Włóczęga na połoninach.

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez wanda » 2 lip 2011, o 22:07

Świetna relacja z wyprawy,umiesz malować piórem......mam cichą nadzieję,że po mojej wędrówce tez bedę mogła napisac tak barwnie......
wanda
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 22
Dołączył(a): 15 cze 2011, o 10:00
Lokalizacja: Jawor

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez włóczęga » 9 lip 2011, o 08:29

Ścieżka salamandry – czyli dzień czwarty.

Jadąc do Brzegów Górnych wiedziałem, że pogoda będzie do d…. Ale, co tam, warto coś pochodzić. Po odwiedzeniu starego cmentarzyka i przejściu kilkunastu minut czerwonym szlakiem wiedziałem, że po wczorajszym dniu, daleko nie zajdę. Byłem zmęczony, a do tego ta kiepska pogoda nastrajała mnie pesymistycznie. Żona też szła bez większej werwy, ale parła do przodu. Szlak był ogólnie ciekawy i nietrudny tzn niezbyt męczący. Co kilka minut robiłem przerwy pod byle pretekstem. Właściwie to chętnie bym zawrócił, ale szkoda mi było dnia i ostatniego celu podczas tego pobytu w Bieszczadach.
Pomału posuwaliśmy się do przodu i do góry. Ciekawe miejsca mijaliśmy bez większego zainteresowania. No, może tylko przystawaliśmy na chwilę, żeby zrobić jakieś zdjęcie. W końcu nie wiadomo, czy kiedyś tu jeszcze będziemy.
W pewnym momencie, żona przystanęła i zawołała –„zobacz”. Szybko wyjąłem aparat. Nie widziałem jeszcze nigdy takiego stwora. Piękna salamandra plamista. Podobno pokazuje się na ścieżkach po deszczu, na pewnych wysokościach. Nie wiem, jak częsta to okazja, ale uznałem to za coś niespotykanego, więc zrobiłem jej całą sesję zdjęciową. Pozowała z wielką powagą.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Jakoś długo nam się szło. Po pewnym czasie szkoda już było wracać, więc szliśmy dalej. Dotarliśmy do połoniny, a więc przekroczyliśmy górną granicę lasu. W tym momencie wiedziałem już, że nie odpuszczę i wejdę na Połoninę Caryńską. W końcu to miał być mój ostatni cel ma tym wyjeździe i był już naprawdę blisko. Trochę zawiewało na otwartej przestrzeni, ale to, co odczuliśmy wychodząc na grań, przeszło nasze oczekiwania. Tam już nie wiało, ale piz…… Wiedziałem, że zostało nam kilka minut. Potwierdził to znak.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Doszliśmy. Kilka zdjęć w tych warunkach, które nic nie uchwyciło poza osobą, słupkiem i plamami deszczu na obiektywie i trzeba było uciekać. Zawiewało deszczem z gradem. Szybko uciekliśmy w powrotną drogę.


Tylko cztery dni w Bieszczadach. W tak krótkim czasie poznałem jednak kilka ścieżek i pozostały w mej pamięci wyjątkowe wrażenia. Te niewysokie góry coś w sobie mają. Nie potrafię jeszcze określić, co, ale wiem, że potrafią utkwić nie tylko w pamięci, ale i rozbudzić tęsknotę za czymś, co znajduje się tylko tam.
włóczęga
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 28
Dołączył(a): 28 maja 2011, o 17:03

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez lidkru » 9 lip 2011, o 09:31

chyba doskonale Cię rozumiem
na pewno jeszcze tam wrócisz, jak nie za miesiąc czy rok, to za 10 - tak jak ja po swoim pierwszym pobycie tam: jeździłam w inne góry, wyższe i niższe, może piękniejsze, ale wciąż mi brakowało TEGO. W koncu w ub. roku siedząc na Śnieżce powiedziałam do męża, ze do szczęścia brakuje mi jeszcze Bieszczadów. No i w październiku pojechaliśmy - po 5 latach czekania

piękna salamandra, wrzuć jej zdjęcie na konkurs, albo innego zwierzątka :)
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez włóczęga » 9 lip 2011, o 09:46

