Pasjonująca beletrystyka

Tematy nie pasujące do pozostałych działów oraz luźne pogaduchy o wszelkich sprawach, polityka, historia, obyczaje, kultura, rozrywka, rozmaitości

Re: Pasjonująca beletrystyka

Postprzez Stały Bywalec » 9 mar 2016, o 07:49

Piotr Wroński „Spisek założycielski. Historia jednego morderstwa”. Wydawnictwo Editions Spotkania, Warszawa 2015

Autora i jego książki polecił mi … sam pan Minister Obrony Narodowej. Ten aktualny. I oczywiście nie osobiście, bo takich znajomości nie mam. W jakimś telewizyjnym programie informacyjnym wychwyciłem fragment jego b. krótkiej konferencji prasowej, podczas której zachęcił do lektury książek konkretnie tego oficera byłej Służby Bezpieczeństwa PRL.

No i właśnie wczoraj skończyłem czytać pierwszą z nich. Komu i jak ją polecić?
Jest to niezwykła powieść sensacyjna, bo z tzw. kluczem. Ba, powiedziałbym, że z wytrychem. Osoby, które w latach 80. ub. wieku były już dorosłe oraz interesowały się polityką, bez trudu dopasują część fikcyjnych postaci do ich autentycznych pierwowzorów. Morderstwem ks. Jerzego Popiełuszki była wstrząśnięta cała Polska Ludowa jak długa i szeroka, a państwowe media obszernie relacjonowały toruński proces jego czterech zabójców - trzech wykonawców i jednego „zleceniodawcy”.
Natomiast osoby mniej zaawansowane w naszej najnowszej historii powinny sobie zrobić najpierw krótki research w Internecie i wygooglować jakiś tekst na ów temat. Bardzo pomoże im to przypisać nazwiska fikcyjne do rzeczywistych.

W książce fikcja miesza się z rzeczywistością, także w zakresie wielu szczegółów. Przykładowo - autor postarał się o dość dokładne opisanie realiów lat 60., 70. i 80. ub. wieku, a mimo to nieco się „sypnął”: w umiejscowieniu pochodzenia głównego „bohatera” oraz jego uczelni. W Radomiu było wówczas pięć kin a nie jedno, o czym doskonale wiedział każdy młody radomianin (kino w PRL cieszyło się ogromnym zainteresowaniem młodzieży). Także opis otoczenia siedziby MSW na ul. Rakowieckiej w Warszawie nie odpowiada ówczesnej rzeczywistości - ogrodzenie i wejście przez biuro przepustek od strony tej ulicy wykonano dopiero na początku lat 90. Pierwowzór kpt. Grzegorzewskiego nie zrobił matury w Radomiu, natomiast studia matematyczne ukończył na uniwersytecie w Łodzi a nie w Warszawie.

Książka jest pasjonująca i ponura. Gdyby dotyczyła jakiegoś innego państwa, innego totalitarnego ustroju, można by ją uznać za wyłącznie dobrą powieść sensacyjną. W naszym polskim odbiorze pojawia się jednak coś jeszcze, a mianowicie najnowsza Historia (przez duże „H”).
Czy jednak narrator i główny bohater książki z premedytacją nie wiedzie czytelnika na manowce historii? W większości opisywanych wydarzeń - raczej nie. Odnośnie zaś głównego inspiratora morderstwa powieściowego ks. Gałuszki, to osobiście wątpię, aby mógł nim być powieściowy minister Maszczyk. Już prędzej powieściowy były minister i członek politbiura (odpowiedzialny za bezpieczeństwo) Malicki. Ale głowy bym nie dał.
Przyznaję, że po tej lekturze mam niezły mętlik w głowie. W tym sensie, że zasiała ona u mnie wiele wątpliwości, których wcześniej nie miałem.
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 940
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Pasjonująca beletrystyka

Postprzez Stały Bywalec » 12 mar 2016, o 11:59

Piotr Wroński „Weryfikacja. Historia manipulacji i zdrady”. Wydawnictwo Editions Spotkania, Warszawa 2015

Teraz nieco o drugiej książce autora poleconego przez Pana Ministra.
Sensacja przez duże „S”. Z poprzedniej książki proszę zapamiętać adres szczecińskiego mieszkania kpt. Grzegorzewskiego - to bardzo ważne.
Streszczać powieści, nawet w skrócie, nie zamierzam. Tylko garść ogólnych informacji i refleksji.

