Podkarpackie niszowe czasopisma

Recenzje, nowości, polecane tytuły

"Skarby Podkarpackie"

Postprzez lucyna » 9 sty 2011, o 08:14

Chcę tu umieścić link do bezpłatnego, dostępnego także w wersji elektronicznej dwumiesięcznika "Skarby Podkarpackie". Jest on wydawany przez Pro Carpathię, wersję papierowa można otrzymać w siedzibie Stowarzyszenia w Rzeszowie na ul. Gałęzowskiego 6. Wersja elektroniczna wszystkich numerów dostępna jest na
http://www.skarbypodkarpackie.pl Należy kliknąć w okładkę aby pobrać w pdf zawartość każdego z numeru.
O czym jest ten dwumiesięcznik, którego redaktorem naczelnym jest Krzysztof Zieliński? Aby zobrazować jego zawartość przetoczę część wstępu do 6 (25) 2010 numeru.
"Drodzy Czytelnicy.
Województwo podkarpackie jako region administracyjny to twór wyjątkowo świeży, a le w ciągłości historycznej nawiązujący do przedwojennego województwa lwowskiego, rozbiorowej Galicji i Rusi Czerwonej z czasów I Rzeczypospolitej. Stosunkowo dobrze znamy dzieje naszego kraju, ale pozwolę sobie na pytanie - jak wygląda wiedza każdego z nas o historii "małej ojczyzny" - Podkarpacia?
Ile osób wie, że oprócz Krasiczyna, Baranowa, Sobienia, Leska czy Odrzykonia było jeszcze kilkadziesiąt zamków broniących spokoju tych ziem, a ich resztki zalegają pod cienką warstwą humusu: nieoznakowane, nieuporządkowane, zapomniane. Ile osób wie, że niszczące żywioł słowiański najazdy tatarskie spowodowały konieczność zasiedlania spustoszonych terenów przez osiedleńców niemieckich? Dlaczego tak często znaleźć można na Podkarpaciu umocnienia ziemne zwane szańcami szwedzkimi? Kto pamięta, że była konfederacja dzikowska, albo, że w 1946 r. oddziały UPA spaliły prwaie wszystkie dwory bieszczadzkie? Zadziwia mnie mała wiedza o tym obszarze, który - jak wskazują ostanie badania - kojarzy się Polakom tylko z Bieszczadami, zamkiem łańcuckim i krasiczyńskim, a stolica regionu z ... Asseco Resovią.
Dla pełnego zrozumienia dzisiejszego Podkarpacia konieczne jest nauczenie się jego historii, jego istotnej różnorodności, której niestety nie potrafimy docenić. I nie tylko tej przyrodniczo-geograficznej, o czym najlepiej świadczy odmienny krajobraz na południe i północ od drogi A4. Naszym walorem zawsze byli ludzie tu mieszkający i wyznający różne religie. Nawet teraz, na początku XXI wieku, wyraźne ślady wielonarodowej Rzeczypospolitej można bez trudu znaleźć tu,na Podkarpaciu. Nawet nasze godło - herb województwa - tak dobrze o tym świadczy.
Powinniśmy identyfikować się z nim, my jego mieszkańcy, bo szacunek do własnej "małej ojczyzny" nie ma nic wspólnego z szowinizmem nacjonalizmu."

Zapraszam wszystkich miłośników regionu, wszystkich zainteresowanych archeologią, etnografią, tradycją, turystyką kulturowa, zabytkami do lektury "Skarbów Podkarpackich". Ostatnie 9 numerów jest wydawanych w ramach projektu "Turystyka bez granic" z Programu Współpracy Transgranicznej Rzeczpospolita Polska-Republika Słowacka wiec w dwumiesięczniku znajdują się także artykuły o słowackich walorach turystycznych i streszczenia wszystkich publikacji w języku słowackim.
Milej lektury :)
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"KA - Miejsca Święte"

Postprzez lucyna » 7 mar 2011, o 07:12

W ubiegłym roku u Sióstr Nazaretanek w Komańczy można było kupić miesięcznik "Miejsca Święte" numer poświęcony Bieszczadom. Był atrakcyjnie wydany, ciekawy, kosztował niewiele, bo 7.50 więc nie tylko ja zakupiłam tę gazetę. Prawie cała grupa zaopatrzyła się w tę niecodzienną pamiątkę z naszego regionu. Po przekartkowaniu większość Gości wyraziła bardzo pozytywne opinie o tym miesięczniku. Podzielam je. Autorami artykułów w zdecydowanej części są Koledzy Przewodnicy: Ks. Piotr Bartnik, proboszcz z Górzanki - Jego na Forum nie trzeba przedstawiać i Stanisław Orłowski - znany i ceniony szef Stowarzyszenia Przewodników "Karpaty", autor kilku mniej lub bardziej udanych książek. Mogę polecić Ich prace, są ciekawie napisane, pełne rzetelnych informacji. Mnie osobiście bardzo zainteresowały dwa artykuły: Olgi Kurzynogi "Utracone dobra kultury" i "Koniec świata Bojków i Łemków - Przesiedlenia ludności ukraińskiej z Bieszczad Zachodnich w latach 1944-1947" Małgorzaty Gliwy. Autorka pierwszej pracy Olga Kurzynoga jest historykiem, pracownikiem OBEP IPN w Rzeszowie, w sposób rzetelny przedstawia bilans strat świątyń i innych zabytków dokonany od końca II wojny św. po rok 1989 na naszym terenie. Wprawdzie w tytule jest wzmianka, że artykuł dotyczy Bieszczadów ale pani historyk porusza temat zdecydowanie w szerszym kontekście. Do artykułu dołączono mapkę poglądową na której zaznaczono: cerkwie zachowane (funkcjonujące obecnie jako grekokatolickie, prawosławne, kościoły rzymskokatolickie i poza kultem), cerkwie nieużytkowane, przeniesione do innych miejscowości - przeniesione z innych miejscowości, z zatraceniem funkcji sakralnej (przebudowane np. na szkoły), cerkwie niezachowane z terenu Bieszczadów, Beskidu Niskiego i Pogórzy. Małgorzata Gliwa jest także historykiem, pracownikiem OBEP IPN w Rzeszowie, porusza temat wysiedleń ludności autochtonicznej w latach 1944-1947 i związanej z nimi etnozagłady. Oba artykuły gorąco polecam.

Spis treści:
Bieszczady
* Spod Magury, Halicza i Czarnohory
* Od mnicha Arnolda do biskupa Tokarczuka
* Wasza sytuacja była odmienna
* Koniec świata Bojków i Łemków
* Utracone dobra kultury (1944–1989)
Sanktuaria Bieszczad
* Matka Boża Pocieszenia w Sanoku
* Matka Nowego Życia w Zagórzu
* Leśny Dom (Komańcza)
* Ikona w kościele greckokatolickim
* Lubo mała i nieintratna
* Górzanka
* Matka Boża Pięknej Miłości w Polańczyku
* Matka Boża Bieszczadzka w Jasieniu
Ekumenizm
* Bieszczadzkie Miasteczko Miłości
Postacie
* Proboszcz z Wołkowyi – sługa Boży ks. Jan Siuzdak
* Śladami Wincentego Pola
Internetem z Jasnej Góry
Konkurs wiedzy Kulturalno-Religijnej – IX etap

Tytuł: "KA - Miejsca Święte"
Miesięcznik
Stron: 48
Nakład: 14 900 egz.
ISSN: 1427-7808
Wydawca: Prowincja Chrystusa Króla Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego
Nr 9 (165) 2010


http://www.ms.ecclesia.org.pl/index.php ... Itemid=207

"Matka Boża Pocieszenia w Sanoku

W Sanoku – bramie Bieszczad – zasługuje na uwagę starannie odrestaurowany kościół OO. Franciszkanów z lat 1632–1640 z barokowym wystrojem wnętrza. Zaraz po wejściu do tej uroczej świątyni uwagę zwiedzających przyciąga ołtarz główny z krzyżem z II połowy XVII wieku i dwa wyróżniające się przy nim ołtarze boczne: lewy z wizerunkiem Pani Ziemi Sanockiej – z I połowy XVII wieku i prawy z obrazem św. Antoniego z tegoż okresu. Za nim na ścianach kaplicy św. Franciszka zwracają uwagę cenne polichromie figuralne z XVII stulecia z XVIII-wiecznym obrazem patrona w ustawionym tam ołtarzu.

Najpierw należy podejść do lewego ołtarza bocznego. Jest tam wizerunek Matki Bożej Pocieszenia, która z miłością spogląda na śpiące Dzieciątko Jezus, adorując ze złożonymi w geście modlitewnym dłońmi umiłowanego Syna. To jedyne takie przedstawienie adoracji Matki Bożej w archidiecezji przemyskiej.

Postać Maryi ubraną w brązową suknię i ciemnozieloną ozdobną szatę zdobi starannie wykonana srebrna osłona. Spojrzenie Matki skierowane na śpiące Dzieciątko pozwala zrozumieć intencję wyrażoną w ten sposób przez bezimiennego malarza: Oto mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie. Maryja wyraźnie wskazuje spojrzeniem, kto jest najważniejszy w Jej życiu, a obraz od stuleci słynący łaskami wzbudza u wielu mieszkańców miasta i zwiedzających potrzebę adoracji Pana Jezusa sercem. Dlatego zawsze można spotkać w tej świątyni osoby skupione na modlitwie osobistej.

Pierwsza wzmianka historyczna o kulcie obrazu pochodzi z 1698 roku. Z następnych zapisanych w kronikach informacji dowiadujemy się, że kult sanockiej Madonny rozwijał się, ściągając do miasta licznych pielgrzymów. Musiało być ich naprawdę wielu, skoro franciszkanie wydali w 1782 roku specjalną książeczkę o sanockiej Matce Bożej Pocieszenia. Tuż po I rozbiorze Polski było to ważne wydarzenie w Galicji Wschodniej. W trudnych czasach narodowej niewoli wielu Polaków modliło się przed unikatowym wizerunkiem Maryi o wolność, a jeden z sanoczan, ochrzczony w tym kościele 9 XI 1845 roku ks. Zygmunt Gorazdowski (1845–1920) – założyciel zgromadzenia sióstr józefitek i inicjator wielu dzieł charytatywnych we Lwowie – został w 2005 roku wyniesiony na ołtarze. Miasto ma dziś swego patrona w niebie!

