Pożegnanie wakacji, czyli moczenie zadku w Pilicy

Każdy gdzieś mieszka i ma w swojej okolicy miejsca godne odwiedzenia, pochwalcie się nimi a nie ciągle tylko o Bieszczadach... ; )

Pożegnanie wakacji, czyli moczenie zadku w Pilicy

Postprzez karabin_bojowy » 3 wrz 2009, o 21:49

Spływ kajakowy Pilicą... pomysł padł jeszcze podczas naszego pobytu w Rumunii...Słowo się rzekło, więc ustaliwszy termin na ostatni weekend wakacji, zaczęliśmy czynić przygotowania. Irek zajął się zapleczem technicznym, a my zajęliśmy się sobą :-P...

Piątek 28.08.09

Wyrwawszy się z pracy ciut wcześniej, popędziliśmy po bagaże i dalej w drogę. No tak żeśmy się rozpędzili, że zaraz na wylotówce z Lublina utknęliśmy w korku...yh...Tocząc się wśród rzeszy aut, tak sobie dumałam jak bardzo Irek będzie nas wyklinał :-) :mrgreen: No już, już prawie dotarliśmy do Spały i otrzymałam bardzo interesującego smsa o treści " Jakbyś miała jaja to bym ci je urwał"... chyba wiadomo od kogo :P ... Zajechaliśmy, Komitet powitalny czekał na nas już przy bramie... szybkie przerzucenie sprzętu i jazda na kajaki.... Słońce zaszło jeszcze w trakcie naszej jazdy, więc uwijaliśmy się wrzucając bagaże do kajaków, byleby tylko trochę odpłynąć i rozbić obóz. Powiem szczerze, że miałam pewne wątpliwości, czy wyjdę z tej wyprawy cało...Po pierwsze kajakiem nie pływałam chyba 100 lat, a po drugie to będzie mój dziewiczy spływ rzeką :shock: Udało nam się z Agą nawet zainstalować w kajaku, nie zaliczając przy okazji kąpieli. Złapałyśmy rytm i sunęłyśmy za Irkiem w super humorach. Zrobiło się już dość ciemno, więc biała koszulka Irasa wyznaczała nam trasę. Nagle coś wpadło do wody...plusk był taki, jakby co najmniej krowa uskuteczniała skoki do wody z półobrotem i śrubą :mrgreen: okazało się, iż spłoszyliśmy bobra...oczywiście w tej samej sekundzie przypomniał mi się paszczak i jego czochrania bobrów :mrgreen: 8-) ... Irek ubolewał, iż jego zdaniem najbardziej malowniczy odcinek przebywamy nocą, ale dla mnie było magicznie...
Po drodze spłoszyliśmy jeszcze kolejne cztery bobry, ale żaden z panów nie chciał ich poczochrać.... Biała koszulka zbliżyła się do brzegu, więc chyba koniec trasy na dziś. W pięknym stylu :mrgreen: /czyli bez wywrotki/ udało się nam przybić do brzegu i rozpoczęliśmy rozbijanie obozowiska. Zważywszy, że mieliśmy wprawę po Rumunii, poszło nam szybciutko... Co prawda materace pompuje się szybciej, jeśli połączy się wylot pompki z wlotem materaca, ale :mrgreen: trening przed kolejnym dniem wiosłowania też jest istotny...prawda Aguś? :twisted: Łysy zakochał się w Irkowym materacyku i namiociku ... i chyba będzie to miłość na lata ;) ... Ognisko, kiełbaski, jakieś smakołyki i powoli nastał czas odpoczynku...
Avatar użytkownika
karabin_bojowy
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 1009
Dołączył(a): 12 mar 2009, o 10:31
Lokalizacja: Lublin


Re: Pożegnanie wakacji, czyli moczenie zadku w Pilicy

Postprzez karabin_bojowy » 4 wrz 2009, o 18:21

Sobota 29.08.09

Niby mieliśmy wyruszyć bladym świtem, ale jak to z tym świtem u nas bywa to wiadomo :mrgreen: tak pi razy oko godzina 9.00 8-) ... Podnieśliśmy się głównie dzięki wezwaniu na poranną kawę, którą dla wytrawnych kawoszy przygotował Łysek w tygielku, no a dla mnie 3 w 1 :P Jakież było zdziwienie moje i Agnieszki, kiedy otworzywszy ciut szerzej oczy, niż wymaga tego wygramolenie się z namiotu, ujrzałyśmy dwie wysepki na samym środku rzeki. Fart, że nie płynęliśmy nocą dalej.... jak nic zaparkowałybyśmy w jednej z nich...Na śniadanko przyrządziliśmy jajecznicę z kurkami, zebranymi osobiście przez Irka dzień wcześniej. Sprawnie zwinięte obozowisko i ruszamy w trasę. Zaplanowane na dziś było sporo kilometrów, ze względu na wczorajsze opóźnienie. Niestety widziałam to dość czarno, głównie z uwagi na fakt, iż zapoznałam się z prognozą pogody. Agnieszka wyposażyła każdego w pelerynę przeciwdeszczową i pokrzepieni faktem jej posiadania, sunęliśmy do przodu. Przed mostem w Inowłodzu, Iras ostrzegł nas, aby trzymać się lewej strony i uważać na kamienie. Wcale mnie to nie uspokoiło, wręcz przeciwnie wzbudziło większy niepokój. Płyniemy, most, luzik, bez jakichś ekscesów, już się rozluźniłam i w ogóle....a tu nagle na środku rzeki znak drogowy i jakaś taka dziwna powierzchnia wody..... O kurczątko.... Na spływ górski to ja się nie pisałam ;) ... Nurt wartki i do tego zakręt...... Nie wiem jak, ale żeśmy to przepłynęły, nie zaliczając wywrotki... Ciut nas na końcu obróciło 8-) :? :shock: :o Oczywiście panowie zostawili nas i popłynęli w siną dal... ech... Z podwyższonym poziomem adrenaliny spokojnie płynęłyśmy dalej... Aura ciut jakby się ochłodziła i nagle jak nie walnie :shock: ... Czy ja już wspominałam, że czuje się mało komfortowo podczas burzy na wodzie? Powoli rozglądaliśmy się za jakimś miejscem na awaryjne lądowanie. Grzmoty na szczęście się oddalały, ale za to lunęło. Oblekliśmy się w pelerynki, które niewiele nam dały, no może poza tym, iż woda zamiast spływać zbierała się w zagłębieniu na kolanach, jak również w moim kapturze 8-). Ponieważ ulewa zamieniła się w ścianę wody, Irek przycupnął przy brzegu, pod drzewem.... a my jak zmokłe kury, poszliśmy za jego przykładem. Przed uniesieniem przez prąd, chronił nas Irek, który trzymał się gałęzi...niefart polegał na tym, że był to suchy konar. 8-) Usłyszeliśmy trzask i już w sekundę potem unosił nas nurt. Nam udało się przybić pod następne drzewko, Irka poniosło...
Avatar użytkownika
karabin_bojowy
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 1009
Dołączył(a): 12 mar 2009, o 10:31
Lokalizacja: Lublin

