Podkarpacie książki historyczne

Recenzje, nowości, polecane tytuły

Tytuł: "Bieszczadzkie losy"

Postprzez lucyna » 19 wrz 2010, o 05:55

Poszukując w internecie informacji o tej książce natrafiłam na stronę Autora. Tak Andrzej Potocki pisze o swoim dziele.
http://www.potockiandrzej.pl/index.php? ... 1&Itemid=3" target="_blank

"Książka w żadnej mierze nie pretenduje do miana pracy naukowej. Jest w niej co prawda wiele wskazań, dotyczących źródeł, i wiele cytatów, także kilka rozdziałów opracowanych na podstawie moich badań terenowych, ale starałem się nadać temu wszystkiemu kształt opowieści o historii dwóch społeczności: bojkowskiej i żydowskiej.

Kiedyś byli solą tej ziemi, bowiem Bojkowie - ruscy górale, stanowili 85% mieszkańców Bieszczadów, natomiast Żydzi - 10%. Historia Bieszczadów, pisana po II wojnie światowej, skrzętnie pomijała te wcześniejsze pięćset lat dziejów lub też manipulowała faktami albo je wręcz przemilczała. Dowodzą tego m.in. losy Terki i Zawadki Morochowskiej. "Bieszczadzkie losy" są pierwszym powojennym opisem historii Bieszczadów, także tej z okresu "Łun w Bieszczadach" i "Ogniomistrza Kalenia". W moim przekonaniu Bieszczady poprzez tragizm losów Bojków i Żydów zasługują na to, by potraktować je poważnie i nie czynić z ich historii propagandy utrwalania władzy ludowej, która nie tyle była ludowa, co sowiecka.

Książka ta uświadamia, jak kruche jest ludzkie jestestwo i pamięć o nim. Z cerkwi w Beniowej pozostała tylko podmurówka. Z kamiennej blizny odczytuję kształt świątyni. Trzy prostokątne nawy, półkoliście zamknięte prezbiterium i dwie zakrystie. W miejscu prystupu porzucony kamień w kształcie łodzi z wizerunkiem ryby, symbolem pierwszych chrześcijan. Cerkiew stała na wysokim brzegu Sanu. Rzeka, kamień i ryba. Jak blisko siebie to wszystko, więc może pogański to znak. W chwilach zadumy szukam w historii Bieszczadów rzeźbiarza tej ryby. Niedaleko stamtąd starożytny kupiec, podróżujący na północ po bursztyn, zgubił rzymską monetę. Może to on, czekając tu na tratwę, pozostawił po sobie ten ślad w kamieniu. Może uczynili go uczniowie Cyryla i Metodego, kiedy stawiali w Bieszczadach pierwsze krzyże. Po ich krzyżach pozostała tylko pamięć w nazwach szczytów - Chryszczata, Chrest. Krzyże zbutwiały, ryba wykuta w kamieniu przetrwała..."

Moim zdaniem jest to publikacja godna polecenia wszystkim miłośnikom wielokulturowych, wieloetnicznych Bieszczadów. Została napisana dość dawno ale moim zdaniem niewiele straciła na aktualności. Oczywiście, jest to książka popularna, rodzaj ciekawej gawędy, która snuje Autor. Książka jest wydana niezbyt atrakcyjnie. Miękka okładka, klejona, wkładka z czarnobiałymi, niechlujnie wydrukowanymi zdjęciami, niewyraźne ryciny, kiepski papier to jej minusy. Atrakcyjna cenowo, można ją nabyć tu http://www.jewishinstitute.org.pl/pl/of ... 0,110.html" target="_blank za 14 zł, w Bieszczadach widziałam tę książkę w leskiej księgarni Bosza i na zaporze - tu cena znacznie wyższa, od 20 zł wzwyż.

Spis treści
Moje Bieszczady
Bojkowie
Wędrowni pasterze wołów
Zbójeckie pasje Wołochów
Granice dawnej Bojkowszczyny
Życie codzienne
Specyfik złodziejski (opowieść gwarą)
Obrzędy bojkowskie
- Urodziny i chrzest
- Ślub i wesele
- Śmierć i pogrzeb
Bojkowskie cerkwie
Ikona
Obrzędy świąteczne
Zabobony i zwyczaje
Maryjne Sanktuarium bojkowskie
Na linii frontu
Wojna o Bieszczady
Bezdroża nienawiści
Tragedia Terki
Zapomniane cmentarze
Żydzi
Z ziemi obiecanej do Polski
Żydzi bieszczadzcy
Religia i zwyczaje
Chasydzi
Tajemnica leskiej synagogi
Galicyjska karczma żydowska
Żydowski herszt
Zagląda i pamięć
Zabytki kultury żydowskiej w Bieszczadach
Najliczniejsze skupiska Żydów według spisów
Streszczenie
Bibliografia
Indeks miejscowości
Indeks nazwisk
Zdjęcia

Tytuł: "Bieszczadzkie losy"
Autor: Andrzej Potocki
Wydanie: I
Stron: 225
ISBN: 83-88065-39-4
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza "Apla"
Rzeszów-Krosno 2000

Bardzo podoba mi się gawęda o "Galicyjskiej karczmie żydowskiej" str. 158-159, oto jej fragmenty
"[...] Skąd Żydzi w karczmach? Otóż szlachta zajmowała się tylko ziemią, bo wszystkie inne zajęcia przynosiły jej ujmę na honorze. Dlatego też swoje handlowe i przemysłowe przedsięwzięcia wypuszczała w pacht Żydom. W wykazie powinności mieszkańców Trepczy, wsi koło Sanoka, w latach 1661-1665 wzmiankowany jest Żyd karczmarz. W latach 1745-1778 Żydzi dzierżawili browar i karczmy w Zarszynie i Długiem. W Galicji w latach 1789-1848 mieli zakaz dzierżawienia szynków i karcz, ale przepisy te omijano, skoro w 1805 r. karczmę "Piorunka" na trakcie z Leska do Sanoka arendowali Herszko Tefar i Tobiasz Abramowicz. Do nich też należał przewóz promem i łódkami przez San. W tamtym też czasie dzierżawili w Lesku od właściciela miasta browar i gorzelnię. W latach 1803-1804 browar miodny dzierżawił Żyd leski Herszko Lewita, po nim zaś Lejba Paszowski. W latach 1804-1805 gorzelnię na Posadzie Leskiej arendowali Moszko Hoenig, Szmul Spirer i Michler Przemyski, natomiast od roku 1806 - Szole Dobromilski, który później w latach dzierżawił propinację gorzałczaną. Zakaz propinacji karczm i wyszynków dla Żydów został zniesiony w 1848 r. Wówczas niemal wszystkie karczmy oni wzięli w arendę. Wspomnianą już "Piorunkę" od 1866 r. dzierżawił Isak Konar, który w tym samym czasie arendował leską propinację gorzałczaną. W tamtym okresie były już w Lesku małe browary żydowskie, produkujące za zgodą hrabiego Krasickiego. Do roku 1910 ziemiaństwo polskie miało wyłączność propinacji. Dopiero od roku 1911 koncesje na prowadzenie karczem znalazły się na wolnym rynku i większość stała się własnością Żydów. W tym momencie opanowali oni najważniejszą instytucję użyteczności publicznej w Galicji
Zachowało się kilka opisów bieszczadzkich karczem drewnianych z 1773 r. W Dwerniku karczma składała się z kilku pomieszczeń: stajni na woły, komory, izby szynkowej, sieni i boiska. W izbie szynkowej stał piec piekarniczy z prostych kafli. Obok karczmy stały dwa budynki gospodarcze. W Smolniku nas Sanem karczma zbudowana była na węgieł, kryta słomą, w oknach szyby w drewnianych ramach, w izbie piec z kafli białych z kominem kapiastym. W budynku była też piekarnia. Obok dwie stajnie połączone boiskiem. Za stajniami trzy brogi.W osobnym budynku winiarnia. W Tarnawie Niżnej w karczmie, "po prawej ręce izba szynkowa, w której piec piekarski zwyczajny. Okien z szyb okrągłych w drewno oprawnych trzy. Ławy duże, powała z dylów. Za izbą pomost przez połowę budynku. Budynek ten zbudowała gromada z brusowańców na węgieł. Dach z dołu dranicami pobity, słomą posesora poszyty." Największe karczmy miały wymiary do 26 metrów długości i 12 metrów szerokości, najmniejsze 1414x7m. [...]"
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

" Zapis skutków osadnictwa ..."

