A takie tam połazęgowska

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 26 mar 2010, o 07:45

25 marzec 2010
Klimatyczny pensjonat Magija w Orelcu
"Wykładowca" Andrzej Szczerbicki, w oddziale bieszczadzkim TOnZ odpowiedzialny z "sekcję żydowską", towarzyszyli Mu: Mieczysław Darocha, Bogdan Augustyn, Andrzej Stachyrak także TOnZ (oprócz tego przewodnicy beskidzcy. Byliśmy także my: falug z Anią, Andrzej Lenart, pewien Pan,którego nie znam i gospodarz (też przewodnik) Janusz Demkowicz oprócz tego m.in. basista w zespole Tołhaje (dobra wiadomość dla fanów, kończą pracę nad następną płytą).

Dlaczego tak dużo piszę o tym kto był? A, bo powinniście się wstydzić moi Drodzy mieszkańcy Bieszczadów. W Magiji są bardzo ciekawe spotkania z interesującymi ludźmi, fajne prelekcje, nie wspomnę już o późniejszych dyskusjach i co. Tylko na spotkaniu z Marcinem Sceliną była pełna sala, na pozostałych wstyd mówić. Temat niezmiernie interesujący, wiedza podana na tacy, a przewodnicy to olewają. Kurka wodna i pieczona powiem co mi leży na sercu. Jest mi wstydza was, gdy słucham tego co tam usiłujecie wyartykuować na leskim kirkucie. Te kilka zdań zaczerpniętych z przewodnika Rewasza "Bieszczady" i trochę o symbolice na macewach. O ile przewodnik jest kumaty, bo przeważnie to wchodzi coś tam powie, grupa go olewa, a potem stwierdza z urażoną miłością własną, że cmentarze żydowskie nie ciekawią gości.

No dobra czas na sprawozdanie. Andrzej Szczerbicki to kopalnia wiedzy na tematy żydowskie. W sumie przedstawił nam dwie prezentacje: Żydzi w Polsce i Żydzie na terenie Bieszczadów, Beskidu Niskiego i Pogórzy. Obie niezmiernie interesujące oparte na zdjęciach, często archiwalnych, wzbogacone filmikami zrobionymi np. w Leżajsku i piękną muzyką. Ta prezentacja była bardzo interesująca także z innego punktu widzenia. Na spotkaniu byli TOnZ-owcy, czyli Ci, którzy uczestniczyli w pracach na kirkutach, ratowali pamięć o karpackich Żydach, pracowali nad dokumentacją. Słuchając ich byłam dumna, że mam możliwość uczestniczyć w spotkaniu ludzi, którzy tak wiele uczynili dla Bieszczadów. Opowieść Andrzeja i Mietka o tym jak na własnych plecach zanosili odnalezione w Ustrzykach Dolnych macewy (nimi bardzo często Niemcy brukowali place) na kirkut to tylko fragment opisu Ich działalności. Koledzy Przewodnicy opowiadali o swoich wyprawach na Ukrainę (nie mogę użyć innego słowa, to było coś więcej niż wycieczka), o tym jak narażając własne bezpieczeństwo wchodzili do niszczejących obiektów aby je obfotografować i sporządzić dokumentację, o wrażeniach wyniesionych w kontaktach z tamtejszymi ludźmi. Myśmy mogli obejrzeć tylko zrobione wtedy zdjęcia ale jakże nam to przybliżyło problemy związane z ratowaniem zabytków. No i zdjęcia archiwalne np.przedwojenne pokazujące drewniane synagogi na Ukrainie. Wpadłam w zachwyt widząc po raz pierwszy takie perełki architektury drewnianej. Cerkwie są piękne ale nie można ich porównać z tym arcymistrzostwem sztuki ciesielskiej. Niestety, żadna z nich nie zachowała się.
Mnie osobiście podenerwował pewien fragment prezentacji. Ten w którym Andrzej wspomniał o tym, że kirkut w Baligrodzie uratował Magurycz, wspominał Mu o tym Szymon. Nie byłam świadkiem Ich rozmowy ale na wszelki wypadek mówię, że w ratowaniu tego cmentarza brała udział rzesza internautów z www.forum.bieszczady.info.pl. Pomysłodawcą był Malo, odwalił kawał dobrej roboty, pomogli Mu koledzy z forum. Proszę o tym pamiętać, cała sprawa jest udokumentowana na w/w forum.
Potem była niezmiernie ciekawa dyskusja.
To było ostanie spotkanie przed sezonem letnim. Mam nadzieję, że Janusz Demkowicz i Bogdan Augustyn będą kontynuować cykl spotkań jesienią i zimą.
lucyna
Ekspert bieszczadzki
 
