Pomysły na ożywienie Bieszczadów

Informacje i dyskusje o bieżących wydarzeniach w regionie.

Re: POMYSŁY NA OŻYWIENIE BIESZCZADÓW

Postprzez krzyś » 9 lut 2012, o 21:41

browar napisał(a):Czym ten wątek się różni od tamtego?

To będzie zależeć od Ciebie
Góry wysokie, kto mi z wami walczyć kazał...
Avatar użytkownika
krzyś
Bieszczadzki ekspert
 
Posty: 1390
Dołączył(a): 17 cze 2010, o 11:03

Re: POMYSŁY NA OŻYWIENIE BIESZCZADÓW

Postprzez krzyś » 9 lut 2012, o 21:41

IraS napisał(a):Lepiej wygląda, bo wygląda, ze nie ma problemu :twisted:

Narazie jeszcze mało wygląda
Góry wysokie, kto mi z wami walczyć kazał...
Avatar użytkownika
krzyś
Bieszczadzki ekspert
 
Posty: 1390
Dołączył(a): 17 cze 2010, o 11:03

Re: POMYSŁY NA OŻYWIENIE BIESZCZAD

Postprzez IraS » 9 lut 2012, o 22:02

lucyna napisał(a):Mam dwa pomysły. Pierwszy to jest jednocześnie rozwiązanie jednego z najbardziej palących problemów w regionie. Poprawa komunikacji publicznej. Jest fatalnie, a może być jeszcze gorzej. Już zdarza mi się wracać z Przemyśla przez Rzeszów w Bieszczady. Pada kolej, nie kursują składy na trasie wiodącej na Słowację i na Ukrainę. Kursy autobusów są non stop likwidowane, PKS Krosno wycofał się z Bieszczadów, Rzeszów ma nieliczne kursy, bardzo nie liczne, Katowice całkowicie zaprzestało kursów. Pozostała veolia, regularnych kursów busów nie ma z wyjątkiem Krakowa. W weekend nie można rano odstać się w góry z wyjątkiem Ustrzyk Górnych. Pomysł, współfinansowanie linii autobusowych przez samorząd, postawienie na busiarzy, a raczej zmuszenie ich do regularnych kursów, ograniczenie tego syfu busiarskiego w Bieszczadach.


Nie sądzę. Znowu dotyczy to garstki ludzi, a nie szeroko rozumianego turysty, który podniesie PKB Bieszczadów. Nawet jak by był bezpośredni pociąg z Warszawy do Ustrzyk G. to i tak większość wolała by jechać swoim autem i bardziej by się ucieszyli z drogi ekspresowej do Sanoka niż z komunikacji publicznej

lucyna napisał(a):Drugi pomysł to postawienie na promocję regionu wśród dzieci,


Dzieci to wolą aqaparki i inne wodotryski.

lucyna napisał(a):młodzieży,


Młodzież dyskoteki

lucyna napisał(a):studentów.


Studentów nie trzeba zachęcać, chyba że powstaną szałasy gdzie można za dermo kimnąć i na nich dużo nie zarobicie ;)

lucyna napisał(a):Są radiowęzły, czy też radio internetowe, jest telewizja internetowa. Reklama tam jest tania, może trafić na podany grunt.


Reklama jest i to całkiem niezła, problem chyba w wypowiedziach w tym gorzej wyglądającym wątku ;)

lucyna"Czym skorupka za młodu itd[/quote]

A to już rola rodziców i to co wpoją lub będą próbowali wpoić, czyli zachęcenie do pewnego trybu wypoczynku, mojego, browara ;p i innych oszołomów. Będą wolały namiot w głuszy, paprykarz z kerfura i nie będą potencjalnym klientem. Resztę zainteresują bardziej reklamy Itaki Grecja Egipt i inne bajery.

[quote="lucyna napisał(a):
postawienie na promocję regionu wśród dzieci


Raczej na postawienie .... wśród ich rodziców.
Avatar użytkownika
IraS
Administrator
 
Posty: 3326
Dołączył(a): 2 mar 2009, o 18:37

Re: POMYSŁY NA OŻYWIENIE BIESZCZADÓW

Postprzez IraS » 9 lut 2012, o 22:19

A tak reasumując.
W Bieszczadach jak na razie więcej obiektów turystycznych przybywa niż pada, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że nic na razie nic nie padło. Skoro tak to żadnego problemu nie ma.

Jak się zaczną problemy.
To gorsze obiekty padną i zostaną te lepsze.

Jak zaczną padać te lepsze.
To zaczną ze sobą ostro konkurować z korzyścią dla klientów.
Avatar użytkownika
IraS
Administrator
 
Posty: 3326
Dołączył(a): 2 mar 2009, o 18:37

Re: POMYSŁY NA OŻYWIENIE BIESZCZADÓW

Postprzez dre36 » 9 lut 2012, o 23:17

Przede wszystkim pytanie podstawowe - kiedy jest potrzebne ożywienie Bieszczadów?
Latem? Nie sądzę. Zobaczcie co się dzieje w Solinie, Ustrzykach, Wetlinie, Cisnej, Lesku, czy nawet Sanoku w okresie od czerwca do września. Tłumy.
Wiosną i jesienią? Może. Ale w sumie chyba warto żeby były miesiące luźniejsze, dla tych którzy nie lubią się na Połoninach przebijać przez tłum.
Zimą? Moim zdaniem zdecydowanie tak.

W takim razie co zrobić aby zimą ożywić Bieszczady?
* Pominę tutaj kwestię wybudowania JEDNEJ ale PORZĄDNEJ stacji narciarskiej, bo nie chcę wsadzać kija w mrowisko i dowodzić czy przyniesie to dla regionu więcej korzyści czy strat. W tej kwestii barykada jest wyraźna, i obawiam się że żadna ze stron drugiej nie przekona.
* Chyba dobrym pomysłem byłoby wytyczenie i utrzymywanie sensownej sieci tras do narciarstwa biegowego. Niestety tego bez AKTYWNEJ współpracy gmin i lasów zrobić się nie da. Żaden pan Józek z panem Kazkiem, czy nawet lokalne stowarzyszenie nie będą wstanie zorganizować i utrzymać więcej niż kilka kilometrów tras. Doskonałym przykładem mogą być trasy w Banicy w Beskidzie gdzie na terenach Lasów wytyczono ostatnio 100 km tras biegowych (zrobiło to lokalne stowarzyszenie), a gmina i powiat jako członkowie wspierający tegoż stowarzyszenia wspólnie zakupili za 90.000 zł sprzęt do utrzymywania tych tras. Drugi przykład Lasówka w Kotlinie Kłodzkiej - dzięki działaniom lokalnych władz powstało 230 km tras. A w Bieszczadach Wysokich? Wygląda na to że Powiat, Gminy i Lasy nie bardzo są zainteresowane wspieraniem takiej działalności, a lokalne Stowarzyszenie z Wetliny szamocze się żeby choć kilka kilometrów tras było przetartych.
* Może dobrym pomysłem byłoby wytyczenie i utrzymywanie lepszej sieci (albo lepsze jej oznakowanie) dla narciarstwa turowego coraz bardziej popularnego w Polsce. Jak to teraz wygląda? Ano tak że nie dalej jak 2 tygodnie temu dwójka turowców idąca Działem zgubiła się, GOPR szukał ich kilka godzin. A dlaczego się zgubili? Bo nie było tyczek wyznaczających szlak, śniegu było dużo i nie mogli znaleść wejście z polanki w las. BdPN buduje wiaty za spore pieniądze, ale na postawienie tyczek już nie ma kasy? Przecież to są żadne koszty.
* Zimowa jazda konna to jest piękna sprawa. Konie znacznie chętniej chodzą niż latem i mniej się męczą. Zapytajcie Bieszczadzkich koniarzy. Ale niestety i tu zonk - szlaki końskie położone na terenie BdPN są niedostępne dla koni nieparkowych. Absurd jakiś! Słyszałem już o dwóch przypadkach że ktoś jadąc na urlop w Bieszczady i słysząc o tych szlakach przywiózł swojego konia, i na miejscu się dowiedział że do Parku nie wejdzie. Nie mówiąc już o miejscowych stadninkach które chętnie zabrałyby swoich turystów na jazdę do Parku, a nie mogą.
* Zimą przydałaby się też jakaś atrakcja na wieczorową porę. Nie mówię tu o dyskotekach, ale może jakiś basen, kręgle, oświetlony tor saneczkowy, oświetlone lodowisko z wypożyczalnią łyżew - sam nie wiem, tak strzelam. Dzień zimą jest krótki, koło 15 ludzie wracają z gór (jeśli szlaki są przetarte, bo nie każdy ma rakiety) i nie bardzo mają co z sobą zrobić do wieczora. Tak, wiem, basen jest w Ustrzykach Dln i w Sanoku, a ma być jeszcze w Lesku. Ale turyści mieszkający w Ustrzykach Grn, Wetlinie czy Cisnej raczej nie będą robić dziennie 120 km żeby popływać godzinę w basenie. :)


A tak w ogóle to ten wątek to będzie znowu bicie piany. Może pomysły padną dobre. Ale co z tego skoro skończy się na tym że paru zapaleńców podyskutuje, a i tak nikt żadnego z tych pomysłów nie zrealizuje... :(
dre36
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 39
Dołączył(a): 14 gru 2009, o 23:46
Lokalizacja: miejscowy...

Re: POMYSŁY NA OŻYWIENIE BIESZCZAD

Postprzez lucyna » 10 lut 2012, o 06:35

IraS napisał(a):
lucyna napisał(a):Mam dwa pomysły. Pierwszy to jest jednocześnie rozwiązanie jednego z najbardziej palących problemów w regionie. Poprawa komunikacji publicznej. Jest fatalnie, a może być jeszcze gorzej. Już zdarza mi się wracać z Przemyśla przez Rzeszów w Bieszczady. Pada kolej, nie kursują składy na trasie wiodącej na Słowację i na Ukrainę. Kursy autobusów są non stop likwidowane, PKS Krosno wycofał się z Bieszczadów, Rzeszów ma nieliczne kursy, bardzo nie liczne, Katowice całkowicie zaprzestało kursów. Pozostała veolia, regularnych kursów busów nie ma z wyjątkiem Krakowa. W weekend nie można rano odstać się w góry z wyjątkiem Ustrzyk Górnych. Pomysł, współfinansowanie linii autobusowych przez samorząd, postawienie na busiarzy, a raczej zmuszenie ich do regularnych kursów, ograniczenie tego syfu busiarskiego w Bieszczadach.


Nie sądzę. Znowu dotyczy to garstki ludzi, a nie szeroko rozumianego turysty, który podniesie PKB Bieszczadów. Nawet jak by był bezpośredni pociąg z Warszawy do Ustrzyk G. to i tak większość wolała by jechać swoim autem i bardziej by się ucieszyli z drogi ekspresowej do Sanoka niż z komunikacji publicznej

lucyna napisał(a):Drugi pomysł to postawienie na promocję regionu wśród dzieci,


Dzieci to wolą aqaparki i inne wodotryski.

lucyna napisał(a):młodzieży,


Młodzież dyskoteki

lucyna napisał(a):studentów.


Studentów nie trzeba zachęcać, chyba że powstaną szałasy gdzie można za dermo kimnąć i na nich dużo nie zarobicie ;)

lucyna napisał(a):Są radiowęzły, czy też radio internetowe, jest telewizja internetowa. Reklama tam jest tania, może trafić na podany grunt.


Reklama jest i to całkiem niezła, problem chyba w wypowiedziach w tym gorzej wyglądającym wątku ;)

lucyna"Czym skorupka za młodu itd


A to już rola rodziców i to co wpoją lub będą próbowali wpoić, czyli zachęcenie do pewnego trybu wypoczynku, mojego, browara ;p i innych oszołomów. Będą wolały namiot w głuszy, paprykarz z kerfura i nie będą potencjalnym klientem. Resztę zainteresują bardziej reklamy Itaki Grecja Egipt i inne bajery.