Tak się robi wielką politykę. Strony kilkudziesięcioletniego konfliktu, po części same nim znużone, po części zainspirowane z zewnątrz (zarówno z Zachodu, jak i ze Wschodu), kombinują, jak by się tu w końcu dogadać.
Jedni i drudzy mają kłopoty nie tylko z przeciwnikiem, ale i problemy we własnych szeregach. Używając wyświechtanych określeń z lat 80. ub. wieku, owe kłopoty i problemy to partyjny „beton” w PZPR i „extrema” w Solidarności.

Zanim jednak nastanie Magdalenka i Okrągły Stół, trzeba się jakoś nieformalnie porozumiewać, a nawet sobie nawzajem … pomagać. Służą temu specjalne kanały informacyjne obsługiwane przez młodszych oficerów Służby Bezpieczeństwa z Departamentu I MSW (czyli wywiadu tzw. cywilnego). Chłopaki podróżują służbowo po Polsce i całej Europie, udają przemytników i biznesmenów polonijnych, docierają do zakonspirowanych elit opozycji i niekiedy … aż przecierają oczy ze zdumienia. Obiecałem nie streszczać, więc nie wyjaśnię, dlaczego.
Stary Wielki Brat i Nowy Wielki Brat też nie siedzą bezczynnie. Pojawia się, a jakże, i KGB, i CIA. W wątkach marginalnych, ale jednak. I owi Wielcy Bracia bynajmniej nie przeszkadzają.

W międzyczasie na ulicach polskich większych miast odchodzi milicyjne pałowanie i polewanie wodą demonstrantów. Pojedyncze ofiary śmiertelne (po obu stronach) też się zdarzają. Służba Bezpieczeństwa co rusz to jakiegoś opozycjonistę aresztuje, wykrywa tajny magazyn sprzętu poligraficznego, etc. I co z tego? Nic. Problemem bywa za to często właściwe skoordynowanie operacji poszczególnych pionów Służby Bezpieczeństwa - aby sobie wzajemnie nie przeszkadzały. Wywiad i kontrwywiad Wojskowej Służby Wewnętrznej też nie próżnują, taka koordynacja powinna zatem i ich objąć.

O tym wszystkim jest ta książka. Czyta się ją naprawdę jednym tchem, odkładając na bok inne zajęcia (w miarę możliwości, oczywiście :lol: ). W tle mamy sporo szczegółów organizacyjnych i technicznych pracy służb specjalnych, od lat niezmiennych w czasie i przestrzeni, poza postępującą informatyzacją, rzecz jasna. A owe kwestie „organizacyjno-techniczne” bywają pracochłonne i wymagają sporo wysiłku, także intelektualnego.
Wiem, że wielu młodych ludzi marzy o zatrudnieniu w służbach specjalnych. Ich również zachęcam do omawianej lektury.

Podobnie jak „Spisek założycielski (…)”, także „Weryfikacja (…)” jest powieścią z kluczem. Autor już go jednak w ogóle nie chowa. Proszę spojrzeć na zdjęcia umieszczone na początku książki (np. na dwie ostatnie fotografie) i podane pod nimi nazwiska postaci z powieści. Tu już autor najwyraźniej robi sobie jaja.
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 940
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Pasjonująca beletrystyka

Postprzez chwastek » 24 mar 2016, o 09:18

Stały Bywalec napisał(a):
chwastek napisał(a):"Legion" Elżbiety Cherezińskiej
Historia Brygady Świętokrzyskiej. (...)

