Włóczęga na połoninach.

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez włóczęga » 7 lip 2012, o 19:15

Miło się czyta. /Tylko dlaczego w tym temacie?/ :-)
Pozdrawiam wszystkich włóczęgów.
włóczęga
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 28
Dołączył(a): 28 maja 2011, o 17:03

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez magda_żb » 31 sie 2012, o 14:59

Włóczęgo, przecudne relacje. Czy gdzieś można znaleźć Twoje relacje z Tatr? Pozdrawiam! :)
magda_żb
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 7
Dołączył(a): 31 sie 2012, o 14:54

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez creamcheese » 31 sie 2012, o 16:21

Może nie na temat, ale witam bieszczadzkątęsknotę :)
Pozdrawiam
creamcheese
Ekspert bieszczadzki
 
Posty: 785
Dołączył(a): 27 mar 2012, o 16:18

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez magda_żb » 31 sie 2012, o 19:08

Hehe, no offtop jak nic, ale witaj, miło mi :)
magda_żb
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 7
Dołączył(a): 31 sie 2012, o 14:54

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez włóczęga » 1 wrz 2012, o 06:41

Nie samymi Bieszczadami człowiek żyje. :-)

Wspomnienia włóczęgi z różnych gór można znaleść tu:

http://tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=6704
http://www.tatry.netmark.pl/viewtopic.php?t=1264

Za to, że wstawiłem tu obce linki obiecuję wstawić nowe relacje z Bieszczaad.
Zgoda? :-)
włóczęga
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 28
Dołączył(a): 28 maja 2011, o 17:03

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez magda_żb » 1 wrz 2012, o 21:08

Dzięki! Wciągnęło mnie... Te wspomnienia z dawnych lat! A góry pokochałeś w 1983, roku mojego urodzenia hehe. Pewnie tych tatrzańskich relacji jest gdzieś tam na forach więcej, jeśli tu byłby problem z wstawianiem linków - prosiłabym o takowe na pw.

EDIT: ach ta moja niecierpliwość - w pierwszym wątku jest całe mnóstwo relacji :). Czytam zatem dalej i już o więcej linków nie proszę :).
magda_żb
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 7
Dołączył(a): 31 sie 2012, o 14:54

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez włóczęga » 15 wrz 2012, o 16:15

Pradziad włóczęgi. Cz I.

Dojechałem swoim samochodem do Bukowca. To już kresy Polski. Nigdy tu wcześniej nie byłem i teraz miałem okazję zapuścić się w najdalszy zakątek Bieszczad i naszego kraju.
Ruszyłem. Po niebie wolniutko przesuwały się białe obłoczki, a pod stopami rozłożył się dywan traw, przeplatany wiosennymi kwiatami.
Przygotowany na wędrówkę byłem dobrze. Buty solidne, spodnie firmowe, koszulka termo aktywna, w firmowym plecaku polarek, kurtka, jedzenie, picie zimne i gorące i wiele drobiazgów takich jak nóż, kompas, latarka itd. Całość dopełniał mój kapelusz „włóczęgi”. Oczywiście miałem ze sobą niezbędny aparat fotograficzny.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us


Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Ścieżka prowadziła mnie przez łąki, strumienie i widoki na zalesione wzniesienia. Przede mną rozłożyła się ogromna polana. Gorąco bijące z rozpalonego nieba spowolniło moje kroki. Ruszyłem w stronę pojedynczej ogromniej lipy rosnącej wśród morza traw. Znalazłem się w jej cieniu. Skojarzył mi się wiersz Kochanowskiego pt. Na Lipę”.
„Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczyń sobie,
Nie dojrzy cię tu słońce, przyrzekam ja tobie.”
I usiadłem. Patrzałem na świeżą zieleń, na błękit nieba i słuchałem głosów ptaków, których nie widziałem, a które jakby popisywały się na tej przepięknej scenie.
Gorąco i kilkudniowa wędrówka znużyły mnie. Położyłem plecak pod głowę i leżałem wpatrzony w bezkresne niebo. Jakiś ptak przysiadłszy gdzieś na gałęzi ponad moją głową opowiadał mi jakieś niezrozumiałe dla mnie opowieści. Czas się zatrzymał.