Postprzez lucyna » 22 wrz 2010, o 17:18

Dziś chciałabym przedstawić specyficzną książkę, typowa pracę naukową "Zapis skutków osadnictwa i gospodarki rolnej w osadach rzeki górskiej na przykładzie aluwiów dorzecza górnego Sanu w Bieszczadach Wysokich" wydaną przez Wydawnictwo Naukowe Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Jest to praca prof. Józefa Kululaka przedstawiająca wyniki analiz osadów pozakorytowych rzeki górskiej tworzących pokrywę terasy zalewowej. Autor bada cechy antropogeniczne i oddziaływanie osadnictwa na środowisko od czasów rozpoczęcia kolonizacji tego terenu w XV w aż po XX w. Jest to niewątpliwie ciekawa monografia, ale mimo tego, że niegdyś pasjonowałam się archeologią i mam pewne podstawy wiedzy z zakresu geologii, historii itd, to niestety mam duże problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Jak wspomniałam wyżej jest to praca naukowa przeznaczona dla chyba dość wąskiego grona specjalistów. Nie oznacza to, że nie warto po nią sięgnąć. Polecam ją przede wszystkim zainteresowanym historią osadnictwa i rolnictwa na naszym terenie. Mi udało się wyłowić kilka interesujących informacji mimo, że miałam duże problemy ze zrozumieniem fachowych sformułowań czy terminów.

Spis treści:
1. Wstęp
Zarysowanie problemu
Cel i zakres pracy
Metody badań i opracowanie problemu

2. Cechy aluwiów terasy zalewowej potencjalnie związane z działalnością osadniczo-rolniczą
Zmiana uziarnienia aluwiów w pionowym profilu terasy
Nagromadzenie szczątków drzew w spągu mady
Różnice składu taksonomicznego subfosolnych szczątków drzew i obecnego zadrzewienia
Obecność w aluwiach materiału pożarowego
Obecność osadów laminowanych w podłużnym profilu terasy
Korelacyjne poziomy litologiczne w pokrywach aluwialnych i deluwialnych

3. Synchroniczność zdarzeń fluwialnych z osadniczo-gospodarczymi
Przebieg kolonizacji Bieszczadów według danych palinologicznych, archeologicznych, historycznych, kartograficznych
Ślady działalności człowieka w profilach pyłkowych z torfowisk
Archeologiczne ślady zasiedlenia Bieszczadów
Historyczny zapis osadnictwa i gospodarki rolno-leśnej w Bieszczadach Wysokich w XV-XX w.
Kartograficzna dokumentacja początku zagospodarowania Bieszczadów
Datowanie materiału drzewnego w pokrywie tarasy zalewowej
Ocena zbieżności czasowej zdarzeń fluwialnych z osadniczo-gospodarczymi

4. Interpretacja kształtowania się antropogenicznych cech aluwiów Sanu w średniowieczu i czasach nowożytnych (na podstawie literatury)
Wylesienie terenu, a przyśpieszony spływ powierzchniowych wód i erozja gleby
Gospodarka rolna, a dostawa glin do koryt materiału pożarowego
Sztuczna zabudowa koryt, a powstanie osadów laminowanych

5. Rekonstrukcja przebiegu akumulacji osadów korytowych i pozakorytowych górnego Sanu w okresie XV-XX w.
Schemat powiązań procesów fluwialnych ze zdarzeniami gospodarczymi
w późnym średniowieczu i czasach nowożytnych
Naturalne uwarunkowania zapisu antropogeniczności aluwiów
Spadek rzeki, a typ akumulacji
Rozwój mady, a klimatyczne wezbrania rzek

6. Wnioski i uwagi końcowe
Summary
Literatura
Spis tabel, rycin i fotografii




Tytuł: " Zapis skutków osadnictwa i gospodarki rolnej w osadach rzeki górskiej na przykładzie dorzecza górnego Sanu w Bieszczadach Wysokich"
Autor: Józef Kukulak
Wydanie: I
Stron: 127
ISBN: 83-7271-265-4
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe Akademii Pedagogicznej - Kraków
Kraków 2004

Wybrałam fragment rozdziału 3, podrozdział " Kartograficzna dokumentacja początku zagospodarowania Bieszczadów" str. 61 przede wszystkim dlatego, że jest zrozumiały dla laików, no i w miarę interesujący dla przeciętnego turysty.

"Najstarsze zachowane mapy Bieszczadów w dużej skali pochodzą z XVII w., ale stan zagospodarowania tego obszaru pokazują bardziej szczegółowo dopiero mapy z poł. XIX w. Na mapach z XVIII w, struktura użytkowania ternu jest mało dokładna (Schramm 1958). Mapa Galicji Miega w skali 1:28 800 (zdjęcie tzw, józefińskie), wykonana w latach 1779-1782, przedstawia dorzecze Sanu (arkusze 124, 125, 139, 140) jako obszar o planie pokrycia terenu bardzo podobnym do planu z poł. XIX w. i początku XX w. Rozmieszczenie lasów, terenów rolnych i lokalizacja zabudowy wsi są na tej mapie i na mapach XIX-wiecznych podobne, jedynie przebiegu granicy rolno-leśnej nie można na nich wiernie porównać. Na mapie Miega brak jest liniowej granicy lasów i mało dokładny jest plan sieci rzecznej. Jest to jednak pierwsza mapa, która mimo tych niedogodności dość szczegółowo ilustruje zalesienie Bieszczadów. Fakt udokumentowania przestrzeni gospodarczej już w pełni rozwiniętej dowodzi, że plan tej przestrzeni musiał się kształtować przez co najmniej parę stuleci. W dodatku mapa ilustruje strukturę użytków tuż po stuletnim regresie gospodarczym.
Podobny obraz pokrycia terenu przedstawia mapa Liesganinga (1790) w Atlasie Galicji (Koenigreich...1824). Jej zgeneralizowana część, przy skali 1:144 000, nie wnosi więcej informacji o dolinie Sanu niż mapa Miega. Dokładnej granicy rolno-leśnej nie wytyczono również na mapie topograficznej wschodniej Galicji i Lodomerii (skala 1:144 000) autorstwa Geistingera (ok.1820). Obejmuje ona południowy fragment Bieszczadów Wysokich (od doliny Wołosatki ku wschodowi). lasy są tam wyrysowane głównie na grzbietach, a ich łączna powierzchnia jest o 15-20% mniejsza niż na mapach z 2 poł. XIX w. W rejonie Bukowca i Beniowej nie zostały zaznaczone duże połacie lasu rejestrowane kartograficznie w 1855 (Kummerer von Kummerberg) i 1880 (Spaciakarte), co może być oznaką większego dawniej wylesienia terenu lub szybkiej rotacji zalesień. Uwagę zwraca również szerszy od obecnego zasięg połonin (Rozsypaniec, Połonina Bukowska). Zaletą tej mapy jest dokładniejszy obraz sieci rzecznej [...]"
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Dzieje Leska 1918-1939"

Postprzez lucyna » 22 lis 2010, o 07:50

"Dzieje Leska 1918-1939" Józef Budziak

Pora przedstawić książkę, którą mogę polecić z mieszanymi uczuciami. Kiedyś Kolega powiedział mi, że dobrze byłoby abyśmy konfrontowali książkę Józefa Budziaka "Dzieje Leska 1918-1939" z jakąś publikacją IPN. Dzięki takim skrajnościom moglibyśmy dowiedzieć się tego co naprawdę wydarzyło się w okresie międzywojennym w tym mieście.

Józef Budziak był historykiem regionalistą, nauczycielem i dyrektorem tutejszego liceum, człowiekiem silnie emocjonalnie związanym z Bieszczadami. Jego marzeniem było wydanie monografii Leska od 1772 do 1980 r. Miała to być swoista kontynuacja pracy Adama Fastnachta "Dzieje Leska do 1772 roku". Tak jednak nie stało się. W 1995 r. wydał "Dzieje Leska 1772-1918", a w 2001 r już po jego śmierci ukazała się książka o której rozmawiamy. Można ją nabyć za kilkanaście złotych w księgarniach wydawnictwa Bosz.

Spis treści
Zamiast wstępu
Odzyskanie niepodległości
Ludność miasta
Zmiana nazwy miasta
Administracja miasta
Gospodarka miejska i inwestycje
Przemysł
Rzemiosło
Handel i kredyt
Rolnictwo i leśnictwo
Szkolnictwo
Życie kulturalne
Opieka społeczna i sanitarna, turystyka, sport
Ruch polityczny i społeczny
Indeks nazwisk

Tytuł: "Dzieje Leska 1918-1939"
Autor: Józef Budziak
Wydanie: I
Stron: 211
ISBN: 83-87730-31-9
Wydawnictwo: Bosz
Olszanica 2001

Jednym z ciekawszych wydarzeń w okresie międzywojennym na terenie Bieszczadów było tzw. powstanie leskie. Mit czy fakty?
Przetoczę fragment rozdziału "Ruch polityczny i społeczny". Czytając go proszę pamiętać, że mamy do czynienia ze swoistym mitem.