W trudnych czasach komunizmu i prześladowania Kościoła zawierzył się orędownictwu sanockiej Pani Prymas Polski Stefan Wyszyński więziony w klasztorze Nazaretanek w Komańczy. 24 VIII 1956 roku gwardian sanockiego klasztoru Franciszkanów przywiózł do Komańczy kopię tego obrazu i ofiarował ją Prymasowi. Ten zawiesił ją nad swoim łóżkiem i codziennie zawierzał Maryi Kościół w Polsce. Po dwóch miesiącach od tego wydarzenia odzyskał wolność i zabrał obraz do Warszawy. W Księdze Kultu Matki Bożej Pocieszenia Prymas Wyszyński napisał własnoręcznie następujące słowa: „Dziękując gorąco za modlitwy zanoszone w mej intencji przed obrazem Matki Bożej Pocieszenia przez OO. Franciszkanów sanockich, Duchowieństwo i Lud Wierny, z radością stwierdzam, że kilka dni po zawieszeniu Obrazu w moim pokoju otrzymałem wolność i wróciłem do pracy. Wydarzenie to niech przyczyni się do wzrostu czci i nabożeństwa do Matki Bożej Pocieszenia. Wszystkim Czcicielom Matki Bożej Pocieszenia i Jej Opiekunom z serca błogosławię. Warszawa, 27 XI 1956 r.” W swoim pokoju przy ul. Miodowej zawiesił go ponownie nad łóżkiem i wizerunek pozostawał w sypialni Prymasa przez 25 lat, aż do ostatnich chwil jego życia.

W tymże 1956 roku Sekretariat Episkopatu Polski wystawił dla kościoła Franciszkanów w Sanoku, oprócz tytułu Podwyższenia Krzyża Świętego, drugi tytuł – Matki Bożej Pocieszenia – wyznaczając odpust na drugą niedzielę maja. Wkrótce też abp Ignacy Tokarczuk dekretem z 1 VII 1969 roku erygował tutaj nową parafię Podwyższenia Krzyża Świętego. Jego następca, abp Józef Michalik, 19 III 2005 roku ustanowił przy parafii sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia – Pani Ziemi Sanockiej.

Odpusty:

* druga niedziela maja – Matki Bożej Pocieszenia
* 13 VI – św. Antoniego z Padwy
* 2 VIII – Matki Bożej Anielskiej
* 14 IX – Podwyższenia Krzyża Świętego
* 4 X – św. Franciszka z Asyżu
* 8 XII – Niepokalanego Poczęcia NMP

Klasztor OO. Franciszkanów
ul. Franciszkańska 7, 38-500 Sanok
tel. 13 463 23 52
www. sanok.franciszkanie.pl "
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Siwierniak" Biluletyn informacyjny SKPB Lublin

Postprzez lucyna » 21 mar 2011, o 12:34

Kolega Przewodnik Łukasz Bajda kiedyś podarował mi biuletyny informacyjne SKPB Lublin "Siwerniak". Przeczytałam je od dechy do dechy, naprawdę bardzo spodobały mi się. To studenckie czasopismo jest na wysokim poziomie merytorycznym, równie wysokim co np. "Magury" czy "Połoniny". Szkoda, że nieznane szerszemu gronu odbiorców. "Siwierniak" ukazuje się nieregularnie od ponad 25 lat. Po przerwie został wznowiony w 2010 r. Jego redaktorem jest właśnie Łukasz Bajda, przewodnik beskidzki znakomicie znający Bieszczady, naszą historię, kulturę, przyrodę. Jego Koledzy jak można sadzić po niektórych artykułach są równie dobrze obeznani z TU (terenem uprawnień). Cieszę się, że miałam możliwość na dotarcia do tych ciekawych biuletynów, gorąco je polecam wszystkim miłośnikom regionu.

Spis treści
Nr 1 (39)
TUtaj i tam
Karolina Koziura "Opowieści z wnętrza karpackiej wioski... Słów kilka o regionie etnograficznym Bojkowszczyzny
Anna Śliwa "Aktywność organizacyjna Łemków"
Łukasz Bajda "O człowieku, który kulom się nie kłaniał. Życie i legenda gen. Karola Świerczewskiego"
Relacje z wypraw i wycieczek
Adam Wnuk "Mont Blanc 24VIII-2IX 2007
Warto przeczytać
Łukasz Bajda "H. Olszański, Zamieszańcy"
Zauważono na półce
Działalność koła
XLIII Rajd Bieszczady
Małe podsumowanie 2008/09

Nr 2 (40)
TUtaj i tam
Anna Śliwa "Aktywność religijna Łemków w województwach małopolskim i podkarpackim"
Karolina Koziura "JO JO Jo CZEMUŚ MNIE OPUŚCIŁ...Obrzędy pogrzebowe na Bojkowszczyźnie w literaturze etnograficznej I poł. XX wieku, a ich współczesny obraz
Mateusz Staroń
Kwatera Legionistów z lat 1914-1918 r. jako przykład dewastacji zabytkowej części Cmentarza
Komunalnego w Przemyślu w PRL-u
Jarosław Staszczuk
Cerkiew bojkowska w Smolniku nad Sanem
Relacje z wypraw i wycieczek:
Karolina Koziura
Grypowa mapa miasta Lwowa
Do poczytania:
Zauważono na półce
Działalność koła:
XXXVI Rajd „Beskid Niski” (22 – 25.10.2009)
Rajd „Jesienne wędrowanie” (10.10.2009)
Rajd po Roztoczu Południowym (28 – 29.11.2009)
Skorpion 2009
Autokarówka po wschodniej części TU (12 – 15.11.2009)

