielony sklep to idealne miejsce na zdjęcie plecaka i do tego wisi tam mapa z adresami i nr telefonów do gospodarstw agro w okolicy. No to wyjęłam telefon, coby zacząć telefoning , gdy w tym czasie Krutul powędrował 100 m dalej i odkrył otwartą na oścież bramę z zaproszeniem do nocowania. No to skorzystalismy. Jak się okazało, trafiliśmy do byłych już gospodarzy komańczańskiego schroniska, którzy teraz prowadzą własne coś pomiędzy pensjonatem a schroniskiem. Zostaliśmy poczęstowani michą opieńków i jak już w siebie to wepchnęliśmy, to pozostało tylko dobić się dobrym piwkiem i sturlać się na dół spać ;)
I nastała środa...
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Na manowcach

Postprzez krzyś » 17 paź 2015, o 09:11

lidkru napisał(a):przecież bez Bieszczadów to ty żyć nie umiesz
... no i znów mamy to samo. :)
Już w planach od dawna mamy porzucenie tych stron na rzecz BN. Jednakże po wczorajszej wizycie u Kresowiaków będzie nam bardzo trudno... :roll:
Góry wysokie, kto mi z wami walczyć kazał...
Avatar użytkownika
krzyś
Bieszczadzki ekspert
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 17 cze 2010, o 11:03

Re: Na manowcach

Postprzez creamcheese » 17 paź 2015, o 09:19

A winogronówka, ze spytam, to czyja produkcja? :)
creamcheese
Ekspert bieszczadzki
 
Posty: 784
Dołączył(a): 27 mar 2012, o 16:18

Re: Na manowcach

Postprzez lidkru » 17 paź 2015, o 10:30

zgadnij ;)
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Na manowcach

Postprzez krzyś » 18 paź 2015, o 21:09

Lidka, a będzie ciąg dalszy???
Góry wysokie, kto mi z wami walczyć kazał...
Avatar użytkownika
krzyś
Bieszczadzki ekspert
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 17 cze 2010, o 11:03

Re: Na manowcach

Postprzez lidkru » 19 paź 2015, o 05:08

już za chwileczkę, już za momencik... ;)
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Na manowcach

Postprzez creamcheese » 19 paź 2015, o 05:26

...minęło 18 minut...
creamcheese
Ekspert bieszczadzki
 
Posty: 784
Dołączył(a): 27 mar 2012, o 16:18

Re: Na manowcach

Postprzez creamcheese » 19 paź 2015, o 06:32

...minęło 88 minut...
Lecisz Lidko na akademickie 3 h? :mrgreen:
creamcheese
Ekspert bieszczadzki
 
Posty: 784
Dołączył(a): 27 mar 2012, o 16:18

Następna strona

Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

cron