Podkarpacie książki historyczne

Recenzje, nowości, polecane tytuły

"Cmentarzysko ciałopalne z wczesnej epoki żelaza w Knapach"

Postprzez lucyna » 20 lis 2011, o 07:45

Pragnę Wam przedstawić książkę naukową, zapewne ciekawą, zaadresowaną do niewielkiego grona odbiorców. Jest to "Cmentarzysko ciałopalne z wczesnej epoki żelaza w Knapach" autorstwa Sylwestra Czopka wdane przez Instytut Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego i Muzeum Okręgowe w Rzeszowie. Recenzentem pracy jest prof. dr hab.Marek Gedl. Nekropolia ta znajduje się w miejscowości Knapy w gminie Baranów Sandomierski, województwo podkarpackie. Została odkryta w grudniu 1960 r., w styczniu 1961 r. przeprowadzono pierwsze prace zabezpieczające. W trakcie badań odkryto 231 grobów zaliczanych do tarnobrzeskiej kultury łużyckiej. Niewiele o niej jestem w stanie powiedzieć, to praca naukowa, mam problemy z jej przyswojeniem. Przeczytałam tylko część opisową. Autor nie uczestniczył w pracach terenowych, oparł się tylko na dokumentacji.
Książka posiada liczne mapki, plany, wykresy, zestawienia, ryciny, planigrafie,tabele, rzuty poziome i 50 tablic - inwentarze grobów, nie zawiera zdjęć. Jest wydana bardzo skromnie, miękka okładka, klejona. Książkę można kupić za niewielkie pieniądze w kasie muzealnej w Rzeszowie.

Spis treści
1. Zagadnienia wstępne
2. Materiały
3. Analiza materiałów
3.1. Zabytki ruchome
3.1.1. Przedmioty metalowe
3.1.2. Ceramika
3.1.2.1. Technologia
3.1.2.2. Stylistyka
3.2. Groby i uwagi o obrządku pogrzebowym
3.3. Chronologia cmentarzyska
4. Funkcja nekropoli w Knapach i jej miejsce w regionalnej strukturze osadniczej
4.1. Omówienie wyników analiz antropologicznych
4.2. Analiza skupisk grobów
4.3. Cmentarzysko w Knapach na tle osadnictwa w regionie
5. Posumowanie
6. Aneks - materiały innych kultur odkryte w trakcie badań cmentarzyska
7. Wykaz cytowanej literatury
8. Streszczenie (Zusammenfassung)
Tablice

Tytuł: "Cmentarzysko ciałopalne z wczesnej epoki żelaza w Knapach"
Autor: Sylwester Czopek
Wydanie: Instytut Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego
Stron: 204
ISBN: 83-89473-42-9
Wydawnictwo:
Rzeszów 2004

"Posumowanie" str. 137-138
"[...]Główne wnioski wynikające z przeprowadzonej analizy materiałów to
- określenie chronologii cmentarzyska (wczesna epoka żelaza) i przynależność do tarnobrzeskiej kultury łużyckiej,
- zaproponowanie modelu jego funkcjonowania wraz z wyjaśnieniem charakterystycznych skupisk grobów, jako szczególnego rysu tego właśnie stanowiska w kontekście szerszego problemu zróżnicowania obrządku pogrzebowego tarnobrzeskiej kultury łużyckiej,
- stwierdzenie pewnych niespójności między możliwościami dokładnego datowania, a rzeczywistym czasem użytkowania cmentarzyska (chronologia zbyt szeroka w stosunku do małej liczby grobów, a co za tym wielkości grupy społecznej grzebiącej swoich zmarłych na nekropoli w Knapach,
- zwrócenie uwagi na powiązania z innymi prowincjami kultury łużyckiej, na co zapewne ma wpływ peryferyjne położenie naszego stanowiska w stosunku do centrum tarnobrzeskiej kultury łużyckiej (problem ten można sprowadzić do prostego stwierdzenia, że nekropolia w Knapach jest najmniej "tarnobrzeska" ze wszystkich cmentarzysk Polski południowo-wschodniej jeśli idzie o inwentarz ceramiczny),
- pokazanie cmentarzyska w Knapach jako jednego z istotnych elementów w strukturze osadniczej regionu oraz sformułowanie wniosków w zakresie organizacji osadnictwa z dużymi nekropoliami jako "stabilizatorami" mikroregionów. [...]"
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Policja miejska w Sanoku w okresie autonomii 1867-1918"