Tematykę tej brygady oraz w ogóle NSZ bardzo ciekawie przedstawia Piotr Zychowicz w kilku rozdziałach "Opcji niemieckiej". Pisze o owych "żołnierzach wyklętych" z sympatią, ale niczego nie przemilcza.
Polecam - można się z tej książki naprawdę sporo dowiedzieć. Recenzowałem ją obok - w wątku "książki popularnonaukowe".
ksiazki-popularnonaukowe-po-ktore-warto-siegnac-t808-20.html


zakupiłam i zaczęłam czytać ... ciekawa. Trochę przeszkadza mi styl autora ale w końcu to nie klasyczna pozycja popularnonaukowa.
Avatar użytkownika
chwastek
Wyrypiarz bieszczadzki
 
Posty: 282
Dołączył(a): 25 mar 2009, o 08:25

Re: Pasjonująca beletrystyka

Postprzez Stały Bywalec » 28 mar 2016, o 16:58

chwastek napisał(a):(...)zakupiłam i zaczęłam czytać ... ciekawa. Trochę przeszkadza mi styl autora ale w końcu to nie klasyczna pozycja popularnonaukowa.

Zgadza się. To taka trochę publicystyka polityczno-historyczna. Eseje historyczne po prostu.

Literaturą popularnonaukową nie można również nazwać tego, o czym piszę poniżej. Ale przeczytać, a nawet mieć na stałe we własnej biblioteczce - warto.

Bogdan Jaxa-Ronikier „Dzierżyński „czerwony kat””. Wydawnictwo LTW, Łomianki 2015.

Książka napisana w 1932 r., przedwojenny hit wydawniczy. Zbeletryzowana biografia twórcy i pierwszego szefa złowrogiej „czerezwyczajki”. I to mocno zbeletryzowana – pewne wątki z życia osobistego Feliksa Dzierżyńskiego, wyeksponowane w tej powieści, nie znajdują potwierdzenia w późniejszych opracowaniach historycznych i pamiętnikarskich.

Książka za to idealnie oddaje klimat polityczny lat składających się na okres życia Dzierżyńskiego (1877- 1926) - w Polsce (pod zaborami) i w Rosji carskiej, potem krótko demokratycznej, a następnie bolszewickiej. Autor (ur. 1873) to prawie rówieśnik Dzierżyńskiego, z którym zresztą zetknął się osobiście trzy razy. Z tego dwa razy zawdzięczał mu uratowanie życia.

Jaxa-Ronikier kreśli również portret psychologiczny Feliksa Dzierżyńskiego – osoby inteligentnej, wrażliwej, ascetycznej, bardzo energicznej. I jednocześnie ferującego oraz osobiście wykonującego wyroki śmierci na „wrogach klasowych”. A także osobiście torturującego tychże wrogów podczas śledztw. Wyłania się z tego postać inteligentnego psychopaty - raczej zgodnie z ówczesną rzeczywistością.

Ukazany w powieści Dzierżyński to również we własnym przekonaniu … polski patriota. Marzący o uczynieniu Warszawy stolicą europejskiego komunizmu, posuwający się nawet do zagrożenia śmiercią samemu Leninowi w celu wymuszenia mianowania go przywódcą przyszłej Polskiej Republiki Rad. Ów fakt miał jakoby miejsce podczas wojny polsko-bolszewickiej, gdy jeszcze ważyły się losy wojny. Wspomina o tym również A. F. Ossendowski w równie słynnej przedwojennej powieści pt. „Lenin”.

Autor snuje również wiele własnych refleksji historycznych oraz prognoz politycznych. Czytając je trzeba jednak koniecznie mieć na względzie czas, w którym powstała książka (kilka lat przed wielkim terrorem stalinowskim).
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 940
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Pasjonująca beletrystyka

Postprzez Stały Bywalec » 24 kwi 2016, o 09:36

Adam Przechrzta „Demony czasu pokoju”. Wydawnictwo „Fabryka Słów”, Lublin 2015.

Jest to już druga książka tego autora, którą przeczytałem. Pierwsza to „Gambit Wielopolskiego” - po tamtej lekturze odniosłem wrażenie, iż p. Przechrzta jest skrytym moskalofilem. Teraz owo wrażenie zdaje mi się potwierdzać. Natomiast ja, choć jestem skrytym moskalofobem, to jednak krytyki podmiotowej (tj. ukierunkowanej nie na treść dzieła, ale na osobę jego twórcy) absolutnie nie uznaję. Tak więc wyrażony poniżej mój ironiczny subiektywizm nie wynika z pewnej antypatii do autora.

Akcja powieści rozgrywa się w roku 1947 w ZSRR, głównie w Moskwie. Poza epizodem wiedeńskim, gdy główny bohater reguluje za granicą swoją bardzo ważną sprawę osobistą.

