Wiosenna Rumunia

Maramuresz, Góry Rodniańskie, Kelimeńskie, Bucegi, Fogaraskie, Parang i inne

Re: Wiosenna Rumunia

Postprzez Krzychu » 29 mar 2014, o 21:19

My prawdopodobnie zaczniemy w okolicach Hunedoary, potem odbieramy mojego brata z lotniska w Craiova i przeskakujemy w okolice wulkanów blotnych i wiecznych ogni. Później przez Braszów i okoliczne zamki wbijamy się na Transylwanię. Mieliśmy rowerami przejechać przez trasę Transfogarską, zapomnieliśmy jednak, ze w maju wysokie góry nie będą dla nas łaskawe, będziemy jednak próbować je posiąść podjazdem od strony północnej. Następnie pobyt w Sighisoarze i ruszamy przez kanion Bicaz na Bukowinę, gdzie odwiedzimy polskie wioski i barwne monastyry, a wracać do kraju będziemy przez przełęcz Prislop i resztę Maramureszu. Wiem, że to dość duża rozpiętość terenu na 11 dni w Rumunii, ale mamy założenie, że na pierwszy raz w tym kraju chcemy się do niego zapalić, popróbować różności, a później mamy nadzieje do niego wracać. Do tej pory moje rowerowe majówki polegały na ciągłym przemieszczaniu się rowerem w jednym kierunku i tak też miało być w Rumuni, ze wschodu na zachód. Pojawił się jednak samochód, a liczne opisy ciekawych miejsc w Rumuni nie pomagają zdecydować się na jeden region, dlatego pokręcimy się rowerkami tu i tam, a następnym razem będziemy się skupiać na mniejszym terenie.
Krzychu
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 19
Dołączył(a): 20 mar 2014, o 00:01

Re: Wiosenna Rumunia

Postprzez ramzes » 30 mar 2014, o 11:15

założenia programowe chyba jednak trudne do realizacji, zaplanowaną trasę przejechać samochodem i zaliczyć "po łebkach" - tak ale coś więcej i do tego chęć skorzystania na pewnych etapach z rowerów to raczej nie da się pogodzić...
ramzes
Wyrypiarz bieszczadzki
 