Postprzez lucyna » 4 gru 2011, o 12:44

Przedwczoraj po raz kolejny przekonałam się jaką skarbnicą wiedzy o regionie są publikacje wydawane przez muzea. Mam ich kilkanaście, wszystkie są interesujące i godne polecenia. Dziś chciałabym poopowiadać o książce Stanisława Dobrowolskiego "Policja miejska w Sanoku w okresie autonomii 1867-1918". Kupiłam ją za niewielkie pieniądze, kosztuje z tego co pamiętam 15 zł, w kasie Muzeum Historycznego w Sanoku. W tym dniu nabyłam kilka książek, części nawet nie przejrzawszy odłożyłam na półkę. Kilka dni temu poszukując informacji o policji sięgnęłam do niej i ...lektura mnie wciągnęła. To praca naukowa nasączona fragmentami dokumentów i innych materiałów źródłowych ale czyta się ją jednym tchem. Dla mnie jest przede wszystkim skarbnicą wiedzy o życiu w dawnym Sanoku. Z tego co orientuję się jest to pionierskie przedstawienie tematu oparte na własnych badaniach. Tak o tym pisze Stanisław Dobrowolski we "Wstępie" : "[...]przeprowadzono badania zgromadzonych w sanockim oddziale Archiwum Państwowego w Rzeszowie materiałów archiwalnych w zespole Akta Miasta Sanoka. W ten sposób powstała praca o dziejach policji miejskiej w Sanoku w okresie autonomii galicyjskiej. Jej ramy chronologiczne zostały określone przez dostępny materiał źródłowy. Z okresu wcześniejszego udało się jedynie ustalić jedynie kilka nazwisk policjantów sanockich i jednego rewizora - Tomasza Kaliczyńkiego, który pełnił tę funkcję w 1838 roku."
Książka jest wydana na kiepskawym papierze, szyta, ma twardą okładkę, nie posiada ilustracji.


Spis treści
Wstęp
Zasady funkcjonowania policji miejskiej
Inspektorzy policji miejskiej
Policjanci
Umundurowanie policjantów
Wynagrodzenie policjantów
Blaski i cienie służby policyjnej
Zakończenie
Bibliografia
Indeks osób
Indeks miejscowości


Tytuł: "Policja miejska w Sanoku w okresie autonomii 1867-1918"
Autor: Stanisław Dobrowolski
Wydanie: I
Stron: 126
ISBN: 978-83-60380-20-8
Wydawnictwo: Muzeum Historyczne w Sanoku
Sanok 2008

"Zakończenie" str. 113-114
"Dzieje policji miejskiej w Sanoku pokazują, jak potrzebna była instytucja. Wraz z rozwojem miasta, pojawieniem się nowych placówek, przybywało obowiązków i jednocześnie zwiększała się liczba policjantów. Na uwagę zasługuje okoliczność, że na terenie powiatu sanockiego notowano jedną z najniższych liczb pod względem przestępczości. (474) Jednak wielu policjantów kończyło swoją pracę po kilku miesiącach czy latach, co wynikało zarówno z trudności, niewielkiego wynagrodzenia braku stabilizacji życiowej w postaci zaopatrzenia emerytalnego, jak i nadużywania stanowiska. Policjanci bowiem byli zaliczani do sług miejskich i tylko inspektor policji był urzędnikiem, ale nawet jego status finansowy był gorszy od pozostałych etatowych pracowników magistrackich. Stąd wielu policjantów próbowało naginać prawo i ułatwić sobie życie poprzez lekceważenie obowiązków czy zdobywanie nielegalnych środków do życia. Próby takie kończyły się zazwyczaj niewielkimi karami finansowymi czy naganami, ale w przypadku powtarzania się zjawiska policjant był usuwany z szeregów stróżów prawa.
Policjanci miejscy byli wprawdzie wyposażeni w broń palną, ale nie są znane przypadki jej użycia w stosunku do obywateli miasta. Najprawdopodobniej służyła bardziej jako pewien element zabezpieczenia na wypadek poważniejszego zagrożenia.
Władze miasta w miarę swoich środków starały się wspomagać policjantów, zazwyczaj poprzez zapomogi czy udzielanie pożyczek z funduszu ubogich. Nie odmawiano pomocy także tym policjantom, którzy już odeszli ze służby. Policjanci rekrutowali się zazwyczaj z biedniejszych warstw. Większość z nich umiała pisać i czytać, a umiejętności te z czasem stawały się jednym z podstawowych warunków przyjęcia do służby w policji miejskiej. Niemniej jednak obciążono ich wszelkimi obowiązkami, często daleko odbiegającymi od pierwotnych założeń. Zajmowali się nie tylko ochroną mieszkańców, ale także sprzątaniem miasta, przekazywaniem korespondencji urzędowej czy asystowaniem przy różnych czynnościach urzędników miejskich. [...]"
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Jak Sanok wybił się na niepodległość"

