Wrześniówka 2013

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

Wrześniówka 2013

Postprzez Stały Bywalec » 15 paź 2013, o 10:40

Wcześniej napisałem o bieszczadzkiej majówce, to teraz niech będzie o wrześniówce (7 - 28.09.). Pogodowo niespecjalnie udanej, towarzysko - wcale, ale tak w ogóle, to wróciłem zadowolony, bo psychicznie wypoczęty (nikt mi nad głową nie gęgał i nie grymasił) oraz w wyraźnie poprawionej kondycji fizycznej.
W Sękowcu przebywałem 20 dni, z których 10 udało mi się przeznaczyć na dłuższe (od 15 do 24 km) wycieczki. Całkiem udane, choć w większości leśne a nie połoninne.

Zanim nadeszły dni mokre i zimne, zdążyłem zaliczyć obie Rawki i Kremenaros (8 września) oraz trasę od Tarnicy do Przełęczy Bukowskiej przez Halicz i Rozsypaniec (10 września). Potem jeszcze tylko raz obejrzałem połoniny, ale już przez lornetkę, ze szczytu Dwernika Kamienia (14 września). No, trochę przesadziłem. 25 września odwiedziłem przecież Krywe, a tam się również dociera przez połoninę - Połoninę im. Antoniny Majsterek (na starych mapach oznaczoną jako góra Ryli).

10-4=6. Pozostałe zatem 6 wycieczek to były łazęgi głównie po drogach stokowych, gdzie spotykało się nielicznych robotników leśnych i jelenie (tych drugich było nawet więcej niż tych pierwszych) a turystów - wcale. Szczególnie dwie wyprawy utkwiły mi w pamięci, zakonotowane celem powtórzenia nawet przy ładniejszej pogodzie.

Pierwsza to wycieczka z Sękowca drogą leśną wzdłuż Sanu aż do punktu widokowego (22 września). Tak, macie rację, zgadza się, to nic szczególnego. Jedyne atrakcje po drodze to stary kamieniołom i miejsce po byłym moście przez San do Krywego. Właśnie z tego miejsca nad Sanem zadzwoniłem z życzeniami imieninowymi do Piskala, a wkrótce potem sam odebrałem telefon od Ojca Prowadzącego.
Ale powrót! Powrót był ciekawszy. Wracając nadłożyłem sporo drogi, bo skręciłem w lewo na leśną stokówkę i to nią, a nie drogą nad Sanem, doszedłem do Sękowca. Owa stokówka wije się malowniczymi zakolami, skąd można oglądać bieszczadzką puszczę zarówno w górze, jak i w przepaści poniżej. Widzi się tam nietknięty gęsty starodrzew w leśnym mroku, w którym na pewno czai się coś strasznego. Ale nie bałem się - wiedząc, że w razie niebezpieczeństwa powołam się na znajomość z Miśką z Otrytu.
Idę sobie, idę. Gapię się w lewo i prawo, ale pod nogi spoglądam również. A cóż to za wielkie psy szły tu przede mną? Ślady wielkich psich łap na mokrej ziemi, a stóp ludzkich - ani, ani. Jak można tak samopas spuszczać ze smyczy wielkie psiska, zapewne też bez kagańca?
-Ty durny mieszczuchu, toż to były wilki - opie...la mnie moje drugie „ja”. Przystaję zatem, wyciągam piersiówkę i postanawiam napić się z tym moim wewnętrznym interlokutorem. On wtedy wyraźnie łagodnieje, już mnie nie opieprza, tylko łagodnie radzi, żeby nie bujać myślami w obłokach, lecz iść czujnie. I te 4 kieliszeczki (po 2 dla mnie i dla niego) to na razie wystarczy, przecież wychlaliśmy obaj :lol: w ten sposób już pół piersiówki.
I tak powracam do Sękowca, gdzie z mapą w ręku obliczam przebyty dystans. Wychodzi mi 24 km. Leśniczy to potwierdza.
W kalendarzu mam jeszcze zapisane, że wieczorem Sabinek upolował sikorkę. Przykry akord na zakończenie tamtego miłego dnia.