Posty: 248
Dołączył(a): 16 maja 2012, o 21:57

Re: Wiosenna Rumunia

Postprzez Krzychu » 21 maja 2014, o 23:46

Witam serdecznie. Już trochę czasu opłynęło od powrotu z jakże interesującej majówki. Przyznaję program był przeładowany i na miejscu go modyfikowaliśmy, jednak rozmach z jakim podeszliśmy do pierwszej wizyty w Rumuni wydaje się, że przetrwał cięcia.
Ruszyliśmy wcześnie rano z Gdyni, by po 21 dojechać do Oradei. Kolejnego dnia w drodze do wąwozu Turda mijamy duże skupisko cygańskich pałaców. Przy wąwozie istna majówka, samochody rozstawione po okolicznych łąkach. Sam wąwóz zwiedzamy z dołu. Późnym popołudniem docieramy do miejscowości Salciua położonej w przepięknych górach Apuseni. 20km spacer rowerowy po okolicy daje odczuć wspaniały klimat. Widoczki z pasterskimi szałasami, miejscowości Sub Piatra w dolinie ... niezapomniane. Na pewno tam wrócę.
Obrazek
Następny dzień rozpoczynamy od zwiedzenia ruin zamku Cetatea Trascaului, w okolicach wsi Coltesti. Po czym ruszamy przez oficjalnie jeszcze zamkniętą trasę Transalpinę. Tu miejscami omijamy zwalone drzewa, głazy i rozumiemy czemu w Rumuni przydaje się samochód terenowy. Później bywało gorzej. Zatrzymujemy się na kempingu pod Sebes, który zwiedzamy podczas 45km objazdu rowerowego.
Obrazek
Trzeci dzień w Rumuni spędzamy głównie za kółkiem. Odbieramy z lotniska mojego brata i jedziemy do miejscowości Berca. Późnym wieczorem na parkingu hotelowym składamy rower brata, aby następnego dnia, rano wyruszyć na rowerowy objazd po okolicy. Teren dość trudny, drogi z mapy w rzeczywistości czasem rozmywają się w błocie, a czasem urywają się w głębokiej wyrwie. Przedzieramy się nie bez trudu, zwiedzamy pola wulkanów błotnych oraz pola z licznymi kiwonami, pompami wydobywającymi ropę naftową. Po 75 km wracamy do Bercy zmordowani, jak rzadko po takim dystansie.
Obrazek
Kolejnego dnia pogoda zaczęła kaprysić. Zwiedzamy zamek Rasnov, miasto Brasov, a w deszczu zamek Bran. Ostatecznie dojeżdżamy na kemping we wsi Carta, skąd będziemy atakować trasę Transfagarską.
Obrazek
Decyzję o spędzeniu w Carta trzech nocy podejmujemy jeszcze poprzedniego dnia. Ma nam to dać dwie szanse na zdobycie wysokich gór w tej, niestety zmiennej pogodzie. Udaje nam się niemal idealnie dokonać tego pierwszego dnia. Kiedy podjeżdżamy na rowerach pod góry, pogoda się poprawia, więc jesteśmy pełni nadziei, chociaż zdajemy sobie sprawę, że w wysokich górach pogoda może się zmienić niespodziewanie. Trasa zamknięta dla ruchu, co pozwoliło nam korzystać z całej jej szerokości :D . Niedźwiedzi nie widujemy, jedynie na asfalcie poza zwalonymi drzewami i licznymi głazami trafiamy na niedźwiedzie odchody. Wolno, z pułapu 370mnpm na jakim znajduje się Carta wjeżdżamy Transfagarską na kolejne wysokości, 1500 i 1770m, gdzie robimy przerwę na sesję zdjęciową. To była dobra decyzja, bo podczas dalszego podjazdu i przepychania rowerów przez liczne zaspy śnieżne, ciemne chmury, które gromadziły się nad nami już od jakiegoś czasu uaktywniły się. Rzęsisty deszcz i błyskawice zmuszają nas do natychmiastowego odwrotu.
Obrazek
Szczęśliwi wracamy do obozu po przejechaniu 72km. Następnego dnia ruszamy na rowerowy objazd okolicznych wsi, w dużej części opuszczonych przez Sasów. Przypadkiem udaje nam się podglądać cygańskie wesele. Na koniec trasy mylimy drogę, mój brat łamie hak przerzutki i pieszo wracamy skrótem, przez wiszący most do namiotów, po 85km. (ścieżkę z wiszącym mostem umieściłem ostatnio na google maps).
Obrazek
Następnego dnia ruszamy do pięknej Sighisoary, ale po drodze odwiedzamy nie mniej ciekawy, warowny gród Biertan. Niestety pogoda znów nam dokucza.
Obrazek
W Targu Mures znajdujemy serwis rowerowy, a w drodze powrotnej najgorszą drogę, jaka nam się trafiła. Musimy spory odcinek się wrócić, ostatecznie udaje nam się obejrzeć drugi w Europie, pod względem głębokości Wąwóz Bicaz.
Obrazek
Kolejny dzień w samochodzie wytrąca nas z równowagi i pomimo ciekawych miejsc: polskiej wsi Cacica, z sanktuarium Maryjnym oraz monasterów w Sucevita i Moldovita, pięknych widoków w górach znów trafiamy na drogę w tragicznym stanie (nr18) i podejmujemy decyzję, że tym razem dość Rumuni i kierujemy się do Tokaja na Węgrzech.
Obrazek
W Tokaju zostajemy trzy dni. Pierwszego, wspólnie objeżdżamy rowerami okolicę (72km). Następnego odwozimy w deszczu mojego brata na lotnisko w Kosicach, a z Kolegą wracamy, zwiedzamy zamek Boldogkoi i w nieco lepszej pogodzie kręcimy się na rowerach (36km). Ostatniego dnia, przed powrotem do domu wyznaczamy sobie ambitniejszą trasę, zakończoną podjazdem na wulkaniczną górę Tokaj (100km).
Obrazek
Krzychu
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 19
Dołączył(a): 20 mar 2014, o 00:01