…..
Przebudziłem się. Było gorąco i parno. To mogło zwiastować burzę. Chciałem niebawem dostać się do dworku mojej kuzynki Klary. Zastanawiałem się, czy mnie przyjmie. Pamiętałem ją tylko z dzieciństwa, gdy razem bawiliśmy się u naszych dziadków. Dawno to było. Tyle się zmieniło od tamtych dziecięcych lat. Ona wyszła za mąż i przeniosła się do wschodniej Galicji. Słyszałem, że powodzi się jej dobrze. A ja? Cóż. Ojciec stracił część majątku, a ja utraciłem resztę. Teraz jestem zwykłym włóczęgą. Od dwudziestu lat łażę po świecie szukając kawałka chleba.
Założyłem onuce na stopy i wcisnąłem powiązane sznurkiem kamasze, podziurawioną koszulę wcisnąłem w spodnie, zacisnąłem rzemień w pasie, zarzuciłem kapotę, wcisnąłem na głowę stary filcowy kapelusz, w dłoń ująłem kij, zarzuciłem worek na plecy i ruszyłem.
Wśród drzew i ich cieni, bieliła się cerkiewka i groby. Wszedłem, choć nawet nie wiem, czy jeszcze potrafię się modlić. Zdjąłem kapelusz, pokłoniłem się przodkom i zwróciłem oczy ku niebu. Szukałem czegoś, czego i tak zapewne nie znajdę. Ale może warto mieć nadzieję? Oglądałem miejsce w którym najbardziej widać, jak czas wszystko obraca w proch. Tu czas nie idzie do przodu, on się cofa. Jakież to życie jest marne.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Idąc dalej, minąłem nieco skrzypiący mostek nad leniwym potoczkiem. Boczna ścieżka prowadziła w stronę widocznej już z dala posiadłości. W strumieniu obmyłem lico. Siwy zarost zasłaniał niestarą przecież jeszcze twarz i tylko oczy były trochę niebieskie. Gdzieś w oddali słychać było ujadanie psów i strzały. Polowanie. A może tylko mi się zdawało?
Zbliżałem się do dworku boczną ścieżką. Psy ujadały jak na obcego. Z komina unosił się dym tworząc nieregularne obrazy. Może czułem nawet już zapach pieczonej na ogniu dziczyzny. Podchodziłem coraz bliżej. Z obawą. Nagle:
- Przegońcie tego dziada! Co to za włóczęga!? Pan zaraz wróci z gośćmi z polowania. Poszczujcie psami!
- Klara – wyszeptałem – to ja.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Takie było powitanie. Właściwie to nie byłem zdziwiony. Powoli oddaliłem się. To nie miejsce dla mnie. Nie dla mnie życie w pańskim świecie. Dla mnie są lasy, łąki, góry i niebo. Dla mnie są ścieżki i wiatr niosące mnie we wszystkie strony świata. Dla mnie są obrazy naturą malowane, a mymi przyjaciółmi ptaki, motyle i koniki polne. Moją uciechą szumiące srebrzyste potoki, a wieczornym światłem migocące gwiazdy i srebrzysty księżyc. .
Wzdłuż rzeki, której szedłem czułem zapach wolności. W pewnym miejscu zatrzymałem się i pomyślałem. Ty Klaro tu pozostaniesz, a ja będę zawsze wolny. Co prawda o tobie będą pamiętały pokolenia i niekiedy ktoś tu zajrzy i wspomni cię czytając wyryte w kamieniu litery twego imienia, a ja zniknę gdzieś, niewiadomo gdzie i nawet pamięć po mnie nie zostanie. Ale to nic. Teraz jestem wolny. Tylko głód dokucza, tylko brak kogoś bliskiego, kto rzekłby dobre słowo.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Dotarłem do źródełka. Napiłem się czystej, krystalicznej, chłodnej wody. Dodała mi nowych sił. Mogłem ruszać dalej. Tam, gdzie mnie wzrok i zbolałe nogi poniosą. Opuszczałem to miejsce pełen wewnętrznych przemyśleń – nad sobą, przeszłością i przyszłością. Przyszłość jeszcze przede mną. Cicha i niezauważalna.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Ponad ma głową, drzewami i górami zaczęły kłębić się chmury. Wielki ptak ostrzegał i prowadził po niebie. W dali już grzmiało. Czułem, że niebawem w to miejsce zaczną walić gromy. Oddaliłem się. Niebawem deszcz zmywał ze mnie kurz, a miejsce hr. Klary i Franciszka Stroińskich zalewały strugi Boskich łez.
włóczęga
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 28
Dołączył(a): 28 maja 2011, o 17:03

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez lidkru » 15 wrz 2012, o 17:40

Włóczęgo, wielkie dzięki za ten post, czekam na więcej ... (niecierpliwie)
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3159
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez włóczykij » 17 wrz 2012, o 17:25

Pięknie. Opowiedziałeś kawałek Bieszczadów. Tak jak je czuję.
włóczykijowy transport http://www.busy-bieszczady.com.pl/
włóczykij
Wyrypiarz bieszczadzki
 
Posty: 180
Dołączył(a): 16 sie 2012, o 06:37
Lokalizacja: Bieszczady

Re: Włóczęga na połoninach.

Postprzez włóczęga » 29 wrz 2012, o 12:08

CD
Pradziad włóczęgi. Cz II.