Biuletyn można pobrać stąd http://www.skpb.lublin.pl/siwerniak/Siwerniak40.pdf

Jarosław Staszczuk
"Cerkiew bojkowska w Smolniku nad Sanem"
Wstęp i stan badań
Jadąc w Bieszczady Wysokie, kilka kilometrów za Lutowiskami, mijamy nieduŜą
miejscowość o nazwie Smolnik. TuŜ za jego zabudowaniami, na wzgórzu mającym ledwie
590 m n. p. m. wznosi się stosunkowo niewielka drewniana budowla 39. Z szosy słabo widoczna,
przesłonięta drzewami. Jest to najbardziej na południe wysunięta polska świątynia
obrządku wschodniego 40. Jednocześnie jedyna bezsprzecznie bojkowska cerkiew zachowana
w Polsce.
Bojkowie byli największą grupą etnograficzną
karpackich górali ruskich zamieszkującą
niegdyś prawie całe Bieszczady,
od Pasma Chryszczatej na zachodzie po
Gorgany na wschodzie 41. Lud ten kształtował
się w wyniku migracji Wołochów
z południa (Marmarosz i Mołdawia), którzy
integrowali się z Rusinami 42. W przeciwieństwie
do łemkowskich i huculskich
pobratymców Bojkowie nie konsolidowali
się ani z Polakami, ani z Rumunami. Ze
względu na trudno dostępne tereny, Ŝyli
z dala od cywilizacji, zachowując starą,
archaiczną kulturę 43. Stanowili wśród karpackich górali grupę najbardziej jednolicie ukraińską.
Byli zacofani kulturalnie i gospodarczo w stosunku do Łemków o ok. 100 lat. Sami
Łemkowie nadali im obraźliwe przezwisko – bojko, oznaczające kogoś wolno myślącego,
prymitywnego. Bojkowie nigdy tak się nie określali. Posiadali ubogie, proste stroje, nie dbali
o miejsca pochówku przodków, mimo grekokatolickiej religii, kultywowali archaiczne wierzenia.
Mieszkali w prymitywnych chatach, tzw. chyżach, nawet świątynie stawiali proste
i archaiczne 44. Zajmowali się pasterstwem i rolnictwem, ale ze względu na tereny, nie zapewniało
to wystarczających środków utrzymania. Po II wojnie światowej zostali siłą usunięci
ze swojej ojcowizny. Najpierw tzw. repatriacje, począwszy od 1944 r., następnie Akcja
„Wisła” w 1947 r., doprowadziły do bezpowrotnego zniszczenia całego dorobku wieków m.
in. na Bojkowszczyźnie45. Jak sąsiedni Łemkowie po 1956 r. częściowo wrócili, tak po Bojkach
i ich kulturze niewiele zostało: sektor w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku,
coraz mniejsza liczba chyż, pojedyncze cmentarze, a przede wszystkim, będąca tematem niniejszej
pracy, cerkiew w Smolniku 46. Po ukraińskiej stronie zachowało się o wiele więcej,
ale ludność bojkowska asymiluje się coraz bardziej z Ukraińcami, takŜe tracąc swoją oryginalną
kulturę.
Mimo, Ŝe byli największą grupą górali karpackich, Bojkowie zostali bardzo słabo zbadani.
Zajmowało się nimi ledwie kilku etnografów, m. in.: Roman Reinfuss, Jerzy Czajkowski,
Henryk Olszański, Andrzej Wielocha. Nie wykorzystano szans badawczych, w czasach,
gdy Bojkowie mieszkali na terenach obecnej Polski. Przed II wojną światową ukazała się
książka pt.: „Na pograniczu łemkowsko – bojkowskiem” J. Falkowskiego i B. Paszyckiego47,
następnie dopiero w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku m. in. 6 numer Almanachu
Karpackiego „Płaj” został poświęcony Bojkowszczyźnie48. We wczesnych latach powojennych
nie można było się bowiem zapuszczać w Bieszczady, ponadto autochtonów już tam nie
było. W roku 2007 ukazała się niewielka ksiąŜka – przewodnik pt.: „Bojkowie, górale połonin”
Macieja Skowrońskiego i Agaty Skowrońskiej – Wydrzyńskiej, opisująca takŜe współczesne
Ŝycie Bojków na Ukrainie49.
Podobnie rzecz się ma z bojkowską architekturą. Opracowań na ten temat jest stosunkowo
niewiele, poza tym pojawiają się odmienne zdania w określaniu podstawowych zagadnień.
Po dzień dzisiejszy istnieją różnice w określeniu zasięgu budowania cerkwi bojkowskich.
Niektórzy badacze twierdzą, Ŝe cerkwie bojkowskie były stawiane wyłącznie na obszarze
zamieszkiwanym dawniej przez Bojków. Inni rozciągają tereny bojkowskiego budownictwa
cerkiewnego aŜ pod Lwów, a nawet Podole czy Wołyń. Wynika to z faktu, Ŝe bojkowskie
świątynie powielają architekturę najstarszych cerkwi ruskich, stąd cech „stylu bojkowskiego”
doszukują się w większej liczbie świątyń. Tak jest i w Polsce, gdzie oprócz Smolnika, a takŜe
Grąziowej i Liskowatego niektórzy wymieniają jeszcze m. in. świątynie w Równi i Czerteżu
50. Jeszcze przed II wojną światową. Michajło Drahan zajął się opisem drewnianych cerkwi
ukraińskich. Swoją pracę poświecił nie tylko konstrukcji, ale takŜe analizie, porównując świątynie
na większości obszarów ukraińskojęzycznych 51. Podobnie Wołodymir Siczyński, który
podzielił cerkwie bojkowskie na dwa typy: prosty, przykryty czterospadowymi, łamanymi
dachami namiotowymi oraz typ złoŜony, w którym kwadratowe dachy przechodzą w ośmioboczne,
a liczba załamań się zwiększa 52. Po wojnie Ryszard Brykowski swoje badania nad
drewnianymi cerkwiami podsumował w pracy „Drewniana architektura cerkiewna na koronnych
ziemiach Rzeczypospolitej”53. Opisał w niej m. in. bojkowskie cerkwie, nazywając je
takŜe „odmianą bojkowską” i „stylem bojkowskim”. Rozszerzył takŜe podział W. Siczyńskiego,
dzieląc typ prosty na wariant skromniejszy, gdzie dachy namiotowe miały maksymalnie
3 załamania oraz bogatszy, z większą ich liczbą. Do wariantu prostego zaliczył świątynie
w Smolniku, Liskowatem i Grąziowej (obecnie w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku),
leŜących w obecnych granicach Polski 54. Stanisław Kryciński napisał „Cerkwie w Karpatach”.
Jest to praca, która przedstawia drewnianą architekturę cerkiewną na terenach polskich,
słowackich, ukraińskich i rumuńskich Karpat. Jednym z ostatnich jego dzieł jest, kilkukrotnie
wznawiana, książka – przewodnik „Cerkwie w Bieszczadach”, gdzie opisuje istniejące
i nieistniejące świątynie bieszczadzkie, zarówno murowane jak i drewniane, także częściowo
po ukraińskiej stronie55. Zajmuje się takŜe ich wnętrzem oraz otoczeniem. UŜywa on
określenia: cerkwie typu bojkowskiego, jednocześnie pisząc o cerkwi w Smolniku jako jedynej
zachowanej świątyni tego typu w Polsce. Kilka lat temu ukazała się takŜe praca Magdale-20
ny i Artura Michniewskich oraz Marty Dudy ,,Cerkwie drewniane Karpat. Polska i Słowacja”
56. Książka ta przedstawia krótką historię i opis zarówno zewnętrzny jak i wewnętrzny istniejących
cerkwi. Jako zachowane do dziś cerkwie bojkowskie w Polsce autorzy wymieniają
świątynie w Smolniku, Liskowatem i z Grąziowej. Wymienieni przeze mnie autorzy zgadzają
się, Ŝe typ prosty świątyń bojkowskich wygląda tak samo, jak cerkwie ruskie z XV i XVI w.
Tylko na Bojkowszczyźnie ta forma przetrwała nawet do początku wieku XX. Jest więc archaiczna
w stosunku do innych cerkwi karpackich.
Reasumując świątynia w Smolniku nie doczekała się jeszcze samodzielnego opracowania.
Wymieniana była przy opisie cerkwi bojkowskich, jako wariant prostszy, w „Drewnianej
architekturze cerkiewnej...” R. Brykowskiego. Ponadto S. Kryciński opisał ją wraz
z innymi cerkwiami bieszczadzkimi, podobnie jak M. Duda oraz M. i A. Michniewscy. Stosunkowo
najdokładniejszy opis świątyni znajduje się w Katalogu Zabytków Sztuki w Polsce,
w kilku miejscach jest on jednak nieaktualny57. Inne opracowania powielają tylko wiadomości
z wymienionych przeze mnie pozycji. O historii świątyni powstała niewielka ksiąeczka –
folder, nieporuszająca jednak zagadnień architektonicznych 58. Dlatego teŜ w oparciu o dostępne
materiały oraz własne obserwacje postanowiłem zsyntetyzować wiadomości o cerkwi.
W pierwszej części artykułu opisuję historię Smolnika i jego świątyni, korzystając przede
wszystkim z broszury autorstwa M. Augustyna i A. Szczerbickiego, oraz z wiadomości proboszcza
parafii Lutowiska i wzmianek z innych pozycji. Opis budowli dokonany w części
drugiej różni się w szczegółach od wcześniejszych opracowań, ze względu na ich nieaktualność,
bądź pobieżne potraktowanie tematu. Wreszcie poddaję analizie bryłę i wnętrze cerkwi,
w miarę możliwości porównując ją z innymi świątyniami bojkowskimi.
Zarys dziejów wsi i cerkwi
Smolnik istniał przed 1580 r. Lokowano go na prawie wołoskim w dobrach Kmitów,
rodu, dzięki któremu powstało wiele bieszczadzkich wsi. Osada leŜała na niewielkim wzgórzu
w pobliżu Sanu 59.
Pierwsza wzmianka o parochii pochodzi z 1589 r. Od początku istnienia świątynia
słuŜyła takŜe mieszkańcom połoŜonego niedaleko Procisnego 60. W 1672 r. miejscowość
i cerkiew zniszczyli Tatarzy. Uratowaną z poŜaru cudowną ikonę Matki BoŜej przeniesiono
do Równi. Po 1672 r. powstała kolejna cerkiew. Wszystkie te świątynie stały na zachodnim
skraju wsi, w innym miejscu, niŜ obecna 61.
Kolejna, istniejąca obecnie grekokatolicka świątynia p.w. św. Michała Archanioła
powstała w 1791 r. Choć i tutaj istnieje pogląd, Ŝe nie jest to data budowy, a tylko gruntownego
remontu. Wtedy świątynia miałaby metrykę jeszcze XVII – wieczną. Usytuowana była
poza pasem gruntów należących do plebanii greckokatolickiej. Kolejni właściciele wsi sprawowali
pieczęć nad cerkwią, wspomagając duchownych w postaci różnych przywilejów ekonomicznych.
Z tego powodu mieli prawo wpływu na obsadę proboszcza, mogąc prezentować
swojego kandydata biskupowi 62.
Od XIX w. zachowało się więcej materiałów odnośnie cerkwi i parafii. W pierwszej
połowie tegoŜ wieku długoletnim proboszczem był Simeon Hryniewiecki. Piastował swój
urząd do ok. 1847 r. Za jego kadencji rozpoczęto prowadzenie w sposób ciągły ksiąg metrykalnych.
Wtedy teŜ, w 1818 r., po raz pierwszy odnotowano wizytę biskupa oraz zaczęła
21
funkcjonować szkoła parafialna. Kolejni proboszczowie to: ks. Józef Węgrzynowicz, ks. Atanazy
Polański, ks. Bazyli Dran, ks. Antoni Jasiński, ks. Wiktor Dobrzański oraz ks. Jerzy
śuk. Następnie w latach osiemdziesiątych XIX w. duchowni dojeŜdŜali m. in. z Lutowisk
i Dwernika. Doprowadziło to do zaniedbań w parafii. Następnym stałym proboszczem był
ks. Konstanty Hryckiewicz, który musiał zmierzyć się z powstającymi problemami związanymi
z napływem do Smolnika obcokrajowców zatrudnionych w przemyśle drzewnym. Za
jego kadencji zaczęto na cmentarzu chować ewangelików, na podstawie umowy z pastorem
protestanckiego Bandrowa. W następnych latach parafia nie zawsze miała stałych proboszczów.
W 1890 r. wybudowano nową plebanię i budynki gospodarcze. W 1899 r. odbyła się
kolejna wizytacja biskupia. W 1904 r. parafię objął ks. Iwan Zając. Za jego kadencji założono
Bractwo Trzeźwości 63.
Od 1918 r. do parafii smolnickiej należały Stuposiany, a ona sama znalazła się w dekanacie
lutowiskim 64. W 1921 r. wyremontowano cerkiew. Wtedy teŜ Smolnik liczył 82 domy
i 520 mieszkańców, z czego 418 grekokatolików, 42 katolików i 60 Żydów. AŜ 516 osób
podało narodowość polską 65. W okresie międzywojennym posługę pełnili ks. Iwan Poliańskyj
i o. Wasyl Tryjcieckij. Z ich inicjatywy powstała czytelnia im. św. Mikołaja i spółdzielnia
mleczarska. Na dzwonnicy pojawił się takŜe nowy dzwon. W czasie II wojny światowej
Smolnik dwukrotnie zmieniał okupantów. Najpierw Niemcy, od listopada 1939 r. ZSRR, następnie
od czerwca 1941 r. ponowne Niemcy, aŜ do wyzwolenia przez Armię Czerwoną
w 1944 r. Od tego czasu nie było we wsi duchownego. Cerkiew była jednak pod opieką
mieszkańców 66.
W 1951 r. na mocy porozumienia między rządem Polski a ZSRR ziemie w Bieszczadach
na wschód od Sanu aŜ po Ustrzyki Dolne zostały przekazane Polsce w zamian za podobny
objętościowo obszar w okolicach Tomaszowa Lubelskiego i Hrubieszowa. To właśnie
w tej części Bieszczadów zachowało się najwięcej zabytków, m. in. smolnicka cerkiew. Niestety
wymiana nie obejmowała ludności, która została wysiedlona do ZSRR 67. Spotkało to
równieŜ bojkowskich mieszkańców Smolnika. Po 1951 r. zabudowania wsi rozebrano a grunty
przekazano PGR – owi. W latach 1969-73 poddana była pracom konserwatorskim, które
jednak nie zostały skończone. Za do regularnie odwiedzana przez ludzi, którzy niszczyli wyposażenie
i palili w środku ogniska. W 1974 r., po kilku latach starań, obiekt został przekazany
parafii łacińskiej 68.
Obecnie juŜ, jako kościół, nosi wezwanie Wniebowzięcia NMP i należy do parafii Lutowiska.
Stoi jednak poza nowymi zabudowaniami. Dzisiejszy Smolnik leŜy ponad km na
północ od świątyni. Cały czas trwają remonty wewnątrz i na zewnątrz budynku. Jeszcze przed
stworzeniem parafii rozebrano zakrystię. Ostatnio odnotowano kilka prób włamań, z tego teŜ
powodu najcenniejsza ikona Wniebowzięcia NMP z 1748 r. została przeniesiona w inne miejsce.
Pojawił się teŜ nowy problem, w postaci działań biznesmena spod Warszawy, który wykupił
teren wokół cerkwi i zamierza zorganizować tam hodowlę danieli, przy okazji utrudniając
dostęp do samej świątyni.
Opis inwentaryzacyjny
Dawna grekokatolicka cerkiew parafialna p.w. św. Michała Archanioła w Smolniku
nad Sanem jest budowlą orientowaną. Jest to obiekt drewniany o konstrukcji zrębowej, w
górnych partiach szalowany gontem. Budynek jest trójdzielny, składa się z babińca, nawy i
prezbiterium. Wszystkie trzy człony są zbudowane na planie kwadratu i mają równą wysokość.
Ich górne części nie przylegają do siebie bezpośrednio, ale oddzielone są krótkimi daszkami
dwuspadowymi. KaŜdą z nich przykrywa oddzielny czterospadowy dach namiotowy,
jednokrotnie łamany, pobity gontem i zwieńczony niewielkimi cebulkami z kutymi Ŝelaznymi
krzyżami. Cebulki są drewniane, takŜe gontowane, a wszystkie krzyże posiadają po trzy ramiona,
z czego dolne są umieszczone ukośnie. Prezbiterium zamknięte jest ścianą prostą.
Obecnie nie posiada wyodrębnionej zakrystii. Nawa jest szersza od prezbiterium i babińca.