Miłośnik książki tzw. sensacyjnej znajdzie tu wszystko, wyliczam:
- walkę z bandytyzmem, przestępczością kryminalną,
- charakterystykę radzieckiego przestępczego półświatka i jego wzajemne przenikanie się z organami władzy,
- zakulisową bezpardonową wojnę pomiędzy radzieckimi służbami specjalnymi, jako preludium przyszłej walki o władzę w państwie (Stalin jest coraz starszy i już nie najlepszego zdrowia),
- super inteligentnego i super sprawnego w walce głównego bohatera: płk Razumowski to Old Shatterhand, „Święty” i James Bond jednocześnie (przepraszam, powinienem jeszcze dodać: King Bruce Lee Karate Mistrz),
- piękne i seksowne kobiety (milicjantki, agentki GRU i KGB), a i tzw. „momentów” z ich udziałem też jest co nieco (w końcu jednak doszło do wyleczenia się głównego bohatera z impotencji pourazowej),
- wielkie okrucieństwo zachowań niektórych powieściowych postaci, przez co lekturę zalecam tylko dla osób pełnoletnich,
- osobiste kontakty głównego bohatera ze Stalinem i Berią (Stalin nie wyklucza spisania płka Razumowskiego na straty, a Beria wręcz na niego poluje).

Mało Wam ?
To jeszcze dodaję lekkie pióro autora, zapierającą dech narrację i wartką akcję powieści. W skrócie: pasjonujące czytadło z ambicjami. W sam raz na deszczowy urlop, dłuższą podróż, czy jak człowieka większa chandra ogarnie i chciałby się czasowo odizolować psychicznie od otoczenia.
A dla miłośników powieści sensacyjnych i kryminałów (takich i teraz nie brakuje) - lektura podstawowa i obowiązkowa.

Na zakończenie muszę dodać, iż powyżej zrecenzowana pozycja jest już czwartą (i nie ostatnią) z tzw. cyklu wojennego książek Adama Przechrzty. Pierwsze trzy to „Demony Leningradu” oraz „Demony wojny” cz. 1 i cz. 2. O czym są tamte powieści– nie wiem, nie przeczytałem (jeszcze). Zacząłem niechronologicznie. Zdaje się, iż głównym ich bohaterem jest tenże superman Razumowski.

A o panu autorze można poczytać tu:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Przechrzta

PS. Przez jakiś czas podejrzewałem, że to przekorny pseudonim literacki, pod którym chałturzy jakiś znany profesor historii lub politologii, a może znany polityk i dziennikarz. :lol: Wygląda na to, że się jednak myliłem.
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 940
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Pasjonująca beletrystyka

Postprzez Stały Bywalec » 26 cze 2016, o 17:22

Heinrich Haape „Przystanek Moskwa. Niemiecki lekarz na froncie wschodnim 1941-1942”.
Wydawca KATMAR sp. z o.o., Gdańsk 2015


Literatura tzw. wspomnieniowa. Autor żył w ciekawych czasach, był świadkiem i zarazem uczestnikiem wydarzeń określonych w tytule książki.
Poznajemy piekło wojny we frontowych okopach. Ataki radzieckiej piechoty, czołgów, artylerii i lotnictwa. Błoto, śnieg, mróz, odmrożenia, wszy, tyfus, dezynteria. Wszystko to bardzo realistycznie zapisane we wspomnieniach wówczas młodego (rocznik 1910) lekarza wojskowego, bohatera wojennego. Na karty tej książki zaś przelane przez niego już kilkanaście lat po wojnie.
Ci, którzy lubią literaturę pola walki, na pewno się nie rozczarują. Otrzymają obraz najpierw ofensywy Wehrmachtu na Moskwę w 1941 r., a później odwrotu zimą 1941/1942, okupionego bardzo ciężkimi stratami. Obraz widziany z perspektywy oficera batalionu piechoty, stacjonującego w pierwszej linii okopów.

