Od 25 maja do 13 czerwca 2015 r. w Kotlinie Kija

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

Re: Od 25 maja do 13 czerwca 2015 r. w Kotlinie Kija

Postprzez Stały Bywalec » 20 lip 2015, o 06:16

W Woli Michowej nad brzegiem Osławy. Od Chaty Kija 10 minut spacerkiem.
Załączniki
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 940
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Od 25 maja do 13 czerwca 2015 r. w Kotlinie Kija

Postprzez Stały Bywalec » 20 lip 2015, o 06:22

A teraz meta tegorocznego Biegu Rzeźnika. Ustrzyki Grn., 5 czerwca, godziny południowe i popołudniowe.
Załączniki
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 940
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Od 25 maja do 13 czerwca 2015 r. w Kotlinie Kija

Postprzez Stały Bywalec » 21 lip 2015, o 05:52

7 czerwca (niedziela). Tego dnia kilkanaście tylko „równinnych” kilometrów.
Początkowo było jak 3 czerwca. Kopiuję, abyście nie musieli przewijać tekstu i szukać. Ale mapę powinniście jednak rozłożyć.
„... z Chaty Kija musiałem jednak wyjść na ową arterię komunikacyjną i przejść się nią na zachód - ale tylko około kilometra, do skrzyżowania z drogą utwardzoną płytami żelbetowymi. I tu skręciłem w lewo, właśnie w tę utwardzoną płytami drogę. I zaraz po lewej stronie miałem ów stary cmentarz greckokatolicki w Woli Michowej, którego zdjęcia już na forum zamieściłem (m.in. zdjęcie tablicy informacyjnej jej fundatorów). Poszedłem tą drogą tylko ok. pół kilometra i skręciłem w prawo - na ścieżkę wiodącą nasypem starej kolejki wąskotorowej. Torów już tam nie ma, ale mosty się zachowały. Ścieżkę wkrótce przegradza szlaban, który należy obejść.
Ścieżką tą (odcinkami zarośniętą i cały czas bardzo malowniczą) dochodzi się aż do Smolnika - wychodzi ona na drogę wojewódzką w pobliżu skrzyżowania z szosą prowadzącą w głąb Smolnika. Ścieżka w zasadzie biegnie więc równolegle do drogi wojewódzkiej, ale jest od niej oddzielona pasem (o kilkusetmetrowej szerokości) lasu i łąk, tak więc cywilizacji absolutnie tu się nie odczuwa.(...)”.

Wróciłem zatem na drogę wojewódzką dopiero na wysokości wsi Smolnik, przekroczyłem ją i udałem się w głąb Smolnika aż do sklepu (w niedzielę czynnego). Tam dokupiłem 2 piwa i opędziłem się od jakiegoś miejscowego naciągacza, mając na względzie przykrą przygodę znajomego (pisałem o niej, relacjonując dzień 29 maja, w post scriptum). Trochę się też poszwendałem po Smolniku i nad przepływającą tu Osławą. Okolica urocza. Obowiązkowo zajrzałem do Zagrody Chryszczata. Zrobiłem nieco zdjęć, które dołączę.
Następnie powróciłem przez wieś do szosy wojewódzkiej, przeszedłem nią kilkaset metrów i skręciłem na drogę wiodącą do Zubeńska. Tam skręt w lewo - wejście na niebieski szlak w stronę Pasma Granicznego. Ale tylko „w stronę” - gór tego dnia nie miałem w planie. Wkrótce z niebieskiego szlaku zszedłem w lewo - na nową drogę zakładową, która doprowadziła mnie aż do starego cmentarza greckokatolickiego w Woli Michowej. I tak domknąłem dzisiejszą pętlę i dolazłem do Chaty Kija.

