(za krótki) majowy tydzień

Opisy i fotorelacje z pobytu w Bieszczadach

(za krótki) majowy tydzień

Postprzez lidkru » 31 maja 2012, o 15:40

No tak już mam, ze skąd i którędy bym nie jechała, to w Bieszczady podróż trwa 12 godzin, nawet z Jamnej ;) Ale nic to, dojechaliśmy do Ustrzyk Grn, dostaliśmy apartament w opustoszałym jeszcze ( albo już) H.Białym i poszliśmy na rekonesans do centrum ;) Zajazd pod Caryńską dalej w budowie, u Rzeźbiarza pustki i piwo, u Eskulapa ciut mniejsze pustki, ale muzyka coś mi po sobotnich koncertach mało pasi, więc nawrotka i po konsumpcji orzeszko-paluszko-piwnej w towarzystwie wielkiego psiaka i tych kilku osób, które okupowały schody i stół , kimanko, bo wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, ze w poniedziałek w końcu spełni się mój plan ZOBACZENIA Bukowego Berda ( a nie tylko dreptania w chmurach) . Faktycznie: ranek cudny, więc śmigamy PKS-em do Pszczelin i na niebowy szlak . Bród pokonany

Obrazek

wspinamy się lekko( zaznaczam: lekko) dysząc przez las zrzucając po drodze kurtki i wypijając hektolitry wody. Dochodzimy do wiaty, i widzimy takie coś:

Obrazek

Czyżby ktoś zostawił rakiety śnieżne?
Potem jeszcze kilka kroków i wyłania się pierwszy wytęskniony widok:

Obrazek

Jackowi w tym momencie ktoś włączył chyba motorek , albo ja radykalnie zmniejszyłam tempo, bo odległość między nami powiększała się systematycznie. Aparat w moim ręku nie zaznał chwili spokoju :)

Obrazek

Obrazek

Pierwszych ludzi spotkaliśmy dopiero przy żółtym szlaku: ja tu podziwiam połoninne kwiatki, a oni mnie straszą żmijami- że spotkali już 3

Obrazek

Też bym chciała zobaczyć żmiję, ale jak na razie tylko śliczne zielono-złote robaczki pomykające jak perszingi ( nie mogłam go dogonić obiektywem ;) )

Obrazek

Ale za to dogoniłam Jacka-tzn. pewnie na mnie czekał ;)

Obrazek

Całe szczęście, bo głod juz dość mocno dawał mi się we znaki. Zasiadłam więc sobie wygodnie i chłonęłam jednocześnie kanapki i widoki

Obrazek

Obrazek

Bukowe Berdo jest chyba najfajniejszą połoniną- te skały, krzaczory, głazy- zrobiły na mnie niesamowite wrażenie, no i widok na Krzemień- super, szkoda, ze nie mozna już na niego wejść. Dalej sobie powędrowaliśmy za niebieskim znaczkami na Przeł.Goprowców i pod Tarnicę - jeszcze gdzieś tam leży śnieg, kwitnie mnóstwo żółtego kwiecia, pluska strumyczek , żadnych tłumów- czegóż chcieć więcej :) Tarnicę juz sobie darowaliśmy-wieje niesamowicie- niech poczeka do jutra ;) , teraz na Szeroki Wierch, a tam wieje jeszcze bardziej :lol: Jacek znów goni , ja tam się nie spieszę

Obrazek

W lesie podziwiam rozwijające sie dopiero liście paproci

Obrazek

i i chyba czosnek niedźwiedzi - pachniało sakramencko

Obrazek

Doturlałam się w końcu do pokoju, pochłonęłam to, co przygotował Pan Mąż (czyżby po to tak gonił? ;) ) i pora zasiąść przy wspólnym stole ze współlokatorami-każdy dzisiaj gdzieś był, ma co opowiadać :) Rozmowy o wcześniejszych wypadach i podróżach, planach turystycznych na kolejne dni i lata, piwo, żołądkowa i antykomarowe świeczki- wieczór wielce sympatyczny :D