"W toku represji aresztowano około 800 osób, w tym kilkadziesiąt kobiet. Kilkaset osób zostało rannych i zabitych, przy czym dokładnej liczby nie można ustalić, bowiem chłopi zabierali ofiary i potajemnie je leczyli lub grzebali w obawie przed prześladowaniem ich rodzin. Oficjalnie podano, że zgięło 6 chłopów: Mykoła Boryk, Iwan Liposzczak, Stefan Łuszczak, Mykoła Mysłowyj, Mychajło Nowickij i Mychajło Tokarczuk. Przeciwko 89 aresztowanym przygotowano akty oskarżenia, resztę zwolniono. Na rozprawie prowadzonej w trybie doraźnym w dniach 20-22 VII 1932 r. przed sądem okręgowym w Sanoku Piotr Madej i Wasyl Dynuk z Łobozwi oraz Michał Małecki z Teleśnicy Oszwarowej zostali skazani na krę śmierci przez powieszenie, na dożywotnie więzienie zasądzono Antoniego Pacławskiego z Bóbrki. W czasie procesu chłop polski Michał Małecki dał wyraz solidarności z chłopami ukraińskimi. Na wniosek obrony i pod naciskiem opinii publicznej wszyscy skorzystali z prawa łaski prezydenta i zamieniono im wyroki śmierci na kary dożywotniego więzienia na Świętym Krzyżu. Na kolejnych rozprawach, które odbywały się do jesieni przed sądem okręgowym w Sanoku oraz sądami grodzkimi w Lesku, Ustrzykach Dolnych i Baligrodzie, pozostałych kilkudziesięciu oskarżonych otrzymało kary od 6 miesięcy do 4 lat więzienia.
W tych wystąpieniach brało udział około 15 tysięcy ludzi z 19 wsi powiatu leskiego, a także chłopi z sąsiednich powiatów: sanockiego, dobromilskiego, starosamborskiego, i turczańskiego. Obok chłopów ukraińskich występowali również chłopi polscy, o czym świadczy między innymi skład narodowościowy aresztowanych i sądzonych w Sanoku.
Wystąpienia chłopskie w powiecie leskim miały charakter antypański i antypańszczyźniany, a nie antyobszarniczy w sensie likwidowania folwarków. Były jednak przejawem radykalizowania się chłopów na tym terenie. Powstanie leskie zapoczątkowało falę rozruchów w całym kraju.
Zaburzenia w powiecie leskim odbiły się głośnym echem w całej Polsce, czego świadectwo można znaleźć w ówczesnej prasie. Z chłopami leskimi solidaryzowali się robotnicy Lwowa i Chełmszczyzny oraz chłopi ze wsi Strzałki w powiecie turczańskim.
W walkach tych komuniści brali udział przeważnie indywidualnie, partia jako całość w nich nie wystąpiła. W czasie ich trwania i po zakończeniu KPP i KPZU wydały szereg odezw i ulotek wzywających robotników i chłopów do solidarności z chłopami leskimi, a także przeciw dyktaturze sanacyjnej.
Przedstawiciele ukraińskich partii burżuazyjnych i nacjonalistycznych jak UNDO i tak zwani radykalni, opowiedzieli się po stronie rządu. Oświadczyli, że z zaszłymi wypadkami nie mają nic wspólnego i popierają "święto pracy". Posłowie z ramienia tych partii całą winę za wywołanie zamieszek złożyli na agitatorów komunistycznych i Sel-Rob. oraz brali udział w uspokajaniu chłopów.
"Władze powiatowe w Lesku przez cały czas były zaangażowane w wydarzenia związane z wystąpieniami chłopów. W starostwie pełniono całodobowe dyżury. 3 VII 1931 r. starosta Emil Wehrstein wydał odezwę do ludności powiatu, którą rozplakatowano oraz rozrzucono z samolotów w postaci ulotek. Wprowadził w życie plan policyjny zaszyfrowny jako plan "Beta". Powiatowy komendant policji państwowej w Lesku podkomisarz Tadeusz Żygota-Sołtys wraz z funkcjonariuszami w dniach 29 i 30 VI 1931 r, brał udział w tłumieniu wystąpień chłopskich w Łobozwi i w Teleśnicy i w czasie rozpraw w Sanoku występował jako świadek oskarżenia.
Przygotowaniem "święta pracy" w Berehach Dolnych zajmował się instruktor rolny Wydziału Powiatowego w Lesku Stefan Ziemba, który 21 VI został przez chłopów pobity.
Miasto Lesko było silnie obsadzone policją i wojskiem. Obowiązywała godzina policyjna. W mieście panował spokój i nikt z jego mieszkańców nie przyłączył się do walczących chłopów. Celem odciągnięcia chłopów od udziału w zbrojnym wystąpieniu wojewoda lwowski zarządził wysłanie do Leska trzech wagonów mąki, dwóch wagonów soli, jednego wagonu nafty oraz pewnej ilości zapałek z poleceniem, aby te artykuły rozdać najbiedniejszej, spokojnie zachowującej się ludności wiejskiej.
Sprawozdanie policyjne z wypadków zarzucało władzom administracyjnym w Lesku brak orientacji, a komendantowi powiatowemu policji niedbałość. Wskutek tego, po skończonych rozruchach zostali przeniesieni z Leska zarówno starosta powiatowy Wehrstain jak i komendant policji Sołtys. Na ich miejsce mianowano osoby związane z sanacją.
W wyniku represji związanych z tłumieniem wystąpień chłopskich w powiecie leskim, ruch rewolucyjny został bardzo osłabiony. Jeszcze wcześniej, bo 3 II 1931 r. rozwiązano PPS-Lewicę. 26 XI 1932 r. na podstawie wyroku sądowego władze sanacyjne rozwiązały również Sel.-Rob. - Jedność z uwagi na ujawnione powiązania z KPZU."

Józef Budziak "Dzieje Leska 1918-1939" Bosz str. 188
" [...]Dnia 25 IV 1937 r. w świetlicy Oddziału Strzeleckiego w Lesku odbyło się zebranie organizacyjne Powiatowego Związku Szlachty Zagrodowej. W zebraniu wziął udział delegat Zarządu Okręgowego Towarzystwa Rozwoju Ziem Wschodnich oraz delegaci kół szlachty zagrodowej z Myczkowa, Żernicy Niżnej, Baligrodu, Seredniego Małego i Polany. W wyniku obrad powstał Powiatowy Związek Szlachty Zagrodowej, na którym dokonano wyboru zarządu w składzie: przewodniczący - mgr Marian Moszczeński, wiceprzewodniczący - Tadeusz Strzelecki, sekretarz - Tadeusz Wolfgang Zieliński oraz członkowie zarządu: Aleksander Jakubowski, Karol Jankowski, Józef Kamiński, Józef Winnicki i Tadeusz Matuszewski. Do komiski rewizyjnej weszli: Józef Dwernicki, Tadeusz Hołyński i Klemens Nowosielski.[...]"
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Tołhaje czyli zbóje w Bieszczadach"

Postprzez lucyna » 25 lut 2011, o 07:34

Piotr na facebooku wrzucił informacje o swoim nowym opracowaniu zamieszczonym Wołosate , rzecz ma się o Wołosatem, wywiązała się mini dyskusja, a ja sobie przypomniałam o książce, którą niedawno czytałam. Problem w tym, że nie pamiętam gdzie wyczytałam pewne ciekawostki o Wołosatem. Starając się odblokować pamięć zaczęłam szperać w księgozbiorku i prawdę powiedziawszy nie udało mi się to. Natrafiłam jednak na interesującą książkę do której często zaglądam. "Tołhaje czyli zbóje w Bieszczadach" Stanisława Orłowskiego wydana przez rzeszowskie wydawnictwo Carpathia to godna polecenia publikacja. Od dłuższego czasu noszę się z chęcią skrobnięcia czegoś na jej temat i prawdę powiedziawszy nie wiem co mam napisać o tej książce. Jest bardzo specyficzna i wymyka się wszelakim definicjom. Tak naprawdę nie wiem o czym jest ta ciekawa książka. Kiedyś na konferencji poświęconej zbójnictwu w Karpatach ( topic158-170.html" target="_blank ) zadałam Staszkowi wprost pytanie czemu poświęcona jest ta publikacja. Kolega przewodnik stwierdził iż jest to częściowo efekt Jego prac sprzed lat (był jednym z pierwszych historyków zainteresowanych problemem zbójnictwa, z tego co pamiętam pisał pracę magisterka na ten temat) , a częściowo materiał edukacyjny przygotowany dla wszystkich przyszłych adeptów przewodnictwa. I to jest chyba najlepsza charakterystyka tego misz-maszu. Ta książka jest tak naprawdę o fascynacji regionem, jest to prezentacja wiedzy Autora o Bieszczadach. Spotkałam się z opiniami fachowców, że jest to jedna z najgorzej zredagowanych książek z jakimi spotkali się. Być może to i prawda ale na pewno czytelnik na tym nie traci. "Tołhaje czyli zbóje w Bieszczadach" to moim zdaniem fajna gawęda przewodnicka. Autor w sposób interesujący snuje opowieść o historii naszego regionu i o bieszczadzkim zbójnictwie. Temat arcyciekawy, sądzę, że zainteresuje niejednego Bieszczadoluba. Oprócz tego Autor pisze m.in o dziejach ziemi sanockiej, o szlakach komunikacyjnych, o życiu religijnym naszego terenu, o szkolnictwie.
Książka doczekała się chyba dwóch wydań, można ją kupić prawie wszędzie w Bieszczadach, kosztuje niewiele, około 20 zł. Moim zdaniem warto po nią sięgnąć, zakupić ją jako prezent swoim najbliższym. Tym bardziej, że drugie wydanie jest dość atrakcyjnie wydane: twarda okładka, szyta. Jest dość bogato ilustrowana. Niestety, jakość zdjęć nie jest najlepsza, są to fotografie czarno-białe, często małe, mi osobiście nie podobają się. Plusem są za to liczne mapki poglądowe i grafiki Marka Olszyńskiego.