Postprzez lucyna » 10 sty 2012, o 09:28

Kilka dni temu Koleżanka z naszego Forum poszukiwała informacji o Republice Komańczańskiej. Przez moment poszukałam informacji w pamięci, sięgnęłam na półki z publikacjami historycznymi, wyciągnęłam ze stosu książek niepozorną broszurę "Jak Sanok wybił się na niepodległość" Edwarda Zająca, po chwili zatonęłam w lekturze. Książeczka bardzo interesująca. Co najdziwniejsze czytałam ją już wcześniej. To jedna z lektur obowiązkowych przewodników, znajdowała się w spisie książek z którymi mieliśmy obowiązek zapoznać się na kusie przewodnickim. Niegdyś nie zrobiła na mnie wrażenia, ot jeszcze jedna pozycją, którą należy przeczytać na zasadzie: zakuć, zapomnieć. Dopiero po lat odkryłam ją na nowo. Broszura poświęcona jest zupełnie nieznanemu szerszemu gronu miłośników historii epizodowi z dziejów walk polsko-ukraińskich prowadzonych w latach 1918-1919. O ile większość Polaków słyszała o Orlętach Lwowskich, część osób ma pewne pojęcie o Orlętach Przemyskich, to o walkach na terenie sanocczyzny niewiele osób wie. A szkoda, bo to bardzo interesujący fragment naszych wspólnych dziejów i to stojący w jaskrawej opozycji do mitu Bieszczadów jako regionu, gdzie przez wieki w pokoju żyli wspólnie Rusini i Polacy, a Żydzie byli dobrze zasymilowani z tutejszą ziemią. Książeczka opowiada o Sanockim Oddziele Związku Strzeleckiego, o drużynach harcerskich, o walkach z Ukraińcami, o Republice Komańczańskiej, budowie pociągów pancernych min. przez pracowników Fabryki Wagonów Zieleniewskiego, Komitecie Obrony Węzła Zagórskiego, o Towarzystwie Ukraińskich Siczowych Strilców, o kolaboracji ludności żydowskiej w Ustrzykach Dolnych, o odzyskaniu niepodległości przez Polskę.
Moim zdaniem lektura obowiązkowa, tym bardziej, że Autor opiera się na licznych źródłach.

Książęczkę można przeczytać tu
http://sanockabibliotekacyfrowa.pl/dlib ... 2&dirids=1

Tytuł: "Jak Sanok wybił się na niepodległość"
Autor: Edward Zając
Wydanie: I
Stron: 44
ISBN: 83-901466-3-0
Wydawnictwo: Miejska Biblioteka Publiczna im. Grzegorza z Sanoka w Sanoku
Sanok 1995

Dla zachęty przetoczę maleńki fragmencik książki
"[...]Walki z Ukraińcami toczyły się nadal, Ustrzyki Dolne jeszcze raz były zdobywane. Trzy czwarte mieszkańców tego miasteczka stanowili Żydzi, którzy zdecydowanie opowiedzieli się po stronie ukraińskiej. W czasie walk z ich domów oddano strzały, w wyniku których poległo trzech żołnierzy z kompanii borysławskiej. Aby temu zapobiec w przyszłości, ppłk Józef Swoboda wysłał do Żydowskiej Gminy Wyznaniowej ostrzeżenie oraz nakazał za tamten zbrodniczy czyn złożyć kontrybucję w wysokości 300 tysięcy koron. Z kwoty tej udało się por. inż. Stanisławowi Szczepanowskiemu ściągnąć zaledwie 60 tysięcy i to w większości w papierach wartościowych, które w tym czasie były już mało warte, ale zapał Żydów do dalszej walki wyraźnie osłabł. [...]"
"
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Wojowie i rycerze Uzbrojenie średniowieczne na pograniczu P