Budowlę obiega wydatny daszek okapowy, pobity gontem, wsparty na wystających belkach
zrębu, łączący się z daszkami oddzielającymi górne części. Wszystkie trzy części posiadają
okna. W prezbiterium umieszczone są od wschodu i południa, przy czym w ścianie południowej
otwór okienny nie znajduje się na środku, tylko przy jej zachodniej stronie. Nawa oświetlona
jest przez okna bliźnie od południa i okno pojedyncze od północy. PołoŜone są centralnie
i mają większy rozmiar od okien w prezbiterium. Babiniec posiada okna najmniejsze,
znajdują się one od południa i północy. Nad wszystkimi oknami umieszczone są niewielkie
daszki okapowe. Jedyne wejście znajduje się w babińcu od zachodu, na osi podłużnej świątyni.
Nad odrzwiami ruski napis i data 1791, częściowo zasłonięte przez nowe szalowanie. Na
wschodniej i północnej ścianie prezbiterium, poniżej daszku okapowego, odnaleźć można,
częściowo już zatarte, ślady niedźwiedzich pazurów
Wnętrze, odpowiednio do układu zewnętrznego, także jest trójdzielne. Wszystkie trzy
części, prezbiterium, nawa i babiniec są kwadratowe. Prezbiterium przykrywa kopuła zrębowa.
Występuje ona równieŜ nad nawą, z tym, ze jest wzmocniona dodatkowo skrzyŜowanymi
belkami. W babińcu natomiast występuje sklepienie kolebkowe. We wschodniej części nawy
zachowała się polichromia z końca XVIII w. Jest to malowane zwieńczenie ikonostasu w
formie kotary podtrzymywanej przez dwa anioły. Na kotarze 12 kartuszy pierwotnie z przedstawieniami
proroków. Pozostałe ściany nawy są szalowane nowymi deskami. Zniszczone
malowidła zachowały się także w na ścianach prezbiterium. Tam teŜ, w ścianie północnej,
znajdują się drzwi, które niegdyś prowadziły do zakrystii. Kopuła prezbiterium malowana jest
na zielono. W dolnej jej części znajdują się malowidła patronowe. Na granicy nawy i babińca
znajduje się podwieszony chór, pierwotnie usytuowany w zachodniej części babińca. Tam
zachowały się ślady po jego poprzednim miejscu pobytu. Podłoga wszędzie jest drewniana.
W prezbiterium za ścianą ołtarzową znajduje się prowizoryczna zakrystia, utworzona w latach
dziewięćdziesiątych. Wyposażenie jest w większości współczesne. W prezbiterium na nowej
drewnianej ścianie ołtarzowej, współczesne obrazy Chrystusa i Matki BoŜej z Dzieciątkiem.
Wrota carskie, z przedstawieniami czterech ewangelistów, umieszczonymi wśród latorośli,
pochodzą z innej cerkwi i mają ponad sto lat. Podobnie jak tabernakulum i figura Chrystusa
Ukrzyżowanego. W nawie współczesne obrazy Chrystusa Miłosiernego i Matki Boskiej Częstochowskiej.
Nowe są równieŜ ławki i Ŝyrandol z rogów jelenich. We wschodniej części babińca,
nad wejściem do nawy, znajduje się, także współczesny, obraz św. Huberta.
Analiza formalno – stylowa
1. Bryła
Budynek cerkwi nigdy nie był ukształtowany przypadkowo. Zarówno wyposażenie jak
i forma musiały być zgodne z programem teologicznym i wymogami Liturgii. Bizantyjska
świątynia krzyżowo – kopułowa najbardziej temu programowi odpowiadała. Wzorzec też
ulegał jednak przez wieki duŜym redukcjom 70. Między innymi na terenach Karpat system
krzyżowo – kopułowy ewoluował do trójdzielnego, na planie podłużnym. Poszczególni badacze
przedstawiali różne hipotezy, w jaki sposób do tego doszło 71. W każdym razie cerkwie
bojkowskie są najbardziej znaną „górską wersją” tej trójdzielnej koncepcji. Plan świątyni wydłużał
się stopniowo, a trójpodział stał się takŜe widoczny na zewnątrz 72.
Tak teŜ ukształtowana jest bryła świątyni smolnickiej. Jej rzut poziomy składa się z
trzech kwadratowych pomieszczeń w układzie wydłużonym: prezbiterium, nawy i babińca.
KaŜde z nich stanowi jakby odrębną całość, dostawioną jedynie do pozostałych. Dominującą
częścią bryły jest nawa. Nie ma tu wielkiej wieŜy, jak w cerkwiach łemkowskich, ale brak ten
tylko podkreśla symetrię budowli. Są to cechy charakterystyczne cerkwi bojkowskich 73.
Jak wszystkie cerkwie do końca wieku XIX, świątynia jest orientowana, co oznacza,
Ŝe skierowano ją prezbiterium na wschód. Było to zasadą obowiązującą w Kościołach
Wschodnich. Zbudowana jest na zrąb. Konstrukcja ta polegała na układaniu belek poziomo,
jedna na drugiej i łączeniu ich na narożach nacięciami, co daje w efekcie zamknięty wieniec.
Do dzisiejszych czasów nie zachowała się jakakolwiek cerkiew drewniana budowana przy
uŜyciu innej konstrukcji74.
Bardzo charakterystyczną, najbardziej rozpoznawalną cechą świątyń bojkowskich są
dachy, które w odmianie prostej są czterospadowe, a w złoŜonej ośmiospadowe. Mogą być
umieszczone nad wszystkimi członami bądź nad częścią z nich. Wywodzone są z wiejskich,
słomianych dachów, przede wszystkim brogów. Dachy czterospadowe, zwane namiotowymi,
bądź brogowymi były podstawowym przykryciem najdawniejszych znanych cerkwi ruskich.
Stopniowo zaczęto te dachy łamać, wprowadzając pionowe zrębowe ścianki. Takie przykrycie
dachu zostało przyjęte przez Bojków, w dużej mierze decydując o późniejszym określeniu
ich świątyń jako archaicznych. Ilość załamań zadecydowała też później o podziale na warianty
skromniejsze i bogatsze. Cerkiew w Smolniku posiada dachy czterospadowe nad kaŜdą z
części. Jest więc zbudowana w typie starszym, prostym stylu bojkowskiego. Ponadto ma po
jednym załamaniu nad każdym członem świątyni, co klasyfikuje ją jako wariant skromniejszy
typu prostego, w którym liczba załamań mogła dochodzić do maksymalnie trzech 75.
Bardzo waŜne było rozmieszczenie otworów okiennych i drzwiowych. Dyktowane było
z jednej strony względami konstrukcyjnymi i atmosferycznymi, z innej symbolicznymi.
DuŜą rolę odgrywał także czynnik bezpieczeństwa. Ograniczano więc liczbę otworów,
zwłaszcza drzwi. W Smolniku znajduje się tylko jedno wejście, od zachodu. Jest jednoskrzydłowe,
jak w zdecydowanej większości cerkwi. Znajduje się na jego nadprożu napis, co jest
rzeczą rzadko spotykaną w cerkwiach, nie tylko bojkowskich. Napis jest po rusku, obecnie
częściowo zasłonięty przez nowe szalowanie, co uniemożliwia jego całkowite przetłumaczenie.
Warto jednak przypomnieć, Ŝe cerkwie z Liskowatego i Grąziowej, uwaŜane przez większość
badaczy za bojkowskie takŜe zawierają napisy na odrzwiach, równieŜ z datą powstania
76. Podobnie jak cerkiew w UŜoku, leŜącym stosunkowo niedaleko Smolnika, ale już po dru-
giej stronie granicy. Porównanie liczby otworów okiennych wszystkich części świątyni między
stroną południową a północną daje stosunek 4:2. W prezbiterium od strony północnej nie
ma wcale okna, w nawie jest jedno – od strony południowej dwa – tylko w babińcu okna występują
z obu stron. Jest to wynikiem jeszcze średniowiecznej tradycji, według której strona
północna symbolizowała strefę zła i jego mocy. Te archaiczne przekonania utrzymywały się
aŜ do drugiej połowy XVIII w., mając zapewne jeszcze wpływ na kształtowanie bryły smolnickiej
cerkwi77.
2. Wnętrze
Podstawowym członem świątyni chrześcijańskiego Wschodu jest prezbiterium, które
odpowiada niebu. Zwrócone na wschód, w stronę Jerozolimy, symbolizuje przyszłe Królestwo
BoŜe. MoŜe do niego wchodzić tylko kapłan. Oddzielone jest przegrodą, bowiem tu
znajduje się jedyny ołtarz w cerkwi, symbolizujący Trójcę Świętą i Jej tajemnicę. Nawa,
największa cześć świątyni jest z kolei przeznaczona dla wiernych. Ona teŜ symbolizuje ziemię.
Ostatnią częścią cerkwi jest prytwor, czyli przednawie, zwane często babińcem, ze
względu na dawny obowiązek przebywania w nim kobiet, które uczestnicząc w liturgii nie
mogły przebywać w nawie. Wszystkie człony powinny być widoczne i oddzielone od siebie
zwłaszcza od wewnątrz. Na chrześcijańskim wschodzie przestrzegano tej zasady bardzo surowo.
Drewniane cerkwie, teŜ karpackie, a więc i bojkowskie stosowały się do przyjętych
norm 78. Opisywana świątynia nie jest wyjątkiem. Wewnątrz widoczny jest zachowany podział
na prezbiterium, większą nawę i babiniec.
W nawie i prezbiterium znajdują się czworoboczne kopuły zrębowe. Symbolizują one
sklepienie niebieskie. Nawa jest symbolem doczesności, podczas gdy umieszczona nad nią
kopuła odnosi się do rzeczywistości niebiańskiej. W kopule nawy znajdują się ściągi, tzw.
tragarze, które jednak pełnią tylko funkcje konstrukcyjne. Były one dość popularne w drewnianych
świątyniach, zwłaszcza tych większych, choćby w cerkwiach bojkowskich typu złoŜonego
79. Nad babińcem znajduje się z kolei drewniane sklepienie kolebkowe, jak to ma
miejsce w niektórych innych cerkwiach, choćby w Uluczu 80.
Program ikonograficzny cerkwi realizowany jest za pomocą malarstwa tablicowego i
monumentalnego. Podporządkowywano mu kaŜdą świątynię. Najważniejszy był ikonostas,
umieszczony między prezbiterium, a nawą. Była to złoŜona z ikon ściana, wyznaczająca granicę
przestrzeni sakralnej. Z biegiem czasu kształtowała się jego forma, takŜe na terenach
Karpat, tworząc już w wieku XVII swoistą jego odmianę zwaną ikonostasem karpackim 81. W
cerkwi Smolnickiej ikonostas niestety nie zachował się. Obecne wrota diakońskie pochodzą z
innej cerkwi. Jedynie nad wschodnią ścianą nawy, nad miejscem gdzie ikonostas był umieszczony,
znajduje się jego malowane zwieńczenie, w którym przedstawieni byli prorocy. MoŜe
być to pozostałość wcześniejszych wieków, kiedy przegroda ikonostasu nie była jeszcze w
pełni wykształcona i część malowideł umieszczano bezpośrednio na ścianie, bądź jest wynikiem
stosunkowo niewielkiego rozmiaru cerkwi, w której pełny ikonostas mógł się nie zmieścić
82. Od XVII w. przedstawienia proroków stanowią bowiem najwyżej umieszczaną część
ikonostasu .
Razem z ikonostasem waŜną rolę pełniło malarstwo ścienne. Wraz z rozwojem ściany
z ikonami traciło jednak na znaczeniu, oddając ikonostasowi kolejne tematy. JednakŜe jeszcze
w XVII w. miało znaczny udział w wystroju cerkwi. Zespoły malowideł zachowały się choćby
w Powroźniku, RadruŜu, Uluczu, a z XVIII w. w Chotyńcu 84. W Smolniku, oprócz
wschodniej ściany nawy, malowidła zachowały się w prezbiterium. Są one jednak na tyle
zniszczone, Ŝe cięŜko je odczytać. Jedynie w kopule jednoznacznie widać, Ŝe jest ona pomalowana
całkowicie na zielono, nic nie przedstawiając. Na ścianie także dominującym kolorem
jest zielony. MoŜe to nasuwać pewne przypuszczenia związane z wschodniochrzescijańską
symboliką kolorów, wg której kolor zielony symbolizuje Ducha Św., temat ten wymaga
jednak dalszych badań. Podobnie w dolnej części kopuły prezbiterium znajdują się będące
w kiepskim stanie malowidła patronowe, co patrząc na datę budowy cerkwi w 1791 r., jako
najwcześniejszego możliwego roku ich powstania, nasuwa przypuszczenia o kolejnej archaizacji
świątyni. RównieŜ ten wątek wymaga lepszego poznania.
Obecnie wnętrze uległo latynizacji, zostało wyposażone w większości we współczesne
obrazy i ławki tracąc swój pierwotny wschodni charakter.
Zakończenie
Dawna grekokatolicka cerkiew p.w. Św. Michała Archanioła jest perłą pośród setek
zachowanych cerkwi drewnianych w Polsce. Nie jest najstarsza, mało kto uzna ją za najpiękniejszą.
Ale nie w tym kryje się jej wyjątkowość. Została zbudowana przez ludzi, których na
terenie Polski nie ma już od wielu lat. Ludzi, którzy będąc bardzo prostymi, wręcz prymitywnymi,
stworzyli swój własny „styl”. Jak najbardziej archaiczny, odwołujący się do form, które
nigdzie indziej nie były już stosowane w takim natężeniu. Form sięgających najstarszych znanych
cerkwi ruskich. Form, które Bojkowie potrafili zrozumieć, pośród których chcieli żyć i
modlić się. Podobnych świątyń w Bieszczadach było więcej, wystarczy wspomnieć o Berehach
Górnych, Caryńskiem, Smereku czy Wołosatem85 – miejscowościach leżących, tak jak
Smolnik w górach, dawniej bardziej niebezpiecznych i niedostępnych. Górach surowych, tak
jak bryły cerkwi bojkowskich. Zawieruchy dziejowe doprowadziły do zniszczenia praktycznie
całego dorobku pokoleń Bojków. Część badaczy, jako bojkowskie wymienia jeszcze zachowane
cerkwie z Grąziowej czy Liskowatego. Miejscowości te nie leżały jednak na terenach
bojkowskich, więc jeśli nawet były wzorowane na świątyniach Bojków, nawet, jeśli jakiś
Bojko je stawiał, to bojkowskie były tylko z nazwy, ponieważ im nie służyły. Ponadto
świątynia z Grąziowej została zabrana ze swojego miejsca i przeniesiona do skansenu w Sanoku,
a cerkiew w Liskowatem, opuszczona, popada w ruinę. Świątynia smolnicka jest zatem
jedyną w Polsce cerkwią, która moŜe rościć sobie prawa do prawdziwie bojkowskiej (biorąc
pod uwagę nie tylko aspekty stylowe), uŜywanej przez Bojków i zachowanej w miejscu, gdzie
Bojkowie przez wieki Ŝyli. Ponadto cerkiew w Smolniku nawet wśród nieskomplikowanych
cerkwi bojkowskich uchodzi za prostą. Ma najmniejszą moŜliwą liczbę załamań na dachach
namiotowych, co klasyfikuje ją jako wariant skromniejszy typu prostego.
Praca jest syntezą dostępnych opracowań na temat dawnej cerkwi w Smolniku oraz
własnych obserwacji. Nie rości sobie jednak pretensji do bycia skończoną, poza tym porusza
kilka zagadnień niepewnych, dotyczących szczególnie polichromii. Brak dotychczasowych
możliwości porównania z cerkwiami bojkowskimi zachowanymi na terenach dzisiejszej
Ukrainy oraz brak dostępu do materiałów dotyczących wnętrza, zwłaszcza malowideł, czynią
ją niepełną. Jest jednak dobrym początkiem do podjęcia próby pełnego opracowania historycznego
i stylistycznego świątyni smolnickiej, a takŜe analizy porównawczej z innymi cerkwiami
uchodzącymi za bojkowskie.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: "Bieszczad nr 16"