Autor nie kłamie i nie koloryzuje. Ale czy jest szczery? Nie do końca. Wiele drażliwych spraw, jak chociażby postępowanie z radzieckimi jeńcami wojennymi, po prostu przemilcza. Geopolityki w jego wspomnieniach też malutko. Wskazuje doskonałe przygotowanie ZSRR do wojny, mocno nadwyrężone wyprzedzającym atakiem Niemiec. Zżyma się na krótkowzroczną politykę okupacyjną, zrażającą do Niemców ludność podbitych terenów. Wielbicielem Hitlera i nazizmu na pewno nie jest. Ale jako opozycjonista wobec systemu, choćby tylko bierny, też się raczej nie prezentuje.
Nade wszystko pozostaje bowiem zdyscyplinowanym oficerem Wehrmachtu i wiernym towarzyszem broni swoich kolegów z batalionu. A zdecydowana większość tych kolegów pada w boju, co H. Haape dokładnie opisuje.

Autor przemilcza również sposób, w jaki w końcu udało mu się „wyreklamować” z okopów frontu wschodniego i uzyskać w 1943 r. skierowanie do jednostki artylerii stacjonującej na zachodzie. Czytelnik dowiaduje się o tym dopiero z krótkiego CV autora, zamieszczonego na tylnej stronie okładki. I zresztą od tego tekstu radzę zacząć lekturę książki – czytając ją będziemy dokładnie wiedzieli, kto tworzy narrację.

Poloniców w książce zupełnie brak. Tyle tylko, że autor – przejeżdżając przez nasz kraj – wyraża się o nim „Polska”, a nie „Generalna Gubernia”. Ponadto jednym z raczej negatywnych bohaterów książki jest pochodzący z Prus Wschodnich oficer Wehrmachtu o nazwisku „Bolski”, przezywany przez kolegów „Polski” i wtedy zaciekle podkreślający swoją stuprocentową niemieckość. Ale to taki epizodzik, ów Bolski wkrótce pada w boju i znika z kart wspomnień.
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 940
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Pasjonująca beletrystyka

Postprzez Stały Bywalec » 1 sie 2016, o 13:29

Nicholas Booth „Zigzag. Niewiarygodne wojenne przygody podwójnego agenta Eddiego Chapmana”. Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2008.

Już sam podtytuł książki dokładnie informuje, czyje losy ona przedstawia. Należy jednak koniecznie dodać, iż autor nie poprzestaje na tytułowych „wojennych przygodach”, lecz chronologicznie i dość szczegółowo przedstawia pełną biografię Arnolda Edwarda Chapmana (1914-1997) – angielskiego kryminalnego przestępcy i tajnego agenta. A przy tym charyzmatycznego i bardzo inteligentnego człowieka, choć formalnie bez nawet średniego wykształcenia.
Książkę można określić mianem powieści biograficznej i (zarazem) reportażu historycznego. Do jej napisania autor wykorzystał wszystkie dostępne źródła – wcześniejsze autobiograficzne opracowania samego Chapmana, odtajnione akta brytyjskich służb specjalnych oraz relacje świadków epoki, w tym członków rodziny i znajomych tytułowego bohatera. Wszystko to zostało udokumentowane w umieszczonym na końcu książki obszernym rozdziale pt. „Spis źródeł”.

Ale przejdźmy od formy do treści.
Brytyjski kontrwywiad w czasie II wojny światowej był – na odcinku niemieckim – niezwykle skuteczny. Abwehrze nie udało się umieścić na wyspie ani jednego agenta, który z powodzeniem prowadziłby tam działalność szpiegowską i sabotażowo-terrorystyczną. Mimo że wielu z nich zrzucono nad Anglią na spadochronach lub wysadzono na ląd z łodzi podwodnych. Na każdego oczekiwał angielski „komitet powitalny”, który przedstawiał schwytanemu szpiegowi „propozycję nie do odrzucenia”: służbę dla rządu JKM w roli podwójnego agenta, czyli dezinformatora pierwotnych, niemieckich mocodawców. Alternatywą było tylko rychłe rozstrzelanie - nie uniknęli go odmawiający współpracy lub uznani za nienadających się do roli podwójnych agentów. Bohaterowie doskonałych powieści sensacyjnych pt. „Igła” Kena Folleta oraz pt. „Ostatni szpieg Hitlera” Daniela Silvy pełnią tu rolę wyjątków tylko potwierdzających ww. regułę.
Dziś już wiemy, że było to możliwe dzięki deszyfrującej Enigmie. Kontrwywiad brytyjski orientował się co do daty i miejsca przybycia nieproszonego gościa. Odpowiednio wcześniej opracowywano plan ujęcia go, licząc przy tym (bardzo słusznie) na współpracę miejscowego społeczeństwa, skutecznie uwrażliwionego na obecność na swoim terenie osób „obcych”.

