Miasteczko galicyjskie funkcjonuje od dwóch tygodni. Cóż mogę o nim powiedzieć oprócz tego, że jet to hicior. Podoba mi się, czekam jednak na więcej. Austeria jeszcze jest nieczynna buuu, w sklepiku kolonialnym nic nie sprzedają, kramy stoją puste

. Mi bardzo podobają się domostwa, które mają wyposażenie. Najbardziej dwa domy żydowskie. Poczta taż to bajka, sam poczmistrz w pełnym umundurowaniu nas wita, robi wrażenie. Wiedza, że hej... Bruk na ryneczku zajefajny, studnia takoż. Nie dziwię się, że ludzie walą tam oknami i drzwiami. Zwiedzanie z przewodnikiem, do wnętrz nie można wejść, gdyż są sznury. Jest to spowodowane m.in. tym, że czasami turyści mają lepkie ręce. Obserwowałam reakcję Gości, pełny zachwyt. Dziś trochę nielegalnie dołączyła się do naszej grupy młoda dziewczyna z bardzo wyrazistą mimiką. Trzeba było widzieć jej twarz jak zaglądała do budynku urzędu gminy, wyglądała jak dziecko, które dostało ukochaną zabawkę.
http://skansen.mblsanok.pl/aktualnosci/ ... index.htmlPozdrowienia od grupy dla Pana Marka, ale Go moje panie związkowcy pielęgniarki sobie owinęły wokół palca. Nie mogłam Ich tzn. Pana Marka i Moje Panie wyciągnąć ze skansenu. Uff aż się wydarłam na rynku. Na marginesie: czy w skansenie nie potrzebują przekupki, takiej ciut podobnej do pani Twardowskiej?
