Pierwszy raz w Bieszczadach

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

Pierwszy raz w Bieszczadach

Postprzez Arias » 7 paź 2012, o 18:31

Witam wszystkich!

Początek sierpnia 2012 roku postanowiliśmy z dziewczyną spędzić w Bieszczadach, tzn. może nawet bardziej ja postanowiłem ale Ona absolutnie nie protestowała. Bieszczady "chodziły" za mną już od dobrych kilku lat i w końcu udało mi się tam pojechać, teraz będę (będziemy :)) już tylko wracać.

Może ktoś, kto pierwszy raz wybiera się w Bieszczady przeczyta tę relację i będzie ciut więcej wiedział, może pomoże komuś ułożyć trasę. Mam nadzieję, że nie zniechęcę do wyjazdu w Bieszczady.

Jako, że nocleg mieliśmy zarezerwowany od środy w Cisnej, stwierdziłem, że wyjedziemy dzień szybciej by zahaczyć jeszcze o "Bieszczadzkie Morze" czyli zobaczyć Solinę. Wyjazd we wtorek wczesnym rankiem i cała Polska przed nami do pokonania. Nie ukrywam, że chyba po raz ostatni jechałem przez Polskę w dzień, w środku tygodnia ale w końcu po 12 godzinach udało nam się dotrzeć do Polańczyka, wcześniej szukałem w internecie jakiegoś pola namiotowego, padło na "Cypel" i tam też się udaliśmy. Warunki takie sobie ale to tylko jedna noc. Rozbijamy namiot i idziemy zwiedzać. Spacerujemy po Polańczyku, sporo ludzi, kilka zdjęć, jakiś dansing niedaleko pola namiotowego i wracamy do namiotu. Rano szybkie śniadanie i jedziemy na chwilę do Soliny pospacerować po tamie. Ludzi masa, stoisk z pamiątkami tyle co we Władysławowie ale widoki całkiem fajne. Jednak gdzieś podświadomie czułem, że to nie o takich Bieszczadach myślałem, że to tylko mała namiastka. I miałem rację.

Po 12.00 jesteśmy w Cisnej, szybko ładujemy się do pokoju (gospodarstw.agroturyst. "Nad Solinką" - polecamy) i idziemy coś zjeść. Po obiedzie decyzja - idziemy w góry! Godzina 15.00, my mamy ze sobą butelkę wody, dwa przewodniki i mapę, a na nogach adidasy i nieświadomi co nas czeka, postanawiamy wejść na Jasło. Na szlaku prawie pusto, mijamy chyba 2 osoby, podejście dla nas ciężkie, dużo błota ale w końcu zdobywamy szczyt, chwila odpoczynku i schodzimy. Idziemy tak jak nas kierują w przewodniku - stokówką w kierunku Przysłupa. Tak naprawdę samy nie wiemy czy dobrze zeszliśmy ale w końcu wychodzimy przy Karczmie Brzezisko, godzina 19.30, wg. rozkładu powinien być autobus o 20.00 ale postanawiamy iść powoli w kierunku Cisnej i spróbować złapać stopa. Po kilkunastu minutach zatrzymują się dobrzy ludzie i podwożą nas do Cisnej :). To był mój pierwszy raz :P Tzn. pierwszy raz jechałem stopem, może to dziwne ale jakoś tak nigdy nie było okazji.

Wieczorem planujemy kolejny dzień -idziemy na Połoninę Wetlińską!