We wtorek zwijamy manele i parkujemy jako pierwsi na parkingu w Wołosatem. Pomykamy asfalcikiem czerwonym szlakiem na Przeł.Bukowską. Trochę mnie dziwi podwójny czas na szlakowskazie :)

Obrazek

ale u mnie zero ambicji w tym względzie, i do wiaty na Przełęczy dobijam w czasie 1,55 :mrgreen: Wszak po drodze tyle ciekawych rzeczy, zwłaszcza na początku

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem jakby trochę gorąco i nużąco, ale co nas nie zabije to nas wzmocni ;) i w końcu przed nami Połonina Bukowska. Idę jak na skrzydłach, non stop rozglądam się dookoła - z daleka widać słupki graniczne i prowadzącą tam drogę- moze kiedyś będzie wolno.... Kilka minut i stoimy na szczycie Rozsypańca (skąd ja pamiętam że to 1280 m? ) Muszę sobie klapnąć z muszynianką w garści, trochę się ponapawać tym co widzą moje oczy... Pora ruszać na północ- wszak zgrabny Halicz czeka :) Małe pół godzinki i jesteśmy na szczycie. Szlakowskaz sobie leży

Obrazek

krzyż stoi, my siadamy i chłoniemy. Widać całe gniazdo Tarnicy, kilka mróweczek wędrujących zboczem Krzemienia, wiatr suszy nasze koszulki ( a co-sami jesteśmy ;) ) Coś tam zjedliśmy więc pora ruszać. Wspaniała ścieżka trawersująca Krzemień wije się wielce obiecująco, jest gdzie odpocząć

Obrazek

Można też potykać się o własne nogi i zedrzeć połowę skóry z łydki ;) po czym stwierdzić, ze i tak było warto

Obrazek

Na przełęczy pod Tarnicą spotykamy wracającą wycieczkę (uff), turlamy się na górę i licytujemy- ile tam ludzisków- nikt nie trafił: dwoje :D Mamy mnóstwo czasu, więc korzystamy z dobrodziejstw ławeczkowych i wylegujemy się że hej. Potem jeszcze standardowe foty (czy ja sobie kiedyś to daruję? :roll: ) i spadamy w dół niebieskim szlakiem do Wołosatego. Jeszcze oczywista oczywistość w postaci studni z żurawiem :)

Obrazek

I jesteśmy przy aucie. Kierowca wypija zimną pepsi i obieramy kierunek -Wetlina. Tam melinujemy się w PRL-u i szukając pomidorów natykamy się na Rancho- wybór piw zadowoliłby nawet Jerza :D Ja popijałam jakieś miodowe- pyyyycha, Jacek gotów był tam siedzieć do skutku- aż spróbuje wszystkich, ale na szczęście portfel został w pokoju :lol: Barman - wrocławiak - wie , co ma na półkach i w odtwarzaczu :) Knajpy generalnie nie robią na mnie większego wrażenia, ale tę polecam :D

dzień kolejny będzie później :)
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3161
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: (za krótki) majowy tydzień

Postprzez jerzumarian » 31 maja 2012, o 16:22

no to odwiedzę Ranczo niebawem. Już w piątek, jak rzeźnicy pobiegną to ja spełnię swoje zachcianki piwne...
Wrócilem z Bieszczadów. Raz na zawsze.
jerzumarian
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 2088
Dołączył(a): 27 mar 2011, o 18:32
Lokalizacja: Jawor

Re: (za krótki) majowy tydzień

Postprzez lidkru » 31 maja 2012, o 17:11

a rzeźników dwóch widzielismy trenujących: jeden biegał w okolicy Sinych Wirów, a pani- rzeźniczka pod Wołosaniem :D
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3161
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: (za krótki) majowy tydzień

Postprzez krzyś » 31 maja 2012, o 20:06

jerzumarian napisał(a):no to odwiedzę Ranczo niebawem

Szkoda, że znów się miniemy. Wybieramy się w Bieszczady dopiero w październiku (może koniec września).
Życzę wszystkim mnóstwa wrażeń
Góry wysokie, kto mi z wami walczyć kazał...
Avatar użytkownika
krzyś
Bieszczadzki ekspert
 