Postprzez lucyna » 13 maja 2011, o 10:56

Tego rocznika nie muszę przedstawiać. Lektura obowiązkowa wszystkich miłośników Bieszczadów i historii naszego regionu. Nr 16 moim zdaniem jest interesujący, pojawili się dwaj nowi autorzy: Witold Smoleński i Adam Szary, (obaj z znani na naszym Forum), którzy wnieśli pewien powiew świeżości. Pierwszy z nich przedstawił w sposób bardzo sumienny i wyczerpujący historię świątyń i nekropolii w Polanie, a także cykl prac przeprowadzonych w ostatnich latach na polańskich cmentarzach. Adam zaś w sposób jak zwykle interesujący i barwny opowiada nam o świecie niezwykłym: styku botaniki, etnografii i religii. To tylko wprowadzenie do zagadnienia, czekam na książkę. Mówiąc wprost kilka lat temu wzbudził we mnie ciekawość, zafascynował mnie światem bojkowskiej magii. O Jego pasji która nas zarażą już nie raz opowiadałam, min. w wątku a-takie-tam-polazegowska-t158-170.html
Ciekawy jest też artykuł Wojciecha Wesołkina poświęcony pograniczu bieszczadzko-beskidzkiemu.
Całość jest bogato ilustrowana, w numerze znajduje się 152 zdjęcia czarno-białe, 18 planów i mapek oraz dołączony plan katastralny Ustrzyk Górnych.

Spis treści
Wstęp
Opis granic wsi Ustrzyki Górne z 1788 r. jako źródło informacji o stosunkach społecznych i przemianach środowiska przyrodniczego nad górną Wołosatką Maciej Augustyn
W dorzeczu Osławy (część II) Balnica, Maniów, Szczerbanówka Wojciech Wesołkin
Pieczęcie bieszczadzkie Bogdan Augustyn
Flora Bieszczadów w magiczno-religijnej świadomości Łemków, Bojków i Hucułów Adam Szary
Eliezer z Damaszku w Baligrodzie Andrzej Trzciński
Szlakami kolejek wąskotorowych w Bieszczadach (cz. XIII)
Kolejka z Przysłupia do Wetliny Mieczysław Darocha
Prace konserwatorskie w Polanie Witold Smoleński
25 lat Bieszczadzkiego Oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Andrzej Szczerbicki
Pożegnanie Witolda Strausa Andrzej Szczerbicki


Tytuł: "Bieszczad nr 16"
Rocznik
Stron: 286 plus 16 stronicowa wkładka z kolorowymi ilustracjami
ISBN: 978-83-928621-1-6
Wydawnictwo: Towarzystwo Opieki na Zabytkami Oddział Bieszczadzki
Ustrzyki Dolne 2010

Adam Szary
"Flora Bieszczadów w magiczno-religijnej świadomości Łemków, Bojków i Hucułów"
"[...]
Jeszcze z początkiem XX w. Bojkowie powszechnie kultywowali prasłowiańskie obyczaje, skacząc w Sobótki przez płonące stosy jałowca, smreka i jedliny. Powszechne było zakładanie na rogi krów wianków ze święconych ziół, które miały od uroków chronić. Uroki odczyniane też często były poprzez odymianie czeremchą i tojeścią gajową lub rozłogową.
Rośliny użytkowano jako antidotum na czyhające tu i ówdzie demony. W czasie pogrzebu Bojkowie i niektórzy Łemkowie sypali mak wokół nieboszczyka, jeżeli podejrzany był o wampiryczne skłonności. Przed obudzeniem zmarłego chronić miały także nasiona dzikiej róży, które mu za pazuchę wsypywano. Jeśli pochówek z pewnych względów miał być przyspieszony, rozrzucano w trumnie nasiona lnu lub prosa, by w przypadku ewentualnej próby powrotu do żywych, zmusić nieboszczyka do wyzbierania ziarenek , co wystarczyło, aby przy tym zajęciu ponownie zasnął, tym razem na wieki (Falkowski, Pasznycki 1935). Z kolei Ossendowski wspomina o innym powszechnym zwyczaju pogrzebowym wśród Hucułów: wkładaniu do trumny monet (na wykupienie "myta" w zaświaty), kołacza (na poczęstunek zmarłych przodków) oraz wełny i ziół.
Pamiętam jak wierzbą kruchą obsadziłem dookoła swoją łąkę, używając do tego żywokołków wycinanych w pobliskim lesie.Starzy ludzie zaczęli wówczas kręcić głowami: "Po co ci takie czarcie dziuple hodować?" Do dzisiaj żywotne jest też drugie znaczenie wierzby. Na Huculszczyźnie niejeden gospodarz u swoich wrót starym zwyczajem zatknie jeszcze zieloną gałązkę ze słowami: "Treba na swiatoho Jura kecku z werbow na worotach hazdy zatykaty, by ne mohła czariwnycija korowom mołoka widbraty" (M. Zabek [w] Gudowski 2001).
na niektórych tradycyjnych chałupach tu i ówdzie nadal spotyka się zawieszoną wiązkę dziurowca lub bylicy - roślin od średniowiecza znanych jako " fuga demonum" (środek na ucieczkę złych duchów). Po uroczystości Bożego Ciała ludzie niosą do domu gałązkę brzozy, aby z nią błogosławieństwo na domowników sprowadzić. Niepisanym prawem zakazane było łamanie dzikiego bzu czarnego, aby przypadkiem uśpionego ducha nie obudzić, przesadzanie chabrów, smotraw i barwinków z cmentarza do ogrodu, aby wraz z nim jakiejś zabłąkanej duszy nie zgarnąć, zaglądanie do dziupli w starych wierzbach, by czarta tam nie spotkać. Rosnącą na grobie kalinę czy jarzębinę należało uszanować, bo dusza młodej dziewicy może ją zasiedlać.
Listę tych dawnych wierzeń można by tu jeszcze długo ciągnąć, bo też przez wieki kształtowały one poziom naszej świadomości..."
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Renowacje i zabytki nr 1 (37)"