Tego dnia popełniamy dwa duże błędy - za późno wstajemy (9.00, do sklepu po bułki, śniadanie i w Wetlinie jesteśmy o 11.00) i samochód zostawiamy na początku naszego szlaku czyli w Wetlinie. No ale był to nasz pierwszy raz w górach i potem już takich błędów raczej nie popełnialiśmy.
Wchodzimy na Przełęcz Orłowicza, masa ludzi, spotykamy parę, która nas dzień wcześniej podwiozła z Przysłupa do Cisnej. Po dosyć dla nas męczącym podejściu (temperatura około 30 stopni) jesteśmy na Przeł. Orłowicza, za chwilę wchodzimy na Smerek, a tu dużo ludzi. Ale znajdujemy kawałek miejsca i robimy sobie dłuższy odpoczynek. Czas na nas więc ruszamy dalej w kierunku Chatki Puchatka, spacerujemy Połoniną Wetlińską, rozkoszujemy się widokami, co jakiś czas przystajemy na chwilę. Ciągle dużo ludzi.
Dochodzimy do Chatki Puchatka i tu kolejna dłuższa przerwa, szybka decyzja - kupujemy piwo, jedno na 2 osoby ale upał straszny, a woda się kończy:P Leżajsk 10 zł, sporo ale nie narzekam :) Samo miejsce specyficzne, do "łazienki" dziewczyny wchodzą z zawiniętymi buziami, nie pytałem dlaczego. Chwila przerwy i schodzimy do Wetliny. Tu spotkał nas kryzys, zarówno moją lubą jak i chwilę później mnie, dochodzimy do campingu Górna Wetlinka i przed nami bodajże 6 kilometrów, które dzieli nas od samochodu, było to ciężkie kilometry ale daliśmy radę, o mało co, a poszlibyśmy dalej nie zauważając samochodu. Potem jeszcze krótka wizyta w Bazie Ludzi z Mgły i obiadokolacja gdzieś we Wetlinie, nie pamiętam nawet jak lokal się nazywał ale jedzenie dobre. Wracamy do pokoju, zmęczeni ale zadowoleni.

Kolejny dzień postanawiamy poświęcić na odpoczynek, zakwasy doskwierają, łydki bolą i decyzja - jedziemy Bieszczadzką Kolejką. Idziemy na stację Majdan z przeświadczeniem, że pojedziemy do Balnicy (jak radziliście mi tu na forum:) ) i stamtąd wrócimy pieszo (wzdłuż Solinki) ale niestety gdy zamierzamy kupić bilety, miły pan nas informuje, że bilety do Balnicy właśnie się skończyły. Pozostało nam poczekać na dodatkowy kurs do Przysłupa. Kolejka nie zrobiła na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia, w zasadzie było dosyć nudno. Wysiadamy w Cisnej, idziemy na obiad, kupujemy po Bieszczadzkim i siadamy sobie nad brzegiem Solinki z mapą i przewodnikami w celu zaplanowania kolejnych dni. Tak też czynimy, plan na kolejny dzień - Połonina Caryńska. Ale wieczorem jeszcze czeka nas koncert Ciszy jak Ta :). Koncert bardzo fajny, po koncercie idziemy do Siekierezady - aż dziwne, że dopiero trzeciego dnia naszego pobytu w Cisnej nasze kroki prowadzą do tego miejsca :) Spodobało nam się, jedyny minus, że trzeba coś wrzucić na wstępie (5 zł) - jeżeli ktoś jak my idzie tylko na jedno piwko, to piwko wychodzi ponad 10 zł ale raz można :)
Pijemy piwko i wracamy do pokoju, żeby rano znów wyruszyć na szlak.