Spis treści
Fascynacje bieszczadzkie
Tu działali beskidnicy
Szlaki komunikacyjne
Mieszkańcy tej ziemi
Problemy religijne Ziemi Sanockiej
Ziemia Sanocka w dobie reformacji
Szkolnictwo w Ziemi Sanockiej
Beskidnicy i tołhaje
Życie beskidników
Rzeczpospolita i beskidnicy
Zwalczanie beskidników
Ludność i beskidnicy
Prawda i legenda
Bibliografia

Tytuł: "Tołhaje czyli zbóje w Bieszczadach"
Autor: Stanisław Orłowski
Wydanie: I
Stron: 151
ISBN: 978-83-62076-00-0
Wydawnictwo: Carpathia
Rzeszów 2009

Obiecałam przepisać fragment dotyczący Wołosatego. Niestety, to raczej niemożliwe. Książka nie posiada indeksu nazw i nazwisk, a mi się nie chce przeszukiwać całej książki w poszukiwaniu informacji o tej arcyzbójnickiej miejscowości.
Aby Wam przybliżyć publikacje i zainteresować tematem postaram się o trochę "egzotyki". Autor porusza też w swojej publikacji drażliwe tematy, takie o których nie dyskutuje się nawet na forum historyków.
str.103-105
"[...]'Współżycie zbójników z mężatkami, z uwagi na zazdrość ich prawowitych mężów, bywało niebezpieczne i czasami kończyło się tragicznie. Jeżeli mąż był chciwy na pieniądze, to łatwo dawało się przekupić cennymi podarkami i latami tolerował "dzielenie się żoną". Niekiedy zazdrosne osoby postronne donosiły o takiej sytuacji przedstawicielom władz, a chciwy mąż obawiając się kary "za odpowiednio wysoką opłatą" zdradzał zbójnika lub zabijał go niespodziewanie. Najlepszym tego przykładem może być śmierć legendarnego Oleksy Dobosza, który był postrachem w Karpatach Wschodnich, a zginął przypadkowo 4 sierpnia 1745 r. idąc do swojej kochanki Dźwinki mieszkającej w Kosmaczu. Przekupiony przez podstarościego Ruszela jej mąż ukrył się na strychu i do wchodzącego drzwiami Dobosza wypalił z rusznicy.
Bywały też takie przypadki, że zbójnik wydawał swoją kochankę za mąż, dając jej bogate wiano, kupując dom, grunt, inwentarz, odzież itp. Jeśli sprawa wydała się niewiastę sądzono. Nie otrzymywała ona jednak wysokiego wymiaru kary, ponieważ ówczesne prawo stało na straży rodziny, a sędziowie w takich wypadkach najchętniej karali wysoką grzywną. Sądzona miała z czego zapłacić, a sądzący kierowali się również własnym interesem.
Ówczesne sądy bowiem, aby nie wchodzić w konflikt z władzami duchownymi , straszyły karą śmierci w przypadkach cudzołóstwa, ale bardzo rzadko wydawały wyroki skazujące. Najczęściej stosowano 3 rodzaje kar: cielesną (chłostę), pozbawienie wolności (osadzenie w wieży), uwiązanie pod pręgierzem i kary chańbiące (pokuta kościelna, obcięcie włosów, zanurzenie w przerębli w celu "ostudzenia temperamentu", wypędzenie tj. "wyświecenie" ze wsi czy miasta.
[...]
Problemem dużo poważniejszym dla kobiet w ówczesnej Rzeczpospolitej były gwałty, za które groziła taka sama kara jak za cudzołóstwo. Podczas zajazdów szlachty i napadów beskidników na dwory dochodziło często do znieważenia kobiet i dziewcząt. Można tak sądzić w oparciu o skromne informacje źródłowe. Należy przy tym uwzględnić fakt, że w owych czasach starano się ukryć takie przypadki, ponieważ poszkodowanej groziła kara. Nie wiemy zatem na pewno, czy wracającej leśnymi ścieżkami z jarmarku kobiecie z Wisłoka - Demko Strzyżak z Wyłąg zdjął tylko suknię - nie czyniąc innej krzywdy, a suknię tę zaniósł swojej żonie, przebywającej czasowo u Jaśka Waśkowięcia w Radoszycach? Jeżeli nawet miał miejsce gwałt, to poszkodowana i tak nie wniosła nigdzie skargi. [...]"
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: "Tołhaje czyli zbóje w Bieszczadach"

Postprzez Piotr_S » 14 mar 2011, o 09:10

lucyna napisał(a):Problem w tym, że nie pamiętam gdzie wyczytałam pewne ciekawostki o Wołosatem. Starając się odblokować pamięć zaczęłam szperać w księgozbiorku i prawdę powiedziawszy nie udało mi się to.

Być może chodzi o „Materiały do analizy antropogenicznych i ekonomicznych przemian we wsi Wołosate w latach 1788 – 1880” Macieja Augustyna. Wydawca: Polska Akademia Nauk, Ustrzyki Dolne 2009.
Avatar użytkownika
Piotr_S
Administrator
 
Posty: 1365
Dołączył(a): 2 mar 2009, o 18:33

"Pogórze Dynowskie w zaraniu dziejów"

Postprzez lucyna » 25 mar 2011, o 15:45

Na pw dostałam zapytanie na które nie byłam w stanie odpowiedzieć bez zaglądnięcia do mądrych książek. Chodziło o to skąd wzięły się obsydianowe narzędzia na terenie Podkarpacia. Musiałam zerknąć do ciekawej, trochę zdeaktualizowanej książeczki autorstwa Michała Parczewskiego "Pogórze Dynowskie w zaraniu dziejów Archeologia dawnego powiatu brzozowskiego" wydanej w 1986 r przez Wydawnictwo Muzeum Regionalne PTTK w Brzozowie. Ta publikacja jest poświęcona pradziejom okolic Brzozowa. Jej autorem jest jednym z najbardziej zasłużonych dla Karpat badaczy historii wczesnosłowiańskiej, archeolog od lat pracujący na naszym ternie, kierownik misji archeologicznej w Bachórzu. Jednym słowem jest autorytetem jeżeli chodzi o
"# początki kultury słowiańskiej w Polsce na tle Europy środkowej i Wschodniej w V-VII w.
# wczesnośredniowieczne osadnictwo słowiańskie oraz elementy etnicznie obce w świecie słowiańskim
# kształtowanie się podziału Słowiańszczyzny na odłam wschodni i zachodni
# archeologia Karpat
# etnos a archeologia - http://www.archeo.uj.edu.pl/sredniow_parcz.html
Jak wspomniałam wyżej książeczka jest wydana dość dawno temu, raczej niedostępna więc
wszystkim zainteresowanym polecam wyjątkowo ciekawy artykuł dotyczący Bachórza autorstwa Profesora.
http://www.almamater.uj.edu.pl/99/13.pdf

Spis treści:
Przedmowa
Wprowadzenie
Środowisko geograficzne
Historia i stan badań archeologicznych
Zarys najdawniejszych dziejów Pogórza Dynowskiego
Epoka kamienia i wczesna epoka żelaza
Młodszy okres przedrzymski, okres wpływów rzymskich i wczesny okres wędrówek ludów
Zabytki prahistoryczne o trudnej do ustalenia chronologii
Wczesne średniowiecze
Zabytki późne lub o nieznanej chronologii
Podsumowanie

Tytuł: "Pogórze Dynowskie w zaraniu dziejów"
Autor: Michał Parczewski
Wydanie: I
Stron: 59
ISBN:
Wydawnictwo: Muzeum Regionalne PTTK w Brzozowie
Brzozów 1986