Posty: 553
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez IraS » 26 mar 2010, o 08:09

lucyna napisał(a):Dlaczego tak dużo piszę o tym kto był? A, bo powinniście się wstydzić moi Drodzy mieszkańcy Bieszczadów. W Magiji są bardzo ciekawe spotkania z interesującymi ludźmi, fajne prelekcje, nie wspomnę już o późniejszych dyskusjach i co. Tylko na spotkaniu z Marcinem Sceliną była pełna sala, na pozostałych wstyd mówić.


Marcin przed swoją prelekcją przygotował informację o spotkaniu która pojawiła się w kilku serwisach więc i szersze grono zainteresowanych się dowiedziało o spotkaniu. W przypadku innych spotkań trudno się dziwić małej frekwencji skoro nie ma żadnych informacji ani zapowiedzi w poczytnych serwisach a o imprezie wie wąskie grono osób.
Avatar użytkownika
IraS
Administrator
 
Posty: 1053
Dołączył(a): 2 mar 2009, o 18:37

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez g falu » 26 mar 2010, o 17:05

Ciemno było bokiem siedziałem ale co mam to dam
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
g falu
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 22
Dołączył(a): 31 mar 2009, o 12:47

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez g falu » 26 mar 2010, o 17:12

i jeszcze takie pare
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
g falu
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 22
Dołączył(a): 31 mar 2009, o 12:47

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 27 mar 2010, o 10:15

Na pierwszych trzech zdjęciach jest pensjonat Magija. Odbywają się tam różnorakie warsztaty twórcze (od fotograficznych poprzez pieczenia rogali do piwowarskich) więc różnego rodzaju "eksponatów" jest tam do liku. Jak widać na zdjęciach prym wiedzie chyba garncarstwo.

Na 4 zdjęciu Bogdan Augustyn prezentuje baner Bieszczady namalowany przez panią Irenę Trojnar z Bandrowa. O pani Irenie już pisałam z okazji odwiedzin jej stoiska na targach turystycznych w Sninie (Słowacja). Teraz obok wikliniarstwa, robienia nalewek będzie zajmować się także malowaniem na jedwabiu (dla dzieciaków będzie prowadzić warsztaty).

Warto zwrócić uwagę na ostatnie dwa zdjęcia. To synagoga w Lesku, stan obecny i zdjęcia z lat 60-tych XX w. Spójrzcie proszę na wieżę. Bardzo często czyta się w przewodnikach, że służyła ona do wypatrywania wrogów. Tylko mały problem. Jej kształt obecny pojawił się dopiero po ostatnim remoncie domu modlitwy. Przedtem była znacznie niższa i służyła jako więzienie. Gmina żydowska miała prawo sądu. Tylko sprawy o gardło i pomiędzy Żydami, a gojami rozstrzygał sąd miejski. Zresztą Izrealici w Lesku mogli wejść do stanu mieszczańskiego. Był taki okres chyba w XVIII w, że stanowili większość ludności miasteczka. Piszę z pamięci, dawno nie oprowadzałam grupy więc daty uleciały mi z pamięci.
lucyna
Ekspert bieszczadzki
 