A wrażenia ogólne? Pierwszy dzień upałów - w cieniu 28 st. C. Pomimo niedzieli - tutaj totalne pustki. Przez cały dzień spotkałem ledwie kilka osób (poza wsią Smolnik, oczywiście). Marsz, marsz, marsz. Historia szepcze do ucha, co tu drzewiej, w Zubeńsku i Woli Michowej było. Nasypem, którym szedłem, niegdyś sapała kolejka. W 1914 i 1915 roku nastąpił zalew mundurów, żelaza i ołowiu. Potem był względny spokój aż do 1944 r. Aż rozpoczęły się wyludniające tę okolicę przesiedlenia - do radzieckiego raju, a gdy już zamknął swe podwoje, to na nasze ziemie zachodnie i północne. I cały czas strzelanina z UPA oraz łuny w Bieszczadach.
Odpoczynek na bezludnej polance. Kanapki, piwo. Niebo bez jednej chmurki. Dookoła ni żywego ducha. Czegóż chcieć więcej - tu i teraz?

8 czerwca (poniedziałek). Dzień wypoczynkowy. Przejażdżka do Cisnej, po powrocie lektura, obiad na miejscu i znów lektura.
Ale także zostałem tego dnia narażony na koński erotyzm.
Siedziałem sobie popołudniu grzecznie nad książką na ławeczce przed budynkiem, gdy nagle wśród gości Kija nastał rwetes, zamieszanie - wszyscy pobiegli w stronę pasących się koni i zaczęli sesję fotograficzną (najczęściej telefonami komórkowymi). Nolens volens wziąłem więc i ja swój aparat fotograficzny i uwieczniłem końskie erotyczne igraszki.
Przy okazji nieco refleksji. Sfotografowany koń-samiec to nie ogier, lecz wałach - czyli po kastracji (szczegół ten można dojrzeć na niektórych zdjęciach). Ale mimo to popęd seksualny odczuwa i swoją partnerkę skutecznie uwodzi, za jej pełnym przyzwoleniem i współdziałaniem. Miejscowy Tadeusz, zanim go Kiju odprawił, opowiadał mi, że te dwa konie (wałach i klacz) są w sobie bardzo zakochane i nie można ich rozdzielać.

Waham się, czy zamieścić te końskie zdjęcia. Nie chciałbym zostać posądzony o sianie zgorszenia na tym ascetycznym, konserwatywno-podkarpackim forum. Może admini lub moderatorzy coś mi podpowiedzą?

9 czerwca (wtorek). Był to dzień szczególny - dla mnie. Kiedyś, przed wielu, wielu laty nuciłem (jak większość moich rówieśników) przebój zespołu The Beatles pt. „When I’m sixty four ...”.
No i doczekałem się. Today I’m sixty four. Just exactly today.
Kiju nie wykazał się refleksem. Marketingu musi się jeszcze trochę pouczyć. A przecież zaraz po przyjeździe spisał mnie z dowodu osobistego, wiedział więc, na jak długo przyjechałem, a w dowodzie miał i mój nr PESEL, i explicite datę urodzenia. Powinien te urodziny wydedukować i w odpowiedni dzień marketingowo wykorzystać. W niektórych pensjonatach i hotelach tak czynią, a goście są zachwyceni niespodziewanymi życzeniami urodzinowymi (lub imieninowymi). Żalu żadnego jednak nie mam - urodzin (poza okrągłymi) na ogół nie obchodzę, choć żona, córka i matka o nich zawsze pamiętają. I tegoroczny „9 czerwca” też by przeminął jak każdy inny dzień czerwcowy, gdyby nie ów stary przebój Beatlesów.

No to w góry tego dnia - na Wysoki Dział. Pokonałem trasę: Wola Michowa - Przełęcz Żebrak - Jaworne - Wołosań - Osina - Hon - bacówka „Pod Honem” koło Cisnej. Tempo dobre, zero zadyszki. Większość moich rówieśników mogłaby o takiej pieszej wycieczce, w dodatku w upalny dzień, jedynie pomarzyć.
Większość nie oznacza jednak wszystkich. Są i rówieśnicy (czy nawet starsi) w dużo lepszej kondycji fizycznej ode mnie. Spostrzegłem takich paru na mecie Biegu Rzeźnika - gdzie mnie tam do nich. Mnie pokonanie trasy Komańcza - Ustrzyki Grn. (77,7 km) zajęłoby pewnie całą dobę, po czym niewykluczone, że potrzebowałbym reanimacji. Padłbym jak pies Pluto na 4 łapy i nie oddychał.