Postprzez lucyna » 24 cze 2011, o 07:46

na recepcji w Zamku w Krasiczynie można nabyć pierwszy tegoroczny numer kwartalnika "Renowacje i zabytki" mającego pod stopką dopisek: historia, architektura, budownictwo. Jest to czasopismo przeznaczone dla ludzi związanych z branżą konserwatorską, z historią architektury itd. Po raz pierwszy z nim się spotkałam i wpadłam w zachwyt. Z tak interesującym,stojącym na takim poziomie merytorycznym czasopismem wydawanym na rynek ogólnopolski jeszcze nie spotkałam się. Numer o którym wspominam jest w dużej mierze poświęcony Ziemi Przemyskiej, przede wszystkim Przemyślowi, Krasiczynowi i Twierdzy Przemyśl. Wszystkie artykuły są skarbnicą wiedzy, w sposób bardzo ciekawy i drobiazgowy przedstawiono historię miasta, dzieje zabytków koncentrując się na budowlach o znaczeniu strategicznym, militarnym. Godny polecenia jest także o historii, charakterystyce i przebudowie przemyskich kamieniczek.
Bardzo ciekawy jest także cykl zatytułowany "Krasiczyn Zespół Zamkowo-Parkowy". Jest on w bardzo dużej mierze poświęcony konserwacji zabytków ale napisany przystępnie więc laik bez problemu może zapoznać się z tematem.
Kwartalnik jest przebogato ilustrowany, ładnie wydany, moim zdaniem ten numer powinien znaleźć się w biblioteczce każdego miłośnika regionu.
W czasopiśmie podano stronę www.renowacjeizabytki.pl ale ja z niej nie mogę skorzystać. Pojawia mi się informacja o braku jakiś ciasteczek więc nie jestem w stanie Wam powiedzieć, czy artykuły są dostępne w internecie.
Spis treści
Wiadomości z firm

Przemyśl
Kresowy Przemyśl Lucjan Fac
Świątynie Przemyśla - historia i teraźniejszość Mariusz Czuba
Zabudowa mieszczańska Przemyśla Irena Zając
Rewaloryzacja krajobrazu warownego Twierdzy Przemyśl Tomasz Idzikowski, Krzysztof Wielgus

Krasiczyn
Kompleksowa konserwacja i restauracja Zamku w Krasiczynie - katalog najważniejszych problemów Edward Kossakowski
Zamek w Krasiczynie Andrzej Sokalski
Renowacja Zamku w Krasiczynie okiem wykonawcy Jerzy Śliwa
Zastosowanie dokumentacji graficznej do wspomagania procesu konserwacji Zamku w Krasiczynie Ewa Zielińska
Panny Mądre i Panny Głupie z Baszty Boskiej Zamku w Krasiczynie Agnieszka Kosakowska

Renowator - artykuły techniczne (wybrane artykuły)

Wybrane problemy technologiczne konserwacji elewacji i wnętrz Zamku w Krasiczynie Remmers Polska
Renowacja elewacji Zamku w Krasiczynie Powrót do świetności Sto-ispo
KEIM iPor - hydroaktywny system termoizolacji wewnętrznej dla obiektów zabytkowych Keim Farby Mineralne
Millenium w strefie Sacrum: Sanktuarium Matki Boskiej Boreckiej w Borku starym k/Rzeszowa

Karty techniczne



Tytuł: "Renowacje i zabytki nr 1 (37)"
Kwartalnik
Stron: 160
ISBN: 1643-2029
Wydawnictwo:
Kraków 2011

"Rewaloryzacja krajobrazu warownego Twierdzy Przemyśl" Tomasz Idzikowski, Krzysztof Wielgus
"Pod koniec roku 2010 do Zarządu Związku Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl spłynęły projekty budowlane kilkudziesięciu inwestycji, wpisujących się w bezprecedensowy w skali kraju program o nazwie:Zagospodarowanie zespołu zabytkowego Twierdzy Przemyśl w celu udostępnienia dla turystyki kulturowej. Po raz pierwszy podmiotem spójnego programu, przewidzianego do sfinansowania przez Unię Europejską, jest XIX-XX - wieczna twierdza pierścieniowa. Nowatorstwem jest synergiczne, nie zaś asocjalne, podejście do tematu: twierdza stawiana i broniona jako całość, jako całość też winna być rewaloryzowana i adoptowana do nowej, humanitarnej służby. Jest to wynik niemal półwiecznych badań naukowych, bogatego zasobu publikacji, aktywności przemyskich służb konserwatorskich oraz dojrzałości i determinacji samorządów. Przedmiotem projektów jest więc w istocie najbardziej uniwersalny i szeroki wizerunek zorganizowanego środowiska walki - historyczny krajobraz warowny. Krajobrazowa perspektywa programu wpisuje się w treść ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami z 2003 r. dającej po raz pierwszy możliwość ochrony krajobrazu zabytkowego poprzez tworzenie parków kulturowych. Docelowa forma zarządzania i urządzenia krajobrazu warownego Przemyśla i okolic to zespół takich parków. Wchodzący w fazę realizacji projekt udostępnienia turystycznego znacznej części twierdzy zgodnie z jej wartościami historycznymi, memorialnymi i przyrodniczymi, będzie sprawdzianem wiarygodności tych założeń. Utworzenie parków oraz dalsze formy ochrony obszarowej , od wpisu na listę pomników historii po starania o wpis na listę dziedzictwa UNESCO, wymagać będą suwerennych decyzji samorządów. Dlatego sukces projektu adaptacyjnego, opartego na holistycznym ujęciu tematu i kulturowym, nie zaś doraźno-komercyjnym celu adaptacji, stanowi warunek dla społecznego przyzwolenia na rzeczywiste zaistnienie parków kulturowych jako prawnej ochrony i zrównoważonego kształtowania krajobrazu. Niniejszy artykuł jest rodzajem raportu z przełomowego momentu owych zamierzeń: przejścia od idei do realizacji. [...]"
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Kresy Południowo-Wschodnie Rocznik Regionalnego Ośrodka Kul

Postprzez lucyna » 2 lis 2011, o 06:43

Dziś pragnę zaprezentować ciekawy rocznik "Kresy Południowo-Wschodnie Historia i Tradycja", który ukazuje się od 2003 r. Jest to kontynuacja kwartalnika "Galicja". Wprawdzie to rocznik ale ukazuje się nieregularnie, pierwsze dwa numery były wydawane przez Regionalny Ośrodek Kultury, Edukacji i Nauki w Przemyślu, następne przez Centrum Kultury i Nauki Zamek w Przemyślu. W roczniku prezentowane są przede wszystkim artykuły dotyczące szeroko pojętych Kresów, Ziemi Przemyskiej. Poruszana problematyka jest naprawdę szeroka od historii sztuki poprzez historię aż po prezentację współczesnej kultury. Jest to miejsce, gdzie często swoje pierwsze prace publikują młodzi naukowcy. Artykuły są zarówno popularno-naukowe jak i naukowe. Niektóre moim zdaniem niezmiernie interesujące, inne zaś mniej, część tych poświęconych historii powojennej, szczególnie stosunkom polsko-ukraińskim przesiąknięta jest ideologią. Mimo to rocznik zasługuje na szczególną uwagę wszystkich miłośników regionu.

http://kultura.przemysl.pl/?url=19
Spis treści
Wstęp

Rozprawy
August F. Fenczak
"Ecclesia Premisliensis maior", czyli o architekturze i niektórych elementach wewnętrznego wyposażenia kościoła Św. Mikołaja w Przemyślu w świetle źródeł pisanych z XIV i XV wieku
Wioletta Zawitkowska
Modlitewnik Nawojki (Kilka uwag o cennym zabytku piśmiennictwa polskiego i jego autorce. Na marginesie badań nad dziejami rodziny Koniecpolskich w wiekach średnich)
Jerzy Motylewicz
Ubiory mieszczan przemyskich w XVI i XVII w. Z badań nad życiem codziennym mieszkańców Przemyśla
Ks. Zbigniew Bielamowicz
Portret mecenasa sztuki. Rzecz o Aleksandrze Fredrze Biskupie Przemyskim
Agnieszka Bender
Tapiserie z Bieździadki - manufaktury Aleksandra Romera czynnej w latach ok. 1760-1772
Jolanta Wąsacz
Beethoven, rewolucja, romantyzm. Muzyczne idee przełomu XVIII i XIX wieku
Mariola Hoszowska
Obraz kobiet w XVIII-wiecznych podręcznikach historii ojczystej na przykładzie opracowań Fryderyka Augusta Schmidta
Jadwiga Hoff
Podwołoczyska w XIX i pierwszej połowie XX wieku
Maciej Dalecki
Przemyśl w pierwszych latach Polski niepodległej
Ryszard Tłuczek
Ruch narodowy w powiecie przemyskim w latach 1918-1939
Krzysztof Żarna
Wrześniowy kryzys w Czechosłowacji w 1939 roku w ocenie "Gazety Polskiej"
Andrzej Zapałowski
"W matni pragnień i złudzeń. Próby współpracy wojskowej polsko-ukraińskiej w okresie drugiej wojny światowej".

Pożegnanie z Galicją
Renata Hołda
Dynastia i polityka. Uniwersalistyczne aspiracje Habsburgów, a zagadnienia propagandy
Mariusz Patelski
Habsburgowie z Żywca

Miscellanea
Jerzy Motylewicz
Teksty rymowane z drugiej połowy XVII wieku w księdze sądowej Starej Soli
Joanna Rusin
"Piękne i najmilsze z miast jest miasto moje..." Przemyśl we wspomnieniach Zofii z Grodeckich Makuszkowej

Kronika Ignacy Krasicki - materiały z sesji
Teresa Kostkiewiczowa
Krasicki na nowo przeczytany
Grzegorz Zając
O modelach fabularnych powieści Ignacego Krasickiego
Albert Gorzkowski
Gra w Krasickigo, czyli kilka uwag o retoryczności "Satyr" warmińskiego biskupa
Dorota Zehel
Historia zbiorów Muzeum Biograficznego Ignacego Krasickiego w Dubiecku

Józef Piłsudski. Historia i tradycja. Materiały z sesji
Zbigniew Konieczny
Tradycje piłsudczykowskie w Przemyślu
Janusz Polaczek
Kult Józefa Piłsudskiego, a sztuka oficjalna II Rzeczpospolitej
Jan Raćko
Józef Piłsudski a starych kartkach pocztowych
Ryszard Tłuczek
Dwie wielkie osobowości
Andrzej Zapałowski
Józef Piłsudski, a sprawa ukraińska

Z podróży po Kresach
Janusz Polaczek
Pozostałości polskich kolekcji artystycznych na Kresach. Potrzeba badań i inwentaryzacji na przykładzie zbiorów Muzeum Sztuki w Łucku