Gdzieś w oddali słyszałem jeszcze cerkiewny dzwon w miejscowości Chmiel. Zostawiłem tamtejsze domostwa i ludzi odświętnie ubranych idących na nabożeństwo. Nieopodal szumiał spływając po kamiennych kaskadach San. Z wysokiego brzegu słyszałem jego codzienną pieśń ku chwale swojego Stwórcy. Przyozdobił się dziś w swe zielone szaty, ale dodatkowo posrebrzył maleńkimi iskierkami blasku i ozłocił promykami majowego słońca. Wszystko wokół barwiło się kolorami kwiatów. Bóg i Natura sprawili, że dzień był piękny i radosny. Szedłem dalej wędrując i nie myśląc o jutrze zatapiałem się w świat marzeń i rzeczywistości.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Po pewnym czasie dotarłem na Przełęcz Nasiczniańską. W dali falowały połoniny. Swymi końcówkami ździebełek traw bujanych przez wiatr muskały i pieściły błękitne niebo. Zieleń z błękitem odbijały się w mych źrenicach i barwiło na bajeczny świat. Ależ ten świat jest piękny. Pod mymi stopami rozlewała się dolina. Słyszałem już szczekające psy. Zmęczonymi oczami dostrzegałem już niewielkie zabudowania. Do nich zmierzałem.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Zszedłem na drogę prowadzącą do wsi Caryńskie. Słońce było jeszcze wysoko, ale pomału zniżało się ku leśnym wzgórzom. Przed pierwszymi domostwami zatrzymałem się. Zza parkanów wyglądała Bieda. Chałupy nieco pobielone, przykryte były strzechą i mchem. Posiadały tylko drzwi i jedno okno. Tuż obok rosła pięknie kwitnąca jabłoń. I tylko ona dawała obrazowi jakiś niesamowicie uroczy wygląd. Na progu stanął chłop z żoną. Mimo iż to dzień święty strój ich przypominał ubrania używanego do pracy w polu. Gromadka bosych, umorusanych dzieciaków z zaciekawieniem i krzykiem podbiegła do rozwalającego się płotu. Ujrzawszy mnie na chwilę zamilkli, aby powitać mnie krzykami:
- Dziad, dziad, dziad.
Ukłoniłem się zdejmując na chwilę kapelusz. Nie wypowiedziałem ani słowa. To ja, włóczęga, widziawszy na świecie już tyle byłem zaskoczony taką biedą. A wokół tak było pięknie.
Przed innymi chałupami też siedzieli chłopi. Dzieciarnia latała boso w samych koszulach. Przy strumieniu starsi chłopcy chlapali się wodą. Szedłem i zastanawiałem się, gdzie mógłbym odetchnąć.
Na środku piaszczystej drogi siedział około trzyletni szkrab. W jednym ręku trzymał nadgryzioną brukiew, a w drugim patyk. Mazał coś, jakby próbował coś narysować. Nie potrafiłem jednak odgadnąć co to może być. Może próbował rysować orła ponad górami, a może … kromkę chleba.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Przeszedłem przez strumień i ciężkim krokiem wszedłem na niewielkie wzniesienie. Zatrzymałem się kolo cerkwi otoczonej niewielkim murkiem. Smutny widok wsi, bieda, bieda i bieda dawały tym ludziom tutaj tylko, coś, co mogło im rozświetlić życie. Dobrze chociaż, że - nie mając nic materialnego - mieli wiarę. Nieopodal strumień szemrał smutno.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Myślałem, że we młynie znajdę pracę za kromkę chleba. Niestety. Nie było nic do roboty. Ziarno się skończyło.
Ruszyłem dalej. Szedłem drogą przytłoczony swoimi troskami i troskami tych ludzi. Mijałem biedę, nędzę i głód. Słońce zniżało się do lasu, chcąc jakby utulić tą zmęczoną dolinę. Dotarłem do końca wsi. Przycupnąłem na ławeczce w cieniu drzewa. Zmęczony, głodny, straciłem nadzieję. Gdzie jest sprawiedliwość na tej ziemi? Dlaczego na tak pięknej ziemi musi być tyle mozołu i smutku?

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Przysiadł się do mnie chłop. Zapalił fajkę i nic nie mówił. Jego żona przyniosła garczek owczego mleka i pajdę chleba i postawiła przede mną. Podzieliłem to na dwie części i podałem milczącemu. Dym z jego fajki unosił się w stronę połonin i nieba. Spojrzałem w tym kierunku. Tam musi być pięknie.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us



...

Jeszcze raz spojrzałem w dolinę.

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Panowała w niej zupełna cisza. Ileż ci ludzie tu przeżyli. Bieda, wojny, bandy, spalenie i zesłanie na daleki wschód. Wysiedlanie na zachód. Prześladowania religijne, poniewierka. Czy to jakaś przeklęta kraina? Nawet na mapach nie ma po ich miejscu żadnego śladu. Zniknęli i zapomniano o nich. Zostały tylko wokół góry, lasy, połoniny, strumyki i kilka jabłonek, które nadal w maju bielą się kwiatem. Zostało też trochę po cerkwi i trzy wystające z wysokich traw groby schowane na uboczu wśród starych, rozłożyście poskręcanych drzew. I góry piękne jak zawsze. I wiatr opowiadający - niekiedy pieszcząc, niekiedy szalejąc - o wszystkim przygodnym turystom, którzy dotarli do zagubionej w pamięci wsi. Zszedłem do czekającego na mnie samochodu, by następnego dnia znowu ruszyć gdzieś na swoją włóczęgę i szukać, szukać najpiękniejszych miejsc na ziemi.

CDN
włóczęga
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 28
Dołączył(a): 28 maja 2011, o 17:03

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.