Reprinty i reedycje - książki, mapy itd

Recenzje, nowości, polecane tytuły

Reprinty i reedycje - książki, mapy itd

Postprzez lucyna » 24 lut 2011, o 07:12

Bardzo chciałabym aby nasz dział (w przyszłości subforum - no co teatr swój widzę ogromny ;) ) stał się prawdziwym kącikiem czytelniczym w którym zainteresowani szybko będą mogli odnaleźć informacje o książkach i nie tylko, dlatego też muszę poszerzyć naszą ofertę o nowe wątki. Przede wszystkim winnam wydzielić reprinty czyli publikacje, które powtórnie zostały wydane z zachowaniem wierności oryginałowi. Takich kopii starych przewodników, map ukazuje się na rynku bardzo dużo, wystarczy zerknąć na ofertę naszego lokalnego wydawnictwa Ruthenus czy wydawnictwa specjalizującego się w reedycji map P(i)TR Kartografia.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Karpaty i Podkarpacie"

Postprzez lucyna » 24 lut 2011, o 07:15

Reprint "Karpaty i Podkarpacie" F. Antoniego Ossendowskiego należy do moich ulubionych książek. Czytałam ją kilkakrotnie, często też do niej sięgam poszukując informacji. Szczególnie tych dotyczących kultury materialnej i niematerialnej regionu, warunków życia i gospodarowania, działania przemysłu naftowego. Traktuję ją jak "specyficzne okno" przez które mogę zajrzeć do przeszłości naszego regionu. Książka jest niebywale interesująca, napisana barwną, wysmakowaną aczkolwiek patetyczną polszczyzną. Autor był znakomitym obserwatorem, przekazał nam ze swadą obraz tamtejszej rzeczywistości. Warto też wspomnieć o niebywale barwnym życiu Ossendowskiego. To człowiek-legenda, jeden z najbardziej znanych polskich podróżników, człowiek zafascynowany ludźmi i kulturą odwiedzanych regionów, literat, jeden z najczęściej tłumaczonych polskich pisarzy. Był nazywany osobistym wrogiem Lenina, znienawidzony przez komunistów do tego stopnia, że po "wyzwoleniu" okolic Warszawy NKWD kazało ekshumować jego zwłoki aby przekonać się, czy nie żyje. Więcej na ten temat można przeczytać tu http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... d=ip15.txt .

Książka Ossendowskiego "Karpaty i Podkarpacie" chyba ukazała się pod koniec 30. XX w dzięki Wydawnictwu Polskiemu R.Wagnera w Poznaniu.
Reprint ukazał się kilka lat temu w cyklu Cuda Polski wydawanym przez rzeszowskie wydawnictwo Libra. Jest jeszcze dostępny na rynku księgarskim, można go np. kupić w muzealnej kasie Magurskiego Parku Narodowego. Jest dość drogi, kosztuje około 50 zł.

Spis treści
Milczące dziejów świadki
Ostatnie uskoki Beskidów Zachodnich
Między dwiema przełęczami
Łemkowszczyzna
Ku Przełęczy Dukielskiej
Beskid
Bieszczady
Bojki
We wschodnich uskokach Bieszczadów
Piekło galicyjskie
Beskidnictwo
Na szlakach kupców i najeźdźców
Z kordem na radle
Źródła ilustracji
Objaśnienia do ilustracji

Tytuł: "Karpaty i Podkarpacie"
Autor: F. Antoni Ossendowski
Wydanie: reprint
Stron: 258
ISBN: 978-83-89183-30-9
Wydawnictwo: Libra
Rzeszów 2007

Rozdział "Z kordem przy radle" str.247-248
" [...]Turka! Nazwa nic nie mówiąca, zapomniana... Od niedawna dopiero ożywiła tę nazwę - droga sercu polskiemu wiadomość, że w mieście tym wyłonił się samorzutnie pierwszy w odrodzonej Polsce powiatowy związek szlachty zaściankowej, zwanej tu zagrodową, by stać się przykładem dla innych powiatów Podkarpacia w organizacji i budzeniu sił uśpionych, w nagłym powrocie całej tej szlachty do porywów ojców i ofiarnej służby dla Ojczyzny.
Niby pożar na stepie rozpłomieniła się ta wieść i pobiegła zapalając nagle budzące się serca polskie. Zbawienny, żywotwórczy płomień, co użyźnia glebę na dziesiątki i setki lat! Już powstało kilka okręgów Związku Szlachty Zagrodowej z Zarządem Głównym w Przemyślu, a organizacja ta, z ducha i woli rdzennie polska, ogarnęła już nie tylko całe Podkarpacie, ale przerzuciła się na Huculszczyznę, Podole, Wołyń, a stąd na Polesie bagienne, na starą grodecczyznę i zasłużone w dziejach naszego państwa Wileńszczyznę i Ziemię Grodzieńską. Dziś jest to już potęga, z którą trzeba się liczyć poważnie, gdyż na arenę życia państwowego wystąpiła awangarda miliona potomków odwiecznych, wypróbowanych w największych bitwach i potrzebach Ojczyzny obrońców Jej i rycerzy.
Mocą wielką i szlachetną brzmią słowa, na których zbudowano i zatwierdzono w r. 1937 Statut szlachty Zagrodowej.
Posłuchajcie! Posłuchajcie, bo to przecież jest hasło w naszych czasach pozbawionych wielkich haseł!
" Ku większej chwale Rzeczypospolitej Polskiej, która wspólnym wysiłkiem wszystkich obywateli na szczyty potęgi wchodzi;
dla nawiązania do świętych dziesięciowiekowych dziejów Narodu, który orężem na kartach historii wielkość swą zapisuje;
dla odnowienia świetności kresowego rycerstwa polskiego, które przy mieczu i pługu na kresach Pospolitej Rzeczy wierną straż pełniło,
dla nawiązania szlachetnych tradycyj rycerskich do obowiązków obywateli wobec wskrzeszenia Państwa Polskiego tworzy się Związek Szlachty Zagrodowej [...]
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Na pograniczu łemkowsko-bojkowskim"

Postprzez lucyna » 24 lut 2011, o 07:19

Ostatnio wędruję po księgarniach i księgarenkach, także internetowych. Z mojej listy zakupów książkowych odfajkowywane są kolejne pozycje. Większość nabytych książek okazała się naprawdę bardzo interesująca. Wśród perełek jest reprint książki J. Falkowskiego i B. Pasznyckiego "Na pograniczu łemkowsko-bojkowskim Zarys etnograficzny" wydany przez Ruthenus. Jest to praca wyróżniająca się wśród publikacji tego typu. To pokłosie badań prowadzonych przez pracowników Instytutu Etnologicznego Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie w 1934 r. Autorzy zebrali materiały o kulturze materialnej i o bardzo bogatej kulturze duchowej i społecznej naszego regionu. Praca obfituje w ciekawe spostrzeżenia i informacje, jest w niej zawarta spuścizna pokoleń, bogactwo wierzeń, tradycja ocierająca się o archaiczną, pogańską. Badania prowadzone były w specyficznej atmosferze, miejscowa ludność bowiem strzegła swoich tajemnic, była nieufna i podejrzliwa.
Na specjalną uwagę zasługują zdjęcia obrazujące życie styku Bojkowszczyzny i Łemkowszczyzny. Są tu przetoczone słowa pieśni obrzędowych, miłosnych, kolęd itd. Książka zawiera 1 mapę, 29 rycin i 9 tablic.
Książka nie jest droga, sugerowana przez wydawnictwo Ruthenus cena to 29.90 zł, ja ją kupiłam w księgarence u Jaśka Joniaka na solińskiej zaporze za 25 zł.
www.ruthenus.pl

Spis treści
Przedmowa
Obszar etnograficzny
1. Wstęp
2. Granica łemkowsko-bojkowska w dotychczasowej literaturze
3. Szlak wędrówki. Krajobraz. Ludność. Przezwiska lokalne
4. Różnica pomiędzy Łemkami, a Bojkami. Dialekt. Strój. Budownictwo
5. Granica łemkowsko-bojkowska
Kultura materjalna
6. Zbieranie dzikich płodów roślinnych
7. Łowiectwo
8. Rybactwo
9. Hodowla zwierząt
10. Uprawa roli
11. Przygotowanie pożywienia. Pokarmy
12. Obróbka surowców
13. Odzież
A. Odzież kobieca
B. Odzież męska
14. Budownictwo.
A. Budynki mieszkalne i gospodarcze
B. Cerkwie
C. Krzyże przydrożne i kapliczki
15. Sprzęty
16. Komunikacja i transport
Kultura społeczna
17. Narodziny dziecka
18. wesele
19. Pogrzeb
20. Życie towarzyskie
21. zwyczaje domowe i gospodarskie
22. Obrzędy doroczne
23. Prawo ludowe
Kultura duchowa
24. Wiara w duchy
25. Czary i wróżby
26. Lecznictwo
27. wiedza
28. Opowieści
29. Pieśni
30. Sztuka ludowa
31. Tańce
Przezwiska ludowe
Słowniczek
Spis rycin i tablic

Tytuł: "Na pograniczu łemkowsko-bojkowskim"
Autor: Jan Falkowski, Bazyli Pasznycki
Wydanie: reprint
Stron: 128
ISBN: 978-83-7530-082-6
Wydawca reprintu: Ruthenus
Krosno 2009