Wstajemy trochę wcześniej niż zwykle ale ciągle za późno. Jedziemy do Ustrzyk Górnych, samochód zostawiamy na parkingu i podjeżdżamy busem do Brzegów Górnych. Oczywiście najpierw musiała się zebrać odpowiednia ilość osób by kierowca busa zdecydował, że można jechać więc chwilę poczekaliśmy i w końcu wyszliśmy na szlak. Podejście na Caryńską znów dosyć ciężkie, znów daje się we znaki upał ale w końcu jesteśmy na górze. Idziemy powoli, podziwiamy widoki i ...zaczyna grzmieć. Nadciągają chmury, nie wygląda to wesoło. Gdzieś po drodze mijamy wycieczkę, jakaś dziewczynka płacze, koleżanka ją uspokaja. Grzmi coraz wyraźniej, zaczyna się błyskać, przyspieszamy kroku. Przyznam szczerze - trochę się obawiałem, miałem zerowe doświadczenie w górach ale zdawałem sobie sprawę, że burza w górach to nie są żarty. Po chwili już schodzimy, grzmi coraz słabiej i po jakiejś godzince jesteśmy w Ustrzykach Górnych przy samochodzie.
Wracamy do Cisnej, idziemy na obiad, wieczorem kolejny koncert - Dom o Zielonych Progach. Na koncercie grupa harcerzy, którzy chętnie śpiewają z zespołem. Piosenki starsze ale też z nowej płyty, która właśnie miała swoją premierę na tym koncercie. Po koncercie znów idziemy do Siekierezady :)

Niedziela to kolejna wyprawa, tym razem za cel obraliśmy Małą i Wielką Rawkę oraz Kremeneros.
Podjeżdżamy na parking przy Przełęczy Wyżna, busem wracamy do Wetliny i wchodzimy na Dział. Podejście delikatnie męczące ale potem rozkoszujemy się ciszą i widokami. Idziemy praktycznie sami. Przez 3 godziny mijamy może dwie osoby. Podobało nam się na tym pustym szlaku. Dochodzimy do Małej Rawki, za chwilę Wielka Rawka i bez większego postoju idziemy na Kremeneros. Nie było łatwo ale jakoś doszliśmy. Robimy kilka fotek. Miejsce styku 3 granic strasznie zaśmiecone. Wracamy, upał znów doskwiera ale dzielnie idziemy, siadamy na Wielkiej Rawce i podziwiamy piękne widoki. Czas na nas. Schodzimy do bacówki pod Małą Rawkę, przybijamy pieczątkę (w przewodniku) i dochodzimy do samochodu.
Wieczorem czekał nas już niestety ostatni koncert z cyklu "Góry i Ludzie". Tym razem zagrał projekt "Ze starej szuflady". Koncert bardzo kameralny, ludzi nieco mniej ale znów było super. Po koncercie już standardowo kierujemy się w stronę Siekierezady.

Na poniedziałek zaplanowaliśmy najdłuższą wycieczkę. Samochodem do UG, stamtąd busem na Widełki i wchodzimy na Bukowe Berdo. "Najdziksza i najmniej uczęszczana z Połonin.." ciągle mam w głowie ten tekst z przewodnika. Ludzi bardzo mało, a Bukowe fantastyczne. Dziwne, że tak mało ludzi wybiera taki wariant wejścia na Tarnicę. Ale cicho...:) Niech tak pozostanie... Dziękuje Wam za podsunięcie tej trasy, bo tak pewnie nie weszlibyśmy na Bukowe. Piękne, puste Bukowe Berdo. Idziemy sobie powolutku choć moja kochana twierdzi, że chodziliśmy szybko. Natrafiamy na tablicę z tekstem "Piosenki dla Wojtka Bellona" grupy SDM. Gdzieś na końcu Bukowego Berda spotykamy parę młodą, która na jednej ze skałek pozuje do zdjęć. Siadamy, a w zasadzie kładziemy się i delektujemy się krajobrazami. "Bo jedno jest takie niebo, Bieszczadzkie niebo sierpniowe..." Schodzimy na Przełęcz Goprowców i wchodzimy na Tarnicę, jeszcze chwilka postoju na przełęczy pod Tarnicą. Na górze tak jak się spodziewaliśmy - tłum ludzi ale znajdujemy gdzieś kawałek wolnej przestrzeni i czas na dłuższy odpoczynek. Sen przyszedł niespodziewanie :) Słońce ciągle mocno grzeje, czas się ruszyć, jeszcze kilka fotek i schodzimy. Wracamy Szerokim Wierchem, nie spieszy nam się więc co rusz robimy krótki postój. Schodzimy do Ustrzyk Górnych i znów w samochód i znów te 35 km do Cisnej przed nami. W samochodzie wspólnie stwierdzamy - dziś było pięknie, warto było wejść na Bukowe!

