W sumie to nie góry, ale wypad był..

W sumie to nie góry, ale wypad był..

Postprzez Remi » 23 sty 2015, o 14:02

Kilka dni wolnego w pracy postanowiłam wykorzystać, by trochę odpocząć i się zrelaksować. Spakowałam plecak i wybrałam się za Kraków do Ojcowskiego Parku Narodowego. Miał to być wyjazd z testowaniem nowych rakiet śnieżnych. Niestety…śniegu ni widu ni słychu…;/
Dojeżdżam do Skały w piątek wieczorem. Ciemno wszędzie, zimno, ale nie głucho. Na małym ryneczku miejscowa młodzież chyba postanowiła pod żabką zacząć weekend. :mrgreen:
Chwilę czekam na bus i podjeżdżam do skrzyżowania , z którego idę na nóżkach do Ojcowa. Zapomniałam czołówki, ale jakoś sobie radzę. Najważniejsze, że mam odblaski. :)
Kiedy dochodzę do Ojcowa, pozostaje mi tylko w tych ciemnościach nieegipskich znaleźć kwaterę. Wybaczcie, że zdjęć tak mało jest, ale pogoda nie zimowa to i zdjęć mało.
Chyba, że dla porównania rzucę jakieś zimowe zdjęcia z innego wypadu do Ojcowa :D
Sobotni poranek (ok.9rano) zaczynam pożywnym śniadaniem i w drogę. Kawałek szlakiem czerwonym i niebieskim, a potem Jerzmanowską Drogą. Tak przynajmniej z mapy to wygląda. Mijam ostatnie zabudowania i idę ścieżką, tylko że jakoś nie widzę dalej jej. Podchodzę do góry.. i jest!! Ścieżka… :) taaa… tylko rowerowa. Idę dalej tą ścieżyną w stronę schroniska młodzieżowego. Ciepły powiew wiatru i słońce sprawiają, że zwalniam tempo. W sumie nigdzie mi się nie spieszy. :) Mam przecież odpocząć :)
Mijam kolejne domy i z ulicy Spacerowej wchodzę do Doliny Sąspowskiej. Podczas ostatniej wizyty nie udało mi się jej przejść całej. Teraz się uda, nawet po nielegalnych ścieżkach idąc.
Dopiero tu spotykam pierwszych turystów. Pogoda zachęca, by wyjść z domu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wychodzę z Doliny a tu ktoś mija mnie na rowerze, ktoś biegnie z psem. Ludzie spacerują z dzieciakami. Wchodzę na skałkę – punkt widokowy razem z (chyba ) Turkami. Najwyższa pora coś zjeść. :) Zasiadam na ławeczce a słońce grzeje mi w plecy. Jak to ostatnio kolega menel mi mówił, że herbatka w termosie to być musi. Wyciągam, więc owy napój do kanapek (tak, tak oczywiście, że mam cebulę )
Po krótkim odpoczynku idę czarnym szlakiem w stronę groty Łokietka, aż do skrzyżowania z niebieskim szlakiem. Większość osób, które mijam schodzi na dół. I tak się zastanawiam – lepiej schodzić czy wychodzić po oblodzonym szlaku. Górka wszakże niewielka, ale uważać trzeba. Po dojściu do krzyżówki, skręcam w lewo i schodzę w stronę Bramy Krakowskiej.
Brama – to brzmi poważnie. Po kilkunastu minutach dochodzę do dwóch dużych skał i przechodzę przez ową bramę kamienną. I znów na kolejnej ławeczce chwilka na odpoczynek. :mrgreen: w sumie nigdzie mi się nie spieszy. Wszak młoda jeszcze godzina, rzut oka na mapę i idę dalej.
Szlakiem żółtym i czerwonym w stronę jaskini Puchacza. Kilka metrów przed nią skręcam na szlak zielony, którym wchodzę na Górę Okopy(czy też Grodzisko).
Szlak ten pozwala mi jeszcze trochę połazić i wrócić w okolice „centrum”. Na tym szlaku już trochę więcej spacerowiczów i dzieciaków, więc tym razem odpuszczam punkty widokowe na skałkach i maszeruje przed siebie. Mijam wejście do jaskini Ciemnej i powoli schodzę na dół. Spacerowym krokiem mijam kolejne formacje skalne. Widzę, że bardzo dużo ludzi postanowiło spędzić tu wolny czas. Nooo i dzieciaki mogą trochę się dotlenić.
Pora popołudniowa, więc myślę sobie, że przydałoby się coś zjeść ciepłego. Idę do Karczmy pod Nietoperzem. Ostatnim razem nie udało mi się nawet tu wejść. Nooo… trochę ludzi w środku jest. I kolejka do złożenia zamówienia też. Przysiadam się w jednym wolnym miejscu, do młodego małżeństwa z dzieckiem. Składam zamówienie i czekam…. Czekam… czekam… czekam…najpierw dostaje grzańca.. i czekam.. czekam… no ale w sumie gdzie mi się spieszy… dzieci w domu nie płaczą :mrgreen:
Po posiłku jeszcze na chwilkę oglądam biatlon panów i powolnym znów krokiem wracam na kwaterę. :) zakładam odblaski i drepczę sobie z powrotem. Po drodze mijam Kaplicę na Wodzie, ale znów jej nie obejrzę w środku. Właśnie się odbywa jakieś nabożeństwo, a nie chce tylko wejść i wyjść jak jakiś zwykły turysta.
I tak oto minął mi kolejny pobyt w Ojcowie. Przydał się ten odpoczynek.


Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Remi
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 92
Dołączył(a): 18 wrz 2013, o 10:33

Re: W sumie to nie góry, ale wypad był..

Postprzez lidkru » 23 sty 2015, o 14:17

zekam… czekam… czekam…najpierw dostaje grzańca.. i czekam.. czekam… no ale

a chociaz warto było? :lol:
Fajna wycieczka. I niech ktoś mi powie, że teraz jest martwy sezon :roll: ...
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3206
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: W sumie to nie góry, ale wypad był..

Postprzez Remi » 23 sty 2015, o 14:25

Warto było... zjadłam ze smakiem. ;)
grzaniec też niczego sobie..

chociaż wiesz... jak człowiek głodny to zje ze smakiem... ;) :D
Avatar użytkownika
Remi
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 92
Dołączył(a): 18 wrz 2013, o 10:33

Re: W sumie to nie góry, ale wypad był..

Postprzez Remi » 23 sty 2015, o 14:26

miał być wypad z nowymi rakietami... :cry: ale nie wyszło... :evil:
Avatar użytkownika
Remi
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 92
Dołączył(a): 18 wrz 2013, o 10:33

Re: W sumie to nie góry, ale wypad był..

Postprzez creamcheese » 23 sty 2015, o 16:34

Spodobał Ci się Ojcowski PN :)
creamcheese
Ekspert bieszczadzki
 
Posty: 804
Dołączył(a): 27 mar 2012, o 16:18

Re: W sumie to nie góry, ale wypad był..

Postprzez Remi » 23 sty 2015, o 16:53

creamcheese napisał(a):Spodobał Ci się Ojcowski PN :)



spodobał... jeszcze marzy mi się tam pobiegać na nartach biegowych.... i na rakietach jeszcze gdzieś przejść.
Avatar użytkownika
Remi
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 92
Dołączył(a): 18 wrz 2013, o 10:33

Re: W sumie to nie góry, ale wypad był..

Postprzez lidkru » 23 sty 2015, o 17:34

na nartach biegowych.... i na rakietach jeszcze gdzieś przejść.

:lol: :lol: marzenia z tego samego bieguna....równikowego :roll:
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3206
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: W sumie to nie góry, ale wypad był..

Postprzez jerzumarian » 23 sty 2015, o 18:06

ech OPN... tam jest taki fajny zajazd- Zazamcze...
Wrócilem z Bieszczadów. Raz na zawsze.
jerzumarian
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 2088
Dołączył(a): 27 mar 2011, o 18:32
Lokalizacja: Jawor

Re: W sumie to nie góry, ale wypad był..

Postprzez krzyś » 23 sty 2015, o 21:27

Remi, następnym razem jak będziesz miała wolne - zapraszam na wspólny wypad w Dolinki Podkrakowskie (np. Będkowska, Kobylańska).
... i w ogóle...
Avatar użytkownika
krzyś
Bieszczadzki ekspert
 
Posty: 1453
Dołączył(a): 17 cze 2010, o 11:03

Re: W sumie to nie góry, ale wypad był..

Postprzez creamcheese » 23 sty 2015, o 21:32

jerzumarian napisał(a):ech OPN... tam jest taki fajny zajazd- Zazamcze...

Jesienią i zimą zajazd wyglada na "opuszczony poza sezonem"...czynna jest tylko knajpka "pod nietoperzem".
To wieści z zimy 2014. Może cos się zmieniło...?
creamcheese
Ekspert bieszczadzki
 
Posty: 804
Dołączył(a): 27 mar 2012, o 16:18

Następna strona

Powrót do Inne góry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.