Także i Eddiego Chapmana już oczekiwano w Anglii w grudniu 1942 r., alarmując odpowiednie służby, z lokalną policją włącznie. Zupełnie niepotrzebnie. Chapman zgłosił się sam, natychmiast po wylądowaniu na spadochronie. Pomimo iż nic nie wskazywało na grożące mu niebezpieczeństwo - wylądował na odludziu, przez nikogo nie zauważony.
Dalszych perypetii nie będę opisywał, byłoby to streszczenie książki. Wspomnę tylko, że był tak skuteczny w dezinformacji Niemców, iż ci w 1944 r. ponownie zrzucili go na spadochronie nad Anglią. Bo w międzyczasie, po „wykonaniu zadania”, Chapman zdążył powrócić do kolegów z Abwehry.
Tak – kolegów. Bowiem z Niemcami, wobec których grał podwójną rolę, był bardziej zaprzyjaźniony niż z faktycznymi angielskimi mocodawcami. I oni traktowali go, także w wymiarze finansowym, daleko lepiej niż służby brytyjskie. O tym także jest omawiana książka.

Na zakończenie o polonicach. Są dwa. Pierwsze to wzmianka o innym podwójnym agencie – Polaku Czerniawskim, pseudonim Brutus. Osobiście nie zetknął się ani nie współpracował z Chapmanem. Autor wspomina o nim tylko przy okazji omawiana skuteczności ściśle tajnego brytyjskiego systemu podwójnych agentów.
Drugie „polonica” to zadanie, jakie tuż po wojnie służby brytyjskie zleciły Chapmanowi. Włamanie do polskiej ambasady w Londynie i wyniesienie z niej jakichś dokumentów. Chapman dobrze wywiązał się i z tego służbowego obowiązku. Niestety autor nie informuje, jakie to były dokumenty i czego dotyczyły. Polski wydawca książki również tego zaniedbał (aż się prosi o stosowny przypis). Możemy się więc zastanawiać, czy były to tajne dokumenty wywiadowcze, których Anglicy nie chcieli pozostawić w posiadaniu władz Polski już Ludowej. A może chodziło o tajne zobowiązania rządu JKM wobec Polski, podjęte w okresie wcześniejszym?

Na zakończenie jeszcze jedna refleksja. Wielka szkoda, iż angielski kontrwywiad był tak piekielnie doskonały tylko na odcinku niemieckim. A nie na radzieckim. Przez wiele lat brytyjskie służby specjalne były skutecznie penetrowane przez „Piątkę z Cambridge”. Gdyby nie to zaniedbanie, może historia Polski potoczyłaby się inaczej. Kim Philby najprawdopodobniej maczał palce w tzw. katastrofie gibraltarskiej, w której zginął gen. Sikorski. Przebywał w tych dniach (początek lipca 1943 r.) na Gibraltarze. Lecący do Moskwy radziecki ambasador Majski również (w jego ekipie na pewno znajdowali się też tajni agenci). Ale to już zupełnie inna historia. O tym tylko tak, niejako przy okazji.
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 940
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Pasjonująca beletrystyka

Postprzez Stały Bywalec » 16 lis 2016, o 14:36

Bruno Sutkus „Snajper. Z frontu wschodniego na Syberię”.
Wydawnictwo Vesper, Poznań 2012.

Jakże dziwne i nietypowe potrafią być ludzkie losy.
Autorem i zarazem bohaterem książki jest żołnierz – strzelec wyborowy, jeden z najlepszych snajperów w całym Wehrmachcie. Po latach tworzy autobiografię, m.in. na podstawie zachowanej książeczki strzeleckiej.