Re: Pożegnanie wakacji, czyli moczenie zadku w Pilicy

Postprzez vm2301 » 4 wrz 2009, o 19:09

No fajne to było, nie macie więcej zdjęć?

Dobrze, że wędkarzom żeście w paradę nie weszli, bo ponoć strzelają ;)
vm2301
Wyrypiarz bieszczadzki
 
Posty: 459
Dołączył(a): 12 mar 2009, o 08:55



Re: Pożegnanie wakacji, czyli moczenie zadku w Pilicy

Postprzez karabin_bojowy » 6 wrz 2009, o 21:15

c.d.

Przytuleni kajakami patrzyliśmy, jak Irek odpływa w siną, mokrą dal... Po kilku minutach poszliśmy jego przykładem, co by nam za mocno nie zwiał... Chwilę potem dopłynęliśmy do "zbiega", który gramolił się właśnie na brzeg. Okropnie przemoczeni przybiliśmy do skarpy... Mokre miałam nawet majty, więc sobie darowałam pelerynkę i mokłam dalej. Niebo było szarobure i nie zanosiło się na przejaśnienie. Irek trząsł się jak osika w swoim srebrnym wdzianku i chlapał nóżką w kałuży. Zaczęliśmy się zastanawiać nad rozbiciem obozu i marzyliśmy o ogniu... tylko jak rozpalić ognisko w trakcie ulewy ? 8-) ... Rozgrzewając się nalewką z kwiatu czarnego bzu, rozpoczęliśmy walkę o ogień. Iras naskubał kory brzozowej, ja wygrzebałam świeczkę i w po wręcz dramatycznych 8-) chwilach zapłonęło ognisko :mrgreen: . Ulewa troszku zelżała i przyszedł czas na zrzucenie mokrych ciuchów oraz rozbicie namiotów. Każdy z nas marzył, żeby choć trochę się ogrzać i już nie moknąć. Obozowisko stanęło, Łysek wyalienował się w małym namiociku z butelką bułgarskiego wina, a my zalegliśmy na miękkościach w ciepełku. Irek zaserwował nam grzane piwko z koglem moglem i zrobiło się pluszowo :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: ... Odpłynęliśmy w cudny, suchy sen... I tu powstaje luka w mojej opowieści, gdyż przespałam całe popołudnie i wieczór. Zwlokłam się z materaca, w momencie, gdy pozostali szli spać i generalnie coś bym zbroiła :twisted: . Łyknęłam sobie troszku piwka, pokręciłam się bez celu i wróciłam do ciepłego śpiworka. W nocy przydarzył się mały epizod z białym kotkiem /*ja nie wiem, czy to kolejna faza po białych myszkach :P / i nareszcie przestało padać.
Avatar użytkownika
karabin_bojowy
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 1009
Dołączył(a): 12 mar 2009, o 10:31
Lokalizacja: Lublin


Re: Pożegnanie wakacji, czyli moczenie zadku w Pilicy

Postprzez vm2301 » 7 wrz 2009, o 19:26

Macie jakieś konto, na które można by wpłacać datki dla tej bidy z pierwszego zdjęcia? Rumuńska sierotka? :mrgreen:
vm2301
Wyrypiarz bieszczadzki
 
Posty: 459
Dołączył(a): 12 mar 2009, o 08:55

Re: Pożegnanie wakacji, czyli moczenie zadku w Pilicy

Postprzez krysia » 7 wrz 2009, o 19:57

buhahahhaa
nie obrażaj Rumunów :mrgreen:
Odwrotnością miłości nie jest nienawiść
lecz obojętność,
Jeśli nienawidzisz to znaczy,że nadal coś czujesz...
„Lepiej mieć trudny charakter, niż nie mieć go w ogóle”
Avatar użytkownika
krysia
Wyrypiarz bieszczadzki
 
Posty: 400
Dołączył(a): 10 mar 2009, o 16:52

Następna strona

Powrót do Pochwal się swoją okolicą

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.