Skoro mowa o reprintach to koniecznie należy zajrzeć do klasyka jakim jest "Ilustrowany przewodnik po Galicyi" dr Mieczysława Orłowicza. Kilka lat temu ponownie wydał go Ruthenus. Zniknął dość szybko z półek, mi w ubiegłym roku po raz enty (często wypożyczone książki nie wracają do mnie lub je gubię) udało się go kupić w informacji turystycznej w Rymanowie (polecam, ceny są bardziej niż konkurencyjne). Jest to książka niezwykła, okno wiodące do przeszłości. Autor napisałam ją przed I wojną światową (Słowo wstępne powstało we Lwowie, w lipcu 1914 r.), w chwili, gdy rodził się ruch turystyczno-krajoznawczy. Zresztą dr. Mieczysław Orłowicz jest jednym z jego prekursorów, a napisane przez Niego książki nalezą do żelaznej klasyki gatunku. Książka została wydane już po wojnie, w 1919 r. we Lwowie. Ta rozpiętość jest widoczna podczas lektury przewodnika, gdyż Autor opisuje tereny danej Galicji i Lodomerii, w tym Bukowinę, Górny Spisz, Górne Węgry, które po I wojnie zostały weszły w skład innych organizmów państwowych. Czytając przewodnik można dostrzec pewne elementy podkreślające pierwiastek polski występujący na opisywanym ternie. Ta książka to nie tylko opisy krajoznawcze ale także ciekawe źródło wiedzy o okresie poprzedzającym I wojnę światową.
Ruthenus wydał wierny reprint "Ilustrowanego przewodnika po Galicyi, Bukowinie, Spiszu, Orawie i Śląsku Cieszyńskim". Mnie dosłownie urzekły dawne reklamy, niezmiernie ciekawe zdjęcia - plon ponad 500 wycieczek zorganizowanych przez lwowskie Akademicki Klub Turystyczny. Wydawca dołączył kolorową reedycję mapy "Galicya z Wielkim Księstwem Krakowskim i Bukowiną" w skali 1: 2 000 000 przepasaną reklamą "Najstarszy handel win Stadtmullera Lwów , Rynek 34. znane z dobroci wina, koniaki, miody itd"

Książka jest starannie wydana, posiada twardą oprawę obciągnięta płótnem, jest szyta.
Spis treści
Słowo wstępne
Indeks alfabetyczny
Część ogólna
1. Historya i statystyka
2. Co zwiedzać w Galicyi?
3. Literatura turystyczna
4. Plan zwiedzania Galicyi
5. Wskazówki praktyczne
Część szczegółowa
1. Lwów
2. Lwów-Jaworów
3. Lwów-Sokal
4. Lwów-Stojanów
5. Lwów-Brody
6. Lwów-Podwołoczyska
7. Tarnopol-Kopyczyńce
8. Borki Wielkie-Grzymałdów. Miodobory
9. Lwów-Podhajce
10. Lwów-Śniatyn
11. Stanisławów-Husiatyn
12. Kołomyja-Zaleszczyki-Czortków
13. Wygnanka-Iwanie puste-Kamieniec Podolski
14. Jar Dniestru
15. Bukowina
16. Stanisławów-Jsina
17. Gorgany
18. Huculszczyzna
19. Czarnohora i Bliźnica
20. Karpaty Marmaroskie i Alpy Rodniańskie
21. Stryj-Stanisławów
22. Lwów-Stryj-Wołowiec
23. Lwów-Sambor-Berezyna
10. Bieszczady
25. Stryj-Chyrów
26. Lwów-Jaroslaw
27. Jarosław-Rawa Ruska
28. Przemyśl-Laborce
29. Kraków
30. Okolice Krakowa
31. Szwajcarya Krakowska
32. Kraków-Jarosław
33. Tarnów-Szczucin
34. Dębica-Sandomierz-Przeworsk
35. Tarnów-Stróże-Zagórz
36. Kraków-Zwardoń i Skawina-Oświęcim
37. Sucha-Stróże
38. Nowy Sącz-Szczawnica-Krynica
39. Beskidy Zachodnie
40. Podhale i Pieniny
41. Tatry
42. Spiż
43. Orawa
44. Z Krakowa do Granicy, Mysłowic i Dziedzic
45. Kalwarya-Bielsko
46. Śląsk Cieszyński
47. Beskidy Ślaskie
48. Kolonie polskie w Austro-Węgrzech
Tytuł: "Ilustrowany przewodnik po Galicyi, Bukowinie, Spiszu, Orawie i Śląsku Cieszyńskim"
Autor: dr. Mieczysław Orłowicz
Wydanie: reprint (wydanie IV)
Stron: 510
ISBN: 978-83-7530-028-4
Wydawnictwo: Ruthenus
Krosno 2008
str. 189-196
"17. Gorgany
Na zachód od opisanej linii kolejowej ciągną się Gorgany. Jest to część Beskidów Wschodnich odgraniczona od wschodu dol. Prutu, od zachodu Świcy i Mizuńki. Zajmują południowe części pow. Nadwórniańskiego, Bohorodczańskiego, Kałuskiego i Doliniańskiego (dorzecze obu Bystrzyc, Łomnicy i Świcy), a po stronie węgierskiej półn.-zach. część komitatu Marmaroskiego.
Abstrahując od Tatr, jest to najdziksza najniedostępniejsza część Karpat galicyjskich. Nazwa ich pochodzi od głazów olbrzymiej wielkości, które zalegają ich szczyty, a nierzadko i stoki, a po których droga jest nadzwyczajnie nużąca. Stoki ich porastają dziewicze lasy, pełne wykrotów i powalonych przez wichry próchniejących drzew - a wyżej panoszy się niezwykle gęsta i wysoka kosodrzewina ( zwana tu żereblem), przerwana miejscami przez zesypiska głazów, zwane grechotami, od dźwięku jaki wydają przy wchodzeniu na nie.
Zachowały się tu też limby i to w ilości o wiele większej niż w Tatrach; pojedyncze można oglądać już na Jaworniku pod Jaremczem ale na Parenkich i w okolicach Grofy są ich całe lasy 100 morgowe; letni pałacyk gr.kat.metropolitów w Podlutem jest zbudowany z limbowego drzewa.
Szczyty Gorgan, śmiało zarysowane, oddzielone od siebie niskimi przełęczami i głębokimi dolinami, pod względem piękności i rozmiarów krajobrazu przewyższają o całe niebo łagodne kopulaste Bieszczady i monotonny wał Czarnohory.
Gorgany są najbardziej bezludną grupą Beskidów Galicyi. Na obszarze 40 km. długości, a 80 km. szerokości, od Wyszkowa po Jasinę i od Perehińska po Niemiecką Mokrę niema wewnątrz pasma żadnych wsi. Jedynie dwie osady tartaczne, Osmołoda i Rafajłowa, mały zakład kąpielowy w Podlutem, kilka leśniczówek - i to wszystko.
Połonin mało - ich miejsce zajęła kosodrzewina, więc i bydła niewiele, i szałasów brak prawie kompletny.
Schronisko turystyczne w Gorganach istnieje tylko jedno na Chomiaku, natomiast spotyka się dość liczne domki myśliwskie, a w dolinach leśniczówki i klauzy. Żywność trzeba zabierać ze sobą.;
Najlepszą porą do wycieczek w Gorgany jest czerwiec, kiedy jeszcze ich szczyty zdobią olbrzymie pola śniegowe, które potem znikają.
Dobrych terenów narciarskich w Gorganach nie ma. Są one zbyt strome, mają mało połonin, a w dolinach często spotyka się ślady lawin. Najlepszym stosunkowo terenem narciarskim są tu południowe stoki Czarnej Połoniny.
Jako punkt wyjścia dla wycieczek w Gorgany służyć może Jaremcze, Tatarów, Zielona, Rafajłowa, Podluty, Osmołoda i Ludwikówka. Z Jaremcza prowadzą ścieżki na Jawornik, Czarnohorzec i przez przełęcz Szczewkę w dolinę Ilmy; Z Tatarowa na Chomiak, Syniak i Mały Gorgan, oraz doliną Prutca przez Połomy wdolinę Ilmy. Z Zielonej i jej przysiółka Rafajłowej prowadzą wyjścia na Doboszankę, na Sywulę przez Bojaryn lub przez Salatruk. Podluty i Osmołoda,zajmujące górną część doliny Łomnicy,mają doskonałe ścieżki na Wysoką, Ihrowyszcze i Sywulę - oraz mogą służyć za punkt oparcia dla wycieczek na Popadię, Pareńki, Grofę i Mszanę. Na szczyty zachodnie najlepiej wchodzić z Ludwikówki lub Wyszkowa, a na Czarną Połoninę prowadzą dobre ścieżki z węgierskiej strony z Jasiny.
Ułatwieniem dostępu w głąb Gorgan jest kilka kolejek leśnych zbudowanych w pierwszej linii dla wywozu drzewa, lecz za zgłoszeniem w zarządach, przewożących też turystów. Są to linie : Z Nadwórny do Rafajłowej (33 km.), z odgałęzieniami w dol. Chepelowską, do Salatruka i Douszyńca; ślepa kolej (14 km.) z Porohów na Hutę; kolej z Broszniowa do Osmołody (50 km.) dol. Łomnicy, z odgałęźieniami w dol. Mołody i Pietrosza, a wreszcie w dol. Czeczwy biegnąca kolej z Krechowiec do Męczywki z odgałęzieniami w dol. Ilemki.
Aczkolwiek jest to okolica bardzo pusta, nie brak jednak i tu dobrych ścieżek, budowanych dla celów myśliwskich. Wiodą one na Chomiak, Syniak, Wysoką, Ihrowyszcze, Sywulę, Kaniosze, oraz z Tatarowa przez przełęcz Połomy - i z Jaremcza przez Szczewkę w dol. Zielonicy. Inny szczyty nie tylko nie mają równie dobrych, ale przeważnie nawet żadnych ścieżek. Przedzierać się na nie trzeba bardzo gęstym i stromym lasem a wyżej wśródkosodrzewiny i głazów. Głazy owe zalegają jedynie cienką warstwą szczyty, pod nimi jest glina i piasek, co się okazało t. zw. zsuwie na Doboszance. Doliny są często tak wąskie, że utrzymanie ścieżek w nich ze względu na ustawiczne powodzie, niszczące mostki, i zatarasowujące przejścia barykadami pni i kamieni, jest niemożliwe. Kosodrzewina Gorgan, szczególnie szczytów w dorzeczy Łomnicy, jest największą w Karpatach nie wyłączając Tatr; wysoka i bardzo gęsta, pokrywa ona niektóre ze szczytów, jak Tułynycię, Goretwynę, Koniec Gorganów, jednolitym, ciemnozielonym płaszczem bez przerw żadnych.
Najważniejsze wycieczki Gorgan :
1) Chomiak (1544 m.), Syniak (1664 m.) i Mały Gorgan (1590 m.) Punkty wyjścia : Mikuliczyn, Podleśniów,najlepiej Tatarów. Dwie bardzo wygodne ścieżki serpentynowe : od północy,zaczynająca się przy budce kolejowej u ujścia Żeńca do Prutu ( napis"na Baranią") oraz od południa, zaczynająca się 6 km. na zachód od Tatarowa za tartakiem Błotek (napis"na Baranią"). Pierwsza wskazana do wyjścia (7,9 km.) druga do zejścia (6,3 km.). Na pprzełęczy Baraniej stoi schronisko, obok szałas i źródło. Stąd na szczyt Chomiaka 25 min., na Syniaka 1i 1/2 godz., na oba szczyty dobre ścieżki. Ze szczytu Chomiaka i Syniaka jeden z najpiękniejszych widoków karpackich na Beskidy Pokucia i Bukowiny, Czarnohorę, Marmaroskie Karpaty i Gorgany z Syniakiem, Doboszanką i Jawornikiem.Na południu widać kotlinę górnej Cisy i Jasinę; na północy Delatyn i rozciągającą się za nim równinę aż po Stanisławów. - Wycieczka na Chomiak i Syniak wymaga 12 godzin. Na Mały Gorgan z Syniaka godzina uciążliwej drogi po głazach - zejście dobrą ścieżką do leśniczówki Ilmy w dol. Zielonicy.
2) Jawornik (1467 m.). Z Jaremcza znaczona ścieżka, w górnym końcu bardzo stroma - z Jamny droga grzbietem, po głazach. Ładny widok na leżące u stóp Jaremcze, Dorę i Delatyn. Na grzbiecie ogromne głazy - na stoku południowym nieliczne limby.
3) Czarnohorzec (Sinieczka 1402 m.), wyjście z Jaremcza przez Szczawkę (4 godz.) i z Dory grzbietem. Widok mniej piękny, bo zasłonięty grzbietem Jawornika.
4) Doboszanka (1757 m.). Wyjścia, wszystkie bez ścieżek, i uciążliwe : od północy z dol. Zielonicy przez Fedycyl i zsuw; od południa z dol. Zielonicy, lub z doliny Douszyńca. Do stóp góry dojazd kolejką przez Rafajłową, lub w dol. Zielonicy pieszo z Jaremcza (przez Szczewkę) lub Tatarowa (przez Połomy), gdzie wiodą dobre ścieżki. Widok ze szczytu podobny jak z Syniaka.
Do Doboszanki przywiązano wiele legend o rozbójniku Doboszu, od którego pochodzi nazwa szczytu. Od północy utworzył się tu w r. 1898 "zsuw", polegający na tem, że część stoku obsunęła się w dolinę, niszcząc po drodze las i kosodrzewinę i zostawiając szeroki pas rumowiska z głazów.
5) Czarna Połonina (Bratkowska 1792 m.). Wyjście od północy z Rafajłowej, od wschodu z Jasiny dobrym płajem przez Czarną Klewę (1723 m.), a wreszcie od południa,stromym wyrębem leśnym od schroniska na Okolu. Widok dobry szczególnie na Świdowiec. Brak tu już typowych dla Gorganów głazów, a jedynie olbrzymia kosodrzewina od strony północnej zbliża tę grupę do reszty Gorganów.
6) Sywula (ok. 1835 m.), dwuszczytowy grzbiet, najwyższy w Gorganach. Dobre ścieżki od wschodu z dol. Salatruka przez Bojaryn i od wschodu w dol. Łomnicy. główny szczyt Sywuli odznacza się ślicznym piramidalnym kształtem. Zajście granicznym wyrębem przez kosodrzewinę możliwe też na przełęcz między Sywulą a Ihrowyszczem.
7) Wysoka (1808 m.) i Ihrowyszcze (1815 m.). Bardzo dobre ścieżki serpentynowe z Podlutego-Kużnieńca przez Faszory (7 godz.) i z leśniczówki na Jalu w dol. Łomnicy. Piękny widok, liczne limby, między oboma szczytami głazami zasłane kotły, przypominające Tatry.
