Wszystko zaczęło się od:
Lolka napisał(a):szukam w miare porzadnych (do 500zl)damskich butow trekkingowych wegetarianskich
Wcale nie górskich, a wyraźnie... trekkingowych!
To ustalmy najpierw o jaki trekking chodzi?
Może wcale nie o górski, gdzie naprawdę trudno o sensowne buty... nie skórzane.
Miałem kiedyś fenomenalne wprost buty dość znanej austriackiej firmy - nazwy oczywiście nie podam, w których skóry prawie nie było. Co prawda te bardzo małe kawałki, które były, to była full wypas "Echt Leder Nubuk", ale było w nich bardzo dużo cordury, kevlaru, jakichś gąbek (nie zwierzęcych, a oczywiście syntetycznych!) różnych plastików i gumy. No, można było powiedzieć, że były (nie ja wymyśliłem tę nazwę!) wegetariańskie... prawie. W góry to się nie nadawało, bo za cholerę nie dało się ich zaimpregnować, ale na leśnych drogach, jak nie padało, były niezastąpione - 30 kilometrów chodziłem bez problemów. Inna sprawa, że rozmiar, kształt i grubość skarpet były dobrane bardzo precyzyjnie... Nawet kilka lat mi wytrzymały w bardzo dobrej kondycji. Szlag je wreszcie trafił, gdy chcąc nie chcąc musiałem w nich przejść ponad 30 kilometrów przez zlane deszczem trawiaste bezdroża i inne różne takie... chęchle. Gdyby nie to, pewnie pożyły by jeszcze kilka sezonów. Aha, na "dzisiejsze pieniądze" to one, nówki sztuki nie śmigane kosztowały by jakieś 280 - 300 złotych.
Wniosek z tego taki, że może dla Lolki by się jednak coś wegetariańskiego (nie ja wymyśliłem tę nazwę!) znalazło, ale co by nie wpuścić dziewczyny w maliniaki, trzeba by najpierw dokładnie wiedzieć, do czego te buty mają służy6ć?
No, to... czekamy.





