25 marzec 2010
Klimatyczny pensjonat Magija w Orelcu
"Wykładowca" Andrzej Szczerbicki, w oddziale bieszczadzkim TOnZ odpowiedzialny z "sekcję żydowską", towarzyszyli Mu: Mieczysław Darocha, Bogdan Augustyn, Andrzej Stachyrak także TOnZ (oprócz tego przewodnicy beskidzcy. Byliśmy także my: falug z Anią, Andrzej Lenart, pewien Pan,którego nie znam i gospodarz (też przewodnik) Janusz Demkowicz oprócz tego m.in. basista w zespole Tołhaje (dobra wiadomość dla fanów, kończą pracę nad następną płytą).
Dlaczego tak dużo piszę o tym kto był? A, bo powinniście się wstydzić moi Drodzy mieszkańcy Bieszczadów. W Magiji są bardzo ciekawe spotkania z interesującymi ludźmi, fajne prelekcje, nie wspomnę już o późniejszych dyskusjach i co. Tylko na spotkaniu z Marcinem Sceliną była pełna sala, na pozostałych wstyd mówić. Temat niezmiernie interesujący, wiedza podana na tacy, a przewodnicy to olewają. Kurka wodna i pieczona powiem co mi leży na sercu. Jest mi wstydza was, gdy słucham tego co tam usiłujecie wyartykuować na leskim kirkucie. Te kilka zdań zaczerpniętych z przewodnika Rewasza "Bieszczady" i trochę o symbolice na macewach. O ile przewodnik jest kumaty, bo przeważnie to wchodzi coś tam powie, grupa go olewa, a potem stwierdza z urażoną miłością własną, że cmentarze żydowskie nie ciekawią gości.
No dobra czas na sprawozdanie. Andrzej Szczerbicki to kopalnia wiedzy na tematy żydowskie. W sumie przedstawił nam dwie prezentacje: Żydzi w Polsce i Żydzie na terenie Bieszczadów, Beskidu Niskiego i Pogórzy. Obie niezmiernie interesujące oparte na zdjęciach, często archiwalnych, wzbogacone filmikami zrobionymi np. w Leżajsku i piękną muzyką. Ta prezentacja była bardzo interesująca także z innego punktu widzenia. Na spotkaniu byli TOnZ-owcy, czyli Ci, którzy uczestniczyli w pracach na kirkutach, ratowali pamięć o karpackich Żydach, pracowali nad dokumentacją. Słuchając ich byłam dumna, że mam możliwość uczestniczyć w spotkaniu ludzi, którzy tak wiele uczynili dla Bieszczadów. Opowieść Andrzeja i Mietka o tym jak na własnych plecach zanosili odnalezione w Ustrzykach Dolnych macewy (nimi bardzo często Niemcy brukowali place) na kirkut to tylko fragment opisu Ich działalności. Koledzy Przewodnicy opowiadali o swoich wyprawach na Ukrainę (nie mogę użyć innego słowa, to było coś więcej niż wycieczka), o tym jak narażając własne bezpieczeństwo wchodzili do niszczejących obiektów aby je obfotografować i sporządzić dokumentację, o wrażeniach wyniesionych w kontaktach z tamtejszymi ludźmi. Myśmy mogli obejrzeć tylko zrobione wtedy zdjęcia ale jakże nam to przybliżyło problemy związane z ratowaniem zabytków. No i zdjęcia archiwalne np.przedwojenne pokazujące drewniane synagogi na Ukrainie. Wpadłam w zachwyt widząc po raz pierwszy takie perełki architektury drewnianej. Cerkwie są piękne ale nie można ich porównać z tym arcymistrzostwem sztuki ciesielskiej. Niestety, żadna z nich nie zachowała się.
Mnie osobiście podenerwował pewien fragment prezentacji. Ten w którym Andrzej wspomniał o tym, że kirkut w Baligrodzie uratował Magurycz, wspominał Mu o tym Szymon. Nie byłam świadkiem Ich rozmowy ale na wszelki wypadek mówię, że w ratowaniu tego cmentarza brała udział rzesza internautów z www.forum.bieszczady.info.pl. Pomysłodawcą był Malo, odwalił kawał dobrej roboty, pomogli Mu koledzy z forum. Proszę o tym pamiętać, cała sprawa jest udokumentowana na w/w forum.
Potem była niezmiernie ciekawa dyskusja.
To było ostanie spotkanie przed sezonem letnim. Mam nadzieję, że Janusz Demkowicz i Bogdan Augustyn będą kontynuować cykl spotkań jesienią i zimą.

Nowości