Wyniki tegorocznego biegu tu:
http://www.biegrzeznika.pl/wp-content/u ... BAnika.pdf

Wysoki Dział pusty - tak jak parę dni temu Pasmo Graniczne. Po drodze spotkałem tylko dwoje młodych ludzi, Polkę i Portugalczyka, którym doradziłem, że powinni - jako początkujący bieszczadnicy - nabyć mapę Compassu i książkowy przewodnik Rewaszu.

Usiadłem na zewnątrz bacówki i konsumując posiadane zapasy zastanawiałem się, jak ja się teraz dostanę z Cisnej do Woli Michowej (a miałem złe wspomnienie z powrotu okazją, pisałem już o tym). Przypadkowo podsłuchałem jednak, że siedzący niedaleko koledzy Przemek i Andrzej wybierają się samochodem do sklepu w Cisnej po flaszkę. Zaproponowałem więc, że ja im półlitrową flaszkę podaruję, ale w ... Woli Michowej, tzn. gdy mnie tam odwiozą. Koledzy na to przystali i ku zadowoleniu wszystkich pojechaliśmy spod bacówki „Pod Honem” wprost pod „Chatę Kija”. Słowa oczywiście dotrzymałem.
Koledzy byli już „w stanie wskazującym”, więc celem obsługi pojazdu wzięli panią kierowcę, atrakcyjną dziewczynę, na co dzień zdaje się zatrudnioną w bacówce „Pod Honem”. Nie muszę dodawać, że koledzy opuścili Wolę Michową „w stanie jeszcze bardziej wskazującym”. Musiałem w końcu te moje „64” z kimś opić - skoro Kiju okazał się tak niedomyślny. Pani kierowca oczywiście nie piła. Ale urodzinowe buzi mi dała.

DOKOŃCZENIE NASTĄPI
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 940
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Od 25 maja do 13 czerwca 2015 r. w Kotlinie Kija

Postprzez Stały Bywalec » 30 lip 2015, o 05:59

Tekst pisany oczywiście dokończę (już wkrótce). Dziś nieco fotek.
Najpierw konie Kija. Wybaczcie, ale cenzura obyczajowa dopuściła tylko te 3 poniższe zdjęcia. Resztę proszę sobie zatem wyobrazić. :lol:
Załączniki
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 940
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Od 25 maja do 13 czerwca 2015 r. w Kotlinie Kija

Postprzez Stały Bywalec » 30 lip 2015, o 06:06

A teraz piękny i agroturystyczny Smolnik nad Osławą.
Załączniki
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 940
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Od 25 maja do 13 czerwca 2015 r. w Kotlinie Kija

Postprzez Stały Bywalec » 30 lip 2015, o 06:14

A będąc w Smolniku n. Osławą koniecznie należy wpaść do Zagrody Chryszczata. Niezwykle urokliwy obiekt. Można w nim znaleźć i coś dla ciała (zakwaterowanie, jadło i napitek), i coś dla ducha.
Załączniki
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 940
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Od 25 maja do 13 czerwca 2015 r. w Kotlinie Kija

Postprzez lidkru » 2 sie 2015, o 12:44

a wyniki rzeźnicze coś zeżarło ;)
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3187
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Od 25 maja do 13 czerwca 2015 r. w Kotlinie Kija

Postprzez Stały Bywalec » 3 sie 2015, o 08:34

lidkru napisał(a):a wyniki rzeźnicze coś zeżarło ;)

Lidko - przed chwilą kliknąłem podany powyżej przeze mnie link. U mnie działa.

Ad rem.