[quote="lucyna napisał(a):postawienie na promocję regionu wśród dzieci


Raczej na postawienie .... wśród ich rodziców.[/quote]
1. Większość, mniejszość, powołaj się na jakieś dane. Na razie operujesz swoimi wyobrażeniami. Pociągi kursujące do Zakopanego są pełne. Dlaczego więc miałyby być puste te jadące w Bieszczady? Pociągi lokalne podobnie. Trudno mi w chwili obecnej cokolwiek zaproponować turystom, czy odpowiadać na pytanie. Nikt z nas nie wie czy będą kursować o Łupkowa czy też nie. Potencjalnie jest to bardzo atrakcyjna trasa, szczególnie gdyby było połączenie z Słowacją. Po prostu kolej przez swoje dziwaczne posunięcia (kursuje lub nie kursuje, nikt nie zna rozkładu, nie mówię już o promocji) doprowadziła do wypadnięcia tej trasy ze świadomości nawet nawet turystów miłośników Bieszczadów. Druga trasa wiodąca na Ukrainę to był swego czasu hit turystyczny. Koledzy wozili pociągami gości do Chyrowa, do czasu aż przemytnicy przemienili skład w cuchnący slams. Ostatnio Bogdan Augustyn opowiadał mi o możliwościach rozwoju turystyki przygranicznej, zna znakomicie tereny pogranicza ukraińsko-polskiego, takie programy połączone z Jego wiedzą i umiejętnościami to może być strzał w 10. Koszty wycieczki nie byłyby duże, mix kolej (tu unikamy stania na tej korupcjogennej i kryminogennej granicy) i ukraińskie busy.

Irek pięknie, wszytko pięknie. Własne samochody. Brawo, szczególnie w czasie, gdy szaleją ceny benzyny. Widzę co dzieje się na rynku usług, mamy coraz mniej turystów w północnych regionów Polski, w tym roku odpowiadam przeważnie na zapytania z Lubelszczyny, Kielecczyzny (z czego diablo cieszę się, to był raczej region nie za bardzo zainteresowany Bieszczadami), piszę też programy dla Wielkopolski, Mazowieckiego tylko małe ale. Mam potwornie mały limit kilometrów, imprezy muszą być realizowane o najbliższej okolicy ośrodków. O programach, które cieszyły się naprawdę dużą popularnością czyli np. wyjazdy na Pogórze Przemyskie mogę zapomnieć.

Nie cieszy się popularnością komunikacja publiczna, szczególnie w sezonie? Panie Boże zmiłuj się. Jeżeli jest tak jak mówisz to dlaczego autobusy kursujące do Warszawy były obładowane do tego stopnia, że veolia musiał dublować kursy. Z Bieszczadów wyruszały dwa-trzy, a nawet cztery autobusy w kierunku większych miast, na szczęście to było bardzo dobrze pod względem logistycznym rozpracowane.( na jeden kurs było chętnych 100-300 osób) Raz w Solinie i Ustrzykach G są kasy biletowe, a dwa rezerwacje biletów przez telefon czy sms. Jeżdżę tylko autobusami po regionie lub stopem, świetnie dogaduję się z kierowcami, znam dość dobrze temat. Problem z komunikacją publiczna jest poza okresem wakacji. Szczególnie jest to widoczne we wrześniu, październiku, autobusy są zapchane turystami i plecakami.

Że już nie wspomnę o zanieczyszczeniu powietrza. Byłam kilkanaście miesięcy temu w Zakopanem, fuj tam nie ma czym oddychać.
Taaa dzieci wolą wodotryski, młodzież dyskoteki, a studenci ochlejstwo. Tę cześć Twojej wypowiedzi pozostawię bez dalszego komentarza.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: POMYSŁY NA OŻYWIENIE BIESZCZAD

Postprzez Zagubiona » 10 lut 2012, o 07:39

lucyna napisał(a):1. Większość, mniejszość, powołaj się na jakieś dane. Na razie operujesz swoimi wyobrażeniami. Pociągi kursujące do Zakopanego są pełne.


A kiedy jechałaś ostatni raz pociągiem do Zakopanego ?

Bo ja bywając w Tatrach średnio raz w miesiącu mam całkiem inne spostrzeżenia.
99 % ludzi tak na moje oko przyjeżdża do Zakopanego i w jego okolice własnymi samochodami.
Przy czym dojazd też wcale nie jest dobry, bo Zakopianka zapchana i są korki.
Ale jadą mimo to.

Zaś pociąg wlecze się z Krakowa 4 godz. a innej drogi nie ma, wobec czego na tej trasie pociągi są puste.
Sporo ludzi z północnej Polski jeżeli już jedzie komunikacja publiczną - to robi tak, że jedzie pociągiem do Krakowa i tam się przesiada na autobus.
Te z Krakowa kursują faktycznie często - średnio co 20 minut, tyle ze w weekend jadą 3 godz.