8) Popadia (1743 m.). Położona na granicy węgierskiej, w samym środku pasma między Ławocznem a Jasiną ( ...............) , oddalona od stacyi kolejowej na północ (Krechowice) tyle, co i na południe ( Marmarosz Sziget),zajmuje punkt węzłowy nie tylko dla Gorgan, ale dla całego wschodniego Beskidu, a widoku z niej nie zasłania żaden szczyt sąsiedni - są one bowiem niższe, lub też odległe. W dnie pogodne widok obejmuje prawie całe Gorgany galicyjskie i węgierskie; od zachodu widnokrąg zamyka grzbiet Stohu i Wielkiego Wierchu w Bieszczadach, oraz piramida Pikula za Ławocznem, od wschodu i południa przez Świdowiec, Bliźnicę, Czarnohorę, Marmaroskie Karpaty sięga aż po ubielone śniegiem jeszcze w późnym lecie wierzchołki Alp Rodniańskich u północnej krawędzi Siedmiogrodu. Chociaż promień widzenia jest tak rozległy (odległość Pikula od Alp Rodniańskich wynosi 240 km.) widok z Popadii ma jedną cechę charakterystyczną; nie widać stąd nigdzie ani kawałka równiny, ani jednej osady ludzkiej; wzrok gubi się w morzu wierzchołków, połonin, głazów, kosodrzewiny i czarnych górskich stoków, porosłych odwiecznym borem. Śmiało rzec można, że ( nie licząc Tatr, posiadających zupełnie odmienny charakter) widok z Popadii nie ma sobie równego w Karpatach, na całej ich przestrzeni od Preszburga po Orszowę.
Pierwszym turystą, który wszedł na Popadię był Wincenty Pol w r. 1840; dla torowania sobie drogi przez kosodrzewinę zabrał on ze sobą wówczas 10 hucułów z siekierami. I dziś zaglądają tu turyści bardzo rzadko, zrażeni brakiem ścieżek i kosodrzewiną, przez którą jednak na ramionach północno-wschodniem i północno-zachodniem istnieją dwa wygodne przejścia. Droga wiedzie dol. Pietrosai Parenek, przyczem partyę kosodrzewiny niedaleko szczytu omija się, trawersując na lewo na ramię wschodnie.
9) Parenki (1737 m.,). Najlepsze wyjście ramieniem południowem, od dol. Parenek, gdyż tu kosówki niema; natomiast przejście na Popadię grzbietem z powodu kosodrzewiny niemożliwe. Na stokach las limbowy.
10) Grofa ( 1752 m.). Wyjście z Osmołody dol. Kotelca na przełęcz Płyście ( w punkcie 1333 m. domek myśliwski ), a stąd po głazach na szczyt. Pięknie przedstawiają się stąd kotły północnej ściany Parenek. Liczne limby.
Na północnym stoku Grofy znajduje się jedyne jeziorko w Gorganach osłonięte dokoła lasem.
Inne szczyty Gorgan mniej ciekawe. Na Arszycę (Gorgan Ilemski 1589 m.) wiedzie ścieżka z Obłazu w dol. Świcy, na Jajce (1683 m.) z Ludwikówki dol. Prawicza przez przełęcz Podniżan (1180 m.). Ta sama ścieżka wiedzie dalej przez Ukiernię ( 1622 m,) i Szywanę (1650 m.) na przełęcz Sołotwinę ( 1350 m.), gdzie się gubi na połoninie. Na Mszanę (1724 m.) niema ścieżki - szczyt bez widoku z powodu zarośnięcia kosodrzewiną."
"Jest to najwyższe lecz nie najpiękniejsze pasmo Beskidów Wschodnich. Aczkolwiek wysokością przenosi to jednak pięknością i rozmaitością widoków nie dorównuje Gorganom ani Karpatom Marmaroskim. ...
Granica polityczna nie stanowi tu granicy etnograficznej, a stoki Czarnohory tak po stronie galicyjskiej, jak węgierskiej, zamieszkują huculi i żydzi, osiedli tu w ilości o wiele liczniejszej niż w jakiejkolwiek innej okolicy kraju i prowadzacy wraz z hucułami koczowniczy żywot pasterski na połoninach. ..."