Re: Wiosenna Rumunia

Postprzez lidkru » 22 maja 2014, o 16:26

fajnie powklejałeś te zdjęcia, typowo rumuńska mozaika :)
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3252
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Wiosenna Rumunia

Postprzez ploszczak » 22 maja 2014, o 21:54

"W Tokaju zostajemy trzy dni ..." No nie dziwię się!
Ale jak Wy przejechaliście w międzyczasie te 208 km?
A na poważnie: super relacja! Ja w tym roku muszę poczekać z wyjazdem do sierpnia.
ploszczak
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 28
Dołączył(a): 15 gru 2012, o 23:12

Re: Wiosenna Rumunia

Postprzez Krzychu » 23 maja 2014, o 19:00

Dzięki.
""W Tokaju zostajemy trzy dni ..." No nie dziwię się!
Ale jak Wy przejechaliście w międzyczasie te 208 km?" - mieliśmy zasadę- w dzień można kupować, ale spożywać tylko wieczorem :) . Tym sposobem kolega przywiózł do domu 24l wina z Tokaju i 6l z Rumuni :lol: . Polecam rumuńskie wino z Prahova, moim zdaniem lepsze od tokajskiego.
Krzychu
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 19
Dołączył(a): 20 mar 2014, o 00:01

Re: Wiosenna Rumunia

Postprzez lidkru » 24 maja 2014, o 12:16

przywiózł do domu 24l wina z Tokaju i 6l z Rumun

rowerem ? :o :mrgreen:
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3252
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Wiosenna Rumunia

Postprzez Krzychu » 25 maja 2014, o 22:08

Rowerami, z racji przejechane przez nie 3000 km na dachu samochodu, przywieźliśmy bardzo dużo, ale much i innych owadów latających... Dorzucam składankę wyprawowych zdjęć "od kuchni".
Obrazek
Krzychu
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 19
Dołączył(a): 20 mar 2014, o 00:01

Re: Wiosenna Rumunia

Postprzez Maria z Pogórza » 26 maja 2014, o 16:54

[quote="Krzychu"] Przy wąwozie istna majówka, samochody rozstawione po okolicznych łąkach. Sam wąwóz zwiedzamy z dołu.
Byliśmy chyba w tym samym czasie w wąwozie Turda, rzeczywiście ludzi wszędzie pełno.
Pogodę mieliśmy tylko przez 1,5 dnia, potem zaczęło lać, i tak już było do Polski.
Poleciałabym tam na skrzydłach już teraz, ale następny wyjazd dopiero w jesieni.
Dzięki za super zdjęcia, pozdrawiam.
Maria z Pogórza
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 69
Dołączył(a): 25 paź 2013, o 12:39

Re: Wiosenna Rumunia

Postprzez Krzychu » 26 maja 2014, o 18:19

Dzięki. Nas, a właściwie nasz samochód łatwo było rozpoznać, bo jako jeden z niewielu w Rumuni wiózł rowery na dachu. Widziałem jeszcze takie dwa. Po reakcji ludzi w różnych zakątkach kraju widać, że turystyka rowerowa nie jest popularna u Rumunów. Naszymi rowerami na dachu nawet zerwaliśmy jeden z wiszących wszędzie, nad ulicami Rumunii przewodów elektrycznych, co spowodowało u mojego kolegi niepotrzebny odruch już do końca pobytu w tym pięknym kraju. My wewnątrz samochodu również mieliśmy swoistą kablową Rumunię.
Obrazek
Krzychu
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 19
Dołączył(a): 20 mar 2014, o 00:01

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Karpaty rumuńskie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.