Zbliża się prawdziwa zima, najwyższy czas wyrwać się przed orkiestrę (czyli wyprzedzić kolegę Stałego Bywalca) i rozpocząć dyskusję na temat KIMB-u. Taką nową, świecką tradycję wprowadził Nasz kolega pułkownik (zresztą z innego,bardziej słusznego Forum), piszący czasem pod nickiem zniechęcona (ale bardzo rzadko - wreszcie Mu wytłumaczyli co to jest identyfikacja poprzez nr IP).
Nie wiem czy powinienem się wypowiadać na temat imprezy w której nie wezmę udziału. Nie wezmę, ponieważ zostałem zdyskwalifikowany już na starcie.Cóż, mam 54 lata, nadciśnienie, zaawansowane zwyrodnienie stawu biodrowego. Operacja z powodu problemów z ciśnieniem i z sercem....... szkoda gadać. Dodatkowo na tej samej (lewej) kończynie przeszedłem różę podudzia i zapalenie żył głębokich. Bywają dni że przejście kilkuset metrów jest dla mnie problemem (czasem jest lepiej, przeważnie wtedy jak wypije........ jakieś lekarstwo).
Do niedawna ważyłem 130 kg a i teraz ważę sporo powyżej setki! To powoduje określone rekcje organizmu, pocenie się itd. Krótko mówiąc,na wieczór zwyczajnie śmierdzę!
To powoduje że nie mogę mieszkać w namiocie czy też w zbiorowym.... Tegoroczny KIMB skrojony na miarę możliwości kilku czy kilkunastu wyczynowców, kalka tzw. RIMB-u eliminuje takich zdechlaków jak ja ( i słusznie-zdechlak,alkoholik i jeszcze to auto 4x4...). No to ... spieprzaj dziadu!
Byłem na sześciu KIMB-ach i wystarczy! Byłem , bo kiedyś była alternatywa,można było wybrać warunki które pasowały każdemu - pole namiotowe i Hotel Górski!Ja rozumiem że ktoś sobie zapchał głowę różnymi pierdołami o żabkach, o dzikich Bieszczadach itd. Tylko dlaczego koniecznie chce tam zapędzić innych???
Przecież KIMB to przede wszystkim spotkanie, poznanie ludzi których się znało często ale wirtualnie. Noo ale teraz idzie Nowe, wszystko jest reformowane to i KIMBU to nie ominęło. Niewątpliwym sukcesem jest, że dzięki kilku aktywnym Userom KIMB już nie jest infiltrowany przez kacapów poprzez znanego miłośnika ruskiej wódki, ruskiej literatury i czegoś tam jeszcze (ale zawsze ruskiego), Stałego Bywalca. Jego czas też już minął. Spieprzaj dziadu!
Zdecydowanym plusem jest również i to że wszyscy znani mi miłośnicy dzikości nie wzieli całkowitego rozwodu ze zdobyczami marnej cywilizacji, nie powyrzucali telefonów, aparatów foto,kamer i laptopów. Więc kto zechce to sobie obejrzy i Dzikie Bieszczady i pionierów naszych czasów ową dzikość dzielnie pokonujących na kilku przynajmniej forach czy innych fejsbukach! A jak nie zechcesz to.................. spieprzaj dziadu, KIMB dla elyty jest!
............................................................. Pozdrawiam wszystkich + Pastor ręką własną