To były cztery dni z roku ubiegłego. W tym roku byłem już w Bieszczadach. Relacja będzie. :-)
włóczęga
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 28
Dołączył(a): 28 maja 2011, o 17:03

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez skazaniec » 9 lip 2011, o 12:43

włóczęgo powiem, że czekam z niecierpliowścią :)
Wędrowny Psychopata Gawędziarz
Avatar użytkownika
skazaniec
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 1523
Dołączył(a): 13 mar 2011, o 16:27
Lokalizacja: Lublin

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez sylwekw » 11 lip 2011, o 21:04

Chyba więcej nas oczekuje kolejnej relacji.
sylwekw
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 1
Dołączył(a): 27 cze 2011, o 09:56

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez włóczęga » 17 lip 2011, o 06:22

Połoniny. Maj 2011

Stałem samotnie na Połoninie Caryńskiej i wzrokiem swoim przeganiałem piętrzące się od południa chmury, które to zdawały się tańczyć, albo nawet walczyć ze sobą. Stanowiły piękne sklepienie dla otaczających mnie widoków, ale były też tym, co zaczynało trwożyć samotnego wędrowca..Tak chciałoby się usiąść i w milczeniu zastygnąć choć na dłuższą chwilę. Zbliżające się jednak błyskawice i grzmoty nie pozwalały spokojnie wtopić się w otoczenie.
Już od rana, gdy wyruszałem z Ustrzyk Górnych, parne powietrze wskazywały na to, że może spotkać mnie mokra niespodzianka. Idąc lasem, gdzie tylko część promieni słonecznych docierało do ścieżki przez gęste korony drzew, miałem okazję podziwiać wszelkiego rodzaju żywe, dzikie plącza roślinności wystrzeliwujące ku niebu i kładące się po falującej ziemi. Kroczenie przez bieszczadzki las, to wielka przyjemność. Powietrze i promyki grały na majowych listkach i starych pniach bieszczadzkie melodie. Szedłem w stronę światła i chmur.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Wyszedłem z lasu. To najpiękniejsza chwila - mimo, że las jest cudowny - gdy wychodzi się z cienia drzew i można spojrzeć jak trawy połonin dotykają nieba. Czuję wtedy, że i ja wkraczam w jakiś nieziemski, niebiański świat. Trawy kładą się u mych stóp, a obłoki ocierają o spocone czoło. Powiew wiatru chłodzi rozgrzane ciało, a myśli i wzrok płyną razem z nim w rozprzestrzeniającą się dal. Kroczyłem dalej naprzeciw moim oczekiwaniom i radości.
Witał mnie jakiś ptaszek przycupnąwszy na gałązce i przekrzywiając łepek coś do mnie mówił, witały mnie drobne kwiatki wynurzające się z traw i borowiny, witał mnie wiatr i cała kołysząca się połonina. To jest to. Serce biło mocniej ze zmęczenia, ale i z zachwytu.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Chciałoby się położyć i przymknąć powieki. Chciałoby się myśleć o wszystkim, co piękne i marzyć jak „Dyzio marzyciel” /nie wiem, czy ktoś go jeszcze pamięta/. Nie było to jednak całkiem możliwe. Chociaż stałem jeszcze w słońcu, to nad Rawkami i dalej szalała burza. Od zachodu również chmury krążyły złowrogo..Trzeba było uciekać z otwartej przestrzeni.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Nie mogłem jednak przyspieszyć kroku. Coś mnie powstrzymywało. Ogarniał jakiś smutek, że nie mogę tu pozostać. Ciągle rozglądałem się i wpatrywałem w otaczający ciemny horyzont. Od północy nawet było całkiem pogodnie i tam mogłem zobaczyć promyki spływające gdzieś do Sanu, ale za chwilę wszystko mogło ulec zmianie.
„Nie chcem, ale muszem”. Schodziłem coraz niżej, by niebawem wkroczyć w las. To nie to. Choć las jest piękny, to jednak wolałbym pozostać na połoninie. Coraz bardziej je kocham.
Po drodze nawiązałem znajomość z gościem /jerzu/, który naprawdę znał Bieszczady. Nie tak jak ja, który dopiero je „dotknąłem”. Poradził mi dotarcie do innego zakątka. Uczyniłem to niezwłocznie, gdyż było jeszcze wcześnie, a pogoda zaczynała się poprawiać.