CDN
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 925
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Wrześniówka 2013

Postprzez Basia.Poniedzialek » 19 paź 2013, o 09:23

No, no, no. A wiesz ze nie powinienes pić na wyprawach?;d
Basia.Poniedzialek
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 4
Dołączył(a): 18 paź 2013, o 21:39

Re: Wrześniówka 2013

Postprzez Stały Bywalec » 21 paź 2013, o 10:48

Basiu Poniedziałkowa (albo Poniedziałkówna) - polecam Ci „Nieludzkiego doktora. Opowieści bieszczadzkie” śp. Jerzego Janickiego. Z lektury dowiesz się, iż alkohol jest najlepszym antidotum na wilki. Wilk pijanego nie ruszy! To mądre zwierzątko rozumie człowieka.
A poza tym - ileż ja tam wtedy wypiłem. Raptem 4 tzw. szczeniaczki, tj. łącznie 100 ml.

Wracam do mojej bieszczadzkiej epopei.

Drugą wartą zapamiętania (i powtórzenia w przyszłości) była wyprawa z Sękowca do Lutowisk drogami stokowymi. Też jakieś 23 km. Najpierw idzie się stokówką wiodącą w stronę Polany (w poprzek Otrytu), a potem skręca się na drogę stokową do Lutowisk i Smolnika. Ostatni odcinek oznakowany jest na zielono (w drugą stronę można zielonym szlakiem dotrzeć do Chaty Socjologa).

Miało to miejsce w piątek 20 września. Wyruszyłem o godz. 9:30. Nie padało. W ciągu dnia temp. 10 - 15 st. C, na przemian chmurki i słońce. Raczej chłodny wiatr. Jelenie ryczą jakby je opętało.
Korciło mnie, aby z tej trasy wejść na szlak niebieski i pójść przez Otryt koło Chaty Socjologa, ale po krótkim namyśle zrezygnowałem - za mokro tam dziś i błotnisto. A poza tym - w bieżącym roku już tamtędy szedłem (w maju).
Wędruję zatem owymi stokówkami, podziwiam niekiedy dość ładne widoki, a ludzi napotykam tylko dwukrotnie - raz byli to robotnicy leśni, drugi raz - para turystów z dużym psem. I chyba też dwa razy jakieś terenówki koło mnie przejeżdżały.
Po długiej wędrówce dochodzę do skrzyżowania z zielonym szlakiem, skąd już tylko rzut beretem do Lutowisk. Jeszcze więc tylko jakieś pół godziny spacerkiem. Jest ok. godz. 14:30, a autobus do Zatwarnicy wyjeżdża z Lutowisk o godz. 16:12. Co ja tam będę robił tyle czasu? Uznaję, że lepiej tu posiedzieć na słoneczku - wiata, trawka, ławka, ładne widoki.

Zdejmuję więc buty, a pod nogami rozpościeram materiał, z którego wyrabia się namioty. Otrzymałem go parę lat temu w prezencie jako „latający dywan”. Niestety zapomniałem czarodziejskiego zaklęcia, więc dziś służy mi już tylko jako podkład pod stopy, aby nie zamoczyć i nie zapiaszczyć skarpetek. Otwieram ostatnią puszkę piwa i ... właśnie zaczęło się.
Jakieś 20 m ode mnie wylazło z zarośli wielkie bydlę i zaczęło ryczeć, najwyraźniej wyzywając mnie na pojedynek. Już wcześniej ten byk przemieszczał się lasem, równolegle do drogi, i porykiwał, ale wtedy nie zwracałem na to uwagi, zdążyłem przywyknąć do tutejszego rykowiska.
Teraz to co innego. Siedzę bez butów, a ten wielki jeleń tuż, tuż. I już drugi raz zaryczał. Oraz trochę postąpił naprzód, w moim kierunku. Zerwałem się na równe nogi, zacząłem machać kijem i ... również na niego ryczeć.
Poskutkowało natychmiast - jeleń rzucił się do ucieczki.
Dlaczego dopiero wtedy - przyczyny mogą być różne. Może to był jakiś krótkowidz, który nie od razu rozpoznał człowieka. Może Miśka z Otrytu coś mu na mój temat naplotkowała. A może po prostu z bliska stwierdził, że moje rogi są większe od jego i doszedł do wniosku, że ryzyko starcia ze mną będzie dla niego zbyt duże. Tego już się chyba nigdy nie dowiem.