Postprzez lucyna » 19 sty 2012, o 07:20

W 2004 r. w Muzeum Historycznym w Sanoku odbyła się wystawa "Wojowie i rycerze Uzbrojenie średniowieczne na pograniczu polsko-rusko-słowackim", towarzyszyła jej konferencja. Plonem wystawy i konferencji są: katalog wystawy autorstwa Piotra Kotowicza i pierwszy numer rocznika "ACTA MILITARIA MEDIAEVALIA" o którym pisałam już wcześniej. Moim zdaniem katalog jest niezmienienie ciekawy, szczególnie Wstęp. To krótka prezentacja nie tylko wystawy lecz także oręża którym walczono w zamierzchłych czasach na naszej ziemi. Ponad to to krótka ściąga z dziejów najwcześniejszych Ziemi Sanockiej. Katalog prezentuje 242 eksponaty, przede wszystkim: różnego rodzaju groty, ostrogi, strzemiona, topory, buławy, fragmenty pancerzy i hełmów. Moim zdaniem niezmiernie ciekawe są rekonstrukcje uzbrojenia prezentowane przez Bractwo Rycerzy Ziemi Sanockiej:
strona 1.Wojownicy ruscy z XII-XIII wieku,strona 2.Wojownik lędzański z IX-X wieku, strona 3.Wojownik ruski z XII-XIII wieku,
strona 4.Wojownicy lędzańscy z IX-X wieku.
Katalog wydano przy wsparciu finansowym
Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie oraz Ministerstwa Kultury.

Można pobrać stąd
http://www.muzeum.sanok.pl/pdf/wojowie_i_rycerze.pdf

Spis treści
Wstęp
Bibliografia
Katalog

Tytuł: "Wojowie i rycerze Uzbrojenie średniowieczne na pograniczu Polsko-rusko-słowackim Katalog wystawy"
Autor: Piotr N. Kotowicz
Wydanie: I
Stron: 52
ISBN: 83-919305-4-8
Wydawca: Muzeum Historyczne w Sanoku
Sanok 2004


