W mordę jeża na naszym Forum nie ma mojej relacji z panelu historycznego. Ups jestem czerwona ze wstydu.
I Rajd Pieszy Szlakiem Żołnierzy Wyklętych im. mjr Antoniego Żubryda "Zucha" przeszedł do historii. Dziękuję Kolegom Przewodnikom Grzegorzowi Falowi i Wojciechowi Sroce za jego poprowadzenie.
Wczoraj odbyło się widowisko plenerowe na Rynku w Korczynie "Żubryd schodzi z gór" i panel historyczny pt. SBO NSZ "Zuch" na tle oporu przeciw komunizmowi 1944-1948".
Cała impreza była zorganizowana przez nasze Stowarzyszenie Pamięci SBO NSZ "Zuch", Urząd Gminy w Korczynie i GOK w Korczynie.
Dziękuję Kolegom za umożliwienie mi brania udziału w tym ważnym dla lokalnej społeczności wydarzeniu.
1 październik prowadzi Grzesiek Fal, planowana trasa Sanok-Sanoczek-Niebieszczany-Zawadka Morochowska-Bukowsko, zrealizowana Sanok-Sanoczek-Niebieszczany, obiadokolacja w Bukowsku.
Jeden wielki pech, tak można podsumować to przejście. Na dzień dobry Donat wita uczestników rajdu na sanockim rynku. Ruszamy, ja z Kubą kandydatem na ratownika TOPR zamykamy grupę. Po kilkunastu metrach spotykamy leżącego posikanego pijaczka, charakterystyczny zapach acetonu w ust, Kuba rozpoczyna akcję ratowniczą, ja dzwonię po pogotowie i na policję. Grupa oddala się, na szczęście czekają na nas na Okęciu.
Jesteśmy na wzgórzu nad Sanoczkiem. Zamieszanie na przodzie, podchodzimy i okazuje się, że mamy wypadek. Kuba ratuję, ja dzwonię po GOPR. Grzesiek prowadzi dalej grupę. Jest bardzo ślisko, turyści nie radzą sobie w terenie, część pełnoletniej młodzieży jest po wpływem alkoholu, decyduje się korektę trasy i schodzi do Prusieka. My z Poszkodowaną czekamy na GOPR, po chwili Kuba udaje się w dół aby podprowadzić Ratowników, Opiekunka ma pierwsze objawy szoku, obwijam Ją w koc ratunkowy, poję ciepłą herbata. Są Goprowcy, na szczęście wśród nich jest Hubert Marek więc bez obaw zostawiam Poszkodowaną. Z Kubą gonimy grupę.
W Niebieszczanach dochodzi następnej korekty, autorytatywnie podejmuję decyzję o przerwaniu wędrówki ze względu na bezpieczeństwo grupy. Grzesiek na wątpliwości, chce część dalej poprowadzić. Słyszymy przeraźliwy skowyt, to pies wpadł pod samochód. Kuba, Grzesiek i część Młodzieży idzie na ratunek. Ja wiszę na telefonie. Weterynarze kolejno odmawiają udzielenie pomocy Evil or Very Mad
Bukowsko, obiad jemy w Zajeździe pod Bukowicą, pysznie i dość tanio tam karmią. Po posiłku część grupy zostaje w autokarze, a druga uczestniczy w zamkniętym pokazie filmu "List do syna". Ten dokument jest "pierwszym pułkownikiem" istnieje sądowy zakaz jego prezentacji. Magdzie udało się go obejść. Mamy możliwość nie tylko obejrzenia filmu ale także rozmowy z Panem Januszem Niemcem biologicznym synem Żubrydów - bohaterem filmu. Spotkanie z Nim robi na nas olbrzymie wrażenie.
2 X 2010
Tę trasę prowadzi Wojtek Sroka, Grzesiek Fal i ja tylko Mu pomagamy.
Zupełnie inna atmosfera w grupie, młodzież sama wprowadziła zaostrzone reguły = zero alkoholu, które obowiązywały w czasie wędrówki. Miałam przyjemność rozmawiać z wieloma z nich, mam nadzieję, że nasze szlaki nie raz jeszcze się skrzyżują.
To był rajd szlakiem Żubryda więc Wojtek pokazał nam, gdzie m.in innymi mieściła się siedziba UB. Potem powędrowaliśmy przez miasto na mogiłę Żydów zamordowanych przez Niemców, zapaliliśmy znicze, a Kolega opowiedział nam o tej tragedii, zginęło wtedy 1400 osób. Ja z kolei gadałam o rzekomym antysemityźmie Żołnierzy Wyklętych i o morderstwie Properrów. Oczywiście, Żubryd w nim nie uczestniczył. Więcej na ten temat tu
http://www.jakies321costamNastępnie udaliśmy się do Brzozowa Zdroju i przez chwilę wędrowaliśmy ścieżka dydaktyczną wytyczoną przez tamtejsze Nadleśnictwo. Polecam ją na
http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthr ... 153&page=2Spotkaliśmy grzybiarzy, czegoś podobnego jeszcze nie widziałam, panowie mieli kilka koszyków i siatek grzybów zawieszonych na drągu, który nieśli w jednym ręku, a w drugim trzymali olbrzymie kosze rydzy. Nam nie udało się ani jednego znaleźć. Potem po chaszczach przebijaliśmy się po wertepach i chaszczach prze kilka kilometrów: stosy gałęzi świerka, droga zrywkowa, porośnięte trawskiem kałuże pełne wody, koleiny błota powyżej kolan, a pod koniec potok i bardzo stromy jar. Wdrapywaliśmy się pod górę na czworakach, ja na dodatek upadłam i najadłam się ziemi. Brudna, zmęczona i mokra (woda nalała mi się do butów od góry, gdy wpadłam do kałuży powyżej kolan) na koniec wlazłam w wysokie trawy aby chociaż częściowo ściągnąć z siebie warstwy błota.
Krzyż poświęcony Żubrydom i Żołnierzom Wyklętym w Malinówce, tu spotykamy grupę rekonstrukcji historycznej w pełnym umundurowaniu. Salwa honorowa, Pan Janusz Niemiec i Jego Wnuk Luk mają łzy w oczach. Po uroczystości nadjeżdża traktor, część grupy, Ci najbardziej zmęczeni są zwożeni na olbrzymiej przyczepie w dół. (To Rodzina Leśniczego, to z Ich nieistniejącej gajówki Żubryd i Jego Żona zostali wyprowadzeni przed śmiercią). My powoli schodzimy w dół, tam na prośbę Młodzieży jeszcze raz koryguję trasę. Bardzo chcieli zobaczyć riuny zamku Kamieniec w Odrzykoniu i Prządki. Jedziemy autokarem i samochodami pod owe atrakcje, jestem przyziębiona więc Wojtek poi mnie czymś wzmacniającym i każę zostać w autobusie. Sam z Grześkiem prowadzą grupę ścieżką dydaktyczną łączącą ruiny z rezerwatem. Po dobrej godzinie są na miejscu. Niestety, Kuba kusiciel wyciąga mnie z ciepełka i idziemy pod wychodnię. Kuba usiłuje łoić na żywczyka, zjeżdża jednak non stop w dół, piaskowiec jest bardzo śliski i pokryty dywanem mchów i porostów.