Wiosenny weekend

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

Wiosenny weekend

Postprzez skazaniec » 18 maja 2012, o 17:57

Stało się! po zimowym nawale pracy i obowiązków przyroda zaczęła się budzić do życia. Z przyrodą obudził się też Wędrowny Psychopata Gawędziarz. Po owocnej kwietniowej kawie z kolegą zapadła decyzja 4-6 maja jedziemy w Bieszczady!
I wiecie co? - pojechaliśmy.
Plan był prosty - wyruszamy w piątek po pracy z Lublina i dokujemy w Komańczy u Sióstr Nazaretanek. Jak pomyśleliśmy, tak zrobiliśmy - ok 21.00 docieramy na miejsce, szybki prysznic, krótka narada i spać.

Sobota
Wiecie jak to jest jak człowiek czeka na wyjazd w góry, a to pogodę się sprawdzi, a to posłucha komentarzy synoptyków, a to sprawdzi się statystyczne opady w dniach, na które planowany jest wyjazd. Tak też było tym razem. Wszystkie źródła mówiły - będzie ciepło, momentami upalnie!
Obudził mnie deszcz i refleksja, że Bieszczady mnie chyba nie lubią, od 3 lat zawsze moknę, ale, ale, nie po to tłukliśmy się 300km żeby siedzieć na tyłkach w klasztorze (Kaśka spała za drzwiami z napisem klauzura).
Po porannej toalecie postanowiliśmy zejść na mszę, jednak pojawiła się pewna przeszkoda, a mianowicie sznurek zagradzający drogę na schodach, jak się później okazało sznurek był jednokierunkowy, nie wpuszczał na górę, na dół można było zejść. Cóż, żadne z nas o tym nie wiedziało, a ja w dodatku chyba jestem za dobrze wychowany (w niedziele poszliśmy sobie na mszę bez problemów).
Po śniadaniu wyruszyliśmy - plan na sobotę był prosty. Jedziemy do Wołosatego na klasyk - gniazdo Tarnicy. Wersja ambitna planu zakładała dojście do Kińczyka Bukowskiego i Opołonka, niestety została bardzo szybko (zaraz za Prz. Bukowską) zweryfikowana przez Straż Graniczną. A jak się szło - ja narzekałem i zrzędziłem - bo zapowiadało się na brak widoków
Obrazek
Sami widzicie - miałem nieco powodów.
Zawróceni już przez Pograniczników zasiedliśmy pod wiatą na wspominanej przełęczy żeby opracować nowy plan. Decyzja oczywista - idziemy czerwonym zdobyć Królową Bieszczadu. I tak sobie szliśmy, i zatrzymywaliśmy się i szczerze powiem, że tych wszystkich meteorologów i synoptyków z ich przewidywanimi chętnie posłałbym tego dnia w góry. Szczęśliwie nieufne ze mnie stworzenie - postanowiłem zabrać polar i kurtkę...szczerze mówiąc żałowałem, że nie mam rękawiczek. Pogoda nie nastrajała optymistycznie
Obrazek

Nie poddawaliśmy się jednak, brnęliśmy na przód, a nasza wytrwałość została nagrodzona podczas trawersowania zbocza Krzemienia. Chmury zaczęły się podnosić, a napotkani turyści zgodnie twierdzili, że na Tarnicy się przejaśnia
Obrazek

Dalej na Przełęczy Goprowców objawiło się to za co najbardziej kocham góry...całkiem inny świat, całkiem inna pogoda, nawet bałwana można było ulepić, albo cyknąć fotkę wkleić na Fejsa i podpisać "Zima w Bieszczadach"

Obrazek

Nadszedł ten czas, nie da się nic zrobić - trzeba wejść na Siodło, moje znienawidzone podejście. Nie wiem co w nim takiego jest. Nie lubię i już! Wiecie upór i honor nie pozwalały nie wspinać się pod górkę
Obrazek
Na samej Tarnicy już się ładnie zrobiło i nawet sporo było widać - szybki posiłek i w drogę do Wołosatego
Obrazek

Łąka powitała nas słońcem i ciepłem i wierzcie mi zachęcała by się powylegiwać, czemu się też oddaliśmy namiętnie, bo powiedzcie, czyż można byc obojętnym na takie widoki?
Obrazek
Obrazek