Posiedziałem tam jeszcze trochę, ukoiłem lekko skołatane nerwy i poszedłem w dół do Lutowisk. Coś tam dokupiłem w delikatesach, nie napiszę jednak co, bo mi znów Pani Poniedziałek zwróci uwagę. Następnie udałem się w kierunku „wyższego” przystanku PKS, tego mniej więcej naprzeciw ośrodka zdrowia.
I autobusem, podróżując głównie z młodzieżą szkolną, powróciłem do Sękowca.

CDN
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 925
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Wrześniówka 2013

Postprzez Stały Bywalec » 28 paź 2013, o 14:52

Kończąc dziś, dnia 28 października, wrześniową epopeję mam do obu tych miesięcy pretensję, że się w bieżącym roku zamieniły na pogodę. Gdyż we wrześniu było bardzo październikowo (a nawet listopadowo). Natomiast teraz jest słonecznie, wieje ciepły wiaterek i jest prawie 20 st. C.

Dokładnie miesiąc temu, dn. 28 września, musiałem o jakieś dobre 2 godziny opóźnić wyjazd z Sękowca. Około 7-mej rano już byłem po śniadaniu, także całkowicie spakowany, wystarczyło tylko złapać kota i zanieść go w klatce do samochodu. Na wszelki wypadek rzuciłem jednak okiem na termometr zaokienny, a tam ujrzałem: -3 st. C. O cholera, nie mam opon zimowych. Może być ślisko.. Poprzednie dni były wilgotne i chłodne, trochę padało, mimo sporadycznie ukazującego się słońca czuć było wilgoć w powietrzu. Ale temperatury ujemnej jeszcze wtedy nie było.
Odczekałem zatem do godz. 9-tej i gdy już było 3 stopnie na plusie, dopiero wyjechałem.

Kiepska pogoda także spowodowała, że mimo wstępnych deklaracji nikt do mnie nie dojechał. A już się nawet przez chwilę bałem tłoku! Bo gdyby wszyscy ci, których namawiałem na przyjazd, się zdecydowali, to byłby problem z wygodnym ich zakwaterowaniem. A tak, to otrzymałem 3 telefony z usprawiedliwieniami, że „niestety, w tym roku nie, bo ...”. Coś tam, coś tam każdemu wypadło, ale wyczułem, że prawdziwym powodem była pogoda.

Kolejna refleksja dotyczy samotnych wędrówek. Kiedyś na tym forum pojawił się ów temat, parę osób się wtedy wypowiedziało, ja chyba wówczas to przemilczałem. No to teraz parę słów.
Człowiek jest stworzeniem stadnym i generalnie samotności, także samotnych wycieczek powinien raczej unikać. Zatem wolałbym wędrować po Bieszczadach w towarzystwie, ale nie za wszelką cenę.

To, co teraz napiszę, wynika z praktyki, mojej obserwacji bezpośredniej. Zdecydowana większość moich dotychczasowych bieszczadzkich towarzyszy wędrówek narzekała na dystans i tempo tychże wędrówek. Że niby za daleko i za szybko. Ale ja przecież nie wymyślałem dla nich żadnych maratonów ani marszobiegów. Mój optymalny dystans dziennej wycieczki to jakieś 20-25 km, a prędkość chodu po mniej więcej równym terenie to 4-4,5 km/godz. I naprawdę często miałem już serdecznie dość wykłócania się o te i podobne parametry.
A ponadto, w towarzystwie nawet osób o podobnej kondycji fizycznej, idzie się wolniej. Jest wtedy więcej przerw tzw. technicznych, gdy trzeba na osobę siusiającą, czy robiącą zdjęcie, chwilę poczekać (lub choćby zwolnić). Zwalnia się także wtedy, gdy się o czymś po drodze dyskutuje, bo przecież trudno jest gadać, gdy się idzie 4 km/godz.
Reasumując, chwilami było mi na trasie samemu smutno, ale - tylko chwilami. 20 września, gdy wędrowałem stokówkami z Sękowca do Lutowisk (opis powyżej), uświadomiłem sobie, że przecież idąc w towarzystwie maruderów nie zdążyłbym na powrotny „szkolny” autobus do Sękowca. Uwaga ta oczywiście nie odnosi się do Ojca Prowadzącego, który ma, póki co, parę w nogach i nie zwykł grymasić. Ale tenże dżentelmen nie przyjechał we wrześniu w Bieszczady, jako że miał inne wydatki - zainwestował w PR (pi ar). Zakupił usługę stomatologiczną, znaczy się.

