Co to się porobiło. Żeby ani polski wicepremier (parę lat temu), ani szef International Monetary Fund, nie mogli sobie spokojnie i bezkarnie pociupciać.

Także i premierowi Włoch wypominają bara bara - zamiast go publicznie pochwalić, że w wieku 72 lat jest jeszcze w stanie uczestniczyć w bunga-bunga.
Nie ma to, jak bywsze czasy radzieckie. Nawet w końcówce lat 80-tych, u schyłku ZSRR, za rządów tego wielkiego bojownika z alkoholizmem, Miszki Gorbaczowa.
Towarzysz dyrektor spojrzał na zegarek i wezwał sekretarkę.
- Nu, Nataszka. Do następnej narady mam jeszcze prawie pół godziny. Chodź, odstawimy szybki numerek !
- Zaraz, towarzyszu dyrektorze. Już, już posłusznie ściągam majteczki. Ale najpierw jeszcze zamknę sekretariat na klucz.
- Ani mi się waż !!! Jeszcze sobie pomyślą, że tu wódkę pijemy !!!