Rozdział poświęcony Huculszczyźnie to jeden z moich ulubionych. Barwny świat, piękny i nierealny. Moim marzeniem jest "jazda tratwami Czeremoszem. Jest bezprzecznie najpiękniejszą wycieczką Huculszczyzny, a dostarcza ona wiele silniejszych wrażeń, niż podróż łodzią przez Pieniny. Nie jest bowiem pozbawioną niebezpieczeństw i radzić ją można jedynie ludziom o silnych nerwach, nie bojącym się moczenia nóg,a nawet niespodziewanej kąpieli w Czeremoszu".
197-198
"18. Huculszczyzna
Jako teren etnograficzny, jeden z najciekawszych (jeżeli nie najciekawszy), na ziemiach dawnej Polski. Jest to terytorium stanowiące południowo-wschodni klin Galicyi, wsunięty między Bukowinę, a Węgry, na północ od Czarnohory, a na wschód od Gorgan. Pas tej ziemi górzysty i lesisty, zamieszkuje odłam górali ruskich, odrębny od innych strojem, wyglądem i zwyczajami - wedle innych Rumunów, o czem ma świadczyć podobny strój, szczególnie kobiet, podobny sposób stawiania chat i płotów, nazwy rumuńskich wsi (Szczeszory, Akreszory, Tekucza, Brustura) i gór (Pożeretuł, Munczeł, Bazatul, Turkuł, Homuł, Pietros i.t.p). W te zapadłe strony podobnie jak na Zaporoże uciekała dawnymi czasy też i szlachta polska - wiele tu rodzin Kraszewskich, Milewskich, Uruskich, Jackowskich i.t.p zupełnie zrutynizowanych i niepiśmiennych. Jedynie we dwóch wsiach są polscy huculi: w Berezowie Niżnym, gdzie jest Dom polski , i w Szczorach, gdzie władają oni bardzo dobrą polszczyzną [...] "
"[..] Mężczyźni tutejsi są wysocy, bruneci i szatyni, długowłosi, o pociągłej twarzy i ostrych rysach; kobiety wzrostu niskiego, blondynki o ciemnych oczach lub szatynki. Odziani w barwne stroje, z fajką lub papierosem w zębach (przedstawiają się na swoich konikach, zwanych też Hucułami, niezmiernie malowniczo - więc też nie dziwne, że dziś nawet polska sztuka (Jarocki, Pautsch, Sichulski) zajmuje się nimi i bierze z nich wzory i modele do swych dzieł. Najlepiej oglądać Hucułów w dnie świąteczne w Żabiem i Kosmaczu, na odpustach, a przede wszystkim na jarmarkach w Kutach, Kosowie, Delatynie, Kołomyi.
Do najorginalniejszych stron życia huculskiego, należy bardzo wolny stosunek kobiet do mężczyzn, szczególnie w dalej wysuniętych wsiach jak Żabie, Krzyworównia, Jasieniów. Prawie każdy żonaty Hucuł ma kochankę (lubaskę) i odwrotnie; stosunki erotyczne w rodzinie nie należą do rzadkości. Najciekawszym jest to, że pożycie takie wydaje się Hucułom rzeczą najzupełniej normalną - a obowiązek wierności małżeńskiej nie istnieje dla nich wcale. Przy takich stosunkach kiła stała się chorobą nagminną.Hacquet w swoim sprawozdaniu z r. 1793 winę jej zawleczenia w Kosowskie przypisuje Ormianom z Kut; w nadwórniańskim pojawiła się w roku 1893, zawleczona przez robotników, budujących kolej ze Stanisławowa do Woronienki. Skutkiem tego jest ogromna śmiertelność u dzieci (są rodziny u których ich wymiera kilkanaścioro), brak wzrostu ludności i fizyczny upadek Huculszczyzny. W Żabiem i Zielonej są nawet krajowe szpitale dla syfilików. [...] "