"Kultura społeczna
& 17. Narodziny dziecka
Kobieta brzemienna (wahitna żinka, Prełuki, Komańcza) jest narażona wedle wiary ludu na szereg niebezpieczeństw, które pociągają za sobą złe skutki dla mającego się urodzić dziecka. Aby się przed tem uchronić, należy przestrzegać rozmaitych przepisów. Kobieta powinna nosić przy sobie nożyk (Prełuki), natomiast nie wolno jej nosić za pazuchą jabłek, gruszek, jaj, śliwek, orzechów, ogórków, ziemniaków, bo dziecko chorowałoby na bolaki i czyraki (Komańcza, Wola Michowa, Tyrawa W.) Również nie wolno wówczas kobiecie chodzić po sznurach, łańcuchach i naciągniętych rzeczach (Komańcza) "szob ta dityna w watrobi ny zamutuwała sa w kyszky jakiś tam". Nie może również kobieta w stanie odmiennym ściągać mężowi butów, bo dziecku czućby było z ust tak, jak czuć nogi. Przy kobiecie brzemiennej nie wolno zdejmować butów ani gospodarzowi ani dzieciom, bo tak jak się ściąga buty, możnaby wyciągnąć z niej dziecko. Do kobiety brzemiennej (hruboji, Wola Michowa) nie można czymkolwiek rzucać, bo dziecko później rzucałoby talerzami. Na kobietę nie wolno pluć "ały czemu ny znaty".
Gdy dziecko rodzi się, matka nie może mieć na sobie żadnych węzłów, a wszystkie należy rozwiązać (Prełuki). Do pierwszej kąpieli nowonarodzonego dziecka, jeżeli jest dziewczynką, dają np.igłę, aby ładnie szyła. Chłopcu dają np. młotek, jeżeli chcą, aby był kowalem (Prełuki), zaś wszystkim dzieciom dają pieniądze, aby było bogate, albo książkę, aby umiało czytać i ołówek (wołuwce), aby nauczyło się dobrze pisać (Wola Michowa).
Na chrzciny zapraszają 15-20 osób. Kumy (chrzestni rodzice) przynoszą krzyżymo (krzyżmu, Wola Michowa), do którego przywiązują jakiś pieniądz. Kumów nazywają rozmaicie ; chresna mamcia (Tyrawa W.), nanaszka (Maniów), niańko (Wola Michowa), chrestnyj tatcio (Tyrawa W.), nanaszko (Maniów). Po odbyciu obrzędu chrzestnego zapraszają wszystkich kumów na poczęstunek.
Po dwóch tygodniach po połogu kobieta idzie do cerkwi do wywodu. Przed tym czasem nie wolno jej wychodzić z chaty, a tym bardziej iść do cerkwi (Wola Michowa). Do cerkwi nie wolno chodzić kobietom podczas menstruacji (Prełuki) "
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Ilustrowany przewodnik po Galicyi, Bukowinie, Spiszu, Orawi

Postprzez lucyna » 27 lut 2011, o 07:46

Skoro mowa o reprintach to koniecznie należy zajrzeć do klasyka jakim jest "Ilustrowany przewodnik po Galicyi" dr Mieczysława Orłowicza. Kilka lat temu ponownie wydał go Ruthenus. Zniknął dość szybko z półek, mi w ubiegłym roku po raz enty (często wypożyczone książki nie wracają do mnie lub je gubię) udało się go kupić w informacji turystycznej w Rymanowie (polecam, ceny są bardziej niż konkurencyjne). Jest to książka niezwykła, okno wiodące do przeszłości. Autor napisałam ją przed I wojną światową (Słowo wstępne powstało we Lwowie, w lipcu 1914 r.), w chwili, gdy rodził się ruch turystyczno-krajoznawczy. Zresztą dr. Mieczysław Orłowicz jest jednym z jego prekursorów, a napisane przez Niego książki nalezą do żelaznej klasyki gatunku. Książka została wydane już po wojnie, w 1919 r. we Lwowie. Ta rozpiętość jest widoczna podczas lektury przewodnika, gdyż Autor opisuje tereny danej Galicji i Lodomerii, w tym Bukowinę, Górny Spisz, Górne Węgry, które po I wojnie zostały weszły w skład innych organizmów państwowych. Czytając przewodnik można dostrzec pewne elementy podkreślające pierwiastek polski występujący na opisywanym ternie. Ta książka to nie tylko opisy krajoznawcze ale także ciekawe źródło wiedzy o okresie poprzedzającym I wojnę światową.
Ruthenus wydał wierny reprint "Ilustrowanego przewodnika po Galicyi, Bukowinie, Spiszu, Orawie i Śląsku Cieszyńskim". Mnie dosłownie urzekły dawne reklamy, niezmiernie ciekawe zdjęcia - plon ponad 500 wycieczek zorganizowanych przez lwowskie Akademicki Klub Turystyczny. Wydawca dołączył kolorową reedycję mapy "Galicya z Wielkim Księstwem Krakowskim i Bukowiną" w skali 1: 2 000 000 przepasaną reklamą "Najstarszy handel win Stadtmullera Lwów , Rynek 34. znane z dobroci wina, koniaki, miody itd" :) Książka jest starannie wydana, posiada twardą oprawę obciągnięta płótnem, jest szyta.

Spis treści
Słowo wstępne
Indeks alfabetyczny
Część ogólna
1. Historya i statystyka
2. Co zwiedzać w Galicyi?
3. Literatura turystyczna
4. Plan zwiedzania Galicyi
5. Wskazówki praktyczne
Część szczegółowa
1. Lwów
2. Lwów-Jaworów
3. Lwów-Sokal
4. Lwów-Stojanów
5. Lwów-Brody
6. Lwów-Podwołoczyska
7. Tarnopol-Kopyczyńce
8. Borki Wielkie-Grzymałdów. Miodobory
9. Lwów-Podhajce
10. Lwów-Śniatyn
11. Stanisławów-Husiatyn
12. Kołomyja-Zaleszczyki-Czortków
13. Wygnanka-Iwanie puste-Kamieniec Podolski
14. Jar Dniestru
15. Bukowina
16. Stanisławów-Jsina
17. Gorgany
18. Huculszczyzna
19. Czarnohora i Bliźnica
20. Karpaty Marmaroskie i Alpy Rodniańskie
21. Stryj-Stanisławów
22. Lwów-Stryj-Wołowiec
23. Lwów-Sambor-Berezyna
10. Bieszczady
25. Stryj-Chyrów
26. Lwów-Jaroslaw
27. Jarosław-Rawa Ruska
28. Przemyśl-Laborce
29. Kraków
30. Okolice Krakowa
31. Szwajcarya Krakowska
32. Kraków-Jarosław
33. Tarnów-Szczucin
34. Dębica-Sandomierz-Przeworsk
35. Tarnów-Stróże-Zagórz
36. Kraków-Zwardoń i Skawina-Oświęcim
37. Sucha-Stróże
38. Nowy Sącz-Szczawnica-Krynica
39. Beskidy Zachodnie
40. Podhale i Pieniny
41. Tatry
42. Spiż
43. Orawa
44. Z Krakowa do Granicy, Mysłowic i Dziedzic
45. Kalwarya-Bielsko
46. Śląsk Cieszyński
47. Beskidy Ślaskie
48. Kolonie polskie w Austro-Węgrzech

Tytuł: "Ilustrowany przewodnik po Galicyi, Bukowinie, Spiszu, Orawie i Śląsku Cieszyńskim"
Autor: dr. Mieczysław Orłowicz
Wydanie: reprint (wydanie IV)
Stron: 510
ISBN: 978-83-7530-028-4
Wydawnictwo: Ruthenus
Krosno 2008

str. 189-196
"17. Gorgany
Na zachód od opisanej linii kolejowej ciągną się Gorgany. Jest to część Beskidów Wschodnich odgraniczona od wschodu dol. Prutu, od zachodu Świcy i Mizuńki. Zajmują południowe części pow. Nadwórniańskiego, Bohorodczańskiego, Kałuskiego i Doliniańskiego (dorzecze obu Bystrzyc, Łomnicy i Świcy), a po stronie węgierskiej półn.-zach. część komitatu Marmaroskiego.
Abstrahując od Tatr, jest to najdziksza najniedostępniejsza część Karpat galicyjskich. Nazwa ich pochodzi od głazów olbrzymiej wielkości, które zalegają ich szczyty, a nierzadko i stoki, a po których droga jest nadzwyczajnie nużąca. Stoki ich porastają dziewicze lasy, pełne wykrotów i powalonych przez wichry próchniejących drzew - a wyżej panoszy się niezwykle gęsta i wysoka kosodrzewina ( zwana tu żereblem), przerwana miejscami przez zesypiska głazów, zwane grechotami, od dźwięku jaki wydają przy wchodzeniu na nie.
Zachowały się tu też limby i to w ilości o wiele większej niż w Tatrach; pojedyncze można oglądać już na Jaworniku pod Jaremczem ale na Parenkich i w okolicach Grofy są ich całe lasy 100 morgowe; letni pałacyk gr.kat.metropolitów w Podlutem jest zbudowany z limbowego drzewa.

Szczyty Gorgan, śmiało zarysowane, oddzielone od siebie niskimi przełęczami i głębokimi dolinami, pod względem piękności i rozmiarów krajobrazu przewyższają o całe niebo łagodne kopulaste Bieszczady i monotonny wał Czarnohory.

Gorgany są najbardziej bezludną grupą Beskidów Galicyi. Na obszarze 40 km. długości, a 80 km. szerokości, od Wyszkowa po Jasinę i od Perehińska po Niemiecką Mokrę niema wewnątrz pasma żadnych wsi. Jedynie dwie osady tartaczne, Osmołoda i Rafajłowa, mały zakład kąpielowy w Podlutem, kilka leśniczówek - i to wszystko.
Połonin mało - ich miejsce zajęła kosodrzewina, więc i bydła niewiele, i szałasów brak prawie kompletny.

Schronisko turystyczne w Gorganach istnieje tylko jedno na Chomiaku, natomiast spotyka się dość liczne domki myśliwskie, a w dolinach leśniczówki i klauzy. Żywność trzeba zabierać ze sobą.;

Najlepszą porą do wycieczek w Gorgany jest czerwiec, kiedy jeszcze ich szczyty zdobią olbrzymie pola śniegowe, które potem znikają.

Dobrych terenów narciarskich w Gorganach nie ma. Są one zbyt strome, mają mało połonin, a w dolinach często spotyka się ślady lawin. Najlepszym stosunkowo terenem narciarskim są tu południowe stoki Czarnej Połoniny.

Jako punkt wyjścia dla wycieczek w Gorgany służyć może Jaremcze, Tatarów, Zielona, Rafajłowa, Podluty, Osmołoda i Ludwikówka. Z Jaremcza prowadzą ścieżki na Jawornik, Czarnohorzec i przez przełęcz Szczewkę w dolinę Ilmy; Z Tatarowa na Chomiak, Syniak i Mały Gorgan, oraz doliną Prutca przez Połomy wdolinę Ilmy. Z Zielonej i jej przysiółka Rafajłowej prowadzą wyjścia na Doboszankę, na Sywulę przez Bojaryn lub przez Salatruk. Podluty i Osmołoda,zajmujące górną część doliny Łomnicy,mają doskonałe ścieżki na Wysoką, Ihrowyszcze i Sywulę - oraz mogą służyć za punkt oparcia dla wycieczek na Popadię, Pareńki, Grofę i Mszanę. Na szczyty zachodnie najlepiej wchodzić z Ludwikówki lub Wyszkowa, a na Czarną Połoninę prowadzą dobre ścieżki z węgierskiej strony z Jasiny.

Ułatwieniem dostępu w głąb Gorgan jest kilka kolejek leśnych zbudowanych w pierwszej linii dla wywozu drzewa, lecz za zgłoszeniem w zarządach, przewożących też turystów. Są to linie : Z Nadwórny do Rafajłowej (33 km.), z odgałęzieniami w dol. Chepelowską, do Salatruka i Douszyńca; ślepa kolej (14 km.) z Porohów na Hutę; kolej z Broszniowa do Osmołody (50 km.) dol. Łomnicy, z odgałęźieniami w dol. Mołody i Pietrosza, a wreszcie w dol. Czeczwy biegnąca kolej z Krechowiec do Męczywki z odgałęzieniami w dol. Ilemki.

Aczkolwiek jest to okolica bardzo pusta, nie brak jednak i tu dobrych ścieżek, budowanych dla celów myśliwskich. Wiodą one na Chomiak, Syniak, Wysoką, Ihrowyszcze, Sywulę, Kaniosze, oraz z Tatarowa przez przełęcz Połomy - i z Jaremcza przez Szczewkę w dol. Zielonicy. Inny szczyty nie tylko nie mają równie dobrych, ale przeważnie nawet żadnych ścieżek. Przedzierać się na nie trzeba bardzo gęstym i stromym lasem a wyżej wśródkosodrzewiny i głazów. Głazy owe zalegają jedynie cienką warstwą szczyty, pod nimi jest glina i piasek, co się okazało t. zw. zsuwie na Doboszance. Doliny są często tak wąskie, że utrzymanie ścieżek w nich ze względu na ustawiczne powodzie, niszczące mostki, i zatarasowujące przejścia barykadami pni i kamieni, jest niemożliwe. Kosodrzewina Gorgan, szczególnie szczytów w dorzeczy Łomnicy, jest największą w Karpatach nie wyłączając Tatr; wysoka i bardzo gęsta, pokrywa ona niektóre ze szczytów, jak Tułynycię, Goretwynę, Koniec Gorganów, jednolitym, ciemnozielonym płaszczem bez przerw żadnych.

Najważniejsze wycieczki Gorgan :

1) Chomiak (1544 m.), Syniak (1664 m.) i Mały Gorgan (1590 m.) Punkty wyjścia : Mikuliczyn, Podleśniów,najlepiej Tatarów. Dwie bardzo wygodne ścieżki serpentynowe : od północy,zaczynająca się przy budce kolejowej u ujścia Żeńca do Prutu ( napis"na Baranią") oraz od południa, zaczynająca się 6 km. na zachód od Tatarowa za tartakiem Błotek (napis"na Baranią"). Pierwsza wskazana do wyjścia (7,9 km.) druga do zejścia (6,3 km.). Na pprzełęczy Baraniej stoi schronisko, obok szałas i źródło. Stąd na szczyt Chomiaka 25 min., na Syniaka 1i 1/2 godz., na oba szczyty dobre ścieżki. Ze szczytu Chomiaka i Syniaka jeden z najpiękniejszych widoków karpackich na Beskidy Pokucia i Bukowiny, Czarnohorę, Marmaroskie Karpaty i Gorgany z Syniakiem, Doboszanką i Jawornikiem.Na południu widać kotlinę górnej Cisy i Jasinę; na północy Delatyn i rozciągającą się za nim równinę aż po Stanisławów. - Wycieczka na Chomiak i Syniak wymaga 12 godzin. Na Mały Gorgan z Syniaka godzina uciążliwej drogi po głazach - zejście dobrą ścieżką do leśniczówki Ilmy w dol. Zielonicy.

2) Jawornik (1467 m.). Z Jaremcza znaczona ścieżka, w górnym końcu bardzo stroma - z Jamny droga grzbietem, po głazach. Ładny widok na leżące u stóp Jaremcze, Dorę i Delatyn. Na grzbiecie ogromne głazy - na stoku południowym nieliczne limby.

3) Czarnohorzec (Sinieczka 1402 m.), wyjście z Jaremcza przez Szczawkę (4 godz.) i z Dory grzbietem. Widok mniej piękny, bo zasłonięty grzbietem Jawornika.

4) Doboszanka (1757 m.). Wyjścia, wszystkie bez ścieżek, i uciążliwe : od północy z dol. Zielonicy przez Fedycyl i zsuw; od południa z dol. Zielonicy, lub z doliny Douszyńca. Do stóp góry dojazd kolejką przez Rafajłową, lub w dol. Zielonicy pieszo z Jaremcza (przez Szczewkę) lub Tatarowa (przez Połomy), gdzie wiodą dobre ścieżki. Widok ze szczytu podobny jak z Syniaka.
Do Doboszanki przywiązano wiele legend o rozbójniku Doboszu, od którego pochodzi nazwa szczytu. Od północy utworzył się tu w r. 1898 "zsuw", polegający na tem, że część stoku obsunęła się w dolinę, niszcząc po drodze las i kosodrzewinę i zostawiając szeroki pas rumowiska z głazów.

5) Czarna Połonina (Bratkowska 1792 m.). Wyjście od północy z Rafajłowej, od wschodu z Jasiny dobrym płajem przez Czarną Klewę (1723 m.), a wreszcie od południa,stromym wyrębem leśnym od schroniska na Okolu. Widok dobry szczególnie na Świdowiec. Brak tu już typowych dla Gorganów głazów, a jedynie olbrzymia kosodrzewina od strony północnej zbliża tę grupę do reszty Gorganów.

6) Sywula (ok. 1835 m.), dwuszczytowy grzbiet, najwyższy w Gorganach. Dobre ścieżki od wschodu z dol. Salatruka przez Bojaryn i od wschodu w dol. Łomnicy. główny szczyt Sywuli odznacza się ślicznym piramidalnym kształtem. Zajście granicznym wyrębem przez kosodrzewinę możliwe też na przełęcz między Sywulą a Ihrowyszczem.

7) Wysoka (1808 m.) i Ihrowyszcze (1815 m.). Bardzo dobre ścieżki serpentynowe z Podlutego-Kużnieńca przez Faszory (7 godz.) i z leśniczówki na Jalu w dol. Łomnicy. Piękny widok, liczne limby, między oboma szczytami głazami zasłane kotły, przypominające Tatry.

8) Popadia (1743 m.). Położona na granicy węgierskiej, w samym środku pasma między Ławocznem a Jasiną ( ...............) , oddalona od stacyi kolejowej na północ (Krechowice) tyle, co i na południe ( Marmarosz Sziget),zajmuje punkt węzłowy nie tylko dla Gorgan, ale dla całego wschodniego Beskidu, a widoku z niej nie zasłania żaden szczyt sąsiedni - są one bowiem niższe, lub też odległe. W dnie pogodne widok obejmuje prawie całe Gorgany galicyjskie i węgierskie; od zachodu widnokrąg zamyka grzbiet Stohu i Wielkiego Wierchu w Bieszczadach, oraz piramida Pikula za Ławocznem, od wschodu i południa przez Świdowiec, Bliźnicę, Czarnohorę, Marmaroskie Karpaty sięga aż po ubielone śniegiem jeszcze w późnym lecie wierzchołki Alp Rodniańskich u północnej krawędzi Siedmiogrodu. Chociaż promień widzenia jest tak rozległy (odległość Pikula od Alp Rodniańskich wynosi 240 km.) widok z Popadii ma jedną cechę charakterystyczną; nie widać stąd nigdzie ani kawałka równiny, ani jednej osady ludzkiej; wzrok gubi się w morzu wierzchołków, połonin, głazów, kosodrzewiny i czarnych górskich stoków, porosłych odwiecznym borem. Śmiało rzec można, że ( nie licząc Tatr, posiadających zupełnie odmienny charakter) widok z Popadii nie ma sobie równego w Karpatach, na całej ich przestrzeni od Preszburga po Orszowę.
Pierwszym turystą, który wszedł na Popadię był Wincenty Pol w r. 1840; dla torowania sobie drogi przez kosodrzewinę zabrał on ze sobą wówczas 10 hucułów z siekierami. I dziś zaglądają tu turyści bardzo rzadko, zrażeni brakiem ścieżek i kosodrzewiną, przez którą jednak na ramionach północno-wschodniem i północno-zachodniem istnieją dwa wygodne przejścia. Droga wiedzie dol. Pietrosai Parenek, przyczem partyę kosodrzewiny niedaleko szczytu omija się, trawersując na lewo na ramię wschodnie.

9) Parenki (1737 m.,). Najlepsze wyjście ramieniem południowem, od dol. Parenek, gdyż tu kosówki niema; natomiast przejście na Popadię grzbietem z powodu kosodrzewiny niemożliwe. Na stokach las limbowy.

10) Grofa ( 1752 m.). Wyjście z Osmołody dol. Kotelca na przełęcz Płyście ( w punkcie 1333 m. domek myśliwski ), a stąd po głazach na szczyt. Pięknie przedstawiają się stąd kotły północnej ściany Parenek. Liczne limby.
Na północnym stoku Grofy znajduje się jedyne jeziorko w Gorganach osłonięte dokoła lasem.

Inne szczyty Gorgan mniej ciekawe. Na Arszycę (Gorgan Ilemski 1589 m.) wiedzie ścieżka z Obłazu w dol. Świcy, na Jajce (1683 m.) z Ludwikówki dol. Prawicza przez przełęcz Podniżan (1180 m.). Ta sama ścieżka wiedzie dalej przez Ukiernię ( 1622 m,) i Szywanę (1650 m.) na przełęcz Sołotwinę ( 1350 m.), gdzie się gubi na połoninie. Na Mszanę (1724 m.) niema ścieżki - szczyt bez widoku z powodu zarośnięcia kosodrzewiną."

"Jest to najwyższe lecz nie najpiękniejsze pasmo Beskidów Wschodnich. Aczkolwiek wysokością przenosi to jednak pięknością i rozmaitością widoków nie dorównuje Gorganom ani Karpatom Marmaroskim. ...
Granica polityczna nie stanowi tu granicy etnograficznej, a stoki Czarnohory tak po stronie galicyjskiej, jak węgierskiej, zamieszkują huculi i żydzi, osiedli tu w ilości o wiele liczniejszej niż w jakiejkolwiek innej okolicy kraju i prowadzacy wraz z hucułami koczowniczy żywot pasterski na połoninach. ..."

Rozdział poświęcony Huculszczyźnie to jeden z moich ulubionych. Barwny świat, piękny i nierealny. Moim marzeniem jest "jazda tratwami Czeremoszem. Jest bezprzecznie najpiękniejszą wycieczką Huculszczyzny, a dostarcza ona wiele silniejszych wrażeń, niż podróż łodzią przez Pieniny. Nie jest bowiem pozbawioną niebezpieczeństw i radzić ją można jedynie ludziom o silnych nerwach, nie bojącym się moczenia nóg,a nawet niespodziewanej kąpieli w Czeremoszu".
197-198
"18. Huculszczyzna
Jako teren etnograficzny, jeden z najciekawszych (jeżeli nie najciekawszy), na ziemiach dawnej Polski. Jest to terytorium stanowiące południowo-wschodni klin Galicyi, wsunięty między Bukowinę, a Węgry, na północ od Czarnohory, a na wschód od Gorgan. Pas tej ziemi górzysty i lesisty, zamieszkuje odłam górali ruskich, odrębny od innych strojem, wyglądem i zwyczajami - wedle innych Rumunów, o czem ma świadczyć podobny strój, szczególnie kobiet, podobny sposób stawiania chat i płotów, nazwy rumuńskich wsi (Szczeszory, Akreszory, Tekucza, Brustura) i gór (Pożeretuł, Munczeł, Bazatul, Turkuł, Homuł, Pietros i.t.p). W te zapadłe strony podobnie jak na Zaporoże uciekała dawnymi czasy też i szlachta polska - wiele tu rodzin Kraszewskich, Milewskich, Uruskich, Jackowskich i.t.p zupełnie zrutynizowanych i niepiśmiennych. Jedynie we dwóch wsiach są polscy huculi: w Berezowie Niżnym, gdzie jest Dom polski , i w Szczorach, gdzie władają oni bardzo dobrą polszczyzną [...] "

"[..] Mężczyźni tutejsi są wysocy, bruneci i szatyni, długowłosi, o pociągłej twarzy i ostrych rysach; kobiety wzrostu niskiego, blondynki o ciemnych oczach lub szatynki. Odziani w barwne stroje, z fajką lub papierosem w zębach (przedstawiają się na swoich konikach, zwanych też Hucułami, niezmiernie malowniczo - więc też nie dziwne, że dziś nawet polska sztuka (Jarocki, Pautsch, Sichulski) zajmuje się nimi i bierze z nich wzory i modele do swych dzieł. Najlepiej oglądać Hucułów w dnie świąteczne w Żabiem i Kosmaczu, na odpustach, a przede wszystkim na jarmarkach w Kutach, Kosowie, Delatynie, Kołomyi.
Do najorginalniejszych stron życia huculskiego, należy bardzo wolny stosunek kobiet do mężczyzn, szczególnie w dalej wysuniętych wsiach jak Żabie, Krzyworównia, Jasieniów. Prawie każdy żonaty Hucuł ma kochankę (lubaskę) i odwrotnie; stosunki erotyczne w rodzinie nie należą do rzadkości. Najciekawszym jest to, że pożycie takie wydaje się Hucułom rzeczą najzupełniej normalną - a obowiązek wierności małżeńskiej nie istnieje dla nich wcale. Przy takich stosunkach kiła stała się chorobą nagminną.Hacquet w swoim sprawozdaniu z r. 1793 winę jej zawleczenia w Kosowskie przypisuje Ormianom z Kut; w nadwórniańskim pojawiła się w roku 1893, zawleczona przez robotników, budujących kolej ze Stanisławowa do Woronienki. Skutkiem tego jest ogromna śmiertelność u dzieci (są rodziny u których ich wymiera kilkanaścioro), brak wzrostu ludności i fizyczny upadek Huculszczyzny. W Żabiem i Zielonej są nawet krajowe szpitale dla syfilików. [...] "
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Lasy i zwierzyna Gór Sanockich"

Postprzez lucyna » 11 mar 2011, o 06:23

Pora przedstawić monografię z myszką czyli "Lasy i zwierzyna Gór Sanockich" Wiktora Schramma. Nie jest to reprint książki z 1958 r wydanej przez Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, gdyż wydawnictwo Bosz uwspółcześnio nazwy własne i naukowe. Dzięki tej pozycji będziemy mogli przenieść się w przeszłość, tak o tym pisze były dyr DLP w Krośnie.
"Zamiast wstępu:
Inne niż dziś były Bieszczady wówczas, gdy oglądał je i opisywał profesor Wiktor Schramm; wioski – gęsto zaludnione, lasy – nadmiernie eksploatowane, każdy kawałek gruntu wykorzystany przez człowieka… Czasy utrwalone w książce Lasy i zwierzyna Gór Sanockich są już dla nas odległą historią. Ale właśnie dzięki temu wydaniu możemy wejść w tę tajemniczą krainę sprzed lat i, poprzez historię tutejszych lasów, poznać fragment jej dziejów. To naprawdę rzadka okazja, by skonfrontować dzisiejszy obraz Bieszczadów z naszymi wyobrażeniami o ich wyglądzie, pochodzącymi z początku ubiegłego stulecia.
Książka ma szczególny wymiar właśnie tu, w Bieszczadach, albowiem tej ziemi starano się kiedyś zabrać jej historię. Tymczasem zaś piękny jej fragment ocalił od zapomnienia profesor Wiktor Schramm. Dla zobrazowania zmian, jakie zaszły w szacie leśnej gór i pogórza w drugiej połowie XX wieku, dołączamy suplement, który mówi o współczesnym leśnictwie w tej części Karpat.
Publikacja ta na pewno będzie szczególnie cenna dla leśników z Podkarpacia, którzy w roku 2004 świętują 80-lecie powstania swej firmy – Lasów Państwowych. Współdziałając z Oficyną Wydawniczą BOSZ przy wznowieniu „Lasów i zwierzyny Gór Sanockich”, chcemy zaakcentować doniosłość tego jubileuszu, a jednocześnie dać szerokim rzeszom miłośników Bieszczadów możliwość sięgnięcia do bardzo ciekawej poznawczo lektury. Powinna ona pomóc wielu ludziom w uświadomieniu sobie, że dzisiejszy znakomity stan lasów i zwierzyny na całym Podkarpaciu jest efektem długoletnich działań leśników. W ich imieniu serdecznie zapraszam do lektury.
mgr inż. Jan Kraczek
Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych
w Krośnie"