"Wstęp"
"Obszar ten, podobnie jak inne tereny przygraniczne, nie należał nigdy do najspokojniejszych. Ziemie te wzbudzały tak duże emocje, że co rusz podejmowano wyprawy mające na celu przyłączenie ich do któregoś z wymienionych wyżej mocarstw. Już pierwsza, pochodząca z 981 roku, konkretna wzmianka źródłowa dotycząca wschodniej części dzisiejszych ziem polskich, obszaru tzw.Grodów Czerwieńskich, mówi nam o konflikcie między państwem ruskim, a zamieszkującymi te ziemie
Lędzanami. Powieść minionych lat” tak wspomina to wydarzenie: "Roku 6481 (981) idzie Włodzimierz (książę kijowski) ku Lachom (Lędzianom)
i zajął ich grody Przemyśl, Czerwień i inne grody, które po dziś dzień są pod Rusią". Możemy sobie tylko wyobrażać ogrom zniszczeń i nieszczęść, który dotknął nie tylko same grody, ale i ich mieszkańców. Podobna w swojej wymowie jest o przeszło stulecie
wcześniejsza wzmianka dotycząca kontaktów między terenami położonymi na południe od Karpat,należącymi wówczas do Państwa Wielkomorawskiego, a aktualnymi obszarami południowej Polski.
Wzmianka, zapisana w „Żywocie św. Metodego”, dotyczy wydarzeń z lat 874-878, kiedy to "Książę pogański, silny bardzo, siedzący na Wiśle, urągał bardzo chrześcijanom i krzywdy im wyrządzał. Posławszy zaś do niego (kazał mu) powiedzieć (Metody): Dobrze (będzie) dla ciebie synu, ochrzcić się z własnej woli na swojej ziemi, abyś nie był przymusem ochrzczony w niewoli na ziemi cudzej; i będziesz mnie wspominał. I też się stało." Na podstawie tego przekazu zbudowano potężną budowlę hipotez i domysłów dotyczących potężnego państwa Wiślan i jego podboju przez księcia morawskiego Świętopełka. Nie wnikając w ich treść, wystarczy zauważyć, że również ten konflikt miał byćrozwiązany militarnie. Następne stulecia przynoszą dziesiątki kolejnych wzmianek, z których większość związana jest z wydarzeniami wojennymi. I tak np. pierwsza wzmianka o Sanoku z 1150 roku,zapisana w Latopisie Hipackim, wspomina o wyprawie króla węgierskiego Geyzy II na Ruś Halicką, w trakcie której władca ten miał zająć Sanok, wziąć do niewoli jego posadnika, a także złupić wiele wsi pod Przemyślem. Nie dziwi więc fakt dużego nagromadzenia pozostałości tych i innych wydarzeń militarnych w postaci elementów uzbrojenia i oporządzenia jeździeckiego należącego, ze względu na wspomniane wyżej pograniczne usytuowanie interesującego nas obszaru, do trzech głównych kręgów kulturowych: zachodnio- i wschodnioeuropejskiego oraz koczowniczego. Na wystawie zgromadzono niemal wszystkie rodzaje uzbrojenia rozpowszechnionego w średniowieczu. Główne miejsce zajmuje tutaj broń zaczepna, z której największe znaczenie miał miecz. Był on ceniony nie tylko ze względu na swe niezaprzeczalne walory bojowe, ale również na prestiżową
funkcję jako symbolu władzy. Miecz należy do długiej broni białej i charakteryzuje się prostą, obosieczną głownią, która powodowała, że mieczem można było ciąć, ale także zadawać pchnięcia. Rozpowszechniony był głównie w kręgu rycerstwa europejskiego. W naszym zbiorze znalazło się 9 zabytków tego typu reprezentujących formy tak wczesnośredniowieczne, jak i późniejsze (np. nr kat.
73-77). Najstarszy z prezentowanych mieczy, egzemplarz z Radymna koło Przemyśla, znaleziony przypadkowo na starej przeprawie przez San, datowany jest na XI-XII wiek (nr kat. 125). Dopełnieniem miecza była skórzana bądź drewniana pochwa, z której z reguły zachowują się metalowe okucia. Jedyny egzemplarz tego typu zabytku pochodzi z Czchowa w powiecie brzeskim (nr kat. 17).
Podobne przeznaczenie jak miecz posiadała szabla, reprezentowana tutaj przez okaz ze wspomnianego wyżej Radymna, datowana na X wiek (nr kat. 128). W przeciwieństwie do okresu staropolskiego
szabla wczesnośredniowieczna i średniowieczna jest na obszarze ziem polskich dużą rzadkością. Posługiwali się nią z reguły koczownicy z obszaru Wielkiego Stepu, skąd przeniknęła również na Ruś. Szabla, podobnie jak miecz, jest bronią białą, długą, przy czym jej głownia jest mniej lub bardziej zakrzywiona i jednosieczna, co powodowało, że nie nadawała się do zadawania sztychów.
Broń białą reprezentuje również okaz tasaka w pochwie z badań na zamku w Czchowie koło Brzeska (nr kat. 16), fragment kordu (?) z zamczyska w Mymoniu pod Sanokiem (nr kat. 109) oraz nóż bojowy
z Jurowa w powiecie tomaszowskim (nr kat. 63). Wszystkie trzy zabytki, choć różniące się od siebie formą, kształtem i chronologią, cechuje generalnie mniejsza długość, która powodowała, że bronią tą
można było władać jedynie na niewielkim dystansie. Kolejnym rodzajem uzbrojenia zaczepnego jest broń obuchowa reprezentowana na wystawie przez żeleźca czekanów oraz toporów i siekier, głowice buław oraz ciężarki kiścieni. Geneza czekanów, stanowiących specyficzny rodzaj topora z obuchem wyodrębnionym w kształt młotka, wiązana jest przez bronioznawców z ludami stepowymi. Nie sposób jednak twierdzić, że wszelkie tego typu zabytki były na terenie Europy Środkowej importami. Przekonuje nas o tym dowodnie powszechność występowania tej formy zabytków na obszarze Państwa
Wielkomorawskiego (IX w.), gdzie dziesiątki ich egzemplarzy odkryto na cmentarzyskach słowiańskich. Dwa takie czekany, datowane generalnie na IX stulecie, pochodzą z grodziska „Horodyszcze”
w Trepczy koło Sanoka (nr kat. 191) oraz miejscowości Łąki-Byki pod Biłgorajem (nr kat. 85). Późniejszą formę reprezentuje natomiast okaz z Radymna (nr kat. 129). Jednymi z najbardziej powszechnych
form zaczepnego uzbrojenia średniowiecznego były jednak topory i siekiery. Różniły się one od siebie szczegółami, jednak ich funkcja, podobnie jak i czekanów, była zasadniczo ta sama, tzn. miały za zadanie samym swym ciężarem uniemożliwić przeciwnikowi dalszą walkę. O ich powszechności świadczy również ilość egzemplarzy zgromadzonych na wystawie – 35. Wśród nich aż 14 sztuk pochodzi
z odkrycia na miejscu przeprawy na Sanie w Radymnie (nr kat. 130-143). [...]."
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Solina Tam tak było"