Bruno Sutkus do wojska trafia w 1943 r. mając 19 lat. Pochodzi ze wschodnio-pruskiej wsi, z rodziny robotników folwarcznych, czyli nawet nie chłopów małorolnych. Wykształcenie jedynie podstawowe, choć to i tak więcej niż w przypadku jego ojca, który jest analfabetą. Ale za to ów ojciec okazuje się być nieślubnym dzieckiem jakiegoś hrabiego.
W ogóle pochodzenie autora, „po mieczu” i z „nieprawego łoża”, jest mocno tajemnicze. Kto wie, czy jego biologicznym dziadkiem nie był przypadkiem jakiś polski zgermanizowany arystokrata.
Bruno jest człowiekiem pracowitym, zdyscyplinowanym, twardym, bez nałogów. Przełożeni w wojsku szybko odkrywają jego zdolności strzeleckie i czynią z niego snajpera. A on sieje na froncie wschodnim spustoszenie. Na swoim „koncie” ma nawet radzieckiego generała.

Pierwsza część książki to opis dzieciństwa plus wojenne przygody Sutkusa. Do tych wspomnień będzie jeszcze później powracał, jego narracja bywa miejscami niechronologiczna. Opisuje prawie każde ze swoich snajperskich trafień (łącznie było ich ponad dwieście) oraz przedstawia sposób działania strzelca wyborowego, niepolegający przecież tylko na celnym oddaniu strzału. Dochodzą jeszcze takie „drobiazgi” jak umiejętność maskowania się w terenie, wybór celu, prawidłowe określenie odległości, permanentna dbałość o broń, zmiana stanowiska po oddaniu strzału, obrona przed snajperem przeciwnika, itp. W razie dostania się do niewoli mógł tylko liczyć na szybką śmierć (w najlepszym razie).

A powojenne losy Sutkusa? Oj, bardzo, bardzo nietypowe. Już z tytułu książki dowiadujemy się, że autor trafił do radzieckiego „raju”, i to na Syberię. Ale jeśli przyszły czytelnik spodziewa się, iż Bruno dostał się tam wraz z transportem niemieckich jeńców wojennych w 1945 r., to uprzedzam – nic bardziej błędnego. On bowiem na Syberii znalazł się dopiero w 1949 r., a i to w zasadzie … dobrowolnie. Jak do tego doszło, proszę przeczytać samemu.
Następnie śledzimy jego ciężkie losy w ZSRR – życie rodzinne, „karierę” zawodową w rolnictwie (oczywiście kołchoz), leśnictwie (wyrąb w tajdze) i górnictwie. Wieloletnie starania o zgodę na wyjazd z „raju” i powrót do Niemiec były bezskuteczne i jedynie przysparzały mu kłopotów. Wrócił dopiero w 1997 r., bez grosza przy duszy, mając 73 lata, wraz z urodzonym na Syberii synem (jak zauważyłem, moim rówieśnikiem – ten sam rocznik i znak Zodiaku).

We wspomnieniach jedno mnie niemile uderza, a mianowicie – całkowity brak politycznej refleksyjności autora. Widzi swoje i swoich rodaków wojenne oraz powojenne krzywdy, i to prawda. Natomiast brak jest choćby jednego zdania, że to wszystko przecież następuje w ramach odwetu za ogromne zbrodnie niemieckie. A tych – jakby w ogóle nie było, żołnierze niemieccy walczyli za swoją ojczyznę, i szlus. Nasze Poznańskie to Kraj Warty w Niemczech, z którego okrutni Polacy wygonili po wojnie niemieckich kolonistów przybyłych tam z ZSRR (w ramach wymiany ludności) w 1939 i 1940 r. I ani słówka, że przecież ci koloniści zajęli domy, z których krótko przedtem wyrzucono Polaków. Wydawca też się nie pokusił o stosowne przypisy.

Reasumując, pod względem politycznym wspomnienia Sutkusa są mocno subiektywne, jednostronne. Kłamstw nie ma, ale przemilczeń – mnóstwo. Cóż się jednak dziwić, tworzy je człowiek niewykształcony i ze zmarnowanym życiem. Wielką zaletą jego wspomnień są natomiast realistyczne opisy codziennej egzystencji w czasie wojny (na pierwszej linii frontu) i po niej – w radzieckiej Litwie i na Syberii. To taka historia w mikroskali – dzieje szarego człowieka, jednego z milionów ludzi, których życie „urozmaicili” Hitler i Stalin. Przeczytać warto.
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 940
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Pasjonująca beletrystyka

Postprzez Stały Bywalec » 13 gru 2016, o 06:23

I następny 19-latek udaje się z Wehrmachtem na Ostfront.