Potem w samochód, wieczerza w Ustrzykach i do Komańczy...a w Komańczy oddaliśmy się naszej nowej pasji - grom planszowym. I zdziwiłby się ten kto stanąwszy pod drzwiami usłyszałby tego wieczoru następujące zdanie: "Musisz dać dwa ciuchy za wodę kolońską, bo przekupka stoi gdzie indziej!"
CDN
Wędrowny Psychopata Gawędziarz
Avatar użytkownika
skazaniec
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 1526
Dołączył(a): 13 mar 2011, o 16:27
Lokalizacja: Lublin

Re: Wiosenny weekend

Postprzez Stały Bywalec » 19 maja 2012, o 09:55

Zapowiada się ciekawie. :D
Zastanawia mnie tylko, dlaczego wybraliście zakwaterowanie aż w Komańczy. Aby udać się na tę opisaną wycieczkę musieliście przecież przejechać samochodem wzdłuż przez cały region bieszczadzki. :lol:

Waszą trasą (tyle że w odwrotnym kierunku) przeszedłem w poniedziałek 7 maja, o czym w swojej relacji napiszę. Pogodę miałem gorszą, choć żadnych zamgleń, gdy leźliśmy od Tarnicy do Rozsypańca, jeszcze nie było.

A dnia 5 maja, gdy Wy tamtędy wędrowaliście, Ojciec Prowadzący wyprawiał w Sękowcu zaległe, huczne imieniny. :lol:
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 925
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Wiosenny weekend

Postprzez samson_miodek » 19 maja 2012, o 16:31

Pozazdroscić :)

A w sumie Ciebie Biesy to chyba najbardziej kochają bo zawsze Ci sprawiaja typową bieszczadzką pluchę ;D
- Dlaczego właściwie ruchome obrazki pana Dibblera zawsze mają w tle świat ogarnięty szaleństwem?
Soll zmrużył oczy.
- Ponieważ pan Dibbler - warknął - jest człowiekiem bardzo spostrzegawczym.
Avatar użytkownika
samson_miodek
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 52
Dołączył(a): 6 lip 2011, o 21:44
Lokalizacja: Ciechanów/Gdynia

Re: Wiosenny weekend

Postprzez skazaniec » 19 maja 2012, o 18:46

Stały Bywalcze - zatem zaległe powinszowania. Spieszę z odpowiedzią - trzeci kompan wyprawy jest księdzem i zależało mu na zakwaterowaniu w miejscu z kaplicą, a w Ustrzykach nie było miejsca. Ot i cała tajemnica!

Samsonie - raz bym chętnie takie niestandardowe Bieszczady chciał zobaczyć - w pełnym słońcu.
Wędrowny Psychopata Gawędziarz
Avatar użytkownika
skazaniec
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 1526
Dołączył(a): 13 mar 2011, o 16:27
Lokalizacja: Lublin