"Podsumowanie" str. 53
"Na koniec warto podjąć próbę uchwycenia zarówno tych prawidłowości, jak i cech szczególnych, które charakteryzują proces dziejowy na omawianym obszarze od momentu pojawienia się pierwszych ludzi do końca wczesnego średniowiecza.
Analiza sytuacji osadniczej od epoki brązu po wczesne średniowiecze wykazuje, że stale powtarza się podobny układ: zamieszkałe są Doły Jasielsko-Sanockie oraz dolina Sanu, pozostałe partie terenu tworzą natomiast strefę niezasiedloną lub prawie niezasiedloną. Na oso Sanu w każdym z tych okresów odradzał się charakterystyczny łańcuch niewielkich skupisk osadniczych, pozostających w dość ścisłym kontakcie przestrzennym i przeważnie zajmujących te same obszary. Taka struktura została niewątpliwie uwarunkowana przez środowisko naturalne. Ludność najchętniej zajmowała obrzeża doliny Sanu, preferując rozmieszczone z rzadka, wyrównane płaty kilku-kilkunastumetrowej terasy nadzalewowej. Wyjątkowe walory tych miejsc polegały na kumulowaniu się najkorzystniejszych dla osadnictwa warunków glebowych. klimatycznych (nasłonecznienie) i wodnych, a także na dostępności stref nadających się do zróżnicowanego wykorzystania (pola i ogrody na terasie nadzalewowej, łąki i cieki oraz zbiorniki wodne na dnie doliny, lasy na sąsiednich wzgórzach). Posuwając się z biegiem Sanu można takie formy terenowe znaleźć w Uluczu, Temeszowie, Jabłonicy Ruskiej, Wołodzi, Dąbrówce Starzeńskiej, Dynowie i Bachórzu. Tu powstały i nawarstwiały się na siebie swoiste "telle" - osady wielokulturowe. Osadnictwo Nad Wisłokiem było bardziej rozproszone, lecz panowały tam równie sprzyjające warunki: kraina Dołów Jasielsko-Sanockich jest dobrze nawodniona, urodzajna, wystawiona ku południowi, a od północy osłonięta przez pasma wzniesień. [...]"
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Wczesne średniowiecze w Karpatach polskich"

Postprzez lucyna » 24 kwi 2011, o 08:02

Muzeum Podkarpackie w Krośnie swego czasu organizowało konferencje poświęcone zagadnieniom archeologicznym i wydawało publikacje pokonferencyjne. W sumie ukazało się siedem monograficznych publikacji dotyczących paleolitu, epoki neolitu, początkom epoki brązu, epoki brązu, wczesnej epoki żelaza, okresu lateńskiego i rzymskiego, wczesnego średniowiecza, późnego średniowiecza i archeologii okresu nowożytnego. Udział w konferencjach brali przedstawiciele nauki z krajów karpackich, wśród nich byli nie tylko archeolodzy lecz także przedstawiciele nauk pokrewnych: gleboznawcy, geomorfolodzy, paleobotanicy, językoznawcy itd. "Wczesne średniowiecze w Karpatach polskich" to publikacja zawierająca referaty wygłoszone na archeologicznej konferencji naukowej, która odbyła się w dniach 17-18 listopada 2004 r. Zawarto w niej 30 artykułów autorstwa naukowców z Polski, Słowacji i Ukrainy. Część opublikowanych referatów jest w językach obcych, prawie wszystkie mają streszczenia w języku angielski, jeden w języku polskim i jeden w języku niemieckim.

Spis treści
Wstęp
Michał Parczewski
Stan badań nad zasiedleniem pogranicza polsko-rusko-słowackiego (węgierskiego) we wczesnym średniowieczu
Jacek Poleski
Przyczynek do poznania wczesnośredniowiecznego osadnictwa w polskiej części Karpat Zachodnich
Radosław Liwoch
Stan badań nad wczesnym średniowieczem ukraińskiego Przykarpacia
Joanna Podórska-Czopek
wczesnosłowiański kompleks osadniczy nad Wisłokiem na przedpolu Karpat
Joanna Kociuba
Ślady osadnictwa z okresu wczenosłowiańskiego na stanowisku nr 2 w Czudowicach, gm. Roźwienica, pow. Jarosław
Sylwia Cygan
Wczesnośredniowieczne półziemianki kwadratowe w strefie Karpat polskich i słowackich
Gabriel Fusek
Nitra-Śindolka. Stredoveke śiedliska a pohrebiska
Jozef Zabojnik
Avari v predhori karpat (na vychodnem Slovensku a v Kosickiej kotline
Elżbieta Pohorska-Kleja
Materiały wczesnośredniowieczne z wielokulturowej osady w Sanoku, stan. 54, woj. podkarpackie
Jacek Poleski
Wczesnośredniowieczne grody plemienne i państwowe w polskiej części Karpat Zachodnich
Jan Gancarski, Jacek Poleski
Trzcinica, pow. Jasło
Jan Gancarski, Robert Fedyk
Skarb wczesnośredniowieczny z grodziska "Wały Królewskie" w Trzcinicy, pow. Jasło
Michał Wojenka
Wielkość i rozplanowanie umocnień wczesnośreniowiecznych grodzisk słowiańskich okresu plemiennego z ziem polskich
Peter Śalkovsky
Fortyfikacia a śidliskove objekty podhrodia vćasnostredovekeho hradiska w Spisskych Tomaśovciach
Dominik Lulewicz
Stan badań nad wczesnośredniowiecznymi grodziskami z terenu Słowacji
Maria Łanczot, Jolanta Nogaj-Chachaj, Kazimierz Klimek
Z badań nad geomorfologicznymi skutkami osadnictwa wczesnośredniowiecznego na Wysoczyźnie Kańczuckiej (przedpole Karpat)
Zbigniew Pianowski
Przemyśl jako 'sedes regni" monarchii pierwszych Piastów
Wira Gupało
A Special Type of Pottery from Zvenygorod
Katarzyna Łojewska
Wczesnośredniowieczna ceramika z grodziska "Horodyszcze" w Trepczy koło Sanoka
Piotr N. Kotowicz
Zabytki archeologiczne z okolic grodziska wczesnośredniowiecznego "Horodna" w Trepczy, pow. Sanok, stan. 1
Antoni Lubelczyk
Osadnictwo wczesnośredniowieczne na ternie Pogórza Strzyżowskiego w świetle weryfikacyjnych badań powierzchniowych i wykopalisk w latach 1996-2003
Maria Kotorova-Jencova
Slovenske osidlenie vranovskeho regionu
Jerzy Okoński, Barbara i Andrzej Szpunar
Osada na stanowisku 32 w Tuchowie pow. tarnowski na tle wczesnośredniowiecznego osadnictwa w Kotlinie Tuchowskiej
Andrzej Szpunar, Jerzy Okoński, Kazimierz Bańburski
Wczesnośredniowieczna osada na stanowisku 1 w Tarnowcu, gm. Tarnów
Maria Fejer, Edelgarda M. Foltyn, Eugeniusz Foltyn
Dorzecze górnej Odry między Ostrawicą, a Rudą w starszych wiekach średnich. Przyczynek do regionalnych badań osadniczych na przykładzie wybranych stanowisk archeologicznych
Marek Florek
Osadnictwo grup ludności z terenu Węgier w Małopolsce i na Rusi Halickiej w XI-XIII w. w świetle źródeł archeologicznych i toponomastycznych
Agnieszka Wacnik, Kazimierz Szczepanek, Krystyna Harmada
Przemiany roślinności jako zapis zjawisk osadniczych w okresie średniowiecza na terenach przyległych do Przełęczy Dukielskiej w Beskidzie Niskim
Nataliya Kalinovych, Lubov Martynyak
Pyłki roślin synantropijnych w późnoholoceńskich pokładach wschodniego Beskidu
Maria Lityńska-Zając, Jan Gancarski
Wczesnośredniowieczne pozostałości roślinne ze stanowiska 1 w Trzcinicy, powiat Jasło
Leszek Starkel
Uwagi o średniowiecznej aktywizacji erozji gleb i procesów fluwialnych w Karpatach i na ich przedpolu
Wykaz stosowanych skrótów




Tytuł: "Wczesne średniowiecze w Karpatach polskich"
Redakcja: Jan Gancarski
Wydanie: I
Stron: 787
ISBN: 83-86588-83-7
Wydawnictwo: Ruthenus
Krosno 2006

