Po wsi Zawadka Morochowska nie zostało zupełnie nic, ostatnie ślady zatarto skutecznie gdzieś w latach 50. XX wieku (m.in. rozebrano cerkiew). W miejscu pamięci odnajdujemy nieliczne stare nagrobki lub ich fragmenty. Zakończenie historii tej miejscowości miało miejsce w 1946 roku, kiedy to oddziały LWP za wspieranie UPA (Zawadka była bazą dla banderowców, m.in. w czasie napaści na pobliskie Niebieszczany) dokonało rzezi cywilnej ludności i spalenia wiejskiej zabudowy.
A dziś...
Najłatwiej do miejsca pamięci dotrzeć przez Morochów i Morochownicę. Za ostatnimi domostwami obieramy na kilku rozstajach zakręt w prawo. Ja dotarłem tam zbaczając z głównej drogi w Morochowie w prawo nieopodal wspaniałej cerkwi prawosławnej pw. Spotkania Pańskiego i kierując się na tzw. Górkę (wzniesienie na mapie bez nazwy o wys. 464 lub 465 m npm):
Po kilku krokach widać już Morochownicę i Mokre, położone w całości na lewym brzegu Osławy:
Przedłużenie złotej jesieni na pograniczu beskidzko-bieszczadzkim - droga leśna:
... i jeszcze jedno ujęcie w hollywoodzkiej pozie;-)
Jest i Zawadka M.:
Temat oczywiście jest skomplikowany, widać, nikt nie chciał zaryzykować, bo akurat może były to czystki etniczne, tymczasem bezosobowo ktoś przyszedł i zamordował:

W rzezi zginęły również dzieci, pochowane m.in. w tej mogile:






Droga powrotna była niezwykle ciekawa przyrodniczo - na poniższych zdjęciach zobaczycie efekty prac bobrów, szykujących się niezłomnie na nadejście zimy:





Jeziorko to powstało wysiłkiem bobrów właśnie:

A to już nad Osławą w okolicach Morochowa (kier. na Czaszyn):



Krystalicznie czysta, choć taka zimna Osława tamże:






