Sakwy 2015 Pięciodniowa wyprawa rowerowa

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

Sakwy 2015 Pięciodniowa wyprawa rowerowa

Postprzez tomson5 » 22 cze 2015, o 13:58

Witam
Jestem po mojej drugiej wyprawie rowerowej po Bieszczadach. Chciałbym tu zostawić po niej piśmienny ślad. 
Wyprawa odbyła się 30 maja i trwała 5 dni. 

Siódma rano, po sześciu godzinach jazdy samochodem dotarliśmy do Ustrzyk Dolnych. W Równi znaleźliśmy gospodarstwo oferujące noclegi, gdzie otrzymaliśmy zgodę na pozostawienie auta. Tak jak przy pierwszej wyprawie nie było z tym problemu. Za pierwszym podejściem. 
O godzinie ósmej wyszykowani ruszyliśmy w drogę. Pierwszy postój w Czarnej, gdzie pod sklepem zjedliśmy śniadanie. Kolejnym punktem via była miejscowość Polana skąd miała rozpocząć się droga przez przełęcz Hulskie. Droga była tak jak przypuszczałem szutrowa, kamienista. Ktoś z forum określił ją jako autostradę :-) W sumie w swojej kategorii była w bardzo dobrym stanie. Do wypału węgla drzewnego poszło w kratkę. Trochę z buta, trochę na rowerze. Od tego miejsca już tylko z buta. Liczyłem się z tym że do przełęczy jest pod górę ale nie miałem pojęcia że ta przełęcz ciągnie się prawie po sam szczyt pasma. Czas zaczął mnie niepokoić. W głowie był już plan B a nawet C. W tym miejscu podam że celem na ten dzień była Tarnawa niżna. Dokończyliśmy podejście i nastąpił upragniony zjazd. Za drugim zakrętem syk węża a raczej dętki. Jest pierwsza guma. Zaniepokoiłem się tym ale po odszukaniu dziury uspokoił mnie fakt że nie miało to związku z nawierzchnią drogi. Ot tak, chciała to się przedziurawiła. Ze starości lub wada fabryczna. Po wymianie przyjemny zjazd do Sękowca a dalej do Zatwarnicy pod sklep. Usiedliśmy z tubylcami przy stole. Oni przy piwku po pracy, my w nagrodę za pokonanie przełęczy. Przy okazji kolejny pancernik jako drugie śniadanie a w sumie to już obiad. Ruszamy dalej. Kolejny punkt via to szlak przed Nasiczne prowadzący na przysłup caryński. Szlak oznaczony jako rowerowy do przełęczy, ale dalej do Bereżki już pieszy. Tego nie mogłem zrozumieć przed wyprawą. Droga tam podobna do tej z przed Sękowca ale rowerami dojechaliśmy w pobliże dawnej wsi Caryńskie. Dalej znów z buta. Po dotarciu do schroniska Koliba na przysłupie, w nagrodę piękny widok. Kto był to wie :-) Odpoczeliśmy w środku od nadmiaru słońca i dalej w drogę mimo informacji że dalsza część szlaku nie nadaje się na rower. Już po chwili kumpel miał przemoczone i ubłocone buty. Małe grzęzawisko ukryło się w trawie. Dalej było więcej takich niespodzianek. Do tego przeprawy przez powalone drzewa i kilka przez potok. Szlak trudny gdy trzeba go pokonać z objuczonym rowerem. Natomiast bardzo ciekawy na piesze wędrówki. Po dotarciu do Bereżki odszukaliśmy drogę do Muczne. Tą szutrową. Skręciliśmy w nią ale po chwili gdy okazało się że idzie w górę, stop i narada. Mieliśmy już w tym dniu dosyć szutru. Godzina 19 nie napawała optymizmem a i energii już też niewiele. Nastąpił plan B. Jedziemy do Stuposianów i dokujemy się w tamtejszym schronisku. Na miejscu okazało się że obiekt jest zamknięty i na nic zdało się pukanie i dzwonienie na podany numer. Wracamy do planu A, ale z zastrzeżeniem że jeżeli w Muczne znajdziemy ciekawy nocleg to tam zostaniemy. Rozpoczęło się ciekawie. Znowu podejście z buta aż na samą górę do nadajnika. Kto był to wie :-) dalej już na rowerze ale bez entuzjazmu i z całkowitym brakiem sił. Tak jakby resztka tych sił postanowiła jednak zostać pod drzwiami schroniska w Stuposianach. Dowlekliśmy się pod karczmę w Muczne i zaraz za nią znaleźliśmy fajny nocleg. Na tym samym terenie właścicielka prowadzi mały sklepik. Kto był to wie :-) Na miejscu było już kilku pieszych wędrowców co zaowocowało pogawędką. Kilka piw, coś na ząb i spanie. Tego dnia pokonaliśmy 77km. Jak na rower można by rzec, to niewiele. Myślę jednak że jeżeli ktoś będzie planował swoją pierwszą wyprawę z sakwami to powinien uwzględnić taki dzienny dystans. Nam to zajęło ok. 12 godzin. Kolejne dni w kolejnych postach. Powinno być już krócej :-) 

Link z przebytą trasą http://www.bikemap.net/en/route/3055244-ustrzyki-dolne-zatwarnica-muczne/
Wysłano z kalkulatora Casio
Avatar użytkownika
tomson5
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 72
Dołączył(a): 12 maja 2014, o 11:43

Re: Sakwy 2015 Pięciodniowa wyprawa rowerowa

Postprzez lidkru » 23 cze 2015, o 06:03

Ot tak, chciała to się przedziurawiła

idealne podejście do tematu :lol:
a mozesz cośw ięcej napisać na temat muczańskiego noclegu?
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Sakwy 2015 Pięciodniowa wyprawa rowerowa

Postprzez tomson5 » 23 cze 2015, o 08:18

To było bardzo fajne miejsce. Pokoje czyste z własną łazienką. Do tego sala kominkowa z dużym stołem, przy którym można prowadzić długie Polaków rozmowy. :-) Obszerna wspólna kuchnia. W obejściu czysto, bardzo przyjemnie. Do sklepu baaardzo blisko. :-) Karczma pod nosem. Wszystko to za 35zł od osoby. Przy tej okazji pomarudzę jak na Polaka przystało. Bacówka pod Honem. Zakwaterowano nas tam w budynku obok. Nic w tym złego gdyby nie fakt że brak tam ubikacji. W nocy gdy przyciśnie po wypitym piwie, trzeba lecieć do bacówki. To wszystko również za 35zł :-/
Wysłano z kalkulatora Casio
Avatar użytkownika
tomson5
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 72
Dołączył(a): 12 maja 2014, o 11:43

Re: Sakwy 2015 Pięciodniowa wyprawa rowerowa

Postprzez łazik » 23 cze 2015, o 18:58

tomson5 zajefajna jazda.Co do Hona,w tym drugim budynku jest ubikacja
Góry aż do nieba...
łazik
Wyrypiarz bieszczadzki
 
Posty: 275
Dołączył(a): 18 lis 2012, o 13:51
Lokalizacja: L-stadt

Re: Sakwy 2015 Pięciodniowa wyprawa rowerowa

Postprzez tomson5 » 23 cze 2015, o 19:54

łazik coś tam chyba jest ale nieczynne. Człowiek z obsługi powiedział że możemy się tam wykąpać ale w zimnej wodzie a za potrzebą to już do bacówki :)

Ciąg dalszy. Dzień drugi.

Dnia drugiego. Rano, ale nie tak wcześnie jak dnia poprzedniego, ruszyliśmy pieszo na Bukowe berdo.
Punktem via była Tarnica. Weszliśmy i w drodze na Krzemień mijaliśmy uczestników ultra maratonu Rzeźnika.
W tym miejscu dodam że widok z tego miejsca jest powalający i chyba najpiękniejszy w całych Bieszczadach. Kto był ten wie :)
Po dotarciu na Krzemeń nastąpiła analiza czasu i korekta planu. Chcąc zachować cel noclegu jakim było schronisko pod Małą Rawką musieliśmy już wracać. Tarnicę pamiętamy z zeszłego roku więc żalu wielkiego nie było.
Wróciwszy do Muczne odebraliśmy rowery od gospodyni u której nocowaliśmy i dalej w drogę w kierunku Sokolików i Beniowej. Tutaj kolejny raz musieliśmy po analizie czasu zrobić korektę. Będąc już blisko widząc cerkiew, zawróciliśmy już w kierunku noclegu.
W Muczne zjedliśmy późny obiad i dalej w drogę . Tym razem skręciliśmy koło Żubrów na szutrową drogę z której zrezygnowaliśmy w dniu poprzednim od strony Bereżki. W tą stronę okazała się bardzo łaskawa i po krótkim podjeździe nastąpił kilku kilometrowy zjazd do w/w Bereżek. Dalej to już kręcenie kilometrów do wspomnianego schroniska. Za Ustrzykami Górnymi morderczy podjazd którego i tym razem nie pokonałem, w dużej części przebyłem pieszo. Jeżeli jeszcze raz tutaj wrócę rowerem, obiecuję sobie wymienić kasetę i mieć z tyłu 32 zęby na największej zębatce. Dotarliśmy koło godziny 20 i zameldowaliśmy się na wieloosobowej sali, gdzie poznaliśmy fajną parę młodych ludzi. Razem spędziliśmy przyjemny wieczór przy piwie, konserwie terrorystycznej i bimberku pitym z blaszanego kubka.