Wtorek to był niestety nasz ostatni dzień, który mogliśmy poświęcić na chodzenie po górach. Wstajemy o 7.00! :) Dla nas, dwóch okropnych śpiochów to spory wyczyn.
Jedziemy do Wołosatego, samochód na parking i idziemy w kierunku Przełęczy Bukowskiej. Dochodzimy do pierwszej wiaty i stwierdzamy: czas na śniadanie. Za chwilę wracamy na szlak, podejście dosyć nudne, mało ludzi ale udaje nam się spotkać znanego dziennikarza - Michała Ogórka :) z rodziną. Dochodzimy do Przełęczy Bukowskiej, w oddali widać schowany samochód Straży Granicznej. Wcześniej słyszeliśmy historie o 500 zł mandatach za wejście za słupek graniczny więc robimy ostrożnie kilka fotek i idziemy dalej na Rozsypaniec, nad głową lata helikopter Straży Granicznej, wchodzimy na Halicz. Pięknie. Czas na przerwę. Znów przyszedł sen...krótki sen ale widać potrzebny. Dobrze mi się spało na górze, szum połonin, cisza, ukochana obok - czego więcej potrzeba.
Martwi mnie tylko fakt, iż to są ostatnie chwile na górze, że za chwilę już będziemy na dole, że już powoli trzeba się pakować...ale jeszcze cieszymy się chwilą. Idziemy poniżej Krzemieńca, chwilka przerwy na przełęczy pod Tarnicą i schodzimy w dół, już po raz ostatni. Dochodzimy do Wołosatego, wsiadamy do samochodu i wracamy. W Ustrzykach Górnych zabieramy na stopa 3 dziewczyny. "Trzeba się odwdzięczyć" - pomyślałem, ktoś pomógł nam, to my też powinniśmy komuś pomóc. Dziewczyny jadą z nami aż do Cisnej.

Wieczorem ostatnia wizyta w Siekierezadzie.

Rano jeszcze kurs na pocztę. Potem trzeba się pożegnać z gospodarzami i czas wracać. Droga się dłuży. Rozmawiamy o tym co zobaczyliśmy i tym czego nie zdążyliśmy zobaczyć. Pozostał niedosyt, tylu miejsc nie odwiedziliśmy ale niestety zabrakło czasu.
Nie byliśmy u źródeł Sanu, nie zobaczyliśmy żadnej Cerkwi. Nastawiliśmy się na chodzenie po Połoninach ale zabrało nam czasu na inne atrakcje. Nadrobimy to.

Sporo czasu zajmowały nam dojazdy z Cisnej ale mimo to jestem zadowolony, że to właśnie w Cisnej mieszkaliśmy. Fajne koncerty, ciekawa knajpka, niedaleko Solinka nad którą można było spocząć z mapą i planować kolejne dni. No i bardzo przytulny pokój, mili gospodarze. Będziemy mieli dylemat następnym razem - czy znów Cisna czy jednak może Ustrzyki Górne.

W każdym razie na pewno wrócimy w Bieszczady!

Pozdrawiam i raz jeszcze dziękuję za rady udzielone w temacie jaki założyłem kilka dni przed wyjazdem!
Fotki niebawem :)
Arias
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 6
Dołączył(a): 23 lip 2012, o 19:30

Re: Pierwszy raz w Bieszczadach

Postprzez lidkru » 7 paź 2012, o 19:05

W każdym razie na pewno wrócimy w Bieszczady!

z życia wziete :D
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3193
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Pierwszy raz w Bieszczadach

Postprzez krzyś » 7 paź 2012, o 20:54

Istotnie Twoja relacja może się przydać "początkującym". Dla nich m.in. jest to forum. Ja też przed moim wyjazdem (może nie pierwszym, lecz po wielu latach przerwy) tu trafiłem i bardzo na tym skorzystałem.