Posty: 1393
Dołączył(a): 17 cze 2010, o 11:03

Re: (za krótki) majowy tydzień

Postprzez creamcheese » 1 cze 2012, o 06:41

Pięknie!! Byłem tam w w trzeci weekend maja...w hoteliku Białym pusto, u Eskulapa pusto, a w Ranczo piwa z rożnych niszowych browarków...pychota. Pozdrawiam
creamcheese
Ekspert bieszczadzki
 
Posty: 787
Dołączył(a): 27 mar 2012, o 16:18

Re: (za krótki) majowy tydzień

Postprzez lidkru » 1 cze 2012, o 13:22

no to jest środa: udajemy się po zapasy do sklepu i na żółty szlak na Przeł. Orłowicza. Ostatnio tamtędy wlokłam jedno dziecię za rękę a drugie wbiegało raźno po kamyczkach :) w 2005r . Przy kasie BdPN ktoś nas nawet minął, przeczytaliśmy ogłoszenia o wyjątkowo dużej populacji żmij w tym roku ( a jednak) i jak się przed nimi chronić i ruszamy miłym bieszczadzkim błotkiem pod górę. Upał i duchota jak diabli, żółte znaki pieszego i pomarańczowe konnego szlaku zamiennie pojawiają się na drzewach (o jak bym chciała dziś poruszać się na jakimś miłym hucułku ;) )

Obrazek

Nareszcie coś prześwituje pomiędzy drzewami

Obrazek

Dochodzimy do przełęczy i po raz kolejny :o JESTEŚMY SAMI . Na szlaku się tego nawet spodziewałam, ale w tym miejscu? Wszak godzina okołopołudniowa, miejsce jak najbardziej godne wycieczek wszelakich, no i jak tu 4-ty raz jestem , tak po raz pierwszy takie przeżycie :lol: . Skwapliwie korzystam z wszędobylskiego tutaj wiatru i suszę się ;)

Obrazek

Siedzieliśmy tam dobre pół godziny i naprawdę nikt się nie pojawił

Obrazek

No to idziemy sobie dalej za żółtymi i czarnymi znakami aż do rozwidlenia (kolejny leżący słupek) i skręcamy na Suche Rzeki - tam nas jeszcze nie było :)

Obrazek

Wchodzimy między drzewa- szlak ciut przypomina mi ten czarny na Jaworzec- piękny las, co jakiś czas pluszcze gdzieś w ukryciu strumyczek, albo nagle pojawia się pod stopami ;) Polany z łopianami w roli głównej, oraz wiata

Obrazek

Obrazek

Dochodzimy do Suchych Rzek i zaczynam kichać na potęgę : oto przyczyna- pyłki są po prostu wszędzie :)

Obrazek

Droga przed nami piękna, idzie się lekko i przyjemnie

Obrazek

Mijamy jakieś szlabany, Terenową Stację Edukacji Ekologicznej BDPN - gdzie ucinamy sobie króciutką pogawędkę z pracownikami, mija nas idący w przeciwną stronę jakiś turysta , który twierdzi że nie jest turystą :?: Jeszcze kilka maszyn drogowych i wchodzimy do Zatwarnicy. Zaczyna grzmieć. Niebo robi się czarne. Przechodzimy obok hotelu BARR - wygląda na pusty, ale na szczęście działa :) Lokujemy się na razie na holu, Jacek jeszcze leci po zakupy : sklep widoczny w odległości ok.150 m, a jego nie ma i nie ma- ale przecież musiał wypić piwo na miejscu :lol: Widok spod dachu taki

Obrazek

po prostu ściana wody i z trzech stron walą błyskawice (tego na zdjęciach już nie mam). Przy żubrze wysłuchiwaliśmy opowieści o wilkach, niedźwiedziach, zrzutach i innych bieszczadzkich atrakcjach :) Nawet na chwilę przestało padac, ale jak wychynęłam nosa za furtkę, znów zaczęło. No to poszliśmy spać :roll:

Rano- dalej leje. Nasze plany odnośnie pójścia wzdłuż Sanu powoli upadają. Zbieramy się powoli wyglądając co rusz przez okno- ale nic sie zmienia. W końcu podejmuję męską decyzję- jedziemy do Lutowisk, a potem się zobaczy. No i pojechaliśmy- jedyni obcy w autobusie pełnym dzieci jadących do szkoły- obiekty w pałatkach i górskich butach z mapą w garści :lol: (pewnie mieli niezły ubaw). W Lutowiskach dalej leje, knajpy pootwierane - o zgrozo- dopiero od 11-tej. No to rozlokowaliśmy się pod sklepowo-knajpianym dachem i myślimy co dalej. Pierwsza wersja opiewała na Chatę Socjologa- nawet juz ruszyliśmy, ale wtedy- chyba specjalnie Natura to zrobiła ;) - lunęło ze zdwojoną siłą. No to wróciliśmy pod "nasz" daszek. Sklep dobrze zaopatrzony (drożdżóweczki pycha), herbata w termosie- Jacek orzeka, że brakuje tylko gitary (ta leży spokojnie w bagażniku w Wetlinie :) ) Ale ziarenko zostało w mojej mózgownicy zasiane: w zasadzie jakiż to problem skoczyć do Wetliny po samochód? Niewiele czasu zajęło mi myślenie- na liniowe autobusy nie ma co liczyć: zostawiłam kwitnącego Jacka z plecakami i jakimś miejscowym gadułą, a sama uderzyłam na stopa. No i tu humor zaczął mi się pogarszać z każdą minutą- sterczałam tak ze 20 min, aż jakiś łaskawy kierowca się zlitował i zawiózł mnie - i to tylko do Smólnika. Tam przy przystanku sterczałam tak długo, aż Jacek dojechał autobusem z naszymi tobołami :lol: - dobrze, ze towarzystwa dotrzymywał mi bieszczadzki kujawiak ;) bo już mnie szlag trafiał. No i wysiedliśmy w Ustrzykach G. gdzie świeci słońce :!: Ale ja juz byłam głodna, zmarznięta i zła (albo w odwrotnej kolejności) , więc poszliśmy do Berda coś gorącego zjeść. Tam tez mają fajne piwa: ze śliwką, zurawiną i czymś jeszcze. Rozgrzani zaczęliśmy nawet powoli myśleć o wlezieniu na Rawki, ale jakoś wolno się zbieraliśmy- a tu powoli zaczęła rozkręcać się impreza. Nie wiem , skąd , pojawiły się gitary, coś o bębnach nawet obiło mi się o uszy, mieszkańcy Kremenarosa zaczęli koncert. Zeszło się parę osób, znów zaczęło padać, tarasik przy tej knajpce niewielki, ale jakoś się mieściliśmy. Nie wiem, kiedy, zrobiła się 18-ta!!

Obrazek

Machnęłam sobie ręką od niechcenia- zatrzymał sie samochód- no to pojechałam do tej Wetliny, Jacek dalej bawił się na tarasie ;) Samochód sobie stoi jak stał , ale w tylnym kole kapeć :? Na szczęście uczynny człowiek mi wymienił co należało i po Jacka pojechałam. Jeszcze tylko w ferworze tarasowych pożegnań okazało się, ze nie te śruby są przy kole- wiec trzeba je wymienić- i jedziemy do Jaworca :D
Jak to jest, że jak chrzani się pogoda, to tam uciekam? ;) Świeczki dopiero się zapalały, gadka szmatka na tematy skąd dokąd , Jacek dostał w jedną garść gitarę, w drugą zestaw strun- trzeba z tego zrobić komplet :mrgreen:

Obrazek

Zapowiadało się na cichy wieczór w niewielkim gronie , a tu znikąd (tzn. z Kielc, Wrocławia, Katowic i Włocławka ;) ) zrobiło się dość głośno, a przebojem wieczoru okazała się "Keja" :D