Ten dzień zakończyliśmy pokonując 57km
link do pokonanej trasy http://www.bikemap.net/pl/route/3069787-muczne-sokoliki-bacowka-pod-mala-rawka/
Wysłano z kalkulatora Casio
Avatar użytkownika
tomson5
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 72
Dołączył(a): 12 maja 2014, o 11:43

Re: Sakwy 2015 Pięciodniowa wyprawa rowerowa

Postprzez Stały Bywalec » 25 cze 2015, o 07:58

Kiedyś pobawiłem się w porównanie energii zużytej podczas turystyki pieszej i rowerowej - przy założeniu tych samych warunków terenowych i jednakowego stopnia zmęczenia piechura i rowerzysty (tej samej osoby). Wyszła mi proporcja 4:1, tzn. przejazd rowerem 80 km odpowiada 20 km wędrowania pieszego.
W tym konkretnym przypadku nie namawiam jednak na podobne przeliczanie, gdyż kol Tomson5 nie tylko jeździł, ale też często rower musiał prowadzić, na szczególnie trudnych odcinkach. :lol:
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 925
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Sakwy 2015 Pięciodniowa wyprawa rowerowa

Postprzez tomson5 » 25 cze 2015, o 10:37

Stały bywalcze ciekawe porównanie, spostrzeżenie. Miałem z tym duży problem podczas planowania pierwszej wyprawy w Bieszczady. Rok wcześniej przed wyprawą robiliśmy sobie z kumplem takie trasy jednodniowe po Kampinowskim parku narodowym i tamtejszych Karpatach. Tak tak, tam też są Karpaty. :) Trasy takie liczyły sobie ponad 100km Mniej więcej 50/50 offroad/asfalt. Bieszczady jednak to nie Kampinos, dochodzą jeszcze sakwy i moje planowanie wzięło i się posypało jak kulki z piasty :)

Wracając do tematu.
Dzień trzeci

Rano po śniadaniu nastąpiło pożegnanie i ruszyliśmy do Brzegów górnych skąd rozpoczęliśmy wejście na połoninę wetlińską. Po wejściu na połoninę odpoczęliśmy w schronisku a następnie poszliśmy dalej na Osadzki wierch. Tutaj usiedliśmy aby nacieszyć oczy widokiem i skropić krtań piwem. Czas nas naglił i musieliśmy wracać do Brzegów po rowery. W Brzegach g. tradycyjnie wstąpiliśmy do babci na kozi ser. Dalej już wspinaczka na przełęcz i zjazd do Wetliny. Tutaj zatrzymaliśmy się pod sklepem aby uzupełnić zapas wody i zobaczyliśmy tzn. oni nas zobaczyli. Spotkaliśmy naszych znajomych ze schroniska pod małą Rawką. Oni mieli plan iść do Wetliny i wejść na połoninę na nocleg w schronisku. Zmienili plan i zostali w Wetlinie. W ten sposób zjedliśmy wspólnie obiad i pożegnawszy się ponownie ruszyliśmy dalej kręcąc już tylko kilometry. Plan A przewidywał nocleg w schronisku pod Smolnikiem ale późny poranny wyjazd i obiad w Wetlinie trochę go przekreślił. Wylądowaliśmy zgodnie z planem B w Cisnej w schronisku pod Honem. Tutaj już spokojnie odpoczynek w hamakach, kolacja, dwa piwa i spać.
Ten dzień zakończyliśmy pokonując zaledwie 42km.
Link do pokonanej trasy. http://www.bikemap.net/pl/route/3069809-bacowka-pod-mala-rawka-cisna/
Wysłano z kalkulatora Casio
Avatar użytkownika
tomson5
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 72
Dołączył(a): 12 maja 2014, o 11:43

Re: Sakwy 2015 Pięciodniowa wyprawa rowerowa

Postprzez lidkru » 25 cze 2015, o 11:07

nacieszyć oczy widokiem i skropić krtań piwem

jak pięknie powiedziane :)
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Sakwy 2015 Pięciodniowa wyprawa rowerowa

Postprzez tomson5 » 25 cze 2015, o 14:30

Coś w tym jest, że piwo w tak pięknych okolicznościach przyrody smakuje lepiej. Pite z umiarem nie szkodzi nawet w dużych ilościach ;-)

Należy jednak pamiętać aby podróżując rowerem nie przesadzać. Ja osobiście pozwalam sobie podczas całego dnia na jedno, czy to w/w okolicznościach czy do obiadu. Taki mój własny zdrowy rozsądek. Czy zdrowy? Ktoś ma prawo się z tym nie zgodzić.
Wysłano z kalkulatora Casio
Avatar użytkownika
tomson5
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 72
Dołączył(a): 12 maja 2014, o 11:43

Re: Sakwy 2015 Pięciodniowa wyprawa rowerowa

Postprzez tomson5 » 26 cze 2015, o 11:49

Dzień czwarty.