Arias napisał(a): wychodzimy przy Karczmie Brzezisko

Dla ścisłości "Oberża Biesisko"(tak żeby Ania i Barnaba się nie obrazili) ;)
Arias napisał(a):Fotki niebawem

Czekamy :!:
... i w ogóle...
Avatar użytkownika
krzyś
Bieszczadzki ekspert
 
Posty: 1431
Dołączył(a): 17 cze 2010, o 11:03

Re: Pierwszy raz w Bieszczadach

Postprzez kresowiak » 8 paź 2012, o 06:45

Moim zdaniem,mogli zejsc do Karczmy Brzeziniak, tez w Przyslupiu.
kresowiak
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 96
Dołączył(a): 20 gru 2011, o 11:57

Re: Pierwszy raz w Bieszczadach

Postprzez Arias » 8 paź 2012, o 16:26

Przepraszam za pomyłkę z nazwą lokalu. Zeszliśmy najprawdopodobniej niedaleko Oberży Biesisko (lokal w którym są zniżki dla motocyklistów, zaraz przy obwodnicy bieszczadzkiej, niestety nie byliśmy w środku). Natomiast Karczma Brzeziniak z tego co pamiętam znajduje się niedaleko stacji Bieszczadzkiej Kolejki i tam jedliśmy pyszne lody podczas krótkiego postoju ciuchci :) Teraz mam nadzieje wszystko jest poprawnie opisane :)

Pozdrawiam
Arias
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 6
Dołączył(a): 23 lip 2012, o 19:30

Re: Pierwszy raz w Bieszczadach

Postprzez krzyś » 8 paź 2012, o 17:24

Spoko! Nie ma sprawy...
Skojarzyłem Biesisko, bo tam schodzi się ze stokówki wprost na oberżę.
... i w ogóle...
Avatar użytkownika
krzyś
Bieszczadzki ekspert
 
Posty: 1431
Dołączył(a): 17 cze 2010, o 11:03

Re: Pierwszy raz w Bieszczadach

Postprzez maliniak » 22 wrz 2013, o 13:31

Wszystko mi się przyda, bo właśnie zaczynam i jestem zielony i początkujący :)
Mam nadzieję, że wkrótce będę mógł się pochwalić jakimś minimalnym doświadczeniem :)
maliniak
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 3
Dołączył(a): 22 wrz 2013, o 13:29

Re: Pierwszy raz w Bieszczadach

Postprzez skazaniec » 22 wrz 2013, o 18:32

maliniak napisał(a):Wszystko mi się przyda, bo właśnie zaczynam i jestem zielony i początkujący :)
Mam nadzieję, że wkrótce będę mógł się pochwalić jakimś minimalnym doświadczeniem :)

to czytaj, czytaj, czytaj, a potem pisz, pisz, pisz.
Wędrowny Psychopata Gawędziarz
Avatar użytkownika
skazaniec
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 1534
Dołączył(a): 13 mar 2011, o 16:27
Lokalizacja: Lublin

Re: Pierwszy raz w Bieszczadach

Postprzez fazerka1 » 9 paź 2013, o 12:14

Ja pierwszy raz w Bieszczadach byłam w 2002, od tego czasu co roku-czasem razy bo pokochałam narty. Wszystkie info czerpię stąd tak by nie być wszedzie po 2 razy.
fazerka1
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 4
Dołączył(a): 9 paź 2013, o 12:07

Re: Pierwszy raz w Bieszczadach

Postprzez Korpus » 8 lis 2013, o 08:26

Pierwszy raz byłam w Bieszczadach we wrześniu, jestem zachwycona, piękne widoki, mili ludzie, schroniska mnie zadziwiły, myśłam ,że mają gorsze warunki, polecam każdemu szczególnie okolice Soliny.
Korpus
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 4
Dołączył(a): 8 lis 2013, o 08:21

Następna strona

Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

cron