Obrazek

Jako, ze byłam jedyną damą w towarzystwie, dostałam kieliszek, reszta popijała z kubków bądź butelek ;), głównie zdrowie kibiców Anwilu i Korony :D Impreza zakończyła się o bliżej nieokreslonej porze, gdy człowiek-orkiestra zaczął widziec podwójnie teksty :lol:
Rankiem za drzwiami słyszę : "gdzie te wszyyyyystkie sznurki..." , śniadanie przedłużałam do granic możliwości, jeszcze Jacek został oddelegowany do Kalnicy po prowiant, potem w opustoszałej jadalni jeszcze pobrzdąkał sprawdzić czy stroi i bladym świtem po 12-tej ruszyliśmy do Sinych Wirów :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Generalnie cichy i spokojny dzionek , przedreptaliśmy w sumie jakieś 20 km po drogach i krzakach w poszukiwaniu cerkwisk w Zawoju i Łuhu, no i rezerwat oczywiście

Obrazek

W drodze powrotnej marzyłam o gorącym prysznicu, ale oczywiście nie było mi dane ;) Przeżyłam jakoś pod zimnym, za to nadjechała wielka grupa gimnzjalistów, która nie mogła przezyć nie tylko braku ciepłej wody, ale i braku prądu i zasięgu :lol: Długo by opowiadać o tym, co oni wygadywali i wyprawiali, pozostawała mi tylko nadzieja, ze moja osobista domowa gimnazjalistka lepiej by zniosła jaworzeckie warunki (ale poniewaz tak do końca nie byłam pewna, na drugi dzień zadzwoniłam i zostałam uspokojona tekstem : no spoko i super że bez zasięgu i prądu, ale tej ciepłej wody to by było brak :mrgreen: ) Tym razem przebojem nocy nie została żadna piosenka, tylko zachowanie chłopców około 16-letnich, którzy ok. północy przytargali się z sąsiedniego budynku do schroniska spać, choćby na schodach, bo tam grasuje kot :roll:
cdn
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3161
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: (za krótki) majowy tydzień

Postprzez lidkru » 2 cze 2012, o 18:22

W sobotni ranek żegnamy się z gospodarzami, gimnazjalistami, kotami ... i jedziemy powolutku rozglądając się za punktem wulkanizacyjnym: wszak jutro czeka nas prawie 600 km i tak jechać bez koła zapasowego nie wypada ;) W Dołżycy jest! czekamy więc cierpliwie, aż Majster skończy śniadanie, ja w międzyczasie wykonuję telefon z okazji Dnia Matki, Jacek martwi się, że jakaś śruba pękła, świeci słonko- generalnie zalatuje już końcem urlopu
Naprawa dokonana, można jechać dalej- to może Cisna? byłam tam wieki temu, trzeba zobaczyć znów Siekierezadę no i wleźć na jakąś górkę. Cała naprzód i w Cisnej szok ;) Jakieś wielkie Łemkowyny i inne Trolle, Siekierki nie widać zza jakowejś przybudówki , ale przynajmniej w środku tak samo , albo prawie tak samo, bo jesteśmy parę minut po 9-tej: pusto i cichutko gra muzyczka. Wypijamy kawę i lecimy pod Hon. Upewniwszy się, że żadnych gimnazjalistów się nie spodziewają, zostawiamy manele w pokoju i planujemy wejść na Wołosań i z powrotem. Tzn. ja chciałam podjechac do Jabłonek i tam ruszyć czarnym szlakiem w stronę przełęczy pod Jawornem i zejść czerwonym do Bacówki pod Honem, ale w moim małżonku nastąpił jakiś bunt , summa summarum poszliśmy sobie powolutku czerwonym szlakiem spod schroniska dość ostro pod górkę. Czas mapowy to 2,5 ha, nam zajęło to jakieś 3 :D W międzyczasie pojawiały się widokowe polanki