Postprzez lucyna » 5 lut 2012, o 15:31

O tej książce już wcześniej rozmawialiśmy przy okazji prezentacji przepięknego albumu-monografii "Zespół Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce" , moim zdaniem jednej z najciekawszych publikacji dotyczących naszego regionu. Przez przypadek dowiedziałam się iż tę niezwykłą książkę można kupić tu http://agencjapj.cba.pl/index.php/zew-solina-myczkowce . "Solina Tam tak było" i "Zespół Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce" wyszły spod pióra tego samego Autora. Zbigniew Kozicki jest pracownikiem ZEW, praca jest Jego pasją, zaś pasja - pracą, to Człowiek zakochany w regionie więc książki które stworzył muszą być niezwykłe. To plon Jego zainteresowań, wieloletniej pracy związanej z gromadzeniem fotografii, informacji, wiedzy źródłowej. Książka o której wcześniej pisałam jest poświęcona dziejom Zespołu Elektrowni Wodnych, "Solina Tam tak było" jest zaś opracowaniem monograficznym napisanym przez laika dotyczącym historii, środowiska, etnografii terenów zalanych przez wody Jeziora Solińskiego, Soliny i okolicy. To także interesujący album prezentujący 285 przede wszystkim archiwalnych fotografii. Książka jest oparta na wielorakich źródłach więc zawiera liczne mapy, w tym archiwalne np. kolorowe z 1852 r., katastralne, plany, fotografie dokumentów itd. Autor prezentuje też spisy ludności z poszczególnych lat, kalendaria wydarzeń, opisuje zabytki te istniejące i te, które zostały zniszczone etc., opiera się na wspomnieniach.
Książka jest nie tylko bardzo interesująca ale także pięknie wydana przez krośnieński wydawnictwo Ruthenus http://ruthenus.pl/main.php?podstr=skle ... roduktu=70 Jej opracowaniem graficznym zajmował się Arkadiusz Nawrocki, stworzył małe dzieło sztuki. Publikację gorąco polecam wszystkim miłośnikom regionu. Moim zdaniem obie książki powinny być w księgozbiorach wszystkich bibliotek w naszym regionie, przewodników, historyków-regionalistów,źródłem z które powinni korzystać uczniowie, studenci itd. Na pw dostałam ciekawe pytanie. Która moim zdaniem publikacja jest ciekawsza? Bez wątpienia "Zespół Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce", to jedna z najlepszych książek dotyczących regionu. W skali 10. stopniowej daję jej 9,5 i to tylko dlatego, że ideały ponoć nie istnieją. "Solina Tam tak było" tak z 7.
Książka jest w miarę tania, cena sugerowana to 65 zł.
Dla mnie obie publikacje mają wartość emocjonalną, obie otrzymałam od Koleżanki Zosi Puch z ośrodka Za Potokiem w Solinie, Sąsiadki Autora, "Solina Tak tam było" jest z dedykacją Autora.

Spis treści
Wstęp
Rozwój osadnictwa
Bies i Czady
Bieszczady
- Ukształtowanie terenu
- Sieć wodna
- Pętle Bieszczadzkie
- Klimat Bieszczadów
- Fauna i flora
Dawne i dzisiejsze życie
- Bojkowie - życie, mieszkanie, wierzenia
- Bojkowska wieś
- Zwyczaje i obrzędy
O Solinie
- Z przeszłości
- Kalendarium dziejów wsi Solina na podstawie zachowanych dokumentów źródłowych
Pod zaborem austriackim
- Dwór
- Karczma
Obszar wsi Solina
I wojna światowa 1914-1918
XX - lecie międzywojenne
Powstanie leskie
II wojna światowa
Cerkwie - arcydzieła cieśli
Kościół rzymskokatolicki w Wołkowyi
Szkoła w Solinie
Dworek w miejscowości Sokole
Sławni Polacy w Bieszczadach i o Bieszczadach
Lata 1960-1968
Wieś Zabrodzie
- Kalendarium wsi Zabrodzie
- Szkoła we wsi Zabrodzie - Kalendarium
Obecna miejscowość Solina
Ilustracje, fragmenty mapy z 1852 roku
Literatura

Tytuł: "Solina Tam tak było"
Autor: Zbigniew Kozicki
Wydanie: I
Stron: 223
ISBN: 978-83-7530-128-1
Wydawca: Rythenus
Krosno 2011