10 czerwca (środa). Teraz na odmianę dzień „równinny” - ok. 20 km po urokliwych okolicach Woli Michowej i Smolnika n. Osławą.
Najpierw poszedłem ową malowniczą ścieżką, chyba już tu ze dwa razy opisaną, z Woli Michowej do Smolnika. Prawie na jej początku znajduje się most byłej kolejki (torów od dawna już tam nie ma, ścieżka wiedzie nasypem), gdzie usiadłem, aby wypić piwo i przy okazji wyciągnąć malutkiego kleszcza z ramienia. Dopiero się wkręcał, więc mi się udało. Rankę zdezynfekowałem (skutecznie) śliną i kroplą piwa.

Potem znów w drogę. Przyzwyczajony, że na tej ścieżce łatwiej spotkać dzikie zwierzę (żywe lub szkielet), zdziwiłem się widząc idącego z przeciwka człeka. W dodatku z plecakiem, a zatem nie miejscowego. Okazał się nim Łemko, obecnie mój rodak z Warszawy, ale mający tutejsze korzenie. Twierdził, że został w tych okolicach poczęty jeszcze kilka miesięcy przed akcją „Wisła”. Absolutnie nie wyglądał na odpowiedni po temu wiek, więc go wylegitymowałem :lol: . Zdumiał się, ale okazał dowód osobisty (być może nieskradziony). Umówiliśmy się z Łemkiem na popołudniowe piwo i każdy poszedł dalej w swoją stronę. Teraz tylko dodam, że Łemko od czerwca do września samotnie mieszka w hacjendzie użyczonej mu przez kolegę, a tamten wpada do Woli Michowej jedynie od czasu do czasu, ponieważ rodzina i interesy wymagają jego obecności w tym czasie gdzie indziej. Nie przypuszczam, żeby np. Iras czy Piotr nie wiedzieli, o kogo chodzi. Ale niech już tylko tak tu zostanie.

Potem przemaszerowałem przez cały Smolnik, podchodząc prawie pod Mików. Skręciłem w prawo, pod górę, i drogą „samolotową” dotarłem do schroniska nad Smolnikiem. Ubiegłorocznego Grzegorza już tam nie ma, ale nowy gospodarz również bardzo sympatyczny. Pogadaliśmy dłuższą chwilę, wymieniając się cennymi uwagami nt. okolicy i jej mieszkańców. Ścieżką bliższą wsi zszedłem do Smolnika, gdzie trochę dłużej posiedziałem w Zagrodzie Chryszczata.

Zdaje się, że już na początku mojej relacji napomknąłem o jeszcze innej, drugiej „nieasfaltowej” trasie ze Smolnika do Woli Michowej. A tego dnia właśnie nią wróciłem. Oto opis - proszę kopiować, z mapy trudno tę trasę wydedukować. Przy Zagrodzie Chryszczata schodzimy z wiejskiej drogi i skręcamy na wschód, ścieżką nad Osławą. Idziemy nią dość długo, wzdłuż krowiej farmy. Krowy, widząc człowieka, zbiegają się z prośbą o wydojenie. Prośbę tę należy zignorować i iść dalej aż do szosy wojewódzkiej. Tam trzeba się wdrapać na most i od razu przejść na drugą stronę szosy. Dalej idziemy ścieżką koło obozowiska ZHP Krosno i jakichś nielicznych chałup wiejskich. Uwaga na psy, niektóre są z ras tych „bojowych”, kij w ręku człowieka im nie straszny, ale huku się boją. Z tej wiejskiej ścieżki wychodzi się wprost na przystanek autobusowy Wola Michowa Most. Ostatnie ok. 1,5 km do Chaty Kija trzeba już niestety dyrdać asfaltem. Zapisali ?