Ścieżka z Nasiczne wyglądała mało ciekawie. Przez moment nawet zastanawiałem się, czy dobrze zrobiłem, gdy uległem sugestii. Ale przecież nie marnowałem czasu i gdzieś szedłem, a to się liczy.
Znowu przez las. Znowu pod górkę. Znowu ścieżka, drzewa, cisza, samotność. Dobrze jest tak wędrować. Nie wiedziałem tylko, co oprócz nazwy Dwernik Kamień będę mógł poznać, zobaczyć.
Końcowy fragment był już o wiele ciekawszy, a gdy stanąłem na najwyższym punkcie tej górki /bo wysokość 1004 mnpm, to jednak dla mnie tylko „górka”/ byłem zaskoczony i zachwycony. Za plecami, od północy drzewa zasłaniały krajobraz, ale południowa strona ukazywała bezkresną niemal dal. Smerek, Połonina Wetlińska, Caryńska, okolice Tarnicy, a niżej tego kładące się u ich podnóży, zielone doliny. Bajecznie. Pofalowany horyzont przyciągał wzrok.
Usiadłem. Długo wpatrywałem się w obraz natury, obraz stworzenia, obraz nie do namalowania i opisania. Tam, gdzie sięgał mój wzrok, tam widziałem siebie. Kroczyłem miedzy niebem i ziemią. Przystawałem, upajałem się widokami, wspominałem, marzyłem, snułem plany.
Co w tych górach jest, że mogą tak zawładnąć człowiekiem?
Może ma na mnie wpływ romantyczna dusza włóczęgi, a może to już wiek wpływa, że patrzy się na te góry ze świadomością, że wszystkiego już nie zobaczę, że straciło się w życiu tyle czasu, na bzdury zamiast poznawać to, co jest piękne, co warto zobaczyć, dotknąć, poczuć.
Widziałem w swoim życiu wiele gór. Przeszedłem wiele ścieżek. Byłem nawet na ośnieżonym czterotysięczniku, więc czym jest ten niewybitny punkt w Bieszczadach? Dla mnie jest też czymś znaczącym, bo piękno jest tam, gdzie jesteśmy, gdzie czujemy się wolni od dnia codziennego, do czego wracamy we wspomnieniach. Ważne jest to miejsce, z którego nam trudno odejść, miejsce, za którym tęsknimy, miejsce, które gdzieś w nas pozostaje na długie lata, a może i na zawsze.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
włóczęga
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 28
Dołączył(a): 28 maja 2011, o 17:03

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez lidkru » 18 lip 2011, o 06:53

ja nie wiem, co powiedziec, ale tak bez komentarza nie mogę tego zostawić
po prostu: piękna relacja
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez speedy179 » 21 lip 2011, o 20:40

Wielkie dzięki za piękną relację. Normalnie, czytając czułem się jakbym był na szlaku.
W tym roku niestety góry nie dla mnie. W zimie załatwiłem sobie kolano i nie wiem kiedy wrócę do zdrowia.
Tak więc piszcie a ja będę w Bieszczadach przynajmniej wirtualnie.
Mam cichą nadzieję że w przyszłym roku będzie lepiej.

Pozdrowienia.;)
speedy179
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 26
Dołączył(a): 7 lip 2009, o 21:36

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez lidkru » 27 lip 2011, o 21:07

.. i znowu tam wróciłem, gdyż...

czekam na ciag dalszy :D

od dawna sie tam wybieram i wybrać nie mogę , ale coś czuje, ze moze w tym roku :)
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.