Obrazek,

a na Wołosaniu cross!! Po krótkim, acz treściwym wypoczynku mój małżonek podjął męska decyzję: idziemy na przełęcz pod Jaworne i schodzimy czarnym do Jabłonek :lol: Mniej więcej po kwadransie zorientował sie, że to dokładnie ta sama trasa, którą ja zaproponowałam, ale w odwrotnym kierunku :mrgreen: Czarny szlaki jest całkiem ciekawy- trzeba uważnie kroczyć , bo dosć stromo, full wody, jakieś jary, ale oznaczenie bardzo widoczne :D

Obrazek

Po jakiejś godzinie dochodzimy do wypału

Obrazek

po rowach kwitnie coś pięknie

Obrazek

a mnie zachciało się skrótu :) Na mapie widzę, że jest droga obok mostu, na żywo też ją widzę- lekko zarośnięta , ale jest. Mój mąż już nie buntuje się : idziemy :D Co prawda po ok 300 m mina mi rzednie, bo droga kończy sie w polu, a właściwie na łące- pachnie błogo miętą, pokrzywą i nie wiem , czym jeszcze. No to twardo idziemy dalej- na mapie wzdłuz strumyka- proszę bardzo :) Bród? ok, nawet ze 3 razy ;)

Obrazek

Teraz to juz totalnie idziemy na tzw. czuja :lol: ale koko spoko- na kolejnej łące pojawiają sie ślady kół!

Obrazek

No i doszlismy! Moze czasu nie skrócilismy, ale satysfakcja gwarantowana :mrgreen: Przystanek jest, rozkład też, tylko autobusu w sobotnie popołudnie do Cisnej żadnego! Zaczyna pogrzmiewać, żadne auto nie chce się zatrzymać :x Jacek mnie pociesza, ze autostopwanie to ciężka harówa, ja sobie daję jeszcze pół godziny, a ponieważ nie uśmiecha mi sie drałować 17 km asfaltem i to w burzy, mam zamiar dzwonic do Bacówki,żeby po nas przyjechali :oops: Ale na szczęście nie musiałam: razem z pierwszymi kroplami deszczu zatrzymał się uczynny młody człowiek, który zawiózł nas do centrum Cisnej ;) Leje, pałatki na sie i umykamy do Trolla coś przegryźć. Jacek wziął sobie barszcz ukraiński - mega porcja pyszna, potem jeszcze gulasz barani, po którym o mało nie pękł, ;) ja zadowoliłam się potrawką z kurczaka. Powoli człapiemy się do Bacówki ze świadomoscią, ze jutro wyjeżdżamy. Jeszcze ostatnie pogaduchy w jadalni ( z prądem to nie to samo ;) ) i pora spać. Rankiem przez okno było tak

Obrazek

I jeszcze ostatni rzut oka na moje góry , po cichu wsiadam do samochodu ze świadomością, ze kto wie, czy następny wyjazd nie będzie dopiero za 1,5 roku :evil:
Ale spoko, moze coś wymyślę :twisted:


a reszta photos z tego wyjazdu tutaj
https://picasaweb.google.com/lh/myphotos
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3161
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy

Re: (za krótki) majowy tydzień

Postprzez lidkru » 3 cze 2012, o 17:41

tamten link jakis dziwny, ten powinien być ok
https://picasaweb.google.com/1063660401 ... adyMaj2012
...Właśnie przed chwilą zbiegłam z zakładu
Dla niepoprawnych marzycieli...
Avatar użytkownika
lidkru
Zakapior bieszczadzki
 
Posty: 3161
Dołączył(a): 15 lut 2011, o 13:36
Lokalizacja: Kujawy


Powrót do Relacje z Waszych pobytów i wypraw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zarejestrowanych użytkowników i 0 gości


Loading

O F I C J A L N E    F O R U M    D Y S K U S Y J N E    S E R W I S Ó W:
               

Forum bieszczadzkieforum.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz by umożliwić logowanie zarejestrowanym użytkownikom. Korzystanie z forum bieszczadzkieforum.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.