Guenter K. Koschorrek „Krwawy śnieg”.
Wydawnictwo Vesper, Poznań 2012.


Literatura pamiętnikarska pola walki. Wspomnienia młodego żołnierza (rocznik 1923) z lat 1942-1945, przekonanego, że walczy za ojczyznę i raczej niezaprzątającego sobie głowy zawiłościami natury politycznej.

Jesienią 1942 r., po przeszkoleniu, autor wyrusza na front wschodni. Jego jednostka zostaje skierowana do Stalingradu, co młody Guenter przyjmuje z entuzjazmem. Wprost nie może się doczekać końca długiej podróży, tak mu spieszno na front pod Stalingradem. :lol:

Rzecz nietypowa - pomimo młodego wieku Guenter prowadzi pamiętnik, choć jest to w wojsku formalnie zabronione. Posłuży mu on po latach do napisania tej książki.
W jego wspomnieniach odnajdujemy bardzo realistyczne opisy życia w okopach pierwszej linii frontu, oczywiście z uwypukleniem staczanych walk. Widziane oczyma cekaemisty, jako że autor - narrator obsługuje karabin maszynowy.
Pełni służbę głównie na froncie wschodnim, choć nie tylko. Wojenne losy rzucają go również do Francji, Włoch i Danii.

W życiu ma olbrzymie szczęście - dwa razy udaje mu się umknąć prawie pewnej śmierci. Pierwszy raz ucieka spod jej kosy pod Stalingradem, gdy – jako ranny żołnierz – zostaje w grudniu 1942 r. odtransportowany na tyły. Drugi raz tuż po zakończeniu wojny, gdy cudem wywinął się od włączenia go do kontyngentu jeńców wojennych wywożonych do ZSRR.

W życiu osobistym już mu tak szczęście nie dopisuje. Po wojnie porzuca go żona – dla okupacyjnego żołnierza amerykańskiego, z którym następnie wyjeżdża do USA, po rozwodzie zabierając tam także dziecko Guentera. Autor swoją córkę ujrzy dopiero po kilkudziesięciu latach, gdy (cyt., str. 10) „założyła już własną rodzinę i zdążyła zrobić mnie dziadkiem. I to dwukrotnie.”.

W książce znajdziemy dużo informacji o okrucieństwie żołnierzy radzieckich, ale za to nic o głównej tego przyczynie, czyli o faktycznym postępowaniu Niemców na okupowanych terytoriach. Ani mru-mru o Holokauście czy o innych zbrodniach na ludności cywilnej i jeńcach wojennych. Autor coś tam tylko bąka o sadystycznych skłonnościach niektórych swoich kolegów dobijających rannych żołnierzy radzieckich.
Czyli – przemilczeń cała masa. Ale kłamstw propagandowych nie ma, Guenter niewygodne tematy po prostu pomija.

Polska i Polacy na kartach książki pojawiają się bardzo rzadko i tylko w tle. Osobiście mało mnie szlag nie trafił :evil: , gdy na str. 131 przeczytałem (cyt.) „Letnie wakacje [1943 r.; St. Byw.] spędziłem w wojskowym domu wypoczynkowym dla ozdrowieńców w Radomiu w Generalnym Gubernatorstwie. Czas minął miło i odzyskałem pełnię sił. Pogoda była piękna, więc się opaliłem.”.
Radom to miasto, w którym spędziłem dzieciństwo i wczesną młodość (do matury). Teraz też tam bardzo często (z powodów rodzinnych) jeżdżę. Może uda mi się zlokalizować budynek, w którym mieścił się ów „wojskowy dom wypoczynkowy dla ozdrowieńców”.
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 940
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Pasjonująca beletrystyka

Postprzez symf » 6 sty 2017, o 17:06

Kocham tego autora
symf
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 4
Dołączył(a): 6 sty 2017, o 16:18

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Offtop

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.