Posty: 553
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 31 mar 2010, o 18:44

31 marzec 2010
Gdyby nie ten deszcz...
Sławek, falug i ja
Koniec marca postanowiliśmy uczcić na Słowacji. Jeszcze na szkoleniu prowadzonym przez Joszka, gdy staliśmy w otoczeniu ruin Winiańskiego Zamku postanowiliśmy sobie pozwiedzać wszystkie ruiny zamczysk. Jak postanowiliśmy tak robimy. Na pierwszy rzut poszły dwa zamki znajdujące się w okolicy Humennego: Brekov i Jesenov. Oba pięknie położone na szczytach w obrębie Vihorlatu, w tzw. Humenskich vrchach.
Brekov wygląda z dołu bardzo dostojnie. Podejście krótkie, bardzo łatwe, wita nas dolna brama. Ten zamek zbudowany w miejscu wczesnomorawskiego grodu powstawał etapami. Na szczycie mamy pozostałości gotyckiego zamku górnego, tego, który powstał jako pierwszy w XIII w. To była pierwsza warownia w tej części dzisiejszej Słowacji. Zamek średni to wiek XV, a dolny XVI w. Ze wzgórza piękna panorama na Humenne i Vyhorlat. Sławek wyjmuje mapę i sprawdza panoramkę, a raczej wstręciuch kontroluje mnie. Miałam rację taka dominanta to szczyt Vyhorlat. Grzesiek obok wypatruje Snińskiego Kamienia. Podaję Mu lornetkę, ten przybiera postawę strzelecką i rzuca nam krótki wykładzik na temat prawidłowego trzymania tego przyrządu w łapie. Sławek coś marudzi o jaskini, nie mamy czasu aby jej poszukać. Wiosna, pięknie kwitną derenie. U stóp zamku widać, że nasz Kolega Koniarz był tutaj z grupą. Pełno śladów pobytu zwierzaków, łącznie z efektami czochrania się zwierzaka o tablicę informacyjną.
Jesenov ruiny wyglądają niepozornie. Myślałam, że to będzie krótki spacer. No i był, ale mimo to dał mi w kość. Uff ta góreczka ma charakter obronny co do tego nie mam wątpliwości. Pod względem przyrodniczym okolica wspaniała. W VYhorlacie obficie kwitną już geofity. Wśród ciekawostek widzieliśmy cebulicę dwulistną mająca trzy listki. Już wiem, gdzie pracownicy muzeum BdPN czerpali natchnienie tworząc swe przedziwne roślinki na ekspozycji przedstawiającej buczynę karpacką ;) Co dziwne takich "mutanów" trójlistkowych było co najmniej kilkanaście. Oprócz tego widzieliśmy piękny bluszcz oraz najprawdopodobniej powojniki określane w przewodniku słowackim jako płotowe. No i bardzo ładne zanokcice skalne. Podejście w miarę trudne, wchodzimy na dziedziniec i wpadamy w oniemienie. Zamczysko jest naprawdę piękne i dość dobrze zachowane w formie tzw.trwałej ruiny. Mnie oczarowała renesansowa brama. Widoki śliczne ale niestety z piorunującą szybkością zbliżają się chmury. Mimo to nie mogę oderwać oczu od tych wspaniałości, w tym od rozległej panoramy i widoku sąsiedniego wzgórza-celu naszej następnej przechadzki. Schodzimy w deszczu.
lucyna
Ekspert bieszczadzki
 
Posty: 553
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 2 kwi 2010, o 20:40