Mnie osobiście zainteresował rozdział opisujący żyjące na naszym terenie zwierzęta. Jakże zmieniło się nasze spojrzenie na faunę bieszczadzką. Oto kilka przykładów
"Wszędzie nad potokami żyje wydra. Poluje na ryby i na raki. Niezmiernie czujna i ostrożna. Nad rzekami zasobnymi m.in. w pstrągi, zwłaszcza jeśli brzegi są skaliste, pełne szczelin i dziur, gnieżdżą się wydry i wywodzą nieraz licznie. Polowano na nie za specjalnie tresowanymi jamnikami. Znałem starego myśliwego Żurowskiego z Żernicy, który mając psy dobrze ułożone, opolowawszy długie zasięgi brzegu Solinki i jej dopływów, dużo wydr dostał"
"Złośliwy i krwiożerczy, dziki drapieżnik nie miał u ludzi żadnego poszanowania, był wręcz znienawidzony:twór diabelski, nieszlachetny, mający w sobie coś brudnego, coś z upiora. Na wiki..."
"Zatajony w zwaliskach leśnych, skryty, nocą samotnie polujący, tajemniczy, ryś czy rodzina rysia zagarniała duże rejony myśliwskie, znacząc krwawe swe żniwo".
"Lis to wielki spryciarz o zawzięty szkodnik drobiu, z którego systematycznie swoją daninę pobiera ze wsi wśród lasów położonych".

Książeczka składa się z kilku części, tekst prof. Schramma został wzbogacony o suplement w którym Jan Kraczek pisze o współczesnym obrazie lasów Gór Sanockich. Bardzo podobają mi się ryciny przedstawiające drzewa i zwierzęta, moim zdaniem to najciekawsza część książeczki tej bardzo skromnie wydanej, w miękkiej okładce książeczki.

Spis treści
Zamiast wstępu
Od redakcji

Wstęp
Obszar Gór Sanockich
Skąpość źródeł
Brak danych sprzed XIX wieku
Oparcie się na tradycji, świadectwie osób wiarygodnych i na obserwacji osobistej

Lasy Gór Sanockich
Obszar lasów i ich zmienność w przeszłości i w ostatnich kilkudziesięciu latach

Zwierzyna Gór Sanockich
Uwagi wstępne
Ekskurs o bydle rogatym i koniu
Żubr i tur
Niedźwiedź i wilk
Ryś
Żbik
Lis
Kuna - tchórz
Wydra
Borsuk
Dzik
Jeleń
Sarna
zając
Inne zwierzęta
Ptaki
Łowiectwo i daniny
Ptaszki i ptasznictwo

Zakończenie
Suplement
O lasach i zwierzynie Gór Sanockich uwag współczesnych kilka
Literatura i źródła
Słowniczek
Ilustracje drzew
Ilustracje zwierząt

Tytuł: "Lasy i zwierzyna Gór Sanockich"
Autor: Wiktor Schramm
Wydanie: I
Stron: 134
ISBN: 83-87730-97-1
Wydawnictwo: Bosz
Olszanica 2004

"Wilk" str.61
"Złośliwy i krwiożerczy, dziki drapieżnik nie miał u ludzi żadnego poszanowania, był wręcz znienawidzony:twór diabelski, nieszlachetny, mający w sobie coś brudnego, coś z upiora. Na wiki nie polowano, wilki się tępiło jak tylko można: bronią i podstępem, zdradą. Strzelało się, biło pałkami i widłami, zastawiało sidła, oklepce, kopało się liczne wilcze doły, truło się - jeśli się dało. A wilków było jeszcze jakieś 60-70 lat temu dużo. Już się je niby wytępiło, a znów pojawiały się, nie wiadomo skąd. z południa i ze wschodu. W zimie nieraz występowały gromadnie i napastowały ludzi i zwierzęta, wyjąc przeciągle w mroźne noce.W lecie skradały się chyłkiem i jak złodzieje, czy zbóje, porywały krwawy żer z pastwisk, nieraz z zamknięć i chlewów, pod które się podkopywały.Po wsiach, zimą zwłaszcza, rwały wystraszone psy.W wysokiej cenie były trudno dostępne psy, które się wilka nie ulękły. Rząd austriacki płacił cenę od wilczego nosa. Wilk pojawiał się ciągle na nowo i to nie tylko w wyższych górach i głębokich lasach, skąd wycie jego rozlegało się przeciągle na dalekie mile w tryskające mrozem miesięczne noce, lecz i niżej, w gęsto zasiedziałych wsiach. Gdzie tylko chowano owce, gdzie prowadzono koszarowe gospodarstwa na podgórzu, do lat 1890-1895 systematycznie kopano doły i zastawiano przynęty po łęgowych przechodach i wzdłuż ciągów nadpotocznych, którymi się wilk niepostrzeżenie skradał. Stawiano różne pułapki i paście. Niby już wilka nie było i znów przychodził z gór, gdzie się mnożył. Lat temu około 70 - mówią starsi ludzie - nieraz niespodziewanie błysnął oczyma na dziedzińcach między chatami wsi niżej położonych, obok Leska i ku Sanokowi. Jeszcze wiele lat potem występował, nawiedzając wsie wyżej w lasach ukryte, co brytany naszczekiwaniem i wyciem głosiły, jeżąc swe grzbiety. W czasie jednej i drugiej wojny pojawił się znowu wędrowny. W roku 1916 , w niewysoko położonej Olchowie (400 m n.p.m.) jesiennym wieczorem porwał niespodziewanie psa z samego progu domu. w górach nieraz występował zimą całymi stadami. J. Marcinkow, leśniczy z Wetliny, opowiadał, jak (jeszcze około 1920 roku) wilki urządzały polowania na zwierzynę, na jelenie. Gdy spadły głębokie śniegi i wierzchem wytworzyła się lodowa skorupa, wilk przechodził po niej bezpiecznie, jeleń ostrymi racicami przecinał lód, zapadając się głęboko w śnieg. Stada wilków oblegały więc całe połacie lasu, urządzały prawdziwą nagonkę i napędzały jelenie na upatrzone pola śniegowe. Tu w głębokie śniegi zapadłe łanie, a zwłaszcza młodzież, wilki wybijały doszczętnie, pozostawiając tylko niedogryzione kości i czerwony od krwi śnieg.
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Na szlakach Łemkowszczyzny"

Postprzez lucyna » 26 mar 2011, o 07:02

Wczoraj gadam sobie w najlepsze z Jaśkiem Joniakiem o sprawach dość dziwnych i tajemnych i niezbyt dokładnie przyglądam się książkom znajdującym się na stoisku na obok zapory w Solinie. W pewnym momencie zauważyłam coś na co od dawna poluję, nie wierzyłam własnym oczom. Ruthennus wydał po raz drugi reprint wyjątkowo ciekawej i moim zdaniem bezcennej książki. Oczywiście ją kupiłam i zabrałam się z marszu do czytania. Mówię o zarysie monograficznym "Na szlakach Łemkowszczyzny" dr Krystyny Piernadzkiej wydanym w 1939 r. przez Komitet do Spraw Szlachty Zagrodowej na Wschodzie Polski przy Towarzystwie Rozwoju Ziem Wschodnich. Tę książkę gorąco ją polecam wszystkim miłośnikom naszego regionu. To powinna być lektura obowiązkowa przewodników beskidzkich i pilotów wycieczek. Dlaczego? Autorka we Wstępie pisze: "Celem niniejszej pracy jest właśnie zapoznanie najszerszych sfer naszego społeczeństwa z przeszłością i teraźniejszością zachodniej Łemkowszczyzny. Do tego celu starałam się dostosować sposób przedstawienia przedmiotu, zarówno w strukturze i w kompozycji, jak i w ujęciu najbardziej obrazowym. Najdawniejsi gospodarze Łemkowszczyny, jej polskie pamiątki, kolonizacja dawne zwyczaje i kultura - oto przedmiot opowiadania , nie obciążonego aparatem krytycznym." Ta książką moim zdaniem jest taką właśnie opowieścią snutą przez Polkę, książkę czyta się jednym tchem. Część naukowców zarzuca Autorce zbytni polonocentryzm, prezentuje bowiem polski punkt widzenia dziejów Łemkowszczyzny. Czytając oczywiście należy pamiętać iż książka ta powstała tuż przed II wojną św. i, że nauka poczyniła postęp, wiele informacji jest nieaktualnych.
Fragment Noty od wydawcy autorstwa Tadeusza Andrzeja Olszańskiego
" Na szlakach Łemkowszczyzny" Krystyny Piernackiej jest wciąż rzadkością. Znaczna część nakładu książki, wydanej tuż przed wybuchem II wojny św. zniszczyli niemieccy okupanci. I musiało ubiec pół wieku, nim Stanisław Krycicki mógł w 1999 r. wydać jej reprint, który rozszedł się prawie natychmiast.[...] Przedstawia nam autorka wizję historii inną, niż ta kreowana w czasach komunistycznych, bogatszą i mądrzejszą. Próżno tu szukać skażenia klasowym podejściem, osławionym "marksizmem i leninizmem" ale także- nacjonalistycznym duchem "monopolu na historię". Wielu zawartych tu informacji trzeba by dziś żmudnie szukać w trudno dostępnych publikacjach, inne te - o komasacjach - mają walor źródłowy i są dziś niezastąpione. Minione półwiecze znacznie wzbogaciło naszą wiedzę historyczną i część twierdzeń referowanych przez autorkę nauka dziś nie podtrzymuje. Jednakże przedstawiony tu obraz dziejów łemkowszczyzny, choć niepełny, nie uległ dezaktualizacji".
Książka jest ładnie wydana, to reprint więc jest wierna orginałowi. Twarda oprawa, gruby papier, duży, wyraźny druk, szerokie marginesy, szyta to jej wizualne atuty. Zawiera 63 ilustracje i mapki poglądowe: mapa własności w zachodniej Łemkowszczyźnie i Łemkowszczyzna Zachodnia. Jestem miłośniczką archiwalnych fotografii, muszę przyznać, że zdjęcia i rysunki zawarte w tej publikacji są bardzo interesujące, podobają mi się.