Recenzje
Marian Kozaczka
Jerzy Jestal "Tożsamość Polaków" Rzeszów 2001,
Wydawnictwo Uniwersytetu Rzeszowskiego

Joanna Rusin
Wehikułem czasu po Galicji. Refleksje o "Wędrówkach..." Stanisława Grodzkiego

Dodatek - Galeria Historyczna
Janusz Polaczek
Wojna 1809 r. i manewr galicyjski księcia Józefa. Źródła ikonograficzne i malarska legenda

Tytuł: "Kresy Południowo-Wschodnie Rocznik Regionalnego Ośrodka Kultury, Edukacji i Nauki w Przemyślu"
Rok I Zeszyt I
Wydanie: I
Stron: 282
ISSN: 1730-5624
Wydawca: Regionalny Ośrodek Kultury, Edukacji i Nauki w Przemyślu"
Przemyśl 2003
Andrzej Zapałowski
"W matni pragnień i złudzeń. Próby współpracy wojskowej polsko-ukraińskiej w okresie drugiej wojny światowej". str. 125

"Wrzesień 1939 roku otworzył nowy rozdział w stosunkach polsko-ukraińskich. Z jednej strony wydawałoby się, iż w stanie zagrożenia państwa polskiego i biologicznego istnienia Polaków i Ukraińców, należałoby się zjednoczyć we wspólnej walce ze wspólnym wrogiem. Jednakże brak wyraźnego ośrodka kierowniczego po stronie ukraińskiej doprowadził do sytuacji dualizmu w poglądach środowisk ukraińskich. Przedstawiciele emigracyjnego Centrum Państwowego Ukraińskiej Republiki Ludowej (URL) 1 września w swoim organie rządowym "Tryzubie" deklarowali: "(...)Rzesza Niemiecka napadając na Polskę naraziła Europę (...) na grozę strasznych cierpień, wielkich nieszczęść i niesłychanej ruiny. Bez względu na to, jaki będzie rozwój wydarzeń, Ukraińcy doskonale wiedzą, gdzie jest ich miejsce (...). Stajemy po stronie Francji, Anglii i Polski."
Członkowie OUN podjęli czynną działalność dywersyjną na rzecz Niemiec, angażując się zbrojnie przeciw Polsce (napadali na cofające się mniejsze, zwykle uprzednio rozbite polskie oddziały). I tak przykładowo 18 września Ukraińcy zaatakowali w Romonówce (powiat Łuck) oddział polski, 21 września ostrzelali żołnierzy 13 Brygady Piechoty płk Szalewicza we wsi Talatyn. 28 września Ukraińcy ze wsi Kodeniec koło Parczewa napadli na przednia straż Dywizji Piechoty Rezerwowej "Brzoza", w wyniku akcji zginęło 2 oficerów i 5 żołnierzy. Po bitwie pod Kockiem Ukraińcy z te samej wsi zamordowali ponad 20 rozbrojonych żołnierzy WP powracających do domów. W pobliżu miejscowości Wielkie Oczy (powiat Jaworów) zamordowany został przez Ukraińców A. hr. Potocki, uczestnik kampanii wrześniowej, syn zamordowanego także przez Ukraińców w 1908 r. namiestnika Galicji.
Jak podaje w swojej pracy Cz. Grzelak "Pewną dezorganizację obrony na przedmościu rumuńskim utrudniały wystąpienia zbrojne części ludności ukraińskiej Podkarpacia,w tym dezerterzy z Wojska Polskiego, niejednokrotnie w dużych grupach i z pełnym uzbrojeniem. Wystąpienia zbrojne ludności ukraińskiej Podkarpacia rozpoczęły się z 12/13 września w okolicach Stryja. W następnych dniach doszło do wystąpień zbrojnych w Podhorcach, Borysławiu,Truskawcu, Mrażnicy, Żukotynie, Uryczu, Żydanowie, Drohowyżu, Dolinie, Bolechowie i Kałuszu. Ukraińcy rozbrajali żołnierzy i mordowali oficerów"
K. Torzewski w swojej pracy ocenia, że w Stryju było około 500-700 uzbrojonych Ukraińców, a w rejonie Mikołajowa i Szczerca 500-600 uzbrojonych ludzi.
Udokumentowana do tej pory liczba aktów terroru w 1939 r. wynosi 155 przypadków, w tym ofiar morderstw ok. 1136, z czego 222 osoby to żołnierze Wojska Polskiego. Jednakże z całą pewnością jest to dalece niepełna liczba z uwagi na to, iż większości morderstw dokonano poza osiedlami ludzkimi, we wsiach ukraińskich oraz na terenach, gdzie było mało Polaków, co znacznie zwęziło potencjalną liczbę świadków."



Do pobrania rok VII poświęcony symbolom narodowym. Fragment wstępu

"Każda społeczność mniejsza czy większa, jeżeli tylko może się poszczyciæ swoją¹ historią, to
także wiążącą się z nią, a przy tym konstytuującą ją, np. jako naród–plemię, symboliką.
Symbole łączą zatem społeczności i narody. Potrafią też dzielić. Przywodzić do czynów wzniosłych, stając się desygnatami idei wokół których gromadzą się zwolennicy zmian, nadając im swoistą, np. patriotyczną, markę. Ale, bywa też, że stając się wykorzenionym z historii i tradycji substytutem aktualnej rzeczywistości, jako narzędzie politycznych hochsztaplerów czy szaleńców ujawnić mogą swą potężną moc destrukcyjną. Hitleryzm z jego potęgą symbolu nie był bynajmniej jedynym tego przykładem.
Terminu symbol nie sposób przy tym ograniczyæ do znaków plastycznych. Myślenie symboliczne odwoływać się bowiem może do całej gamy projekcji myślowych. Składa się na nie zarówno mitologia ludów i narodów, stereotypy, tradycja wynikająca z literatury i zwyczajów,
pieśni i to nie tylko te, które stają¹ się hymnami. Symbole rozpatrywać można więc w wielu warstwach i aspektach. Kilku takich różnych możliwości postrzegania symboli dotyczą teksty
zamieszczone w niniejszym tomie „Kresów Południowo-Wschodnich”.
http://www.kultura.przemysl.pl/pliki/ks ... hodnie.pdf
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Puls Bieszczadów"

Postprzez lucyna » 11 lis 2011, o 10:35

Kierując się kronikarską rzetelnością chcą wspomnieć, że na rynku ukazał się nowy, bezpłatny miesięcznik "Puls Bieszczadów". http://www.solina24.eu/ Pierwsze wrażenia, hmmm mocno, ale to mocne mieszane ze skłonem w kierunku niezbyt ciekawe i niezbyt profesjonalne czasopismo. Tylko jeden artykuł zwrócił moją uwagę, jest to, moim zdaniem, dobra, rzetelna dziennikarska robota. To "(...) Po czterech kilometrach samo [się] oczyści". Autor poruszył jeden z najbardziej palących problemów w Bieszczadach jakim bez wątpienia jest brak oczyszczalni ścieków, kanalizacji i wypuszczanie nieczystości wprost do potoków, rzek czy gleby. Moim zdaniem lektura obowiązkowa i dla przewodników, o ile nie chcemy przestawiać zakłamanej bieszczadzkiej rzeczywistości. Artykuł autorstwa red. nacz. Jacka Makulskiego wycięłam sobie i schowałam do notatek.
Pozostałe no cóż... lepiej nie będę wypowiadać się. Wspomnę tylko o tekście Przemysława Chmielewskiego "Ludzie z mgły ...alkoholu" temat w założeniach przeciekawy ale pióro ...hmmm na myśl przyszła mi Deotyma. Ledwo go zmęczyłam.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Kwartalnik Gorlicki"

Postprzez lucyna » 22 lis 2011, o 08:51

Ostatnimi czasy przez przypadek trafiło w moje ręce kilka numerów "Kwartalnika Gorlickiego". Jest to regionalne czasopismo ukazujące się od 1966 r., jego wydawcą jest Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Gorlickiej. Kosztuje niewiele, tylko 5 zł, jest dotowany przez Burmistrza Miasta Gorlice. Prawdę powiedziawszy jestem pozytywnie zaskoczona zawartością merytoryczną kwartalnika. W większości poświęcony jest on historii i sprawom regionalnym. Moim zdaniem na uwagę zasługują przede wszystkim wspomnienia. Nie przebrnęłam przez twórczość poetycką Gorliczan. Przed sobą mam numer 57/2011 lipiec-wrzesień 2011. Bardzo minie zaciekawił, tematyka różnorodna. Jeden artykuł wydaje mi się niezmiernie interesujący i cenny jako potencjalne źródło. To "Zbiornik wodny "Klimkówka" Stanisława Szpila, który był w latach 1975-85 głównym inspektorem nadzoru budowy zbiornika, a później w latach 1985-94 inspektorem nadzoru robót drogowych, mostowych i robót betonowych na zaporze. Czytając artykuł odniosłam wrażenie, że Autor rozlicza się z przeszłością ale mimo to tekst jest wart uwagi. Jest to subiektywne przedstawienie sprawy ale nasączone faktami i wiedzą. Bardzo ciekawy jest też tekst Wojciecha Gunia "Expatriacja społeczności polskiej z ziem wschodnich II Rzeczypospolitej", ucznia drugiej klasy LO w Gorlicach. Autor brał udział w Olimpiadzie Historycznej "Losy Polaków na Wschodzie po 17 września 1939 r." Bardzo rzetelna praca młodego historyka przedstawiające dzieje Jego Rodziny, wzbogacona o wkładkę z archiwalnymi zdjęciami (wstrząsające, szczególnie to przedstawiające zasypaną śniegiem lepiankę), listy, wiersze.
Postanowiłam stać się stała czytelniczką "Kwartalnika gorlickiego", dziś spróbuję go zaprenumerować.

Spis treści
1. Czesław Kłapsa Naszym zdaniem
2. Bronisława Betlej Stało się
3. Wojciech Gunia Expatriacja społeczności polskiej
4. Maria Przepióra Sprawiedliwy wśród Narodów Świata
5. Stanisław Klara Pamiątka
6. Zbigniew Śliwa Moja kapliczka
7. Małgorzata Markowicz Sękowski "Korczak"
8. Stanisław Belczyk "Sprawy nieujawnione"
9. Stanisław Szpila Zbiornik wodny "Klimkówka"
10. Tadeusz Pabis Stabaszka
11. Stanisław Belczyk Wspomnienia o Franciszku Martynce
12. Bogusław Janek Z małej Mszanki w wielki świat
13. Zespół Kronika wydarzeń
14. Małgorzata Kormanek Piękna impreza turystyczna
15. Małgorzata Markowicz Pomniki Ziemi Gorlickiej konkurs
16. Weronika Jodłowska Pomnik Siedmiu Lotników
17. Janowi Pawłowi II Epitafium, Pielgrzymowi
18. Mieczysław Kormanek Zmarł ks. Dr Henryk Ostach
19. Szczepan Mikruta Czy Gorlicom zostanie przywrócona linia kolejowa
20. Franciszek Rachel Akupunktura
21. Stanisław Dziadzio Gorlice na starej pocztówce
22. Leszek Wojtasiewicz Stara pocztówka


Tytuł: "Kwartalnik Gorlicki"
Numer: 57/2011 lipiec-wrzesień 2011
Wydanie: I
Stron: 88
ISSN: 1428-4855
Wydawnictwo: Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Gorlickiej
Gorlice 2011

Wojciech Gunia "Expatriacja społeczności polskiej z ziem wschodnich II Rzeczypospolitej" str. 7-8

"Anna Rudawcowa Sybir 1940

13 kwiecień 1940 roku

Noc 13 kwietnia ...Świat się zapadł
I powstał nowy, straszny, całkiem inny,
Gdy wyciągnięta z mroku chamska łapa
Zburzyła gniazdo nasze - dom rodzinny.

