Na razie jestem diablo zajęta i koncentruję się na bibliografii ale pamiętam, że mam pisać nasz forumowy przewodnik.
Szukam informacji, zbieram materiały, jeżdżę, Piotr gromadzi zdjęcia i kiedyś nasz przewodnik powstanie.
Znam wszystkie te obiekty, we wszystkich imprezowałam.
Wyhorlat - tam naprawdę dobrze karmią. Zjadałam prawie wszystko, z wyjątkiem takich kluseczek z podrobów w rosole. To jest danie regionalne, Piotr wie jak to smakuje. Zjadł i przeżył.
Kamei - zdjęcia mówią wszystko, kuchnia taka sobie, ani dobra, ani zła, dla mnie bezsmakowa. http://www.kamei.sk
Pierwszy nieznany to Armales w Stakcinie - obok dyrekcja PN Połoniny. Standard usług wysoki, mówiąc wprost drogi, jedzenie palce lizać co naprawdę rzadko zdarza się na Słowacji. Znacznie lepsze niż w Wyhorlacie. Polecam coś podobnego do placka po bieszczadzku, oni podają to z frytkami i zestawem surówek. Surówki na Słowacji to temat rzeka, przeważnie są fatalne, w Armalesie są zjadliwe. W Armalesie jest chyba 40 miejsc, apartamenty, pokoje 2 i 3 osobowe, 1 pokój jest przystosowany dla inwalidów http://www.armales.sk/ tel. 421/57/767 4247
Kołonice taki sobie bar, gdzie imprezowaliśmy. Impreza udana, jedzenie bardzo fajne było z Armalesu. Tam warto wpaść aby w wraz z miejscowymi napić się piwa.
Prawdę powiedziawszy mogę się pochwalić iż Piotr i ja wywiązaliśmy się z "nałożonych obowiązków". Nasz udział w study tour już przynosi efekty, w maju do programu zielonych szkół weszły 2 x zajęcia z astronomii w leskim liceum. Na Słowację będziemy służbowo bardzo często.
Jeszcze o zasługach Piotra i Jego relacji na http://www.twojebieszczady.pl Goście to czytają i są zainteresowani turystyką astronomiczną.