U podnóża góry zamkowej wdajemy się w dyskusję z miejscowym. Słowak żartując pyta się nas czy udało nam się dotrzeć do skarbu. Na zamku Jesenov w XVI w była fałszywa mennica, gdzie produkowano oszukańcze monety, które zalewały rynek w Polsce i na Węgrzech. Mistrz Mikołaj fałszerz został stracony na rynku w Preszowie. Coraz bardziej pada, udajemy się do dzielnicy romskiej Podskalka. Obraz nędzy i rozpaczy, a mimo to ludzie wydają mi się szczęśliwi. Dzieci i psy bawią się na ulicy nie zwracając zbyt dużej uwagi na samochody. Mały chłopczyk trzyma w rączce kamyczki, którymi rzuca w kierunku naszego samochody, a rozkojarzony, czarny wilczur o mały włos, a wpadłby pod samochód. Naszym celem jest ścieżka edukacyjna "Humensky Sokol" położona w wyjątkowo interesującym rezerwacie. Niestety, warunki pogodowe uniemożliwiają nam wejście na trasę. Obiecujemy sobie tu wrócić, Brekowska Brama jest niezmiernie ciekawa, być może i poszukamy tu jaskiń. Większości turystom Wyhorlat kojarzy się z wulkanami. Nie do końca jest to prawdą, gdyż jego jedna z części skałdowych Humeńskie Wierchy zbudowana jest z mezozoicznych skał osadowych. Grzesiek robił zdjęcia kamulcom na zamku Brekov, to bez wątpienia były wapienie. Dlaczego czerwonawe tego nie wiem. Być może na najbliższym szkoleniu geologicznym ta zagadka zostanie rozwiązana.
Jedziemy w kierunku Sniny, a potem kierujemy się na Medzilaborce. Po trasie wstępujemy do Osadnego. Tu obowiązkowo cerkiew prawosławna i krypta czaszek. W krypcie znajdują się szczątki żołnierzy rosyjskich z I wojny św. Mamy możliwość zwiedzić wnętrze cerkwi.
Jak Grzesiek wrzuci zdjęcia to je opiszę.
lucyna
Ekspert bieszczadzki
 
Posty: 553
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez g falu » 3 kwi 2010, o 21:52

no to parę fotek
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
g falu
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 22
Dołączył(a): 31 mar 2009, o 12:47

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez g falu » 3 kwi 2010, o 21:58

i jeszcze
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
g falu
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 22
Dołączył(a): 31 mar 2009, o 12:47

Re: A takie tam połazęgowska

Postprzez lucyna » 4 kwi 2010, o 11:14

Mój iPlus nie radzi sobie ze zdjęciami.
Podpiszę je więc zbiorczo
Obie serie przedstawiają zamek Brekov, jest to część tzw. Brekowskiej Bramy, w dole znajduje się przełom Laborca i Humenne.
Zamek jest położony na północnym ramieniu Klokoczyny (338 m) - najdalej na południe wysuniętej części Wyhorlatu. Na przeciwko niego jest druga część Bramy to najwyższy szczyt Humniańskich Wierchów czyli Kriwosztianka (549 m). Wbrew temu co piszą w przewodnikach ta część Wyhorlatu nie jest zbudowana z andezytów i tufów lecz z wapieni i dolomitów. To kras więc znajduje się tu wiele lejów i jaskiń, pod zamkiem są dwie niedostępne turystycznie: Brekowska Jaskinia, która ponoć posiada bardzo ciekawą szatę naciekową i jaskinia- studnia Wielka Artajama (48 m głębokości).
Grzesiek udokumentował budowę geologiczną, te kamole są niewątpliwie pochodzenia osadowego, moim zdaniem to wapienie. Pod koniec kwietnia jedziemy w Wyhorlat z geologiem więc coś więcej skrobnę na ten temat.
Obok zamku kwitną derenie. To właśnie jest ten żółty krzew z 1 zdjęcia 2 serii. Oprócz tego jest tu kokorycz, która nie wiem.
lucyna
Ekspert bieszczadzki
 
Posty: 553
Dołączył(a): 1 lut 2010, o 10:04
Lokalizacja: Góry Sanocko-Turczańskie

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W: