Wiosną lekarz z powodu kłopotów z płucami zalecił mi wyjazd w góry Wybrałam Bieszczady, a dokładniej Łobozew Dolny w gminie Ustrzyki Dolne. Jest to wieś malowniczo położona wśród gór niedaleko Soliny. W zaleceniach lekarz nie ujął poznanie cudownych ludzi, którzy rozwieją moje wątpliwości co do wyścigu szczurów. Ludzie, u których mieszkałam zachowali czystość serca: są gościnni, nie zmanierowani, ekstrawertyczni, życzliwi i sympatyczni - to teraz rzadkość.Swoim gościom stworzyli warunki jakich nie powstydziłby się czterogwiazdkowy hotel w Egipcie, Turcji, czy Krecie. Twierdzę, że ich pokoje dorównują standardom światowym - są w nim meble, lampki, lodówka, telewizor, czajnik, wszelkie naczynia, etc, do dyspozycji ma się własną łazienkę.Atrakcją jest też pójcie z gospodarzem na ambonę do lasu, aby popatrzeć na zwierzęta. Pan Ryszard jest myśliwym. Pani Maria - jego żona wybornie gotuje. Za jej posiłki dałabym siedem gwiazdek. Jadłam dziczyznę - też wyborna. Dzieci ich są przesympatyczne i komunikatywne.Fakt, że spędziłam tam bajkowe 14 dni, i nie żałuję. Byłam w wielu miejscach na świecie, ale serce zostało w Łobozewie Dolnym. Rzadko wracam w to samo miejsce, ale tutaj chcę wrócić
Aniołowie czasami wracają pani Mario.
Jeśli mi czas pozwoli to przyjadę jeszcze raz do Was - do Państwa Marii i Ryszarda Janczak Łobozew Dolny 35a do pensjonatu " U kowala"
I jeszcze raz dziękuję za serce, wspaniały nastrój, życzliwość.
Jedźcie ludzie w Bieszczady - są dzikie, piękne i ludzie jak z bajki - jest to Raj na ziemi polskiej
Grażyna Koronkiewicz