Poważnie. Osoby nieznające okolicy będącej przedmiotem mojej relacji, a zamierzające w bliższej lub dalszej przyszłości tu zawitać, powinny dobrze zapamiętać opisane przeze mnie dwa „nieasfaltowe warianty” wycieczki z Woli Michowej do Smolnika. Inaczej będziecie zap... pieszo szosą wojewódzką, jak ja w ubiegłym roku, czy nawet jeszcze w tym roku dn. 26 i 29 maja (zob. opisy wcześniejsze). Ktoś może w tym miejscu zauważyć, że po co iść, że przecież można tamtędy pojechać. Owszem, można - i niech to wystarczy za komentarz.

11 i 12 czerwca (czwartek i piątek), dwa ostatnie dni pobytu w Kotlinie Kija. Raczej wypoczynkowe - tak określam dni, w których nie przejdę minimum 15 km. I nie było po tyle, choć w czwartek zabrakło niewiele. W tych dniach wyjątkowo zdałem się na przewodnika, którym był Łemko, znający okolicę chyba lepiej od autochtonów. W czwartek szwendaliśmy się po łąkach i lasach w stronę Maniowa, przynosząc stamtąd szkielet dzikiego zwierza (na zdjęciach poniżej). W piątek zaprowadził mnie na prawie już nieistniejący kirkut w Woli Michowej (trzy zdjęcia zamieściłem już wcześniej). Trzeba było iść na przełaj przez łąkę i chaszcze, bowiem ścieżka opisana w książkowym przewodniku nie istnieje. Tzn. może i istnieje, ale wiedzie przez prywatne gospodarstwo, którego właściciele tamtędy nie przepuszczają. Gdyby nie Łemko, to bym sobie ów kirkut „odpuścił”.

13 czerwca (sobota). Wyjazd zaraz po śniadaniu. Pożegnanie z Łemkiem, który specjalnie pofatygował się rano w tym celu do Chaty Kija - a zresztą cóż innego mógł mieć tu do roboty?
Niepotrzebnie zamiast przez Radom pojechałem przez Zwoleń i Kozienice. Na odcinku Kozienice - Góra Kalwaria modernizacja szosy i mnóstwo „wahadeł”. Na Ochocie pod domem zjawiłem się dopiero o godz. 18:15.

Na zakończenie szczere wyznanie - tegorocznego planu w 100% nie wykonałem. Planowałem również wycieczkę po trasie: Cisna - Majdan - Liszna - Roztoki Grn. - Przełęcz Ruska - Okrąglik - oba Jasła - Cisna. Cóż, nie wyszło, za bardzo zafascynowałem się Kotliną Kija, czyli terenem od Maniowa do Łupkowa. Bo to przepiękna okolica jest! I dlatego czasu zabrakło. Ale nic straconego, wybiorę się tam następnym razem. Chyba jednak dopiero w maju i czerwcu w przyszłym roku. Gdyż jeszcze w tym roku, na przełomie września i października, to oczywiście obowiązkowo Zatwarnica, skąd do Cisnej nie będzie mi się chciało pojechać, chociaż kto wie...

KONIEC. Ale do ew. pytań czy uwag chętnie się odniosę.
Załączniki
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 940
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Od 25 maja do 13 czerwca 2015 r. w Kotlinie Kija

Postprzez Przelotowy » 4 sie 2015, o 14:38

Jeszcze w tym roku mam zamiar pochodzić ścieżkami SB(Szczęśliwi wędrujący tymi wertepami). Interesuje mnie kirkut i jego historia, którą miałem częściowo opisaną przez Jana Kuraka w "Nad Bieszczadami..." Książkę pożyczyłem komuś z okolic Woli, zanim dobrze przeczytałem i dalej klops. Ludzie powinni jeszcze wiedzieć jaki los spotkał ludność żydowską, ogólnie to wiemy niestety, chodzi o detale. Może ktoś zapyta po co to wiedzieć? Bieszczady dla mnie, to nie tylko pyszna zieleń wzgórz, tak mam że poszukuje swoimi zmysłami energii promieniującej z pewnych miejsc. Na początku występuje gęsia skórka, czasem siódme poty i cyk, cyk musisz wiać.
Przelotowy
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 102
Dołączył(a): 6 lis 2012, o 22:20

Poprzednia strona

Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.