Nastąpił przełom w wyprawie. Należało bowiem myśleć już o powrocie i swoje kroki, koła kierować do Ustrzyk dolnych. Po kalkulacji wychodziło że wieczorem powinniśmy znaleźć się przy samochodzie, a tego nie chcieliśmy wszak wyprawa miała trwać 5 dni. Chcieliśmy również aby piąty dzień zakończył się przed wieczorem, tak by nie wracać w nocy. Padło na Lesko. Wybraliśmy sobie na nocleg Harc Tur w Lesku. Przed wyjazdem z Cisnej zaopatrzyliśmy się w krem z filtrem aby ulżyć naszym spalonym rękom, karkom i twarzom. Z premedytacją nie wziąłem go z domu aby nie zapeszyć pogody. Udało się :) Odwiedziliśmy jeszcze bieszczadzką ciuchcię czego jako stary kolejorz, nie mogłem sobie odmówić.
Rozpoczęło się nabijanie kilometrów w kierunku Komańczy. Droga przyjemna z jedną przełęczą. Ogólnie tendencja spadkowa. Nic specjalnego się nie wydarzyło godnego komentarza. Człowiek tylko odwracał się co jakiś czas z żalem że znów coś minęło. Minęliśmy Komańczę, dalej Rzepedź i w Szczawne odbiliśmy w prawo na Kulaszne.
Zaraz po odbiciu jest most a za nim rozpoczyna się niezły podjazd. Postanowiłem przed nim nabrać trochę sił i odpocząć trochę od palącego słońca. Wziąłem śpiwór i uciąłem sobie drzemkę w cieniu koło mostu. Kumpel czekał cierpliwie. :) Ruszyliśmy po ok. 40min aby pokonać podjazd. Sił oczywiście na długo nie starczyło i rozpoczął się spacer. Po wdrapaniu się dalej znów na pedały i jazda. Po drodze wstąpiliśmy do gospodarstwa aby posilić się kozim serem z niedźwiedzim czosnkiem i popić koziego mleka. Dalej już do Czaszyna gdzie skręciliśmy w prawo skrótem do Tarnawy górnej i dalej do Leska.
Za Tarnawą trafiła się przełęcz po gruszką. Gdy tylko zobaczyłem znak informujący o nachyleniu 12% odechciało mi się od razu pedałowania i ruszyłem z buta czując że łatwo nie będzie. To chyba był najbardziej stromy podjazd z którym się zetknęliśmy. Pokonany całkowicie na pieszo w palącym słońcu. Szliśmy zygzakiem łapiąc skrawki cienia. To po jednej to po drugiej stronie drogi. Osiągnąwszy cel czekała na nas nagroda. Zjazd do Leska. Na tym odcinku nasze kozy rozpędziły się do 73km/h. To było głupie i nieodpowiedzialne. Nie mogliśmy sobie jednak tego odmówić :)Wiatr we włosach, te sprawy. To znaczy ja miałem we włosach ale kumpel ogolony na zero co najwyżej na połoninie.
Tak w ogóle po tej wyprawie gdy patrzę na kumpla to tekst piosenki „Twoje włosy jak połoniny….” Nabrał nowego wymiaru :D
Zjechaliśmy do Leska i podjechaliśmy pod miejsce w którym miał być nocleg. Niestety to miejsce już nie żyje. Zrujnowany budynek stoi zarośnięty. Ruszyliśmy do centrum w celach gastronomicznych.
Po objedzie zdecydowaliśmy jechać dalej w poszukiwaniu noclegu. Po wyjeździe z Leska odbiliśmy w prawo do Zwierzynia. Tam nic ciekawego nie było więc dalej do Myczkowców, gdzie znaleźliśmy fajny nocleg w gospodarstwie agroturystycznym na górce.
W ten sposób zakończyliśmy ten dzień pokonując 72km
Link do trasy http://www.bikemap.net/pl/route/3069833 ... myczkowce/
Wysłano z kalkulatora Casio
Avatar użytkownika
tomson5
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 72
Dołączył(a): 12 maja 2014, o 11:43

Następna strona

Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.