Spis treści
Przedmowa
Wstęp
Rozdział I
- Wśród lasów, gór i dolin środkowych Karpat, na rubieżach Polski Mieszka I i Bolesława Chrobrego
- Jak wyglądało południowe pogranicze prastarej polskiej ziemi
Rozdział II
- Królowie, rycerze i mnisi w kolonizacji Podkarpacia
- Własność królewska
- Darowizny gruntów i osadzanie wsi
- Starostwa
- Jak powstało "państwo muszyńskie"?
- O Gładyszach, panach na Szymbarku
- Początki fortuny Stadnickich
- Bogoriowie
- Zyndram z Maszkowic
Rozdział III
- O starych zamkach i obronie polskiego pogranicza
- Brona małopolska
- Zamki bronią dróg
- Zamek muszyński i okopy tylickie
- Organizacja obrony "kresu"
- O hartnikach... O zbójnikach i Beskidnikach i o tym jak ich w Muszynie sądzono
- Wydarzenia historyczne wieku XV i XVI na Podkarpaciu
- Lisowczycy
- Wpływ wojen kozackich i Chmielnickiego
- Boje konfederatów barskich na Łemkowszczyźnie i pamiątki po nich
Rozdział IV
- Rządy biskupie
- Państwo muszyńskie i jego organizacja
- Spory religijne XVII i XVIII w.
- Trzy fazy kolonizacji kierowanej przez krakowskich biskupów
- O drugim państwie biskupim - kluczu Jaśliska
Rozdział V
- O dawnych miastach i miasteczkach
- Drogi i trakty
- O handlu polsko-węgierskim idącym przez tereny Podkarpacia
- Biecz, Gorlice, Grybów i stare miasto Krosno zwane "małym Krakowem"
- Dukla i jej panowie
- Pustelnia bł. Jana z Dukli
- Żmigród i Jaśliska
- Znaczenie miast dla rozwoju Podkarpacia
Rozdział VI
- O wsiach wołoskich i kolonizacji wołoskiej
- Skąd przyszli Wołosi na Podkarpacie i jak się osadzali
- Fale osadnictwa napływowego w Karpatach
- Która kolonizacja wcześniejsza - polska czy wołoska?
- Wkład kultury wołoskiej
- Jak lokalizowano wsie?
- Dzieje Uścia Ruskiego z okolicy przykładem lokacji i dziejów wsi łemkowskiej
- Garść wiadomości historycznych o wsiach łemkowskich
Rozdział VII
- Wśród ludu łemkowskiego
- O wsiach łemkowskich, ich budowie i typach
- Domy i cerkwie łemkowskie
- Strój ludu wykazuje przemożne wpływy słowackie
- Zajęcia ludności
- Zdobnictwo
- Na halach i połoninach z pasterzami owiec
- O wsi Rychwaldzie i jej dawnym przywileju
- Sprawa emigracji do Ameryki
- Kultura duchowa Łemków
- Podania, obyczaje, wiara w czarownice, zamawiania, uroki
- O literaturze łemkowskiej
- Jeronim Anonim
Rozdział VIII
- O unii brzeskiej w 1596 r. i jej znaczeniu dla wsi podkarpackich
- Starostwa i starostowie w środkowej Małopolsce
- Z życia szlachty
- Latyfundia Stadnickich,i "państwo nowojowskie"
- Właściciele - szlachta XVIII i XIX wieku na Łemkowszczyźnie
- Nowy podział administracyjny po rozbiorach i charakterystyka rządów austriackich
- Rok 1846, odgłosy rabacji.
- Początki wielkiego przemysłu naftowego
- Nastroje galicyjskie do wybuchu wielkiej wojny
Rozdział IX
- W ogniu wojny światowej
- Charakter terenu
- Mobilizacja
- Panika odwrotu
- Pierwszy zalew rosyjski
- Kontrofenzywa austriacka w związku z bitwą pod Limanową
- Drugi zalew rosyjski
- Tragedia kampanii karpackiej
- Plan bitwy pod Gorlicami
- Przełamanie frontu, zamkniecie dolin, kapitulacja Rosjan pod Duklą
- Sforsowanie Wisłoka
- Rezultat bitwy
- Odbudowa po wojnie
- Pomnikowe cmentarzyska
Rozdział X
- W wolnej Polsce
- Zagadnienia teraźniejszości: szkolnictwo i komasacja
- Gospodarcze życie wsi
- Wskazówki na przyszłość
- Turystyka i zainteresowanie Łemkowszczyzną
- Letniska i kąpieliska: Krynica, Wysowa, Żegiestów, Wapienne
- Obozy wędrowne na Łemkowszczyźnie
Przypisy i uzupełnienia
Indeks
Spis ilustracyj

Tytuł: "Na szlakach Łemkowszczyzny"
Autor: dr Krystyna Piernacka
Wydanie: reprint
Stron: 232
ISBN: 978-83-7530-054-3
Wydawnictwo: Ruthenus
Krosno 2009

Rozdział VII str. 146-147
" [...] Przy okazji warto wspomnieć o c z a r o w n i c a c h jakie dawniej i do niedawna jeszcze były prześladowane przez lud łemkowski
Zachowały się przekazy procesów c z a r o w n i c. Ciemnota społeczeństwa XVIII w., zabobony wśród ludu, powodowały, że z byle powodu rzucano podejrzenia na kobiety, iż się czarami bawią, z djabłem są w zmowie. Tak się stało z biedną Anną Dudzichą, zagrodnicą z podzamcza w Muczynie, iz oskarżyli ją złośliwi ludzie, <<iz dlatego deszcz niemasz, że białogłowa jedna dziecię ususzył y u bontów zawiesiła, a gdy się na deszcz zaniesie , to tym dziecięciem chwieje, aż chmury się rozeydą>>. Gdy z powodu dobrej hodowli krów miała <<dwoistą śmietanę>> - to dopiero był dowód na zamawiane czary! Albo gdy Wojciech Stelmaszczyk z cudza żoną uciekł z Muszyny przed 32 laty i dopiero po jej śmierci powrócił jako pokutnik - dajże krewni zeznawać, że oboje Dudzicha zaczarowała i tak już do końca życia rozstać się nie mogli. Sąd tedy skazał ją na tortury, na których pono <<upałów ogniowych nie czuła>>, a potem ma być na stosie drew suchych ogniem spalona. << W tenże dzień, gdy miała być katu w ręce oddana, zając skądsi wybieżał koło więzienia ratuszowego..., a gdy na stos drewna była sadzona , znowu tego zająca gmin ludzi gonił, lecz zając zniknął.>>zapisuje skryba sądu kryminalnego w Muszynie. - Druga czarownica, to była Oryna Pawliszanka, mieszkająca w Tyliczu w 1763 roku. Mimo, że wiek oświecenia był już nad Europą, po zapadłych wsiach i małych miasteczkach po dawnemu palono czarownice. Tym razem oskarżenie było jeszcze błahsze o zaczarowanie mleka krowom, popsucie obory, dopiero jeden z jej wrogów złożył nowe zeznanie , jakoby w cerkwi w niedzielę Komunii św. nie przyjęła ale ją schowała, dla czynienia czarów. Sąd uznał ją winną jako czarownicę, od kilkunastu lat uprawiającą swe niegodne rzemiosło i skazał na stos, w drodze łaski została ścięta pod szubienica i zaraz pochowana. Niewiele naprzód postąpiła oświata wśród ludu przez te 100 lat, jeśli w połowie XVIII wieku jeszcze się takie przypadki zdarzały, a i w XIX wieku napewno niejedno takie zaskarżenie zanotowały sądy miejskie. Tylko w późniejszych czasach już nie palono czarownic na stosie. Wierzono przecież, że kręcą się one wśród ludzi i na ich szkodę, co wskazują legendy i opowiadania ludowe. Jeszcze Seweryn Udziela wspomina, co mu proboszcz z Małastowa opowiadał, jak to w latach 80-tych zeszłego wieku uważano pewną kobietę w wiosce za czarownicę, dlatego, ze zawsze miała dobre mleko od krów, podczas, gdy innym <<ciągnęło się>>. Sama żona nauczyciela zaniosła garnek mleka przed jej chatę i rozbiła o próg, krzycząc: <<Masz, nażrej się moją krzywdą>>. Miło to być szczególnie pomocne powiedzenie przeciwko czarom. Dopiero nauczyciel tłumaczył żonie i innym kobietom, że specjalnej trosce i staranności zawdzięcza <<czarownica>> wydajność swego małego gospodarstwa mlecznego, tak samo proboszcz wziął ją w opiekę. Teraz takie wypadki nie zdarzają się. [...]"
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