"2 października 1945 roku stacjonujący w Lesku żołnierze 34 pp rozjechali się po okolicznych wsiach, aby zgromadzić, przy pomocy rolników, paszę dla koni. Zwiad konny pułku zaatakowany został przez sotnię UPA stacjonującą w pobliskiej Bereźnicy Niżnej, położonej pomiędzy wzgórzami Grodzisko i Berdo. Po strzelaninie w wyniku której został ranny został polski żołnierz,zwiad konny pułku wycofał się do Leska. Jednak jeszcze tego samego dnia wieś Bereźnica Niżna została spacyfikowana. Zginęło kilka osób cywilnych i spłonęło kilka domów. Poszkodowani "banerowcy" w odwecie zaatakowali wsie Myczkowce i Solina. Bojówki UPA sotni "Brodycza" podeszły pod Solinę i od stron przysiółka Dział i dworu. Dokonano podpaleń sześciu zabudowań wiejskich i zamordowano dziesięciu mieszkańców wsi Solina.
Na lewym brzegu rzeki San, w przysiółku Podkaliszcze, spalone zostały zabudowania gospodarcze mieszkańców:
- Cmokiewicza Michała
- Podkalickiego Andrzeja
- Pawłowskiego Wojciecha
- Luca Józefa
- Podkalickiego Andrzeja
- Podkalickiego Józefa
Zgięli wówczas:
- Podkalicki Andrzej, s. Marcina, ur. 1906 r, miał 39 lat
- Lubas Stanisław, s. Tekli, ur. 1915 r.,miał 30 lat
- Podkalicki Michał, s. Józefa, ur. 1912 r., miał 33 lata
- Podkalicki Abdrzej, s. Wojciecha, ur. 1928 r., miał 17 lat
- Orłowski Wojciech, s. Wojciecha, ur. 1902 r., miał 43 lata
- Fundanicz Wojciech, s. Michała, ur. 1904 r., miał 41 lat
- Tkaczyszyn Michał, s. Antoniego, ur. 1909 r., miał 3 lat
- Podkalicki Jan, s. Józefa, ur. 1871 r., miał 74 lata
- Kozdrowski Michał, s. Eliasza, ur. 1911 r., miał 34 lata
- Orłowska Anna, c. Michała, ur. 1907 r., miała 38 lat.

Uroczystość pogrzebowa zamordowanych odbyła się 5 października 1945 r., a zwłoki pochowano we wspólnej mogile (nr. 44) na cmentarzu w Solinie. "
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Zagórz nad Osławą"

Postprzez lucyna » 14 lut 2012, o 18:33

Posiadam dwie monografie o tej samym tytule "Zagórz nad Osławą", o jednej z nich wspominałam już wcześniej post6382.html?hilit=osenkowski#p6382 dziś chciałabym przedstawić zarys monograficzny gminy Zagórz wydany w 1995 r. Jest to zbiór artykułów dotyczących historii i zabytków miasteczka i opis wsi należących do gminy. Dołączono do niego fragment interesującego pamiętnika Stanisława Szweda "Wspomnienia z okresu walk o niepodległość w latach 1910-1920" żołnierza urodzonego w Zagórzu, który walczył o niepodległą Polskę także na ternie Podkarpacia. Bardzo ciekawy fragment wspomnień dotyczy walk polsko-ukraińskich w Przemyślu. Każdy z artykułów to mini skarbnica wiedzy o zagadnieniu, którego dotyczy i przyczynek do badań dziejów regionu. Jeden z nich zasługuje, moim zdaniem, na szczególną uwagę. To "Miejsca pamięci narodowej", opis miejsc kaźni i grobów: mogiła żołnierzy WOP poległych w walce z UPA w Jasielu, Lasu Hanusiska, miejsc zbiorowych zbrodni w Dolinie i Zahutyniu, pomnik żołnierzy radzieckich w Zagórzu, żydowski obóz pracy w Zasławiu, pomnik ku czci bohaterów rozstrzelanych przez Niemców na Gruszce. W chwili obecnej coraz rzadziej mówi się o martyrologii, to temat passe, artykuł Osenkowiego ocala pamięć o pomordowanych, a zarazem jest świadectwem swoich czasów. Książka została wydana prawie 20 lat temu, badania posunęły się, naukowcy dotarli do nowych źródeł, zmienia się podejście do historii, pojawiła się nawet polityczna poprawność w badaniu dziejów, mimo tego ta książka może być dla regionalistów cennym źródłem. Jest to zarys monograficzny oparty na bogatej bibliografii, książka popularno-naukowa. Jej wartość podnoszą czarno-białe zdjęcia, dziś już wszystkie archiwalne, ryciny, rzuty,
mapki poglądowe. To edytorski kopciuszek, miękka okładka, klejona,niewyraźne fotografie, kipskawa jakość druku. Książka poszukiwana przez bardzo wielu miłośników regionu i magistrantów, raczej nie do zdobycia. Swój egzemplarz dostałam bardzo dawno temu w UG w Zagórzu, na podstawie tej książki miałam nauczyć się podstaw historii Zagórza i regionu.