Stukanie do drzwi... Natarczywe dłonie
Za klamkę szarpią chytre i sprężone...
Blask świadomości: to już koniec, koniec!!
Modlitwa cicha "Pod twoją obronę"...

Łomot buciorów ciężkich... W okno świeci
Blaskiem latarki i odchodzi potem...
W łóżeczkach płaczą obudzone dzieci,
A serca biją, biją im jak młotem

Te obłąkane strachem oczy dziecka,
Usteczka drżące, nieprzytomne, blade!
zza drzwi dochodzi krzyk: "Atkroj! Zdies właść sowiecka!"
I myśl: skończone...trudno...nie ma rady!

I. WSTĘP
17 września 1939 r. o 3 nad ranem Wacław Grzybowski, ambasador RP w Moskwie, został wezwany do Ludowego Komisariatu Spraw Zagranicznych ZSRR, gdzie Władimir Potomkin odczytał mu obraźliwą i pełną kłamstw notę zawierającą między innymi stwierdzenia:
"[...]państwo polskie i jego Rząd przestały faktycznie istnieć [...]Rząd sowiecki nie może [...] pozostać obojętnym na fakt, że zamieszkujące terytorium Polski pokrewna ludność ukraińskiego i białoruskiego pochodzenia jest bezbronna i została pozostawiona własnemu losowi. Rząd sowiecki polecił [...] Armii Czerwonej [...] przekroczyć granice i wziąć pod swoją opiekę życie i mienie ludności Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi."
Polski ambasador nie przyjął noty. Polska otrzymała przysłowiowy cios nożem w plecy. Już nikt i nic nie mógł jej pomóc. Oddziały Armii Czerwonej przekroczyły granice Rzeczpospolitej. [...]"
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Wielkie bitwy "małej wojny" 34 Budziszańskiego Pułku Piecho

Postprzez lucyna » 28 lis 2011, o 12:28

Dziś będę się niemiłosiernie chwalić. Od forumowego Kolegi dostałam coś wyjątkowego. Zszywkę Jego artykułów opublikowanych w "Gazecie Bieszczadzkiej" plus rękopisy. O cyklach artykułów już na Forum nie raz wspominałam. Moim zdaniem to lektura obowiązkowa wszystkich miłośników historii współczesnej regionu oraz historyków zainteresowanych tym co wydarzyło się w Bieszczadach i na pograniczu Bieszczadów i Beskidu Niskiego po II wojnie światowej. Pana Wiesława Cieślaka poznałam dzięki internetowi. Kiedyś do mnie zadzwonił poszukując informacji, nawiązała się, moim zdaniem, bardzo ciekawa znajomość. Dla mnie Kolega jest skarbnicą wiedzy o dziejach 34 Budziszyńskiego Pułku Piechoty, o walkach z UPA. Autor nie jest zawodowym historykiem, lecz wysokiej rangi wojskowym zafascynowanym naszym regionem, poszukiwaczem wspomnień oraz historykiem amatorem, który włożył bardzo duży wysiłek w odkrywanie "prawdy historycznej" o naszym regionie. Jest autorem cykli artykułów, które ukazały się w "Gazecie Bieszczadzkiej": "Trzy niedziele w Baligrodzie" dotyczących m.in. mordu dokonanego przez UPA 6 sierpnia 1944 r., "Szkoła w Baligrodzie ma 100 lat" opartych w pewnej mierze na wspomnieniach kierowniczki szkoły pani Marii Markowskiej, niezmiernie interesującego - lektura obowiązkowa - "Wielkie bitwy "małej wojny" 34 Budziszańskiego Pułku Piechoty" (Autor zdobył potwierdzenie, gdzie znajdował się słynny szpital UPA, meldunki, relacje 3 świadków dawnych ukraińskich partyzantów). Oto mały fragment tego ostatniego cyklu mającego 29 części. Dalsze będą publikowane.

"Gazeta Bieszczadzka" nr.22/11
"Dziesięć dni, które wstrząsnęły pograniczem (cz. XVI)
Analiza dokumentów dotyczących bitwy, do której doszło 26 marca 1946 r. w rejonie Kożusznego, pozwala sformułować kilka dość istotnych wniosków. Źródłem późniejszych, wielokrotnie powielanych błędów, występujących w kolejnych publikacjach autorów zajmujących się historią Jasiela i bitwy pod Kożusznem, jest wywiad z Pawłem Sudnikiem, zamieszczony w "Granicy" w 1962 r., a także opublikowany rok później w tym samym czasopiśmie cykl artykułów Cz. Żmudy i Z. Dobrzańskiego.
W tym wywiadzie oraz tekstach Cz. Żmudy i Z. Dobrzańskiego szer. Paweł Sudnik prowadzony jest z pozostałymi żołnierzami na miejsce egzekucji, które leży na wzgórzach nad Wisłokiem Górnym, a więc na Kiczerę Długą, a jego ucieczka z miejsca egzekucji kończy się we wsi określonej jako Wola.
Oczywiście, dziś trudno ustalić, czy było to działanie świadome, czy efekt cenzury, czy wreszcie owoc "tajemnicy wojskowej". Tak czy inaczej dawało to asumpt do dowolnej interpretacji. I tak też było. W kolejnych publikacjach jako miejsce, do którego dotarł szer. Sudnik, pojawiają się Wola Niżna, Wola Wyżna, Piotrowa Wola itd. W rzeczywistości była to Wola Jaworowa.
Nawet autorzy broszury "Szlakiem walk żołnierzy WOP" nie zajmują tu jednoznacznego stanowiska. A szkoda. W oparciu o tę broszurę powstało bowiem wiele artykułów powielających dotychczasowe błędy.
Kiedy w kwietniu 2009 r. w Warszawie zapytałem płka Nyka - jednego z jej współautorów, skąd tyle nieścisłości i różnych interpretacji, uzyskałem odpowiedź, iż niedopowiedzenia, brak nazwisk i szczegółów to wynik ingerencji cenzury.
Na pytanie, gdzie dokonano egzekucji żołnierzy, z której uciekł szer. Sudnik, jednoznaczną odpowiedź daje protokół ekshumacji. Jedyne znane dziś miejsce, gdzie dokonano egzekucji i pogrzebano zwłoki, leży na stokach Jeleniej Góry w pobliżu Darowa, w odległości 1 km od miejsca, gdzie znajdowały się ostatnie zabudowania dawnej wsi Wisłok Dolny.
Fot. Leśniczy Jerzy Miliszewski wskazuje odszukaną wg danych z protokołu ekshumacji "polanę śmierci"
Fot. W. Cieślak "

Oprócz tego dostałam od Kolegi materiały źródłowe m.in. kopie meldunków.
Przepraszam ale dalszą część informacji zamieszczę później. Nie mam czasu, lektura czeka.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Materiały Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku nr 31"

Postprzez lucyna » 5 sty 2012, o 14:01

Gdyby przyszło mi wymienić najbardziej nieoceniane czasopisma wydawane na terenie naszego regionu to bez wątpienia na pierwszym miejscu umieściłabym "Materiały Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku". Są praktycznie nieznane, nie powołują się na nie autorzy publikacji, książek, kolejne wydania przechodzą bez echa, leżą przecenione w muzealnej kasie i pies z kulawą nogą nimi nie interesuje się. A szkoda, bo to jeden z najciekawszych periodyków wydawanych na terenie Podkarpacia. Pierwszy numer ukazał się w 1964 r. Niestety, mam tylko kilka egzemplarzy biuletynów, nie mogę sobie darować, że wcześniej się nimi nie zainteresowałam. To jeden z największych błędów w moim bibliofilskim życiu. Zaległości nie nadrobię, w skansenowskiej kasie jest tylko 5 ostatnich numerów, w miejscowych antykwariatach są praktycznie niedostępne, w Turni są bardzo drogie. (
Pierwotnie "Materiały..." były rocznikiem, ukazywały się regularnie. Niestety, to zmieniło się. Ostatni numer ukazał się w 2008 r. Poświęcone są przede wszystkim etnografii i historii Bieszczadów, Beskidu Niskiego, Pogórzy, czasami problematyka regionalna przedstawiana jest w szerszym kontekście, krajowym karpackim. Autorami artykułów są przeważnie pracownicy skansenu.
Jako pierwszy przedstawię numer 31, moim zdaniem bardzo interesujący. Niestety, już niedostępny w skansenie. Można go jednak przeczytać dzięki bardzo ciekawej inicjatywie sanockiej biblioteki
http://sanockabibliotekacyfrowa.pl/dlib ... blication& Lektura naprawdę interesująca i godna polecenia.

http://skansen.mblsanok.pl/a/strona.php ... =biuletyny

Spis treści
Jerzy Czajkowski
Budownictwo ludowe w polskich Karpatach w XVI-XX wieku
Henryk Olszański
Stodoły wąskofrontowe w południowo-wschodnim rejonie Polski
Wojciech Sołtys
Oświata ludowa w Sanockiem w okresie zaborów
Maciej Augustyn
Połoniny w Bieszczadach Zachodnich
Maciej Augustyn
Przyczynek do badań nad osadnictwem dorzecza górnego Sanu, Strwiąża i Wiaru
Halina Piasecka-Wilczyńska
"Sprawozdanie z działalności Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku za lata 1989-1992
Jerzy Czajkowski
Recenzje


Tytuł: "Materiały Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku nr 31"
Redaktor: Jerzy Czajkowski
Wydanie: I
Stron: 137
ISBN: 83-900446-5-X
Wydawca: Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku
Sanok 1993

Wojciech Sołtys
"Oświata ludowa w Sanockiem w okresie zaborów ", artykuł składa się z następujących części: najdawniejsza przeszłość szkolnictwa w regionie, szkoły i ich stopień organizacyjny, nadzór nad szkołami i efektywność ich pracy, nauczyciele, ich wynagrodzenie i wykształcenie, budynki szkolne, sale lekcyjne i ich wyposażenie, szkolnictwo ludowe podczas I wojny światowej.
Polecam ten wyjątkowo ciekawy artykuł, nie ma sensu abym przepisywała jego część skoro można go bezpłatnie pobrać.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Mapy, przewodniki i inne wydawnictwa z regionu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

cron