„Osadnictwo ziemi sanockiej w latach 1340-1650”

Postprzez lucyna » 28 kwi 2011, o 06:53

Tej książki miłośnikom regionu nie muszę przedstawiać, cieszy się zasłużoną sławą jednej z najbardziej interesujących monografii dotyczących naszego regionu. „Osadnictwo ziemi sanockiej w latach 1340-1650”

Tak o książce, Autorze pisze redaktor wydania II Leszek Puchała
"Biblia” badaczy regionu – wyd. 2
„Osadnictwo ziemi sanockiej w latach 1340-1650” to opus magnum największego, jak do tej pory, obok prof. Feliksa Kiryka, historyka naszego regionu doc. dra Adama Fastnachta.
Pierwsze wydanie rozprawy ukazało się przed prawie pięćdziesięciu laty (Wrocław 1962) nakładem Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu. Od razu też stało się „Biblią” dla badaczy historii ziemi sanockiej, zarówno profesjonalistów, jak i licznych regionalistów, twórców monografii miejscowości, przewodników turystycznych, a ostatnio również stron internetowych – śmiało można powiedzieć, że każdy autor chcący rzetelnie zajmować się dziejami naszego regionu, zaczyna od Fastnachta...
Tak bardzo wykorzystywane opracowanie po latach stało się prawdziwym bestsellerem. W bibliotekach książka udostępniana jest jedynie na miejscu i strzeżona jak prawdziwy skarb. To sprawiło, że Miejska Biblioteka Publiczna im. Grzegorza z Sanoka w Sanoku podjęła się przygotowania 2. wydania dzieła Adama Fastnachta. Jako wzór posłużył nam „ossoliński” pierwodruk. Drobne zmiany wynikają jedynie z ujednolicenia przypisów oraz współczesnej ortografii. Wydanie nasze zostało wzbogacone o streszczenia w j. angielskim i ukraińskim, natomiast zrezygnowaliśmy z przedruku mapy z zabytkami archeologicznymi.
Niestety, krótki czas przygotowania pracy do druku sprawił, że nie udało nam się znaleźć badacza, który podjąłby się opracowania krytycznego wstępu do niniejszego wydania. Nie umniejsza to jednak wartości edycji, gdyż w świecie naukowym panuje zgodna opinia o wysokich walorach dzieła Adama Fastnachta – opracowanego pod kierunkiem prof. Franciszka Bujaka, twórcy polskiej szkoły historii społecznogospodarczej, z wykorzystaniem źródeł przechowywanych w Archiwum Państwowym we Lwowie, gdzie znalazł się zasób dawnego Archiwum Akt Grodzkich i Ziemskich. Czytelników zainteresowanych bliżej biografią Adama Fastnachta odsyłamy do wyczerpującego artykułu pióra Anny Fastnacht-Stupnickiej (jego córki), opublikowanego właśnie w IX tomie „Rocznika Sanockiego” (A. Fastnacht-Stupnicka, Obecność przeszłości, [o Adamie Fastnachcie], Sanok 2006). Niżej, korzystając z opracowania Anny Fastnacht-Stupnickiej, podajemy podstawowe informacje dotyczące życia i pracy naukowej naszego Autora.
Adam Fastnacht był sanoczaninem z urodzenia (rocznik 1913). Tutaj ukończył Państwowe Gimnazjum im. Królowej Zofii, a w październiku 1931 roku rozpoczął studia na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Już na początku drugiego roku studiów został zaproszony przez prof. Franciszka Bujaka do uczestnictwa w prowadzonym przez niego seminarium. Dodatkowo studiował geografię, co mu bardzo pomogło w prowadzeniu późniejszych prac badawczych nad osadnictwem. Po otrzymaniu dyplomu współpracował ze swoim mistrzem jako asystent – wolontariusz w Zakładzie Historii Społecznej i Gospodarczej UJK, rozpoczynając też gromadzenie materiałów do dysertacji doktorskiej na temat średniowiecznego osadnictwa ziemi sanockiej. Umożliwiło mu to stypendium otrzymane na wniosek prof. Bujaka z Funduszu Kultury Narodowej.
Pierwsze efekty swoich badań przedstawił już w 1938 roku na posiedzeniu Sekcji Historii Społecznej i Gospodarczej lwowskiego Towarzystwa Naukowego, wygłaszając referat „Osadnictwo ziemi sanockiej w latach 1340-1650”. Gdyby nie wybuch II wojny światowej młody badacz byłby na najlepszej drodze do szybkiego zamknięcia i obrony dysertacji doktorskiej. Stało się to dopiero w 1946 roku, na Uniwersytecie Jagiellońskim, po usilnych namowach prof. Bujaka, który pisał do Autora, że pracę najwyższy czas kończyć, bo trzeba ją światu pokazać. I te słowa wytrawnego historyka są najlepszym wstępem krytycznym do dzieła Adama Fastnachta.
Po wojnie Fastnachtowie opuścili Sanok, wyjeżdżając do Wrocławia, gdzie Adam Fastnacht podjął pracę (16 października 1946 r.) w Ossolineum, które stało się dla niego zawodową przystanią i miejscem, gdzie mógł wykorzystać dla dobra nauki swoje kompetencje badacza, mediewisty, znawcy rękopisów. Tej wielkiej instytucji narodowej kultury i nauki poświęcił 30 lat swojej pracy zawodowej jako pracownik, a następnie kierownik Działu Rękopisów Ossolineum. Na emeryturę odszedł w 1979 r., mianowany wcześniej docentem, co dawało mu stanowisko samodzielnego pracownika naukowego. Jego bibliografia zestawiona przez Annę Fastnacht-Stupnicką obejmuje 32 artykuły, monografie, szkice, katalogi; 7 recenzji; 6 tomów prac redakcyjnych, min. Księgi Pamiątkowej Gimnazjum Męskiego w Sanoku, Biuletynu Informacyjnego Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku oraz cztery tomy Inwentarzy rękopisów Biblioteki ZNiO we Wrocławiu.
Ziemia sanocka pozostała do końca życia największą miłością Adama Fastnachta. Mimo prawie 500-kilometrowej odległości między Sanokiem a Wrocławiem nie tracił związku ze swoim ukochanym miastem i regionem. Przyjeżdżał tu na urlopy, wspomagał swoją wiedzą sanockie przedsięwzięcia – wspierał swojego przyjaciela Aleksandra Rybickiego w zakładaniu Muzeum Budownictwa Ludowego, współorganizował zjazdy koleżeńskie, a nade wszystko pisał na temat dziejów ziemi sanockiej. Jego rzetelne artykuły i samodzielne prace zawsze były wydarzeniem dla miłośników historii regionu i nadal są najczęściej cytowanymi rozprawami zamieszczanymi w poszczególnych tomach Rocznika Sanockiego czy Materiałach Budownictwa Ludowego. Nie bez powodu wymieniamy jednym tchem frazę „Adam Fastnacht – historyk ziemi sanockiej”
Leszek Puchała"

Źródło http://www.biblioteka.sanok.pl/www/osz.html
To jest książka o którą najczęściej jestem pytana na forum http://www.historycy.org" target="_blank" target="_blank Gdzie ją można nabyć? W Sanoku w bibliotece, księgarni PTTK i w ksiegarence znajdującej się przy kasie muzealnej w skansenie. Najtaniej można ją nabyć w bibliotece i w skansenie, kosztuje chyba 36-38 zł. Niestety, nie prowadzą sprzedaży wysyłkowej. Szczególnie zainteresowanym historykom pomagamy my przewodnicy.