Spis treści
Zbigniew Osenkowski Zarys dziejów okolicy Zagórza
Tadeusz Kuraś Z kolejarskim rodowodem
Stanisław Szwed Wspomnienia z okresu walk o niepodległość w latach 1910-1920
Tadeusz Kuraś Początki zagórskiego harcerstwa
Zbigniew Osenkowski Rozwój oświaty w zagórskiej gminie
Zbigniew Osenkowski Miejscowości gminy Zagórz
Zbigniew Osenkowski Zabytki sakralne Zagórza
Zbigniew Osenkowski Klasztor Karmelitów Bosych w Zagórzu
Zbigniew Osenkowski Miejsca pamięci narodowej

Tytuł: "Zagórz nad Osławą"
Redakcja: Zbigniew Osenkowski
Wydanie: I
Stron: 123
ISBN: 83-86634-06-5
Wydawca: Mitel
Zagórz 1995

Zbigniew Osenkowski "Miejsca pamięci narodowej"
"Z końcem roku 1940 gromadzono tu Żydów z Zagórza i najbliższej okolicy. Więźniowie byli zmuszeni do przeniesienia do obozu całego swego mienia ruchomego. Mieszkańcy wsi przywozili także inwentarz żywy. Od września 1942 r. policja niemiecka zaczęła zwozić na teren obozu wszystkich Żydów z powiatu sanockiego, leskiego i ustrzyckiego. Przywożono ich furmankami z całym dobytkiem, pod silną eskortą. Młodych Żydów prowadzono na teren obozu pieszo. Nie dla wszystkich starczało miejsca w zabudowaniach fabrycznych, toteż część osób musiała koczować pod gołym niebem, na dziedzińcu fabrycznym. Na terenie obozu zgromadzono ponad 15 tys. osób. Od roku 1943 wysyłano z Zasławia trzy transporty więźniów do Bełżca. Żydów początkowo zatrudniano przy naprawie okolicznych dróg oraz przy pracach rolnych w majątku ziemskim (Liegenschaft) w Zasławiu. Pracujących poza terenem obozu pilnowali prawie wyłącznie strażnicy żydowscy. Nie posiadali oni wprawdzie broni, a tylko pejcze, ale w okropny sposób znęcali się nad współrodakami i towarzyszami niedoli. Poza tym Niemcy organizowali n terenie obozu różne warsztaty: krawieckie, szewskie, stolarskie i inne, które pracowały na potrzeby armii hitlerowskiej. Cały szereg wyrobów wysyłano stąd w głąb Niemiec. Zorganizowany w ten sposób obóz bezpośrednio podlegał sanockiemu Gestapo, a szczególnie jego szefowi - Scheuringerowi. Na czele obozu stał komendant, który na zewnątrz miał do pomocy jedynie skromną załogę ukraińską z jej komendantem Tichonką, a wewnątrz policję żydowską. Na podkreślenie zasługuje fakt dość charakterystyczny, że na terenie obozu nie było załogi niemieckiej. Doraźnie terroryzowała Żydów załoga Bahnschutzu z Zagórza, na czele z jej komendantem Fleyem i Gestapo z Sanoka. Oni to przede wszystkim wykonywali na terenie obozu masowe egzekucje i wywozili Żydów pociągami do miejsca zagłady w Bełżcu. [...]
Dysponujemy obecnie kilkoma zeznaniami i osobistymi relacjami naocznych świadków, którzy bądź to stykali się z obozem, bądź też byli jego więźniami. Nieocenione są zwłaszcza relacje Jakuba Liebermana, obywatela polskiego narodowości żydowskiej, który do czasu zabrania go do obozu wraz z żoną i dwojgiem dzieci w 1942 r., był mieszkańcem wsi Szczawne-Kulaszne. Liebeman pracował w obozie jako rzemieślnik do 23 lutego 1943 r., kiedy to zbiegł z obozu wraz z grupą innych więźniów i dzięki miejscowej ludności przeżył. W jednym z listów pisze: "Materiał ten, który wam nadeślę, będzie mógł również służyć jako argument przeciw szkalowaniu narodu polskiego przez międzynarodowy syjonizm, jakoby rzekomo naród polski pomagał faszyzmowi niemieckiemu w mordowaniu narodu żydowskiego. W mojej pamięci tkwią wybitne dowody pomocy, jaką naród polski dawał Żydom w czasie okupacji hitlerowskiej. Osobiście uważam, ze gdyby nie Polacy, nie przeżyłbym ja z moją rodziną, jak również nie przeżyłby nikt z Żydów.[...]"
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Poprzednia strona

Powrót do Mapy, przewodniki i inne wydawnictwa z regionu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.