Coś mi się teraz przypomniało. Wędrując dn. 25 października drogą stokową na trasie Zatwarnica - Krywe wyminąłem się ze służbową terenówką Lasów Państwowych, w której obok leśnika siedziała znana mi płeć piękna, bynajmniej nie tubylczyni. Na mój widok wykonała głową hyc pod deskę rozdzielczą. Ale trochę za późno - już Cię, ..., rozpoznałem (wzrok mam jeszcze dobry). I po co taka demonstracja? Wystarczyło pięknym paluszkiem na pięknych ustach wskazać milczenie, wtedy bym nie napisał nawet tego, co powyżej. A tak - niech się teraz domyślają, czy to byłaś Ty, czy nie Ty.

Kilka zdań o moim kocie. Jest już hultaj całkowicie zdrowy, doktor habilitowany go wyleczył. Ale w Bieszczadach nie zażył kociej turystyki, co wcześniej zawsze miewało miejsce. Gospodyni sprawiła sobie wielkie psisko chodzące luzem, a to skutecznie zniechęciło Sabinka do wychodzenia na dwór. Praktycznie przez cały czas siedział w domu. I pomyśleć, że ja głównie z myślą o moim kocie trzymałem się tyle lat tego jednego miejsca! Aby zwierzak cały rok trzymany „in door” był choć przez kilka tygodni także „out door”. Przecież tylko dlatego zawsze go ze sobą zabierałem!
Wnioski na przyszłość nasuwają się same.

I tym sękowiecko-pesymistycznym akcentem, choć nadal bieszczadzko-optymistycznym, kończę swoją wrześniową opowieść.
Dziękuję za uwagę.
:)
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 925
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Wrześniówka 2013

Postprzez tommkow92 » 7 lis 2013, o 19:46

Szkoda, że wrzuciłeś jakichś fotek, bo opis bardzo ciekawy :)
Pozdrawiam!
tommkow92
Stonka bieszczadzka
 
Posty: 3
Dołączył(a): 7 lis 2013, o 19:42

Re: Wrześniówka 2013

Postprzez Stały Bywalec » 10 lis 2013, o 09:31

tommkow92 napisał(a):Szkoda, że nie wrzuciłeś jakichś fotek, bo opis bardzo ciekawy :)
Pozdrawiam!

Pogoda była "niefotogeniczna". :)
Kilka zdjęć znajdziesz tu - w mojej relacji też wrześniowej, ale z ub. roku. :)
w-bieszczadach-od-14-do-29-wrzesnia-2012-r-t1573.html
Jaka jest najpiękniejsza górska miejscowość w Polsce?
Podpowiedź: 4 sylaby, w tym pierwsza: "Za".
Jeśli jednak myślisz o Zakopanem, to jesteś w błędzie.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: Zatwarnica.

Pozdrawiam
Stały Bywalec
Stały Bywalec
Prezydent na uchodźstwie
 
Posty: 925
Dołączył(a): 30 sty 2010, o 13:45

Re: Wrześniówka 2013

Postprzez mazg » 10 lis 2013, o 21:10

no tylko pozazdrościć, w Zatwarnicy byliśmy rok temu, w Sękowcu 2 lata temu, już nam nogi chodzą przed sezonem 2014, pozdrowienia..
Avatar użytkownika
mazg
Niedzielny turysta bieszczadzki
 
Posty: 118
Dołączył(a): 17 mar 2009, o 17:47


Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.