jaNO napisał(a):Auta mamy ale wolałbym nie korzystać z nich w ciągu dnia ze względu na przywiązanie do miejsca startu
Ale wcale tak nie musi być.
Ze względu na kłopoty komunikacyjne, moja turystyka bieszczadzka, zwłaszcza gdy chciałem zobaczyć coś więcej niż kilkanaście km.kw. wokół miejsca zakwaterowania - wymagała nieco innego spojrzenia na problem własnego samochodu:
* skoro świt wsiadamy w brykę i jedziemy na planowany
koniec wycieczki, po czym
* PKSem (VEOLIA), busem, bądź "okazją" przedzieramy się
(czasami z przesiadkami, ale rozkład jazdy VEOLII jest w necie - wszystko można zaplanować) na
początek wycieczki, po czym
* spokojnie tuptamy w kierunku bryczki, wiedząc że transport na kwaterę mamy zapewniony.
Sprawdzone wielokrotnie. Polecam
jaNO napisał(a): i hm....płyny jakie będziemy nieuchronnie spożywać.
To jest argument. Sam lubię zimną puszkę wyjętą z karimaty w plecaku
Zawsze jednak można rzucić monetą, aby wylosować kto nie będzie spożywał