Re: Wiosenny weekend

Postprzez skazaniec » 19 maja 2012, o 19:27

Niedziela powitała nas słońcem i ciepłem. Radości było co niemiara. Zwłaszcza, że sznurek nie stanowił już przeszkody - tzn. był, ale wiedzieliśmy, że jego blokada jest jednokierunkowa. Po porannej Mszy czas na śniadanie. Powiem Wam jedno, przytyłbym u Sióstr - świetnie karmią, no i ten serek z mleka od greckokatolickiej krowy:) mniam <oblizuje się>
Plan na niedzielę był prosty - wskakujemy na czerwony szlak i wędrujemy do Jeziorek Duszatyńskich, a później się zobaczy. Priorytetem było zrobienie koła, tak żeby się zanadto nie oddalać od klasztoru, cóż wszak wieczorem powrót...
Pogoda rozpieszczała. Słońce, wiatr...świetnie się szło. Tak się jakoś nam zgadało o przygotowaniach na Euro...i tak jakby nieco o kolei się zgadaliśmy, czy się nasz kraj nie zbłaźni. Znacie to powiedzenie, że w górach znajdziecie odpowiedź na każde pytanie? Odpowiedź na zdjęciu
Obrazek
Osława i most w Prełukach zatrzymały nas na sesję zdjęciową, którą już Was nie będę męczył, bo my jacyś tacy ani za piękni, ani fotogeniczni:) Droga do Duszatyna była bardzo wietrzna, momentami zdmuchiwało kapelusze i boleśnie zacinało drobnym żwirem i kamyczkami, ale Osława była piękna
Obrazek
Po trudach i znojach na tej utwardzonej bieszczadzkiej autostradzie dotarlismy w końcu do Duszatyna...
Obrazek
nie robiliśmy dłuższych postojów, krótszych zresztą też nie...skierowaliśmy się dalej czerwonym coby podziwiać jeziorka. To była swoista droga przez brody, niewiele wody w nich było, ale dawały dużo radości - bardzo lubię przechodzić przez strumyk na szlaku - poważnie. Tym razem był jeszcze aspekt praktyczny - sprawdzałem nowy sposób impregnacji obuwia (testy pozytywne). Po drodze napotkaliśmy małżeństwo z małą pociechą, pokonaliśmy z nimi dwa brody - pomogliśmy przenieść wózek. Sympatyczni i wytrwali to ludzie byli szczerze mówiąc.
Czasem zastanawiam się po co w ogóle chodzę po górach, zamiast zamknąć się w domu i oglądać świat w oknie monitora mojego laptopa. Na to pytanie odpowiedzi udziela mi zawsze przyroda - no powiedzcie, jak tu nie kochać tej natury, która na skraju lasu tak się pięknie kwiatem szczyci.
Obrazek
Gdy dotarliśmy nad Jeziorka było pusto (fakt, że tempo mieliśmy zabójcze), zdecydowaliśmy się zatem na kilka zdjęć zanim wyprzedzeni ludzie nadejdą:) Jedno ze zdjęć zaprezentuję, to które szczególnie przypadło mi do gustu.
Obrazek
Rozłożyliśmy się z obiadem - nic tak w górach nie smakuje jak bułka z kabanosem, a że w skutek pomyłki naszego towarzysza Grzegorza i ekspedientki z Ustrzyk (w tym przypadku to chyba operatywność owej pani) kabanosów mieliśmy pod dostatkiem:) No i pomidor na zagrychę, hehe...Pamiętacie małżeństwo z wózkiem? Dotarli nad Jeziorka. Byłem pełen podziwu.
Przyszła pora na dlasze decyzje, chcieliśmy sobie nieco skrócić drogę, ale magiczne "a czy nam się spieszy?" przeważyło i powędrowaliśmy dalej czerwonym szlakiem w kierunku Chryszczatej. Oj dało mi w kość to podejście po sutym obiedzie i ponad godzinnej leniuszy nad Jeziorkami, doskwierały także nieco zarżnięte podczas okołolubelskiej wyprawy stopy. Zawziąłem się jednak i Chryszczatą zdobyłem bez postoju, chociaż dotarłem tam jako ostatni z naszej trójki.
Tutaj postanowiliśmy zboczyć z czerwonego szlaku i zejść niebieskim do Turzańska. Na niebieskim spotkaliśmy tylko grupkę która postanowiła sobie skrócić drogę na Chryszczatą znad jeziorek i nieco zabłądziła. Przyroda wynagradzała brak ludzi, las był po prostu piękny
Obrazek
No i widoki po wyjściu z niego wycisnęły z mej piersi "a tu będzie mój dom i napawając się tym widokiem będę pił kawę na pięknym tarasie mej sypialni"
Obrazek
Na Suliłę już nie weszliśmy - pogoda była dość niepewna, udaliśmy się poprzez Turzańsk do Rzepedzi, z buta asfaltem, nikt nas nie chciał podrzucić :( a nie wyglądaliśmy w cale tak najgorzej - oceńcie sami
Obrazek
W Rzepedzi znalazł się człowiek ciekawego zajęcia (dostarczał alkohol na telefon), który to w ramach testów nowo zakupionego daewoo tico zabrał naszą trójkę do Komańczy...
Wdrapaliśmy się do klasztoru i pożegnani przez zacną wiekową Siostrę, po szybkim prysznicu wyruszyliśmy w drogę do Lublina.
Fin!
Wędrowny Psychopata Gawędziarz
Avatar użytkownika
skazaniec
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 1526
Dołączył(a): 13 mar 2011, o 16:27
Lokalizacja: Lublin

Re: Wiosenny weekend

Postprzez lidkru » 29 maja 2012, o 07:04

rewelka, :D , nareszcie i w ogóle
my w tym roku tez się na stopie nieco zawiedliśmy, ale co tam, grunt to podstawa- jak mawiają ;)
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3161
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Wiosenny weekend

Postprzez creamcheese » 29 maja 2012, o 13:26

To widocznie ja mam nadzwyczajne szczęście bo od 28 kwietnia do 5 maja z Wetliny (lub do Wetliny) we wszystkie możliwe strony (UG, Komańcza, Baligród, Terka) przemieszczałem się stopem bez żadnych problemów (oczywiście poza tym co po górkach na nóżkach :D )
creamcheese
Ekspert bieszczadzki
 
Posty: 787
Dołączył(a): 27 mar 2012, o 16:18


Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.