Michał Parczewski
Stan badań nad zasiedleniem pogranicza polsko-rusko-słowackiego (węgierskiego) we wczesnym średniowieczu str. 20-21
"[...]
Między innymi dzięki weryfikowalnym rezultatom wielu akcji poszukiwawczych, prowadzonych w ramach Archeologicznego Zdjęcia Polski (AZP), powstała szansa na rekonstrukcję rozmieszczenia wczesnośredniowiecznych plemiennych i wczesnopaństwowych enklaw osadniczych oraz zasięgów terenów niezaludnionych (Parczewski 1991). W konsekwencji możliwe stało się sformułowanie lub rozbudowanie kilku hipotez, dotyczących pytań kluczowych dla historii wczesnego średniowiecza w omawianym regionie. Obejmują one m.in. następujące kwestie:
1. Sposób eksploatacji środowiska przyrodniczego przez ludność słowiańską. Ogromnie zróżnicowane warunki krajobrazowe, oferowane przez naturę w północnych Karpatach, wykorzystywano w VI-XII wieku w sposób zdecydowanie bardziej ograniczony niż w dobie prehistorycznej. Nie przekraczano w zasadzie (poza paroma grodami na kulminacjach wyższych wzniesień) bariery wysokościowej ok. 350 m n.p.m. Zajmowano głównie kotliny śródgórskie i doliny większych rzek.
2. Usytuowanie terytoriów plemiennych. Dysponujemy niezłą podstawą do odtworzenia stosunkowo dokładnej geografii terytoriów plemiennych w VIII-X w. (ryc.2) Jak widać są to niezbyt duże wycinki obszaru dzisiejszej południowo-wschodniej Polski. Na tym tle interesująco przedstawia się położenie grodów, które lokalizowano na krawędzi ekumeny w odległości ok. 15-20 km od siebie. Dodajmy, że grody wczesnopaństwowe (Przemyśl, zapewne Biecz i Sanok) wznoszono według innej zasady: w węzłach strategicznych, umożliwiających kontrolę skupisk osadnictwa otwartego oraz dobrą komunikację ze światem zewnętrznym.
3. Obecność na przełomie IX/X i /lub w pierwszych dekadach X w. drużyny wojowników starowęgierskich w Przemyślu (wraz z rodzinami, a więc stacjonujących tu co najmniej kilka lat) pozwala nadzorować jeden ze wspomnianych głównych węzłów strategicznych, a tym samym sprawować władzę nad niemałym zapewne skupiskiem słowiańskiej ludności plemiennej. Względnie długotrwały kontakt grupy Węgrów z autochtonami, udowodniony w Przemyślu, może wskazywać (jako jedna z przesłanek) na identyfikację owych Słowian z ludem Lędzian, za czym przemawia archaiczna nazwa Polaków w języku węgierskim.
4. Argumenty historyczne, które najpełniej (choć nie bez uchybień - por. błędna lokalizacja Pieczyngów) zostały zebrane przez G. Labudę (1988), a które świadczą o pobycie Lędzian m.in. w dorzeczu Sanu, można wzmocnić odwołując się do przesłanek archeologicznych.
5. Podział etniczny miejscowej ludności na Słowian wschodnich i zachodnich następuje najwcześniej od schyłku X w., gdy doszło do całkowicie sztucznego rozcięcia integralnych terytoriów plemiennych przez granicę państwową w efekcie zderzenia się ze sobą ekspansji Polski i Rusi. Dopiero od XI-XII w. różnicuje się jednolita do tej pory kultura mieszkańców ziem po obu stronach rubieży.
[...]"
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Dom drewniany w Polsce Tysiąc lat historii"

Postprzez lucyna » 20 cze 2011, o 07:58

Chciałabym w naszym dziale przedstawić pracę bardzo luźno związaną z Podkarpaciem. Podmiotem łączącym monografię "Dom drewniany w Polsce Tysiąc lat historii" z Bieszczadami jest Autor, prof. Jerzy Czajkowski. Tak o Nim pisze w notce biograficznej Wydawca:
"Jerzy Czajkowski (ur. 1931) absolwent etnografii UJ, doktor habilitowany, od 1985 docent, od 1999 profesor na Wydziale Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego. Doktorat otrzymał w 1965r. za pracę "Wiejskie budownictwo mieszkalne w Beskidzie Niskim i na przyległym Pogórzu", tytuł doktora habilitowanego w 1983r. na podstawie opublikowanej rozprawy "Muzea na wolnym powietrzu w Europie", wyróżnionej przez Ministra Kultury i Sztuki powołaniem autora na stanowisko docenta.
W latach 1953-1972 był pracownikiem muzeum Etnograficznego w Krakowie, a w latach 1973-1999 dyrektorem Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Przez wiele lat był członkiem Komitetu Etnologicznego PAN w Warszawie i Komisji Etnograficznej PAN w Krakowie, członkiem Związku Muzeów na Wolnym Powietrzu oraz różnych naukowych stowarzyszeń w kraju i za granicą. Jest też autorem licznych artykułów z zakresu kultury materialnej, sztuki ludowej, budownictwa, skansenologii oraz historii osadnictwa Karpat w fachowych czasopismach krajowych i zagranicznych. Obecne opracowanie stanowi dwusetną publikację Autora i jest pokłosiem jego częstych podróży po krajach Europy."
"Dom drewniany w Polsce Tysiąc lat historii" to książka o charakterze monograficznym przedstawiającą rys historyczny architektury drewnianej, formy domostw występujących na terenie Polski i ich pochodne, specjalistyczną terminologię, kierunki rozwoju domu. To praca naukowa więc książkę raczej nie czyta się jednym tchem. Ja przyjmowałam wiedzę etapami, codziennie czytałam jeden podrozdział. Książka moim zdaniem jest bardzo interesująca, kompleksowo i wyczerpująco przedstawiająca zagadnienie. Dla mnie odkrywcza, szczególnie rozdział I "Rys historyczny". Niewiele wiedziałam o pierwszych domostwach Słowian, o średniowiecznych domach. Pan Profesor korzysta z wielorakich źródeł m.in. z opublikowanych lustracji i inwentarzy z XVI-XVIII w., wypisów z ksiąg ziemskich, posługuje się analizą retrospektywną.
Książka jest ładnie wydana,w twardej oprawie, na dobrym papierze, bardzo bogato ilustrowana: zdjęcia, ryciny w tym plany, mapy. Najtaniej można ją nabyć w kasie sanockiego skansenu, ja za swoją zapłaciłam 35 zł. W księgarniach kosztuje od 45 do 60 zł.


Spis treści
Uwagi wstępne
Wprowadzenie historyczne
ROZDZIAŁ I: RYS HISTORYCZNY
1. Etap najstarszy
Dom jednownętrzny
Terminologia domu
Terminologia izby
Ziemianka jako mieszkanie
Izba jako dom
2. Początkowy etap rozwoju domu
Dom dwuwnętrzny
Izba z sienią szałasową
Izba połączona konstrukcyjnie z sienią
Terminologia sieni
Izba z komorą
Inne pojęcia dotyczące pomieszczeń mieszkalnych
3. Etap średniowieczny
Komora i jej terminologia
Komnata i jej terminologia
Budowa domu z komnatą
Izba biała i czarna
Piekarnia
Alkierz
ROZDZIAŁ II: DOM SZEROKOFRONTOWY
1. Kierunki rozwoju domu
Ustalenia teoretyczne
2. Dom szerokofrontowy, asymetryczny
Forma podstawowa: Dom centralny
Formy pochodne
Dom centralny z izdebką w sieni
Dom ze zredukowaną sienią
Dom trójwnętrzny z dwiema izbami w amfiladzie, bez komory
Dom z dwiema izbami w amfiladzie pomiędzy sienią a komorą
Dom centralny ze stajnią dostawioną do komory
Dom centralny ze stajnią dostawioną do sieni
Dom z komorami z boków budynku
3. Dom szerokofrontowy, symetryczno-trójwnętrzny
Forma podstawowa: dom symetryczno-trójwnętrzny z komorą
Odkrycia w Pułtusku: czas powstania domu
Zasięg geograficzny domu symetryczno-trójwnętrznego z komorą od XVI do XX wieku
Formy pochodne
Dom z dwiema izbami w amfiladzic. / sienią i komorą lub stajnią
Dom trójwnętrzny ze stajnią przy komorze
4. Dom szerokofrontowy. symetryezno-dwuizbowy od XVI do XX wieku
Forma pochodna: dom symetryezno-dwuizbowy z przybudowaną stajnią
5. Dom szerokofrontowy. trójwnętrzny. ze stajnią
Wcześniej był okólnik
Stajnia, obora czy chlew?
Dom jednoizbowy ze stajnią
6. Dom szerokofrontowy. wielownętrzny
ROZDZIAŁ III: DOM WĄSKOFRONTOWY
1. Uwagi ogólne
2. Forma podstawowa: dom wąsko frontowy, trójwnętrzny, bez podcienia
Uwagi historyczne
3. Dom wąskofrontowy, podcieniowy
Uwagi historyczne
4. Różne formy domów wąskofrontowych
Dom z podcieniem nadwieszonym
Dom z podcieniem narożnym
Dom z podcieniem słupowym w szczycie
5. Podlaska odmiana domów z podcieniem narożnym

Spis map
Spis rycin
Spis ilustracji
Słownik pojęć
Bibliografia
Skorowidz geograficzny
Summary: The Wooden Home in Poland: A Thousand Year History
Zusammenfassung: Holzhauser in Polen. Tausend Jahre Geschichte

Tytuł: "Dom drewniany w Polsce Tysiąc lat historii"
Autor: Jerzy Czajkowski
Wydanie: I
Stron: 252
ISBN: 978-83-7688-052-5
Wydawca: Zakład Wydawniczy "Nomos"
Kraków 2011

"Wstęp
W badaniach nad życiem ludzi w przeszłości wiele uwagi poświęcano budownictwu. W nim widziano przejaw dawnych stosunków etnicznych i osadniczych, nie mówiąc już o kulturowych. Do badań etnogenetycznych było i jest włączane regionalne budownictwo drewniane. Tam, gdzie brakowało drewna, skupiano uwagę na domach konstruowanych z różnych materiałów. Niektórzy autorzy ujmowali problem w szerokim zakresie, dopatrując się związków historycznych w wielkiej skali, inni omawiali temat z lokalnego punktu widzenia, patrząc na drewniany dom własnego pradziadka jak na świadka narodowych dziejów. Zasadność kwestii skupia się właściwie na jednym problemie, tj. na obiektywnym podejściu do badanego zagadnienia. Na ogół nie spotykamy podstawowych fałszywych wniosków w pracach regionalnych, bowiem mały zakres terenowy badań zwykle nie zezwala na formułowanie szerszych wniosków, zwłaszcza o charakterze genetycznym. Natomiast przy omawianiu określonych tematów o dużych, międzynarodowych zasięgach geograficznych można natrafić na trudności w osiągnięciu materiałów dowodowych, na szybszy ich zanik i niemożliwość sprawdzenia. Ponadto przy retrospektywnej analizie, co jest szczególnie istotne przy etnogenetycznym ujmowaniu budownictwa, cofając się dochodzimy do momentu, gdy zaczyna brakować materiałów dowodowych w postaci konkretnych obiektów, ale są źródła historyczne, w których znajdujemy materiały opisowe. Stosując analizy retrospektywne postępujemy zgodnie z metodą retrogresywną, o której Zygmunt Kłodnicki pisał: "Metoda retrogresywna jest tym sposobem postępowania naukowego, który prowadzi do tego, co jest lepiej znane do odtworzenia tego, co znane jest gorzej, a więc z reguły od stanu późniejszego do wcześniejszego". Bez dedukcji na temat form architektonicznych i ich związku z chronologią nie byłoby możliwe wyciągnięcie właściwych wniosków, a nawet powstawałyby przesłanki ahistorycznego ujmowania zjawisk".
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Historia Żydów przemyskich. Zaginiony świat"

Postprzez lucyna » 8 lis 2011, o 08:43

Pragnę przedstawić książkę, która zrobiła na mnie duże wrażenie. To "Historia Żydów przemyskich. Zaginiony świat" Jacka Błońskiego pracownika Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej i redaktora lokalnego miesięcznika "Nasz Przemyśl". Jest on także autorem kilkunastu książek m.in "Legendy z przemyskiego grodu", "Jan Matejko w Ziemi Przemyskiej", "Przemyśl podczas II wojny światowej" (wraz z Anną Cieplińską),"Przemyśl i jego mieszkańcy w starej fotografii 1870-1970 ", "Przemyśl. Twierdza niezdobyta". i artykułów poświęconych historii tego niezwykłego miasta, tutejszym artystom, autorem wystaw, a także malarzem.
"Historia Żydów przemyskich. Zaginiony świat" to publikacja, moim zdaniem, niezwykła. Konglomerat rzetelnej pracy naukowej i książki popularnej. Jej najwspanialszą są archiwalne zdjęcia, przedstawiają tutejszą śmietankę towarzyską, wybitnych obywateli Przemyśla, scenki zatrzymane w kadrze, zdjęcia z Twierdzy Przemyśl i getta, oraz współczesne fotografie judaiców. Publikacja pasjonująca, otwiera przed nami nieznany, barwny świat, świat, który odszedł do przeszłości. Jest to opowieść oparta na bardzo bogatych materiałach źródłowych przedstawiająca naszą wspólną historię. Pierwsza wzmianka o tutejszych Izrealitach wyszła spod pióra rabina Jehudy ben Meir ha Kohen (nie wiem czy odmienia się to imię) (1020-1070) i uchodzi za pierwszą wzmiankę dotyczącą Żydów na terenie dzisiejszej Polski, a ostatnia z 1968 r. Jej zaletą jest także to iż zawiera streszczenie w języku angielskim . To plusy, a minusy? Zauważyłam tylko jeden. Miękka oprawa, książka jest klejona więc zarażona jest na szybkie zniszczenie.
Wiem, że moja opinia jest trochę zbyt entuzjastyczna ale nieodosobniona. Tę książkę dostałam od znajomego Przemyślanina abym zapoznała się z przebogatą historią tego wielonarodowego miasta i z jego zabytkami i popromowała ją w internecie na forach jako mini kompendium wiedzy o przemyskich Żydach.

Spis treści
Historia Żydów przemyskich
Przemyskie synagogi
Przemyskie kirkuty
Przypisy
The Missing World
Synagogues in Przemysl
Jawish Cemeteries in Przemysl


Tytuł: "Historia Żydów przemyskich. Zaginiony świat"
Autor: Jacek Błoński
Wydanie: I
ISBN: 978-83-60680-24-7
Stron: 40 plus 92 zdjęcia
Wydawnictwo: Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej
Przemyśl 2008

http://www.kkn.pl/?s=karta&id=1279

"Historia Żydów przemyskich"
"Terytorium Ziemi Przemyskiej od wieków było miejsce, gdzie spotykały się różne kultury i narodowości. Ludność pochodzenia żydowskiego stanowiła nieodłączny element społeczności tej Ziemi oraz samego miasta Przemyśla.
Pierwsza wzmianka o Żydach w Przemyślu jest najprawdopodobniej najstarszą informacją o gminie żydowskiej w Polsce. Zawiera ona wiadomości dotyczące istnienia osadnictwa żydowskiego już w pierwszej połowie XI w.(1) Uczony żydowski, rabi Jehuda ben Meir ha-Kohen (1020-1070) opisał historię uprowadzenia dwóch chłopców żydowskich z miasta Prymut (Premis-Prymusz)w dziele "Sefer ha-dinim":"Dwaj bracia, małe sieroty, wychowywali się u krewnych. W kraju wybuchły zamieszki, krewni uszli i pozostawili ich na wsi u pewnego nie-Żyda, ażeby byli pod jego opieką, ponieważ usłyszeli, że przebywa do nich wojsko. Byli tam dłuższy czas. [...] Mój panie! Byli to dwaj bracia. W czasie zamieszek w Polonii [...]wzięli nas do niewoli z miasta Primisz (Peremisz). Wtedy ci dwaj byli jeszcze mali. Zabrano ich, a gdy (napastnicy) wyprowadzili ich z miasta na pole, porzucili ich na (ty polu)...Zdarzył się cud, wyszedłem z niewoli i przyszedłem do domu owego Kanaanejczyka (tak zwano Słowian) ażeby dowiedzieć się o chłopcach. I rzekł mu: Jeden z chłopców zmarł, a drugi oto (stoi) tutaj przed tobą. Zabrałem go (więc) i zawiozłem do mego domu. Po pewnym czasie usłyszeliśmy, że nie-Żydzi przyprowadzili do Pragi pewnego chłopca, aby go sprzedać. Powiedział on, że został porwany z miasta Primisz (Peremisz). Sprzedany został pewnemu Żydowi jaweńskiemu (tj. bizantyjskiemu). A jeszcze jeden wyzwolony z niewoli przybył z ziemi Jawan (Bizancjum, opowiedział" Widziałem go w Konstantynopolu (w tekście Konstantina. (2)
Pierwszymi, pewnymi przekazami źródłowymi mówiącymi o istnieniu Żydów w Przemyślu są zapiski pochodzące z lat 1402-1407, znajdujące się na pierwszych stronach najstarszej księgi ławniczej Przemyśla. Wynika z nich, że na początku XV wieku prowadzili oni rozwiniętą działalność gospodarczą, a więc musieli osiedlić się w Przemyślu kilkadziesiąt lat wcześniej, tj.w 2 poł. XIV wieku (3). Prawną podstawą osiedlenia się Żydów w owym czasie w Przemyślu był zapewne przywilej Kazimierza Wielkiego z 1367 r.nadany Żydom na Rusi i w Małopolsce. [...]"

Przypisy
(1) T.Lewicki, "Źródła hebrajskie i arabskie do dziejów Przemyśla", "Rocznik Przemyski", t.IX: 1967, s.53-56.
(2) H. Węgrzynek, "Z badań nad dziejami Żydów przemyskich w XV wieku", "Przemyskie Zapiski Historyczne", R.VI-VII: 1988-1989, s. 65-84.
(3) K. Arłamowski, "Stosunki społeczno-gospodarcze w Przemyślu staropolskim od końca wieku XIV do 1772" w.: "Tysiąc lat Przemyśla, zarys historyczny", T.I, Rzeszów 1976, str. 197.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Balowie Z Bieszczadzkich lasów na salony Krakowa i Lwowa"

Postprzez lucyna » 9 lis 2011, o 13:35

O książce Łukasza Bajdy "Balowie Z Bieszczadzkich lasów na salony Krakowa i Lwowa" jest ostatnio głośno na forach internetowych. Wydawnictwo Libra chyba po raz pierwszy reklamuje swoją publikację wykorzystując tę formę e-marketingu. Moim zdaniem promocja jest skuteczna. Świadczy o tym m.in. to, że książka jest znana w naszym bieszczadzkim świadku, kupowana i dość często o niej rozmawiamy. Na spotkaniu autorskim w Baligrodzie (pisałam o nim i na Forum), które okazało się sukcesem Autor spotkał się z bardzo dużą dozą życzliwości. Kim jest Łukasz Bajda? Historyk,doktorant piszący pracę kolejną pracę dotyczącą szlachty ziemi sanockiej, dziennikarz, a przede wszystkim znakomity przewodnik mający bardzo dobry kontakt z gośćmi, z publicznością. Łukasz znakomicie posługuje się gawędą, tę umiejętność przelał na kartki książki. Dla mnie "Balowie Z Bieszczadzkich lasów na salony Krakowa i Lwowa" to przede wszystkim opowieść przewodnicka. Takie bardzo dobre połączenie rzetelnej, wysoko ocenianej przez recenzentów-naukowców pracy naukowej z historycznym portalem plotkarskim. Ta książka ewidentnie składa się z dwóch części, pracy naukowej osadzonej w materiale źródłowym i dwóch ostatnich rozdziałów mających trochę "lżejszy asortyment". Obie części czyta się znakomicie, pierwsza i druga to kopalnia wiedzy o rodzie Balów, regionie, kresowej i nie tylko kresowej kulturze. Część merytoryczną poznacie i będziecie mogli ocenić na podstawie jej maleńkiego fragmentu, który tu umieszczę. A plotki i ploteczki, no cóż musicie sięgnąć po książkę. Trzeba przyznać, że z tego rodu pochodzą nietuzinkowe kobiety jak wielka miłość Mickiewicza Henrietta Ewa Ankwiczówna (była zarazem jego muzą, to ona jest pierwowzorem Ewy z "Dziadów" i Ewy z "Pana Tadeusza"), a i panowie Balowie mieli dobry gust żeniąc się z ciekawymi paniami. Najbardziej znana z pań to Maria z Brunickich Balowa - muza Maleczewskiego, kobieta o której wszyscy, nie tylko rodzina artysty, starają się zapomnieć.
"Balowie Z Bieszczadzkich lasów na salony Krakowa i Lwowa" to książka bez wątpienia godna polecenia, stosunkowo ładnie wydana: doby papier, szyta, twarda okładka, ozdobiona licznymi czarno-białymi fotografiami.

Spis treści

Wstęp

Rozdział I
SZLACHTA SANOCKA W STRUKTURZE SPOŁECZNEJ RUSI CZERWONEJ
Ziemia sanocka jako część Rusi Czerwonej
Funkcjonowanie samorządu. Sejmik wiszeński.
Gospodarka
Charakterystyka niektórych rodzin szlacheckich ziemi sanockiej
Kmitowie
Stadniccy
Mniszchowie
Drohojowscy
Ustrzyccy
Bukowscy

Rozdział II
KOLIGACJE RODZINY BALÓW
Herb
Z Węgier do ziemi sanockiej
Z Nowotańca do Hoczwi
Rozdrobnienie

Rozdział III
POTENCJAŁ GOSPODARCZY RODZINY
Własność ziemska
Dzierżawy
Miasta
Inne próby wzbogacenia się
nieruchomości

Rozdział IV
DZIAŁALNOŚĆ POLITYCZNA I WOJSKOWA BALÓW
Działalność polityczna
Sądy kapturowe, konfederacje i działalność sejmikowa
Piastowanie urzędów
Posłowanie
Klientela magnacka
Wojsko

Rozdział V
FORMACJA KULTURALNA I RELIGIJNA BALÓW
Balowie, a kościół katolicki do czasów braci Mateusza i Stanisława
Reformacja
Powrót do wiary przodków i nowe fundacje i nadania dla Kościoła katolickiego
Wykształcenie

Rozdział VI
BALOWIE NA KARTACH LITERATURY PIĘKNEJ
Balowie w utworach Wincentego Pola
"ostatni z Nieczujów" i związki Zygmunta Kaczkowskiego z Balami
Basia Balówna i jej wnuczka
Balowie u Sienkiewicza, Kraszewskiego i Żeromskiego
Pamiątki i wspomnienia z sanockiej ziemi
Balowie w literaturze po II wojnie światowej

Rozdział VII
MUZA JACKA MALCZEWSKIEGO I JEJ CÓRKI
BALOWIE I ARTYŚCI W I POŁOWIE XX WIEKU
Pani na Tuligłowach
Tuligłowy i ich właściciel
Na salonach Lwowa, Krakowa i Poznania

ZAKOŃCZENIE
TABLICE GENEALOGICZNE
BIBLIOGRAFIA

Tytuł: "Balowie Z Bieszczadzkich lasów na salony Krakowa i Lwowa"
Autor: Łukasz Bajda
Wydanie: I
Stron: 155
ISBN: 978-83-89183-86-6
Wydawnictwo: Libra
Rzeszów 2011

"Szlachta sanocka w strukturze społecznej Rusi Czerwonej" str. 12-13
"[...]
Tak jak wcześniej wspomniano, na omawianym terenie, pomimo istnienia królewszczyzn i dóbr kościelnych, dominowała własność szlachecka. Należy zaznaczyć, że szlachta ziemi sanockiej była silnie zróżnicowana pod względem majątku. Oprócz największych posiadaczy ziemskich mamy tutaj właścicieli pojedynczych wsi lub ich części, a nawet szlachtę zagrodową. (26)Balowie, po Kmitach i Sienieńskich w II połowie XVI w. cieszyli się trzecim co do wielkości kompleksem dóbr w ziemi sanockiej - 38 wsiami. W niecałe sto lat później stan posiadania interesującej nas rodziny wynosił aż 49 wsi i jedno miasto. Przy tym wyliczeniu wzięto pod uwagę również jedenaście posiadłości Zofii z Balów Bełżskiej, wojewodziny podolskiej.
Od połowy XVI w. do połowy weku XVII, charakterystyczne dla ziemi sanockiej było stopniowe osłabianie wielkiej własności przy jednoczesnym wzroście ilości szlachty cząstkowej. W 1589 r. aż 204 wsie (65 % ogólnej ilości wsi szlacheckiej)składało się na wielką własność, pół wieku później było to już 160 wsi, a odpowiednio w latach 1662 i 1676, 42 i 45 wsi. Jeśli zaś chodziło o szlachtę cząstkową to jej liczebność w 1589 r. stanowiła aż 38% ogólnej ilości wszystkich szlacheckich właścicieli ziemskich (27 z 71 osócool.gif.(29)
Gdy w Sanocczyźnie wzrastał stan posiadania drobnej i średniej szlachty, na większości terenów ówczesnej Rzeczypospolitej postępowała koncentracja majątków w rękach magnaterii. (30)
W II połowie XVII w. grupę wielkiej własności w ziemi sanockiej, czyli posiadaczy dziesięciu i więcej posiadłości (31), tworzyło zaledwie czterech szlachciców: Michał Zebrzydowski (zm.1667), Jan Adam Stadnicki (zm.1651), Stanisław Aleksander Bełżecki (zm.1676) oraz Stefan Bal (zm.1679). Dla porównania, w ziemi przemyskiej grupę wielkiej własności ziemskiej w tym czasie tworzyło szesnastu szlachciców. (32)
Tutaj w XVII w. wielka własność zupełnie dominowała nad szlachtą średnią i drobną. Natomiast na Sanocczyźnie panowała zupełnie odwrotna tendencja. Wielka własność i bogata szlachta w ziemi sanockiej obejmowała 33,5% wszystkich posiadłości szlacheckich, zaś w ziemi przemyskiej stanowiła aż 87,2%.
W końcu XVII w. i na początku XVIII w. znowu przybrał na sile proces koncentracji własności ziemskiej w Sanocczyźnie. Wojewoda wołyński Jan Franciszek Stadnicki po 1695 r. stał się właścicielem prawie 100 wsi i 4 miast, z czego w ziemi sanockiej posiadał prawie czterdzieści posiadłości. (34) Największy majątek, jaki kiedykolwiek istniał w ziemi sanockiej, zgromadził już u schyłku Rzeczypospolitej szlacheckiej wojewoda wołyński Józef Ossoliński (zm.1780), który posiadał - nie licząc dóbr w innych ziemiach i województwach - 89 miejscowości Sanocczyzny.[...]"

(26)E. Trzyna, "Ziemia sanocka..." s.159-160
(27)"Taryfa dymów ziemi sanockiej z 1674 r" Lwowska Biblioteka Akademii Nauk Ukrainy im. W. Stefanyka, fond 141: Zbiory A.Czolowskiego, opis I, rkps 77 (kopia cyfrowa w zbiorach MBP w Sanoku0.
(28) E. Trzyna, "Ziemia sanocka..." s.161
(29) Tamże, s.174-175
(30) Tamże, s.184
(31) K. Przyboś,"Wielka własność w ziemi przemyskiej i sanockiej w II połowie XVII wieku [w:]Sąsiedztwo. Osadnictwo na pograniczu etnicznym polsko-ukraińskim w czasach nowożytnych", s.88 Autor zaprezentował rozróżnienie: wielka własność - powyżej 10 posiadłości, bogata szlachta: 6-9 posiadłości średnia szlachta: 2-5 posiadłości, szlachta jednowioskowa, szlachta cząstkowa (posiadająca część jednej wsi) i zagrodowa (gospodarująca na jedynie we własnej zagrodzie).
(32) Tamże, s.88
(33) Tamże, s.s. 99-100
(34) Tamże, s. 98
(35) J. Trzecieski, "Pamiętniki i wspomnienia z sanockiej ziemi", Krosno 1907, s.75-76
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Mapy, przewodniki i inne wydawnictwa z regionu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

cron