Spis treści
OD AUTORA
I. DOTYCHCZASOWA LITERATURA, ŹRÓDŁA
II. GRANICE ZIEMI
III. WARUNKI FIZJOGRAFICZNE
IV .DROGI
V. ŚLADY ARCHEOLOGICZNE
Zabytki neolityczne
Zabytki z epoki brązu
osady i ceramika epoki żelaza
Monety i inne importy rzymskie
Monety bizantyjskie i arabskie
Grodziska (wczesnohistoryczne i nieustalone) i nazwy typu grodowego
Znaleziska wczesnośredniowieczne
VI. ROZWÓJ WIELKIEJ WŁASNOŚCI
Wielka własność ziemska ok. r. 1450
A. Królewszczyzny
B. Własność duchowna
C. Własność szlachecka
D. Własność miejska
Zestawienie ogólne
VII. ROZWÓJ OSADNICTWA W LATACH 1340-1650
1. DORZECZE STOBNICY, RYJAKA I MLECZKI
2. DORZECZE SANU OD RUSZELCZYC DO OBARZYMA
3. DORZECZE SANU OD JABŁONICY RUSKIEJ DO UJŚCIA OSŁAWY
4. DORZECZE WISŁOKA
5. DORZECZE JASIOŁKI
6. DORZECZE OSŁAWY
7. DORZECZE SANU OD UJŚCIA OSŁAWY DO ŹRÓDEŁ
8. CHARAKTERYSTYKA OGÓLNA ROZWOJU OSADNICTWA
Ogólne zestawienie rozwoju osadnictwa
VIII. MIGRACJE
1. MIGRACJE PRZED ROKIEM 1340
2. WSIE I MIASTA NA PRAWIE NIEMIECKIM
3. WSIE NA PRAWIE WOŁOSKIM
IX. ROZPOWSZECHNIENIE PRAW RUSKIEGO, POLSKIEGO, NIEMIECKIEGO I WOŁOSKIEGO
1. PRAWO RUSKIE
2. PRAWO POLSKIE
3. PRAWO NIEMIECKIE
Wykaz osad na prawie niemieckim
4. PRAWO WOŁOSKIE
Wykaz osad na prawie wołoskim
X. UWAGI KOŃCOWE
POSŁOWIE
WYKAZ NAJWAŻNIEJSZYCH SKRÓTÓW
ANSIEDLUNG IM LANDE SANOK IN DEN JAHREN 1340-1650
THE COLONIZATION OD THE SANOK LAND FROM 1340 TO 1650
ZASIEDLENNJA SIANOCKOJ ZEMLI W 1340-1650 ROKACH
INDEKS MIEJSCOWOŚCI
MAPA (POD OPASKĄ)


Tytuł: „Osadnictwo ziemi sanockiej w latach 1340-1650”
Autor: Jerzy Fastnacht
Wydanie: II
Stron: 331
ISBN: 978-83-61043-00-3
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Grzegorza z Sanoka w Sanoku
Sanok 2007

"IX. ROZPOWSZECHNIENIE PRAW RUSKIEGO, POLSKIEGO, NIEMIECKIEGO I WOŁOSKIEGO
1. PRAWO RUSKIE
Położenie ziemi sanockiej na pograniczu ziem polskich i ruskich, a równocześnie granicznym grzbiecie Karpat, miało wpływ na to, że na tym obszarze, bardziej może niż na jakimkolwiek innym, pojawiły się różna formy organizacyjne osad. Różna przynależność etniczna osiedlającej się ludności, zmiany przynależności państwowej, a wreszcie i różne warunki fizjograficzne w obrębie samej ziemi wpłynęły na tę różnorodność. Nadto pamiętać należy, że rozpatrując rozwój procesów osadniczych na przestrzeni kilku wieków, mamy równocześnie do czynienia z rozwojem stosunków społecznych i zmianami dokonującymi się z biegiem czasu. Omawiając szczegółowo rozprzestrzenianie się osadnictwa, wspominaliśmy wielokrotnie przy poszczególnych osadach o prawach ruskim polskim, niemieckim i wołoskim, tu natomiast rozpatrzymy poszczególne kategorie tych praw i ich związek z tworzeniem osad, uwzględniając momenty chronologiczne i terytorialne.
prawem występującym w dość znacznej grupie osad było prawo ruskie, którego urządzenia przechowały się tu od czasów ruskiej przynależności tej ziemi. Jakkolwiek przeważająca większość osad ziemi sanockiej powstała po r. 1340, to jednak nie ulega wątpliwości, ze przed tym czasem istniała już pewna ich ilość, niedająca się dokładniej ując liczbowo. Odtworzenie całej sieci tych osad nie jest łatwe z powodu braku wcześniejszych materiałów źródłowych. Pomijając sprawę grodzisk, do których archeologia nie dostarczyła nam jeszcze danych co do czasu funkcjonowania grodów i ich kulturowego charakteru, oprzemy się wyłącznie na źródłach pisanych. Te są skąpe do połowy XIV w., ale nawet źródła z XV w i jeszcze z XVI w, a właściwie głownie one, pozwalają nam oświetlić sprawę osad prawa ruskiego. [...]"
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Łemkowszczyzna i tereny sąsiednie na mapie z okresu II wojn

Postprzez lucyna » 8 gru 2011, o 08:11

Pragnę przedstawić Wam cykl reedycji map topograficznych WIG wznawianych przez PiTR Kartografię (nie mam literki pi). Na pierwszy ogień biorę ciekawą "Łemkowszczyznę i tereny sąsiednie na mapie z okresu II wojny światowej". Mapa w skali 1:300 000 przedstawia Beskid Sądecki, Beskid Niski, Bieszczady oraz Pogórza. Nie jest to reprint albowiem wydawca naniósł korekty: zaktualizowano granice państwa polskiego, kolorem "żółtym pokazano tereny zamieszkałe przez Łemków przed wysiedleniami w latach 1944-47" oraz przedstawiono lasy sprzed 1947 r. Mapa jest dwustronna. Na jednej stronie znajduje się reprodukcja arkusza niemieckiej mapy, a na drugiej wznowienie w wersji czarno-biała mapy przeglądowej "Łemkowszczyzna" wydanej przez PiTR w 1991 r. - podkład: przedwojenna mapa Wojskowego Instytutu Geograficznego skala: 1:75 000.


Tytuł: "Łemkowszczyzna i tereny sąsiednie na mapie z okresu II wojny światowej"
Skala: 1:300 000
Wydanie: reedycja
ISBN: 978-83-60641-14-9
Wydawca: PiTR Kartografia
Warszawa 2007

"Mapa jest reprodukcją niemieckich trzysetek "Osteuropa": prawie całego arkusza Nowy Sącz (R 50) i fragmentów ark. Lwów i Munkacz. Kolory zmienione.
Prezentowany arkusz Nowy Sącz, którego nowe wydanie zapowiadał WIG na rok 1939, nie zdążył ukazać się przed wojną.
Przygotowane materiały wykorzystali Niemcy, którzy sposobiąc się do wojny z Rosją Sowiecką opracowali mapy Europy Wschodniej aż po Ural.Kartografowie niemieccy wykorzystali rysunek polskich map 1:300 tys. zmieniając sposób przedstawiania miejscowości: zamiast kółek do zarys topograficzny w kolorze pomarańczowym, co bardzo podniosło poglądowość map. Wysokości, tak jak na mapach WIG, wg starych pomiarów austriackich.
Warto zwrócić uwagę na zmiany granicy dokonane układem polsko-czecho-słowackim z 1.XI.1938 r. (k. Szczawnicy i Wysowej), które pozostały (chyba przez niedopatrzenie?). Linia czerwona to grania dzisiejsza - taka jak przed 1938 r. (P.K)"
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

"Bieszczady Zachodnie 1937/1938"

Postprzez lucyna » 9 sty 2012, o 12:38

Dziś pragnę przedstawić Wam bardzo ciekawą i niezbędną historykom - miłośnikom regionu mapę reprint "Bieszczady Zachodnie 1937/1938". Składa się z 5 połączonych arkuszy WIG z lat 1937/1938:Lesko – pas 51, słup 34 (1938), Ustrzyki Górne – pas 51, słup 35 (1938),Łupków – pas 52, słup 34 (1938), Dźwiniacz Górny – pas 52, słup 35 (1937),Turka (fragment) – pas 52, słup 36 (1937). Przedstawia mniej więcej teren dzisiejszych Bieszczadów, na wschód sięga po Rozłucz, Szumiacz, Jabłonki Wyżną i Niżną, Jaworów znajdujące się w chwili obecnej na Ukrainie. Mapa jest jednostronna, barwna, cieniowana, ilustrowana starymi fotografiami stylizowanymi na widokówki. Była dołączana do II wydania albumu Pawła Kusala "Zapomniane Bieszczady".
Często z niej korzystam czytając publikacje poświęcone Bieszczadom sprzed II wojny św. Mapa w dużej mierze przedstawia świat, który już nie istnieje. Według niektórych posiadaczy mapa jest mało wyraźna. Mi to nie przeszkadza, przyzwyczaiłam się do korzystania z WiG-ówek, te wznawiane przez PiTR Kartografię są gorsze jakościowo.
http://212.85.99.105/ruthenus.pl/main.p ... roduktu=30
Nakład jet wyczerpany ale mapę można jeszcze kupić w punktach kasowych BdPN, m.in. na Przełęczy Wyżniańskiej (jeden z najlepiej zaopatrzonych, ceny bardzo konkurencyjne, bardzo sympatyczni ludzie go prowadzą, polecam).

Tytuł: "Bieszczady Zachodnie 1937/1938"
Reprint WiG
Skala: 1: 100 000
Wydanie: I
ISBN: 83-86588-90-X
Wydawca: Ruthenus
Krosno 2006
Avatar użytkownika
lucyna
Zbanowany
 
Posty: 2158
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie


Powrót do Mapy, przewodniki i inne wydawnictwa z regionu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.