Jest jeszcze jedna taka prawidłowość - coraz więcej osób wyjeżdża w góry tylko na weekend, bez noclegów, aby nie płacić za noclegi, które są drogie.
Z Krakowa jadą w Tatry, z aglomeracji śląskiej do Szczyrku i Wisły, a z obu aglomeracji coraz częściej na Słowację. Do Tatralandii z Katowic i z Krakowa to tylko 3,5 godz. drogi, a do innych kąpielisk - jeszcze bliżej.
Tak samo daleko do dużych ośrodków narciarskich w Niżnich Tatrach, w Wielkiej i Małej Fatrze (Jasna, Donovaly, Malino, Vratna), jeszcze bliżej Katowic jest Wielka Racza, gdzie w ciągu ostatnich kilku lat powstał ogromny ośrodek narciarski, a 80 % jeżdżących to Polacy. Każdy taki ośrodek ma minimum z 7-8 wyciągów i tras, a są też liczne mniejsze.

Bieszczady nie mają w pobliżu siebie dużej aglomeracji, a nawet z Rzeszowa jedzie się minimum 2 godz. stąd na takich "weekendowych turystów" w dużej ilości nie mogą liczyć.
Zagubiona
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 26
Dołączył(a): 28 kwi 2011, o 08:20

Re: Pomysły na ożywienie Bieszczadów

Postprzez vm2301 » 10 lut 2012, o 08:53

lucyna napisał(a):1. Większość, mniejszość, powołaj się na jakieś dane. Na razie operujesz swoimi wyobrażeniami. Pociągi kursujące do Zakopanego są pełne. Dlaczego więc miałyby być puste te jadące w Bieszczady?


A kto Lucynko miałby dofinansować kolej? Też samorządy?

lucyna napisał(a): Brawo, szczególnie w czasie, gdy szaleją ceny benzyny. Widzę co dzieje się na rynku usług


Jeśli chodzi o rodziny 3-4 osobowe, to nadal opłaca się pojechać swoim autem, o wygodzie nie wspomnę. Masz samochód Lucynko?

Co do wycieczek, to o ile skróciłaś trasy wycieczek?
O ile wzrosła stawka za km u Twoich przewoźników, że rezygnujesz z atrakcyjnych wycieczek i ograniczasz się do łażenia wokół ośrodka?
vm2301
Wyrypiarz bieszczadzki
 
Posty: 459
Dołączył(a): 12 mar 2009, o 08:55

Re: Pomysły na ożywienie Bieszczadów

Postprzez lucyna » 10 lut 2012, o 09:10

Samorządy już dofinansowują kolej. Idą na to potężne pieniądze.
Nie mam samochodu i nie będę mieć, nie odróżniam strony lewej od prawej, nie dostanę i nie chcę prawa jazdy (zbyt duże ryzyko).
Nie wiem o ile wzrosła, gdyż miejscowi nie chcą przyjmować zleceń. Powołują się na stały wzrost cen. Ja nie negocjuję, przekazuję dane teleadresowe organizatorom. Wiem, że w kilku wypadkach są wstępnie zamówione usługi ale bez ustalonej stawki za kilometr. Kilka razy goście zrezygnowali ( obozy, pobyt osób niepełnosprawnych, emeryci) z autokaru, w Bieszczady jadą bądź samochodami, bądź komunikacją publiczną, u nas pobyt kilkudniowy, wycieczki fakultatywne po Bieszczadach ale tylko dwie, reszta w ośrodku.

@ Krzyś w ub. roku byłam w Beskidzie Sądeckim, przeżyłam szok. Tam busiarze jeżdżą non stop, są kursy stałe, ceny bardzo konkurencyjne. Tego w Bieszczadach nie uświadczysz.
U nas też można spotkać współpracujących ze sobą busiarzy, to raczej wyjątek.Ceny różne, chyba pod koniec października byli Koledzy z forum gorski swiat w Bieszczadach. Załatwiałam im busy, po znajomości wykorzystując cała sieć kontaktów swoich i Kolegów Przewodników znalazłam busiarza, który zszedł im z ceny. Tylko dlatego iż bardzo na tym zależało kilku osobom, taki pobyt forumowiczów to niezła reklama. Pan Kapelusznik zawiózł ich z Przełęczy Wyżniańskiej do Mucznego za 100 zł. Normalnie ten kurs kosztuje 150--200 zł.
Ostatnio edytowano 10 lut 2012, o 09:17 przez lucyna, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Aktualności i dyskusje na bieszczadzkie tematy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.